Trasa z dnia dzisiejszego stanowi krótką przejażdżkę po południu. W sumie miało dzisiejsze po południe nieco inaczej wyglądać. Bo miałem wziąć się za bloga - kontynuować zmagania przy pracach w obszarze projektu Stanu Plików - wielkich zmian i porządków - co nadal trwa i nadal nie zostało ukończone. Coraz gorzej z czasem a także coraz gorzej z chęciami. Do tego dzisiejszy dzień mnie już dobija i to od szkolnych godzin... Bo już w szkole są same nerwowe sytuacje. Zachowanie co niektórych nauczycieli jest kontrowersyjne.. To takie chamskie wykorzystywanie pracowników obsługi do załatwiania wszystkiego.. Aby tylko samemu nic nie robić.. Do tego dochodzi kontrowersyjna sprawa zapisywania się do związku ZNP kolejnego pracownika. To taka tępa pizda. Jest z nami drugi rok. I więcej problemów robi.. Początkowo też się dałem zwieść. Tylko tak naprawdę nie jest to dobra osoba. Problematyczna mocno. Jest tu tak krótko i tyle zamętu robi. A osoba odpowiedzialna za ognisko ZNP w szkole jest również odpowiedzialna za pozyskiwanie członków i sprawy papirologii. A to czasem oznacza zawiezienie papierów do siedziby ZNP jest ona w Gminie. A osoba do której się dopierdalam - zresztą nie pierwszy raz bo już od dawna przegina - unika swoich obowiązków próbując przesuwać je na innych a dokładnie na pracowników obsługi. To pracownicy obsługi mają jeździć ekstra, dowozić i załatwiać sprawy za tych leniwych nauczycieli?! No kurwa mać. Jedna z wielu kontrowersyjnych i nerwowych sytuacji z dnia dzisiejszego. Kolejna jest taka, że zbliża się 80-lat szkoły. I związku z tym robię aktualizację gazetki promocyjnej. W sumie jeszcze w tym tygodniu bym zrobił.. No ale nie mogę.. Bo nie mam wszystkich z aktualizowanych materiałów. I osoba za to odpowiedzialna nie zrobi tego. Przedłuża termin, zwodzi mnie. A to kurwa na mnie i na pozostałych się odbije. Bo trzeba będzie to drukować na ostatnią chwilę. Przypilnować wszystkiego. Poskładać. To nie jest takie proste i na szybkiego jak się wydaje tym pierdolniętym nauczycielom.. A wszystko przekładać w czasie tylko dla swojej wygody. A jakby tego było mało to pierdolona polonistka co robi tutaj zamieszanie już widzi wizję zmiany formy tej gazetki. By nie była taka sama jak na 70-cio lecie szkoły. No ja pierdole.. Te ich zmiany i wymysły oznaczają, że wszystko co zrobiłem jest już do wyjebania. Te dziwne wymysły jakie mają są trudne do zrealizowania na sprzęcie jaki mamy - już i tak sobie wymyślili zaproszenie w kwadratowej formie. Przygotowałem w trakcie ferii zaproszenie jakie chcieli.. To zmienili koncepcję. I dalej zaproszenia nie gotowe. Nic nie gotowe. Mam teraz luźniejszy czas. Mógłbym to ogarnąć. No ale nie.. Będą czekać na czas gdy będzie chujnia - no i wtedy mam na łapu - capu wszystko robić.. Bo to kurwa nie ci leniwi nauczyciele są za to odpowiedzialni.. Tylko obsługa która jest co krok gorzej traktowana na wszystkich frontach... Wkurwiające to wszystko. A gdyby było mało problemów to dziś miałem zajęcia z obecną IV klasą. Jebane kurwa bydło a nie dzieci.. Nie do ogarnięcia i zbyt duża klasa. Przyzwyczaiłem się do klas po 10-13 osób a tu mam klasę 23 osób... I to rodzi wiele problemów. Do tego jest trudna klasa. A rodzice tych dzieci są jeszcze bardziej jebnięci.. Wszystko się tak dzisiaj kumuluje. Powrót do domu nie był wcale milszy. Chyba to jest tylko przycinka gałęzi. na takiej pile, na długim ramieniu... Zamocowanej do pojazdu, który zamiast kół ma gąsienice. Dokonywali oni tych kontrowersyjnych działań na drzewach rosnących na łące, którą mam za oknem. To wszystko co się dzieje bardzo mocno się kumuluje... Wszystko jest z wszystkim powiązane. Doprowadza mnie to do kurwicy. A jakby było tego mało to jeszcze pojawił się jakiś jebany dzieciak na osiedlu. Oczywiście bez opieki. Co nieustannie drze ryja. I jak mam się kurwa na czymkolwiek skupić czy jak odpocząć po chujowym dniu w szkole?! No nie da rady. W domu swoje afery. Ten skurwysyn swoje. Byłem bliski aby pójść i mu zajebać aby zamknął ryj... Tego wszystkiego jest za dużo. Za dużo zmian. Do jednych nie zdążę przywyknąć a pojawiają się kolejne. Za dużo bodźców. Za dużo się dzieje. I to wszystko sprawia, że po prostu ludziom odwala.. Dość powiedzieć, że na naszym - w sumie moim - bo skupiam się na sobie.. podwórku sporo się dzieje. Dzieje się też sporo na świecie. I to niekoniecznie dobrego. Wiele wskazuje na to, że szykuje się nam III WŚ, którą rozpętuje USA... Atakując Izrael, Izrael atakuje inne kraje. Ta jebana zabawa sprawiła, że cena paliwa (ON) z 5.89 z zeszłego weekendu wzrosła obecnie do 6.99 zł/L. Powtarza się scenariusz pierwszych dni wojny Rosja - Ukraina w 2022 r. Ogromnego wzrostu ceny palia, wykupowania go na zapas.. Limitowania zakupów paliwa. Niczym nie poparta panika.. Co innego moje uwagi do kadry nauczycielskiej. Przynajmniej niektórych osób... Bo tu ich zachowanie jest naprawdę kontrowersyjne...
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2025 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1759
Trasa nr [łączna]: 1835
Trasa nr [na blogu]: 1749
W tym tygodniu: 2
W tym miesiacu: 3
W tym roku: 30
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1820 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1734 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 15 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 30352.9 km
Stan Licznika Końcowy: 30371.86 km
Stan Licznika Końcowy2*: 30178.28 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 8741 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 8741 km
Maksymalna prędkość: 26.4 km/h
Przejechałem: 18.96 km
Przejechałem [msc]: 65.74 km
Przebieg roweru [rok]: 512.69 km
Przebieg roweru [suma]: 67139.65 km
Przejechalem w 2026: 512.69 km
Podroż dookoła świata (2026) 1.2817 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 167.8491 [%] km
Czas jazdy: 01:10:52 h
Czas Jazdy Suma (ever): 4282:40:34 h
Czas Jazdy Suma (blog): 4059:14:26 h
Czas Jazdy Suma (2026): 34:52:48 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 05:04:30 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 01:41:30 h
Średni czas jazdy w tym roku: 01:09:46 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:18:28 h
Średnia: 16.25 km/h
Dzisiejszy wyjazd stanowi coś na zasadzie: z balansowania się od całego skurwysyństwa jakiego doświadczałem. Może nie osobiście ale nie można wykorzystywać innych pracowników przez własne lenistwo. Potrzebowałem się przejechać. Bo mam zbyt dużo złych emocji. Zbyt dużo nerwów. Wszystko mnie wkurwia od zajęć w szkole z potworami z kl. IV. Przez sytuację w tym toksycznym środowisku pracy. Po to co się dzieje dookoła. Nieustanne wycinki drzew. Nieustanne zmiany. Moje nie zakończone zmiany nad projektem Struktury Katalogowej Stanu Plików 18+8 TB. Nie pozwala mi to wejść w rzeczywistość bo wciąż brodzę w przeszłości. I to jest problematyczne bo wciąż siedząc w przeszłości nie nadążam za zmianami w teraźniejszości. A tych zmian jest za dużo. Za dużo się dzieje. Nie ma sensu abym się powtarzał z tym co pisałem w akapicie wyżej. Po prostu jest ciężko. I jeszcze ten bachor.. Co wylazł i mordę drze... Jest ciężko.. Za ciężko... I pewną jedyną odskocznią od rzeczywistości jest dla mnie właśnie rower. Jadę już nieco późno. Dopiero ok. godziny 16. Więc pojechałem krótszą trasą Makowice_Słudwia wariantem trasy przez Słudwia. Trasa w odróżnieniu od dnia mija spokojnie. Jedynie na lotnisku większe kontrowersje budzą zarżnięte i wciąż przetrzymywane kłody drzewa.. Jeden wielki syf. Na drodze z Makowic na Płoty nie przywykłem do wycinek z zeszłego roku - pojedynczych drzew. A w tym roku kolejne wycinki. Pewnie skurwysyny dążą do tego aby wyrżnąć wszystkie drzewa... I w końcu cel osiągną... Ah... Nie wspomniałem jeszcze o jednej sprawie. W dniu 25.02 miałem mieć wizytę u dentystki do której chodzę prawie 10 lat (od sierpnia 2016 r.). I nie zdarzało mi się, że odwołam wizytę, że nie przyjdę. Zawsze byłem. W tym roku była jednak sytuacja taka, że musiałem z samochodem jechać do ASO. Chujowo, że też zaproponowali akurat środę i akurat 25.02 i akurat na tą samą godzinę co dentystę mam. Powiadomiłem ją wcześniej - to na pewno komuś dała termin. A dla mnie terminu nie ma. Miała napisać. Nie napisała do dzisiejszego dnia. A ja czekam, czekam... Od 20.02 się nie odezwała. I zaczyna mnie chyba ten robiony ząb pobolewać.. Same problemy.. I kolejny powód do coraz gorszego samopoczucia w tym zjebanym życiu w którym tyle się zmienia. I już powoli nawet czas spędzony z Aurelią nie zapewnia poczucia normalności.. Wróciłem z dzisiejszej trasy. Nadal nie działa zapasowy licznik SIGMA 600. Ojciec chodzi, poprawia. I nic to nie daje! Bo nie działa... Wychodzę z domu i nie działa. Mówię, że pewnie kabel się urwał ale nie. Uwagi są ignorowane. A ja już kilka dni dokładnie od trasy: Wiosenna trasa Brodników. Jeżdżę bez działającego zapasowego licznika.. Dzisiaj w końcu się temat z licznikiem ruszy.. Tylko nie jest jedyny temat który się spierdolił. Bo spierdoliła się także akcja zakupów mojej matki - w sklepie Maks Electro. Zamawialiśmy wczoraj lodówkę. Sama sobie wybrała. Sama oglądała. I jak ją dzisiaj przywieźli tak to nagle nie pasuje. I robienie afery przez własną głupotę... No ja pierdole... I to oczywiście wszystko się znowu na mnie źle odbija... Jakbym nie miał już dość przeładowanego i zjebanego dzisiejszego dnia..
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)