Dzisiejsza trasa stanowi kolejną piękną przygodę. Wiele odkrytych nowych dróg i miejsc! A najważniejsze, że nadal w granicach województwa zachodniopomorskiego! :D Pozwala to lepiej realizować mój życiowy cel jakim jest odkrycie wszystkich dróg w województwie.. To oczywiście nie cel na rok dwa.. A pewnie do końca życia będę się z nim zmagał ale cóż. Trasa z nowym towarzyszem (SA). Zaczynała się w Trąbkach nie daleko Stargardu. I szła pod Ińsko. A nawet dalej z Ińska w kierunku Węgorzyna. Aż czuję nową inspirację.. Może skorzystam z okresu urlopu i wakacji.. I wybiorę się jeszcze w te strony! Bo czemu nie.. To zawsze nowe drogi a co za tym idzie: nowe przygody! Fajnie było zaliczyć okolice Ińska. Bardzo dawno temu tutaj byłem.. Samochodem rzecz jasna. A jakoś rowerem nie było okazji.. Tak samo na Węgorzyno nie było okazji. Może faktycznie coś się zaczyna na lepsze zmieniać? U mnie.. Po takim długim czasie.. Mimo wątpliwości ale te mam zawsze.. Ruszyłem na tą podróż. Nie wiedziałem czego się spodziewać. Po moich możliwościach.. Kondycyjnych.. No nie spodziewałbym się za wiele a jednak.. Udało się ukręcić naprawdę fajne km. Choć planowałem coś w granicy 50-60 km. To dla mnie na razie taka bezpieczna granica.. Choć nie ukrywam, że kusi mnie coraz bardziej wrócić do tras po 100 km.. Jednak regularne trasy nawet w okolicy 50 km.. Dają spełnienie! Odkrywanie nowych dróg i miejsc. Całkiem jak za tych dawnych.. Lepszych czasów.. Aż chciałoby się wrócić co do niektórych pomysłów.. I niezrealizowanych tras! A może jeszcze wrócę? :-) Od tego roku nie wymagam od siebie nie wiadomo czego.. Dopiero zaczynam się zbierać do kupy. Więc każdy wyjazd, każda trasa ma znaczenie.. Być może kolejny rok (2027) będzie już znacznie lepszy? Chociaż każdy ma jakieś fajne momenty i wyjazdy.. Miniony 2025 r. też.. Na co patrzyłem z smutkiem w trwającym w stagnacji 2026 r... Jak przypominały mi się fajne wyjazdy na Połczyn - Zdrój i okolice! Choćby.. No ale teraz też jest fajnie.. Trasy w okolicy Nowogardu, Goleniowa. Czy ten właśnie dzisiejszy wyjazd! :) Dzisiejszy wyjazd po kolejnych deszczowych dniach i właśnie z zaczynającym się dla mnie okresem urlopowym..
To czas na nadrobienie zaległości, zajęcia się nowymi projektami.. I może starczy czasu na taki właściwy, zwykły odpoczynek.. A nie mogę pominąć ważniejszych aspektów wyjazdu - aspekty urbeksowe! Na rowerze.. Czyli jak dawniej.. Może w sumie nic takiego - zwykłe domy z glinianych ścian.. No ale takie chatki najlepsze.. Bardzo mi się podobają takie pruskie domy. A niestety za wiele ich nie zostało.. Czas wszystko zabiera :( To fajnie było jeszcze 2 takie domki odwiedzić. No w sumie można było spróbować wejść jeszcze na 3 posiadłość ale tam niestety o tej porze roku pozarastane za mocno. Może jeszcze kiedyś będę tam przejeżdżał. I może jeszcze będzie okazja do tej chatki wstąpić - przy okazji.. Bo specjalnie jechać na ruinę domu to raczej bez sensu.. I tak fajnie, że w całym wyjeździe przewinął się motyw urbeksu. Dla mnie to dalszy powrót do tych lepszych chwil z zostawionej gdzieś w oddali przeszłości..
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2026 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1838
Trasa nr [łączna]: 1914
Trasa nr [na blogu]: 1828
W tym tygodniu: 4
W tym miesiacu: 1
W tym roku: 109
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1899 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1813 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 15 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 32856.8 km
Stan Licznika Końcowy: 32933.55 km
Stan Licznika Końcowy2*: 32734.2 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 11219 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 11296 km
Maksymalna prędkość: 35.2 km/h
Przejechałem: 76.75 km
Przejechałem [msc]: 76.75 km
Przebieg roweru [rok]: 3074.33 km
Przebieg roweru [suma]: 69701.29 km
Przejechalem w 2026: 3074.33 km
Podroż dookoła świata (2026) 7.6858 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 174.2532 [%] km
Czas jazdy: 04:22:32 h
Czas Jazdy Suma (ever): 4444:56:54 h
Czas Jazdy Suma (blog): 4221:30:46 h
Czas Jazdy Suma (2026): 197:09:08 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 04:22:32 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 04:22:32 h
Średni czas jazdy w tym roku: 01:48:31 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:17:48 h
Średnia: 17.58 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego jak już wspominałem zaczyna się we wsi Trąbki pod Stargardem. Stąd udajemy się do wsi Marianowo. Po drodze trwa już przygotowanie do budowy kolejnego odcinka drogi rowerowej (Trąbki - Marianowo). Coś mi nazwa tej wsi mówi ale nigdy tam nie byłem. Nie mniej między Trąbkami a Marianowem dzieli nas odległość tylko ok. 2 km. Szybki przejazd dość zdezelowaną ulicą. I już pierwsza wioska a wraz z nią pierwszy urbeks! :-) Zaraz na wjeździe do Marianowa kolega SA pokazuje już leciwy domek - taki pruski.. Takie jak najbardziej lubię. Zachowało się trochę dawnego wyposażenia - stare kineskopowe telewizory, meblościanki, naczynia. Czuć dalej ten niepowtarzalny klimat prawdziwego domu.. Nie to co teraz. Te współczesne domy.. Jakoś aż tak mi się nie podobają. Brak im właśnie czegoś.. Może duszy? No cóż. Szybki urbeks, miejsce niestety czasem dotknięte. A po tym jazda dalej już prosto do Ińska! Od Marianowa wskoczyliśmy na nowo budowaną drogę rowerową. I dojechaliśmy nią prosto do Ińska. Ta droga rowerowa to nadal prac budowy i z tego co mówił SA jej otwarcie planowane jest na wrzesień 2026 r. Droga prawdopodobnie dopiero powstaje w tym roku. A już jako nie otworzona cieszy się dużą popularnością. Szczególnie gdy wracaliśmy.. W końcu weekend. Po południowe godziny z ładną pogodą.. To duża część ludzi wybywa z domu. A jeśli chodzi o budowaną DDR to art. o niej: Trasy Pojezierzy Zachodnich etap XII. Odcinek w budowie Marianowo-Ińsko - rowery.wzp.pl. Droga faktycznie prawie gotowa. Pod samym Ińskiem jeszcze brakuje warstwy wiążącej. Brak oznakowania. No ale to szczegóły - które pewnie będą uzupełnione albo właśnie z końcem lata albo wraz z jesienią. Ta podróż przypomniała mi w sumie drogę na otwarcie trasy na Stare Czarnowo: Rajd na Stare Czarnowo. To było otwarcie również popularnej drogi rowerowej - również na jesień. Ta z pewnością też będzie popularna. Tylko szkoda, że nie ma liczników.. Wiadomo, że takie inwestycje są potrzebne i podobnie jak drogi ekspresowe w naszym kraju to są bardzo zaniedbane tematy. Te drogi powinny powstawać wiele lat wcześniej. A tak dopiero powstają. I cóż. Piękna trasa w malowniczych terenach doprowadza nas do wspomnianego Ińska. Tam robimy sobie dłuższy postój przy dawnej stacji wąskotorówki. I ruszamy na właściwy cel podróży. Na odkrywkową kopalnię pod wsią Granica.. Wg. mapy ten punkt to już rejon należący do wsi Graniczka. To kawałek za Ińskiem wzdłuż szlaku rowerowego 20A w kierunku Drawska Pomorskiego. Swoją drogą jak już wspomniałem - w Ińsku nigdy nie byłem rowerem.. Byłem kiedyś samochodem. No ale już nie pamiętam tych czasów. Nie mam też dokładnych notatek (jak obecnie) gdzie kiedy byłem. Więc ciężko jest to odtworzyć. Szczególnie jeśli byłem bo byłem. Żadnych zdjęć. Podróż na kopalnię nieco mi się dłużyła. Blisko Pojezierza Drawskiego zaczyna się nieco trudniejszy teren. Jednak dawałem jeszcze radę :-) Byłem w sumie pewny ale nie wiem skąd to wziąłem, że ta cała kopalnia miała być przy Trąbkach. A tym samym, że podróż kończymy w Ińsku. A nie, że jedziemy aż za Ińsko. No dobrze, że dałem radę kondycyjnie bo mogłoby być różnie. Po drodze do Graniczki w sumie nie byliśmy we wsi ale w jej rejonie - sprawdzałem jeszcze jeden pałac we wsi Storkowo. Najgorzej, że pałac mieści się na prywatnej posesji - na terenie gospodarstwa rolnego. Najpewniej kiedyś był tu jakiś PGR (Storkowo) wieś. I tak tam wjechaliśmy. Ale wszystko zarośnięte. I w sumie nie obadałem czy da radę do tego pałacu wejść czy nie. Podejrzewam, że nie. Za ładnie mimo wszystko wygląda. Więc najpewniej jest pilnowany.. Zresztą domy i pałace na jednej trasie! No byłoby za dużo szczęścia jak na jeden wyjazd. A nie można zapomnieć o kilometrach.. Tych trochę dzisiaj zrobiłem.. :) Rzeczona kopalnia nie była jednak do końca opuszczona. I nic się na jej terenie nie działo. Więc być byliśmy i tyle. Mimo wszystko fajnie było się przejechać :) I droga powrotna.. Na powrocie zaliczyłem drugi urbeks - kolejnej ruiny starego domu we wsi Storkowo. I właściwy powrót na Ińsko. Z niego na Linówko. Gdzie odbiliśmy na wieś Długie. We wsi długie miał być do odwiedzenia trzeci domek. No ale niestety zarośnięte tak mocno.. A w sumie dla pustego zawalającego się domu.. Nie było warto się przebijać mimo wszystko.. Więc sobie odpuściłem. Ale za to mogłem dziś poznać definicję słowa: "GAPA". A inne określenie to: "WRONA". W sumie nie wiedziałem o co w tym chodzi póki nie zobaczyłem śladów po tym symbolu na jednym z domów we wsi Długie - co pokazał kolega SA. :) Oczywiście chodzi o niemieckiego orła.. :-) Ciekawy wątek historyczny zakańczał większą część dzisiejszej trasy. Z wsi Długie odbijaliśmy na Lutkowo. A z Lutkowa na Mosinę po takiej mniej wygodnej drodze przy polu.. Dobrze, że to był krótki odcinek. Z Mosiny powrót na Marianowo i na Trąbki minął zdecydowanie szybko. Zrobiło się naprawdę miłe po południe. Nie było zbyt gorąco. Z rana można było powiedzieć, że nawet jest chłodno. A jak wracaliśmy to była gdzieś okolica 25℃. Odwiozłem kolegę SA do Stargardu. A, że byłem nie daleko innego dobrego kolegi ze Stargardu to zajechałem pod jego dom. Mogłem jemu w końcu przedstawić Aurelię.. A dodatkowo i tak miałem po drodze (w kierunku drogi DW106) którą przyjeżdżam i którą wracam z Stargardu.. A jak już się tak wspomniało o Aurelii to kolega wspomniał, że Aurelia wygląda na taką zniszczoną życiem. W sumie nie tylko ona.. Ja też jestem zniszczony życiem. Swoją drogą przebieg Aurelii zbliża się do 70k km! Wkrótce (za 1134 dni Aurelia będzie miała 15 lat, a za 2230 dni będzie miała 18 lat). Czas pędzi i nie wiadomo gdzie zostaje. Wspominając o Aurelii jej przebiegu, obecnym problemie z przerzutką przednią - problem nadal mam. Nie naprawiony. Na poprzedniej trasie też go miałem: Trasa Kamień Pomorski - Rewal. Dziś aby mnie to nie wkurwiało to jeździłem większą część trasy na 1 blacie. I póki nie używam bardzo małych przełożeń to nie ociera.. Dowiedziałem się od kolegi u którego byłem, że słyszał on iż ramy rowerów wytrzymują tylko 20 tyś km.. To co teraz rowery są przewidziane na 5 lat? 20 tyś km.. Kiedy to było: 20 tyś Aurelio - Wyspa Pucka - 2565 dni temu.. Prawie 50 tyś km temu i 1387 tras (bez dzisiejszej). Aż przypomniała mi się bardziej przykra sprawa - wytartej przez sakwę dziury w Aurelii.. Od tego czasu też sporo minęło. Nawet tyle, że nawet nie pamiętam w którym to było miejscu XD Sprawdzałem Aurelię i nie widzę. Gdzie to było.. No faktycznie - zdążyły już 4 lata minąć od tego wydarzenia: Nieudane wojaże: Świnoujście. Choć to niewłaściwe ale te różne wydarzenia przypomniały mi także o pannie J.. (JS). Której nie ma już ze mną, czy z nami (ze mną i Aurelią) od 706 dni (jeśli liczymy czas ostatniego spotkania z sierpnia 2024 r.). To już 706 dni. Czas mija.. Pędzi. A nawet ZAPIERDALA. I coś co dawniej było tak ważne i emocjonalne (jak awaria Aurelii).. Dziś prawie o tym nie pamiętam.. Czy tak będzie z JS? Nie wiem. No ale w kontrze do tych 706 dni bez niej.. Pomyślałem mimo chodem o spotkaniu z MM - kolejnym - przy domkach oficerskich w Makowicach. O ile nadal będą.. A te spotkanie już za 1603 dni. A więc jest to czas o wiele odleglejszy od minionego czasu bez JS. W moim życiu. Gdzie jak widać mimo wszystko.. Są chwile, że i tak mi jej brakuje.. I to jest smutniejsze w kontekście kolejnych dla mnie ważnych wydarzeń, które już za rogiem czekają.. Tj. 15 lat z Aurelią (za 1134 dni). Czy 18 lat Aurelii za 2230 dni.. Oczywiście po drodze będzie wiele innych ważnych wydarzeń.. Jednak jakoś tak milej, gdy jest na co milszego czekać.. Niż odliczać tylko dni od tego co wartościowe - pewnie już bezpowrotnie minęło. Fajny wpis ale nie chcę go tak smutniej kończyć. No ale jakoś tak.. Mimo chwilowych myśli o tym o czym (czy o kim) nie powinienem już myśleć. Był to fajny i udany dzień. Dobrze, że mimo moich wątpliwości - wszystko się udało. I udało się przejechać tą trasę. Wracam kompletnie wykończony fizycznie.. No ale było warto!..
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)