03.09.2021
Jazda nr: 902

Tagi: zach_slonca, drzewa, AS, wiejskie_przygody |

Trasa z dnia dzisiejszego jest tak naprawdę taką trasą na doczepkę. Nie byłaby to nic by się nie stało. Ostatnie dni spędzam na rowerze więc nie jestem tak mocno zdesperowany do kolejnej jazdy. Mimo tego, że pogoda nadal dopisuje. Jest fajnie i w ogóle. W ostatnich dniach, często jeździłem drogą przez Sowno do Potulinca: Szlakami odkrywcy a także: Szlakami odkrywcy 2. I tak sobie po ostatniej błotnej takiej podróży, właśnie na początku tego tygodnia - po deszczowym weekendzie ;)) Postanowiłem przyjechać tu w piątek. Mając nadzieję, że ciepłe dni sprawią, że tego błota już nie będzie. A może nie będzie aż tyle i droga będzie przejezdna jak nie w całości to większości. Planowałem zabrać tu matkę. W końcu uparcie twierdzi, że zna drogę na Potuliniec. No ale chcę jej pokazać, że tej nie ;) Tej z pewnością nie zna. I jak domniemywałem tak było. Po takich wertepach, polach to nie jeździła. Droga faktycznie jeszcze trochę nieprzejezdna przez dalej utrzymujące się błoto, ale także duże zarośla. Jednak idąca coraz pewniej jesień z pewnością tą perspektywę nieco zmieni. Tylko czy będę tu znów jeździć? Mimo pewnych analogii to nie jest do końca ta sama trasa. Nieco w szczegółach się zmienia. Co prawda byłem w Potulincu ale nie wracałem dawną drogą DK6 przez Lisowo. Ah, w samym Lisowie też byłem. Będę musiał się tu w końcu wybrać samemu. Z Lisowem jest taka sprawa, że wiele, wiele razy przez niego przejeżdżałem i zwracałem uwagę na to, że jest tu jakiś dworek. Przynajmniej jakieś pozostałości. No ale zawsze było mi nie po drodze by tu zajechać. Aż do dzisiaj. Dzisiaj było już po drodze aby tu zajechać ;) W końcu wracaliśmy boczną drogą z Potulinca właśnie pod Lisowo, a dalej nową drogą, wzdłuż drogi S6. Częściowo asfaltowa, a potem szuter, a na końcu utwardzony piach. Droga włącza się w polną drogę z Płotów właśnie do Potulinca, wzdłuż torów. Obok dawnych lasów. Obecnie ciężko nazwać to lasami. Wszystko wyniszczone, zrujnowane. Zajechałem do tego Lisowa i nie było tak źle. Coś tam pozostało, wygląda na to, że jest w dobrym stanie mimo, że zaniedbane, zarośnięte to jednak chronione nowym ogrodzeniem, siatką i masywnymi drzwiami chroniącymi wejścia do wierzy dawnego dworku. I albo to był niezależny budynek, albo jakiś cwaniaczek zamurował przejścia do dalszej części tej posiadłości. Jednak nie rozumiem, skoro to taka ruina o którą nie dba się to czemu jest tak dobrze chroniona?! Będę musiał któregoś dnia temat nieco bliżej zbadać...
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2021 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 907

  • Trasa nr [łączna]: 988
  • Trasa nr [na blogu]: 902
  • W tym tygodniu: 5
  • W tym miesiacu: 3
  • W tym roku: 162

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 978 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 892 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 10 dni

  • Stan Licznika Poczatkowy: 2286.73 km
  • Stan Licznika Końcowy: 2310.12 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 2310.49 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 14909 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 14932 km

  • Maksymalna prędkość: 26.9 km/h

  • Przejechałem: 23.39 km
  • Przejechałem [msc]: 132.77 km
  • Przebieg roweru [rok]: 6991.3 km
  • Przebieg roweru [suma]: 39002.66 km

  • Przejechalem w 2021: 6991.3 km
  • Podroż dookoła świata (2021) 17.4783 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 97.5066 [%] km

  • Czas jazdy: 01:57:56 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 2462:16:40 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 2238:50:32 h
  • Czas Jazdy Suma (2021): 438:16:52 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 07:58:31 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 02:39:30 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:42:20 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:28:06 h

  • Średnia: 11.99 km/h
Dzisiejsza trasa w godzinach po południowych poprowadziła mnie już wspominanymi szlakami odkrywcy. Tym razem jednak odkrywałem przypadkiem historię Lisowa. Nie planowałem tego, ale skoro tak wyszło, że znalazłem się już pod Lisowem to czemu nie. Do domu w końcu już blisko i mimo tego, że nadchodził już zachód słońca i robiło się chłodno.. Postanowiłem przyjrzeć się bliżej tematowi dawnego dworu w Lisowie: Pałac w Lisowie oraz Pałac Eisenhardt-Roth w Lisowie. Przedstawione na stronach zdjęcia z przed kilku lat nie oddają stanu obecnego. Budynek niszczeje, choć sporo się zmieniło. Nowe ogrodzenie, zamurowanego wejścia, normalne masywne drzwi. Chciałem nawet wejść przez niewielki płot, rozejrzeć się w środku. Może znalazłbym jakieś wejście do środka. Lecz nic nie widać. Skoro to faktycznie jest pustostan, opuszczony to po jaką cholerę tak bardzo go chronić?! Nie rozumiem tego. Gdyby były okna puste, widać by było, że naprawdę nic tam nie ma to nikogo nie kusiłoby szukać dziury w zabezpieczeniach i tam wchodzić. A przykładów nie szukać daleko. Moja trasa przez Łożnicę taka właśnie była: Jesienny podmuch. Widać wyraźnie, że nie ma sensu wchodzić do środka bo z zewnątrz widać tyle samo co w środku. Więc się nie pcham. A jakby wszystko było szczelnie pozamykane, to budzi to pewne kontrowersje. Z jednej strony chroni się coś co i tak stanie się ruiną. Z drugiej strony tworzy się wokół tego miejsca niepotrzebną nutkę tajemnicy. A to podsyca chęć jego zwiedzenia :) To podchodzi pod pewny absurd. Pseudo właściciele takich obiektów, nie wiele robią by je ochronić. Zgodnie z prawem nie można ich zburzyć. Więc tak stoją i niszczeją. Co ciekawe - nawet jeśli już się zawalą, to pozostała ziemia nie zawsze jest ponownie używana pod inne cele. Przykład to choćby Potuliniec. Tam też był pewny dwór, została wielka posiadłość (na wyjeździe ze wsi w stronę Wyszogóry). Tyle, że wszystko już pozarastało drzewami i nie tylko. Ledwo trzymają się ostatnie mury. Więc co teraz ma chronić ustawa czy konserwator zabytków?! Można to już w cholerę zgarnąć i przeznaczyć ziemię pod inne cele. Często jest już za późno aby chronić takie zabytkowe miejsca. Jak dewastacja zaszła za daleko to jest to po prostu nie opłacalne. Naszukałem się ale niestety nie znalazłem zdjęć posiadłości z Potulinca, z której pozostały tylko zgliszcza: Potuliniec von Heydebreck. Wracając do dzisiejszej trasy w szerszym zakresie - trochę błota się ostało ale nie było tragedii. Trochę dużo czasu zajęła ta trasa. Gdybym jechał sam to może byłoby lepiej. A na czasie mi dzisiaj zależało. Bo kończy mi się miejsce na karcie pamięci.. I nie mogę sobie pozwolić na zbyt długi czas nagrywania. Jednak udało się bez większych problemów nagrać dzisiejszą całą trasę i miałem jeszcze trochę zapasu :) Sama trasa wyszła niedługa ale za to z porażająco niską średnią prędkością... No cóż, taki urok trasy terenowej. Dzisiaj jednak nie zależało mi na nabijaniu kilometrów czy w ogóle na tej konkretnej trasie. Na dzień jutrzejszy tj. 04.09 - pierwszy weekend Września, pierwszy weekend po powrocie do szkół mam zaplanowaną nieco większą trasę "ZS: 100 km", którą zrobiłem tylko raz na początku 2020 r. Na takie wojaże umówiłem się z towarzyszem GŻ w dniu 21.08 na trasie: Neu Grambow: Getreidespeicher. I właśnie ta Szczecińska 100 km trasa jest dla mnie teraz priorytetem... :) A nie takie kręcenie się koło domu jak miało to miejsce dzisiaj..

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa03wrzesnia2021zdj1.jpgtrasa03wrzesnia2021zdj2.jpgtrasa03wrzesnia2021zdj3.jpgtrasa03wrzesnia2021zdj4.jpgtrasa03wrzesnia2021zdj5.jpgtrasa03wrzesnia2021zdj6.jpg


Mapa przebiegu trasy :)