26.04.2025
Jazda nr: 1570

Tagi: drzewa, tr_przygod, wiejskie_przygody |

Dzisiejsza trasa nie była łatwa ale za to była wyjątkową podróżą. Wyjątkową w tym sensie, że od 2021 r.: Niekończąca się przygoda - nie robiłem trasy Szlakami Przygód - od takie sobie. Jak dziś. Tylko robiłem ją w ramach mojej Sylwestrowej trasy. A dziś po prawie 4-rech latach przełamuję się z tego utartego schematu. I powracam na ten szlak, w pięknych wiosennych kolorach... Z trudami codziennego dnia, wieloma myślami krążącymi wokół szkoły w której prawie 5 lat pracuję i nie dzieje się za dobrze... Po obecne zmartwienia i smutki. Kolejne wydarzenia i kolejne momenty w życiu owiane samotnością. Aby jednak o tym nie myśleć: ponarzekam na wiatr. Jak na tę porę roku jest dość chłodno - skromne 14℃ z odczuwalną w okolicy 10℃ przez ten silny wiatr. Wykończyła mnie ta trasa - chciałem być ambitniejszy i dodatkowo zrobić trasę na Makowice. W chwili tych planów nie pamiętałem już o tym, że w 2021 r. też tak uczyniłem! Mój cel jest jednak inny. Sprawdzić co się dzieje z przywożonym na Makowice składowisku śmieci w postaci biomasy: Trasa Makowice-Słudwia z 18.04. Przez okres świąt Wielkanocnych tego nie weryfikowałem i nie jeździłem na Makowice. Dzisiaj tak myślałem. Starczy mi sił i chęci to pojadę a co mi tam. Tyle, że tych sił i chęci nie starczyło. To niby tylko 55 km. A jednak wróciłem padnięty. Za mocno wieje. I zniechęca to do dalszej podróży - a mogłem - ale wiatr mnie zniechęcał. Sporo sił straciłem na tej podróży, myślałem już o obiedzie. I tak przerzucam to na jutro - bo wstępnie jutro tj. 27.04 (niedziela), planuję trasę na Trzygłów - i tam do nieznanej mi dotąd dróżki przy jeziorze. Chcę ją do końca zwiedzić. Zobaczyć gdzie się kończy - gdzieś w okolicy Jabłonowa. Tak już o niej słyszałem. Przymiarki do niej też robiłem. Nadszedł w końcu czas na nowe przygody! I może ten dzień z nowymi przygodami połączę z odwiedzeniem lotniska w Makowicach? Same lotnisko i same Makowice w tym roku i tak wyjątkowo często odwiedzam to co mi szkodzi jeszcze jeden kurs tam zrobić... To są jedynie plany. A jak będzie jutro? To się zobaczy. Jeśli faktycznie pojadę to kolejne wpisy na pewno wyjaśnią co zrobiłem i jak mi poszło... Na razie się pozytywnie nastawiam na jutro a dziś poprzestałem na oryginalnym przebiegu Trasy Przygód.
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2025 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 1579

  • Trasa nr [łączna]: 1656
  • Trasa nr [na blogu]: 1570
  • W tym tygodniu: 4
  • W tym miesiacu: 16
  • W tym roku: 44

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1642 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1556 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 14 dni

  • Stan Licznika Poczatkowy: 25660.3 km
  • Stan Licznika Końcowy: 25715.53 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 25543.53 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 4075 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 4131 km

  • Maksymalna prędkość: 34 km/h

  • Przejechałem: 55.23 km
  • Przejechałem [msc]: 438.54 km
  • Przebieg roweru [rok]: 981.89 km
  • Przebieg roweru [suma]: 62415.35 km

  • Przejechalem w 2025: 981.89 km
  • Podroż dookoła świata (2025) 2.4547 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 156.0384 [%] km

  • Czas jazdy: 03:11:44 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 3980:58:42 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 3757:32:34 h
  • Czas Jazdy Suma (2025): 65:30:16 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 28:25:25 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 01:46:35 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 01:29:19 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:22:47 h

  • Średnia: 17.35 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego poprowadziła mnie pięknymi dobrze znanymi stronami - rozpoczynałem przygodę od dobrego wyboru trasy - miałem większość z wiatrem lub bocznym. Momentów pod wiatr miałem miało. Rozpoczynałem przygodę od podróży moją ulubioną drogą DW108. I tu pojawia się taka myśl... Wspomnienia o wyjątkowej z cyklicznych tras a tak rzadko robionej - najtrudniejszej z najtrudniejszych - trasy Dookoła Zalewu Kamieńskiego. Piękna historia... Trasę również ostatni raz robiłem 4-ry lata temu: "35 000" Aurelio !" - Dookoła Zalewu Kamieńskiego. Tak dużo się zmienia w życiu... I powstaje taka wyrwa między wydarzeniami. Kolejne rany, które nigdy się nie zabliźnią niezależnie od tego jak dużo się w życiu wydarzy. I pomimo tego, że na tę chwilę trudno mi zrobić 50 km... To nie tracę nadziei na to, że w okresie wakacji będę miał już tak dużą formę jak kiedyś i jeszcze zmierzę się z trasą Dookoła Zalewu Kamieńskiego. Zajmując czymś myśli... Zajmowałem je wspominaniem moich dokonań, przygód. Tak wiele przeżyłem. Tylko samotnie. A z drugiej strony: gdyby nie samotnie nie przeżyłbym wcale. Zawsze się prosić czy być zależnym od innych. Czasem i inni zależni ode mnie?... To już lepiej samemu jechać. Zacząłem się tak w ogóle zastanawiać jak ja będę na Wolin jeździł z Parłówka... W końcu do tej pory wjeżdżałem na fragment S3 koniec obwodnicy Parłówka i jechałem po DK3 na Wolin. A teraz nie będzie to możliwe. Prawdopodobnie do wakacji w tym roku (2025 r.) będzie w końcu skończona i otwarta droga S3 na odcinku Parłówko - Wolin. A jak to wpłynie na szlak mojej trasy?... Ciekawe... Będę się tym przejmował jak już będę miał dość sił aby znów pojechać na 160 km... To nie łatwe. Tak samo jak nie łatwo było mi jechać dziś. Po w końcu skończonym małym serwisie Aurelii i tak nie wszystko jest ok. Bo pojawił się nowy problem, którego wcześniej nie było. Jest problem z przełożeniami szczególnie z tymi lekkimi 3,4 rząd czasem 2 rząd patrząc od największej koronki (u mnie 32t). Nie wchodzi fajnie. Może coś z linką bo było kombinowane i teraz się nie ustawia poprawnie przerzutka albo trzeba będzie ustawić przerzutkę. Ciekawe czy na to też będzie trzeba się umawiać w serwisie HobbyBike...: Serwisowa & Nie serwisowa trasa. A tym czasem pierwsze trudy i to te łatwiejsze już za mną. Dojechałem do Golczewa. Tu sporo wspomnień i miłych chwil. Lubię tu przyjeżdżać. Na wjeździe do Golczewa powstała Biedronka :O Na wjeździe od strony Nowogardu dla jasności. Jakoś mi to umknęło. Jak wszystko się w życiu zmienia. W Golczewie miałem dwa incydenty - pierwszy to bezmyślna baba za kierownicą, ignorowała znak STOP i pchała się do wyprzedzania na skrzyżowaniu mimo organizacji ruchu... Stwarzając zagrożenie. A druga bezmyślna baba przy banku SGB w Wolinie - zamiast jechać jak jej prawie do zera wyhamowałem bo skręcała w tą samą stronę co ja to stoi bezmyślnie. Przecież i tak mnie wyprzedzi... Nie chodzi nawet o to, że jadę pod wiatr... Tylko gdzie prędkość roweru vs prędkość samochodu. No zawsze jakieś zdarzenia mają miejsce. Zawsze... No i jechałem dalej. W pełną wspomnień i nostalgii drogę wzdłuż Upadły, Wołowca po Mechowo. Na nowo skurwysyństwo. Masowe wycinki drzew przy przydrożnych lasach. Od lat opisywane drzewa na tej drodze... Eh. W sumie mam małą wymówkę, wszystko pyli. I pewnie temu wracam stąd w takim stanie w jakim wracam. Tak mi smutno jakoś. Jak widzę jak wszystko przez lata się zmienia i to co było zostaje gdzieś daleko niezmienione a nowe, nie zawsze lepsze jest tym co jest i będzie trwać... Pięknie tu. Nie liczne pozostawione drzewa i lasy nieco chroniły przed silniejszym wiatrem. I jakoś do Mechowa w gm. Świerzno dojechałem. Stąd już ostatnia nie łatwa droga na Krakowice i do Popieli. Tutaj dla odmiany wkurwiać zaczęło mnie siodełko, które odkręcało się od sztycy i przetrącało w bok. Kolejne niedoróbki po ostatnim serwisie Aurelii. Trochę pojechałem, poluzowało się. Denerwowało mnie to na równi z wiatrem, który wciąż hulał. Jakiś przesadny nie jest może trochę ponad 30km/h ale to wciąż duże i wnerwiające wartości. A do tego słaba temp. I jest jak jest... Byle jechać dalej. I tak byle dojechać do Gryfic. Z Gryfic to już poszło... Po DW109 tylko sporo zjebów za kierownicą. To nic nowego. Tak kiedyś skończy się pewnie mój żywot, że przejdzie mnie jakiś zjeb i tyle. Tylko Aurelii będzie szkoda... Powrót był z wiatrem w plecy a momentami bocznym. Choć traciłem już siły to niezmiennie nie poddawałem się i trwałem dalej - i nawet ładnie trwałem bo w zasadzie z prędkości >20km/h nie schodziłem. No może w gorszych momentach. Ogólnie rzecz ujmując śr. prędkość i czas w jaki się dzisiaj wyrobiłem jest bardzo satysfakcjonujący! Nie często udawało mi się zrobić tą wcale nie łatwą trasę w tak dobrym czasie...! I cóż, kolejna trasa przygód minęła... Pozostaje przygotować się na jutro. W pełni sił i entuzjazmu ruszyć w kolejną satysfakcjonującą przygodę! Przygodę ku nieznanemu. W zasadzie... to... każdy dzień jest czymś nieznanym i czymś nowym...

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa26kwietnia2025zdj1.jpgtrasa26kwietnia2025zdj2.jpgtrasa26kwietnia2025zdj3.jpgtrasa26kwietnia2025zdj4.jpgtrasa26kwietnia2025zdj5.jpgtrasa26kwietnia2025zdj6.jpgtrasa26kwietnia2025zdj7.jpg


Mapa przebiegu trasy :)