10.04.2021
Jazda nr: 805

Tagi: zs, drzewa, WG |

Dzisiejsza trasa, zgodnie z tym co sobie planowałem w tygodniu i o czym wspominałem we wczorajszym wpisie: Zakupowo wietrzna trasa, poprowadziła mnie długimi i często nieprzewidywalnymi szlakami Szczecińskich tras i Szczecińskich wojaży. I chociaż czasami można mieć wrażenie, że jest inaczej oglądając zdjęcia z dzisiejszego wypadu, czy film z dzisiejszej trasy - to tak naprawdę jeździłem tylko w obrębie miasta. No dobra, chwilowo byłem poza miastem jak z Puszczy Bukowej wyjechaliśmy pod Chlebowem, z towarzyszem dzisiejszej trasy WG. Jednakże przeważa miasto, trudno mi ten mały incydent uznać za wystarczający aby do dzisiejszej trasy dołożyć także tag: wiejskich przygód. To tak formalnie - dzisiaj bardziej miasto. A trochę w tym mieście się jeździło. Zawiodłem się na koledze MK. Miał jechać a zawiódł.. A było dzisiaj trochę jeżdżenia, rozwoziłem książki, odbierałem zakup aparatu SONY DSC-HX350. I miałem okazję go dzisiaj przetestować, pobawić się wstępnie. Wygląda obiecująco, jego możliwości także. Udało mi się dziś zrobić zdjęcia z odległości ok. 13 km. Ładne, wyraźne. Jest moc w obiektywie: SUPER ZOOM. Co jest niebywale największą zaletą tej zabawki. Od teraz moje rowerowe wyjazdy będę mógł wspomagać dodatkowymi ładnymi zdjęciami z aparatu :) Nie tylko telefon, czy ujęcia z kamerki na rowerze. Do użytku będę miał także coś o lepszych parametrach :) Myślę, że to udany zakup. Nieco gorzej z licznikiem Lenzynce GPS c. Nie wiem, albo nie potrafię go ogarnąć jeszcze, albo się taki toporny wydaje. Do tego opieranie wszystkiego na GPS nie jest trafionym pomysłem, dokładność. Czasem brak pomiaru czy zapisywania informacji. Jeszcze się nim pobawię ale już widzę dużą wadę i problem urządzenia - po prostu wytrzymałość baterii tragedia. Nawet kilku godzin nie pociągnęła. Licznik będzie musiał być bezwzględnie cały czas podpięty pod powerbanka. Będę miał przez to więcej roboty - i obowiązków - bo będę musiał pilnować naładowania power banku.. No nic. Trudno.. Jak nie będzie mi się podobał to go opchnę i tyle. I tak za grosze kupiłem to tam nie szkoda.. ;) A zależało mi w zasadzie na samym GPS. Aby mieć jego backup na wypadek awarii kamerki.. Wtedy sobie odczytuję wszystkie dane. Nagranie z kamerki naprawiam ale ślad GPS bezpowrotnie przepada.. A to często dość dobijająca strata. Na szczęście jest już na to jakaś zaradność. Przynajmniej mam na to nadzieję, że nowy licznik zaradzi coś w sytuacji kryzysowej z kamerką. A tym czasem - cały dzień i to dosłownie, dzisiaj spędziłem w trasie, jeżdżąc po całym Szczecinie, kilka lokalizacji w centrum, zaliczone jezioro Głębokie, zaliczona wycieczka po Puszczy Bukowej, zaliczone jezioro Szmaragdowe i kilka punktów widokowych na Szczecin :) Fajnie było.. Tylko dnia na wszystko za mało.. Jakoś wydłużający się póki co z każdym dniem - dzień, nie wiele pomógł.. Mimo tego, że robi się ciemno po godzinie 20. Na ten przykład dzisiaj w Szczecinie zachód słońca następował dopiero o godzinie 19:54. A wiadomo, że po zachodzie jeszcze parę minut jest jasno.. A ja byłem w Szczecinie tuż po godzinie 9. I od razu ruszałem w trasę.. Na razie sam, dołączył tylko kolega WG. Kolega MK co miał nam dzisiaj towarzyszyć niespodziewanie odpadł..
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
  • ID wpisu: 810

  • Trasa nr [łączna]: 891
  • Trasa nr [na blogu]: 805
  • W tym tygodniu: 4
  • W tym miesiacu: 6
  • W tym roku: 65

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 882 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 796 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 10021 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 10093 km

  • Maksymalna prędkość: 44.3 km/h

  • Przejechałem: 71.47 km
  • Przejechałem [msc]: 293.8 km
  • Przebieg roweru [rok]: 2097.36 km
  • Przebieg roweru [suma]: 34108.72 km

  • Przejechalem w 2021: 2097.36 km
  • Podroż dookoła świata (2021) 5.2434 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 85.2718 [%] km

  • Czas jazdy: 05:37:15 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 2159:41:00 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 1936:14:52 h
  • Czas Jazdy Suma (2021): 135:41:12 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 19:04:29 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 03:10:45 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:05:15 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:23:26 h

  • Średnia: 12.72 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego prowadziła mnie wieloma drogami w tym dla mnie znienawidzonym mieście, w którym nie potrafiłbym żyć, nie potrafiłbym się odnaleźć. Początek trasy to oczywiście Pomorzany, na ulicy gdzie mieszka kolega MK. Od niego pojechałem na róg ul. Pocztowej / Jagielońskiej pod lombard z którego odbierałem swój zakup. Aparat cyfrowy MEGA ZOOM Sony DSC-HX350. Pod lombardem spotykałem się z kolegą WG, z którym ruszyliśmy w dalszą podróż, na rozdawanie książek Krainy Snów. Odwiedziłem tak ulicę Bolesława Śmiałego, która wkrótce będzie przebudowywana. Sporo się na niej zmieni. Mam nadzieję, że na lepsze. Ja bym sobie życzył aby wszędzie, ale to wszędzie były zlikwidowane bruki. Droga po bruku, po tych kamieniach, to nie jest droga. Jazda po tym jest niemożliwa, wkurwiająca. A do tego jak bardzo niszczy to sprzęt?! No oczywiście na samochodach mi nie zależy więc ich mi nie żal. Ale rowery, jak wyrabia się widelec itd. od tych drgań, walenia po takich drogach. A jak jest tam niebezpiecznie jak jest mokro.. Ślisko i w ogóle.. Denerwuje to, mam daleki uraz do takich dróg, po dość ciężkim roku 2020, w którym naprawdę sporo jeździłem po różnych drogach. I właśnie takim bruku też. Może nawet za dużo i po bruku i w terenie. I teraz mnie to po prostu doprowadza... I takie są efekty... Tu piję do rogu ulicy Żółkiewskiego. No ale nie ważne.. Trzeba było jechać dalej. Pomimo tego, że jest szaro, że jest zimno.. Teraz pojechałem na Wały Chrobrego, gdzie spotykałem się z dawnym wykładowcą z AM, któremu podarowałem jedną z książek :) Miłe, fajne spotkanie. I dalej w drogę. Na ulicę Obrotycką. Ta poprowadziła mnie ciężkimi rejonami, w stronę ul. Wilczej i niezbyt lubianego w Szczecinie miejsca: WORD. Zbyt wiele razy je odwiedzałem aby budziło ono dobre wspomnienia. Tu był ostatni taki punkt, oddana ostatnia książka. Spotkanie z ekipą z Singlove :) Z którymi trochę w 2020 r., jeździłem. Teraz dla nich sezon jeszcze nie ruszył a dla mnie się coraz bardziej rozkręca i to pomimo tej paskudnej pogody... Teraz to zaczęła się zabawa na całego, i jeżdżenie tu i tam ;) Odwiedziliśmy między innymi Las Arkoński, ruiny wierzy Quistorpa, jezioro Głębokie od nieznanych mi stron Pilchowa. Nad jeziorkiem małe ognisko, aby się wzmocnić przed dalszą trasą. Była mała możliwość porobienia kilku fotek zwierzątkom nad wodą.. i w drogę.. Późna pora się robiła a jeszcze trochę do przejechania było.. Szlaki tras poprowadziły nas do Zdroi, nad jezioro Szmaragdowe, gdzie dotąd nie byłem. Pięknie tam jest. Sporo nieznanych miejsc do zwiedzania. Z pewnością tam jeszcze nie raz wrócę. I to o wcześniejszej godzinie... :) Na cały dzień. Inaczej nie ma to sensu. Zwiedziliśmy tam kilka punktów widokowych jak "Oko na Szczecin", "Wzgórze akademickie". Przejażdżka w tych terenach była ekstremalnie trudna, i męcząca. Wiele ekstremalnych podjazdów. Mój zużyty napęd w Aurelii, który dobijam do granic możliwości, i nie działająca dobrze tylna przerzutka dawała się we znaki. Spore obciążenie sakwy nie pomagało. Niektóre wzniesienia ostatkiem sił pokonałem - np. ul. Kopalnianą w Zdrojach, ale to była masakra. Wspinałem się na nią ledwo co z prędkością 6-7 km/h.. Masakra.. Niektóre wzniesienia i bardzo ciężkie tereny ciągnącej się tu Puszczy Bukowej jednak mnie pokonały. Sporo tras dla rowerów MTB, i jakiś szaleńców nie dla mnie... Korzenie, piach, wąskie dróżki i spore skarpy... Dość niebezpieczne rejony, poprowadziły nas do samej Puszczy Bukowej. Obszar ochronny Natura 2000. Puszcza. A wszystko idzie pod piłę. Tysiące wymordowanych drzew. Wszystko zniszczone, zrujnowane. Moje siły i chęci do jazdy też zrujnowane. Wszystko przez niejaską ul. Smoczą w Podjuchach. I w ogóle te tereny w Podjuchach. To są same góry... Masakra. Ale najgorsza była wyprawa na ul. Smoczą. Zamiast jechać normalnie jak ludzie po asfalcie to WG uparł się po skarpach, tak stromych, że miałem problem zaciągnąć tam rower. Niektóre tamte rejony chronione były płotem z drutu kolczastego. Nie odważyłem się przepchnąć tam Aurelii, nie chciałem ryzykować podrapania jej, czy uszkodzenia elektroniki, którą wożę albo co gorsza wysłużonych już opon.. Szukałem alternatywnej drogi i ją znalazłem.. Pozostała ostatnia prosta droga do Chlebowa - 5 km. Większość po Bruku. Potem leśne piaszczyste drogi, miejscami dla mnie nie przejezdne.. Zbyt grząsko.. Jednak jakoś jechałem dalej. Wszystko po to aby dojechać pod Chlebowo, pod tajemnicze wojskowe budynki. Jednak zdjęcia z tych stron mi nie wyszły :( Było zbyt ciemno.. Noc zapadała, które wkrótce nas dopadła. Ostatnie kilometry trasy robiłem już po omacku, po ciemku... Wracaliśmy Trasą Poznańską, częściowo rozkopaną, rozjebaną. Ja bez oświetlenia sensownego. Bo ta lampka z dynama.. Pff. Ona się do niczego nie nadaje. Nie widzę gdzie jadę, po czym. No ale jadę.. Ciężko bo ciężko ale jadę. Zmęczenie dało się we znaki... I nawet nie chodzi o kilometry a o teren i pogodę. Wyczerpany ze sił wróciłem na Pomorzany, gdzie rozstałem się z kolegą WG. Z nadzieją na rychłe przyszłe trasy. I powróciłem w swoje strony już samochodem, walcząc ze zmęczeniem i późną porą.. Ja jeszcze na jutro mam zaplanowaną trasę. Prawdopodobnie jadę na Kamień Pomorski, i nie wiem jak ja dojadę.. Jak ja dzisiaj taki padnięty...

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa10kwietnia2021zdj1.jpgtrasa10kwietnia2021zdj2.jpgtrasa10kwietnia2021zdj3.jpgtrasa10kwietnia2021zdj4.jpgtrasa10kwietnia2021zdj5.jpgtrasa10kwietnia2021zdj6.jpgtrasa10kwietnia2021zdj7.jpgtrasa10kwietnia2021zdj8.jpg


Mapa przebiegu trasy :)