29.08.2020
Jazda nr: 664

Tagi: Niemcy, MK, drzewa, zs, Singlove, wiejskie_przygody |

Trasa z dnia dzisiejszego poprowadziła mnie znowu w stronę Szczecina, jak w zeszłym tygodniu: Szczecin - Trzebież. Tym razem jednak wydawało mi się, że w nieznane mi strony - jezioro Wełtyń pod wsią Wełtyń, gdzieś za Gryfinem. Nie skojarzyłem, bo już dawno nie mieszkałem w Szczecinie, że ja te strony znam i ja tu jeździłem! To w końcu droga mojej klasycznej (do tej pory tylko raz odbytej) 100 km trasy: ZS: Trasa "100 km - bateryjny problem". Ale nie tylko z tej trasy znam te strony. Zdarzało mi się kilka razy jeździć w tych stronach. A to wystarczyło abym skojarzył gdy już się tu znalazłem ;) Choć były nowości, jak sam dojazd do jeziora, polnymi drogami. Bo tutaj od dupy strony Wełtynia nie jeździłem. I dojazd do wsi Gardno przez drogę DW119, był dla mnie kompletną nowością. Dróżka zaczyna się za samym Szczecinem za Kluczewem, i przechodzi przez Radziszewko, Chlebowo. Tutaj tak w ogóle miejscami widać drogę S3 która idzie na Śląsk (Gorzów, Zielona Góra, itd). I właśnie to była nowość, nigdy tą drogą nie jechałem. Pierwszy raz tutaj jestem :) A w sumie co może się dziać dobrego pod Szczecinem? :D W sumie nic. Urbanizacja postępuje pełną parą, masowa wycinka drzew, pojawiające się kolejne osiedla domków jednorodzinnych. Miasto się nieustannie rozwija, a ja nie żałuję, że z niego uciekłem. Odbyło się to trochę niespodziewanie, nie na moich warunkach, ale dobra. Stało się jak się stało, miałem kilka msc czasu, które poświęcałem na rower. Teraz wraz z nastaniem jesieni coś się może zmieni :) Mam na oku fajną robótkę, na miejscu u mnie. Niestety na razie nie pełny etat ani nawet 3/4 co byłoby dla mnie najbardziej odpowiednie. No ale może być :) Bo mogę sobie dorobić na innych zadaniach, w innym miejscu. A przy tym mieć to co najważniejsze: równowagę między czasem wolnym a pracą, czyli mieć czas na rowerek i te sprawy :) A to wcale nie oznacza tego niechętnego powrotu do Szczecina, czego bym nie chciał. Uwolniłem się od tego życia i nie chcę tam wracać. A takie wyjazdy weekendowe jak teraz? No ok :) Nie są złe. Nie siedzę przecież cały tydzień w Szczecinie, nie męczę się z życiem w Szczecinie. Tylko przyjeżdżam sobie na wybrane weekendy, na wybrany czas aby spotkać się ze znajomymi, zrobić jakąś fajną trasę. I z końcem dnia powracam na moją wioskę, w moje strony. Nie jestem ściśle uwięziony w życiu w mieście. Ani jego okolicy, które prędzej czy później przylgną do miasta.. Kolejna udana, fajna wyprawa :) Mile spędzony czas. Czas, który kończy wakacyjną labę. Nie ma jednak co żałować, kilka godzin w pracy trochę zmieni bądź nie, czasu na jeżdżenie i tak mi nie zabraknie! :) A mając elastyczne godziny pracy to już w ogóle - będzie można nieźle kombinować i rozwijać swoje pasje dalej ;) A tak piszę bardzo optymistycznie bo zależałoby mi na tym zatrudnieniu w szkole, nie opodal mojej miejscowości. To oczywiście nie zmienia niczego w kontekście weekendów, w których i tak bym ostro jeździł ;) Do października i tak muszę ostro jeździć jak teraz po 2 dni weekendowe robić poważniejsze trasy ze względu na to, że w połowie Października czeka mnie większe być może największe w mojej rowerowej karierze wyzwanie - wyjazd z Gryfusem na X Rajd Dookoła Zalewu Szczecińskiego.
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
  • ID wpisu: 668

  • Trasa nr [łączna]: 750
  • Trasa nr [na blogu]: 664
  • W tym tygodniu: 5
  • W tym miesiacu: 19
  • W tym roku: 144

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 741 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 655 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 4894 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 4969 km

  • Maksymalna prędkość: 40.1 km/h

  • Przejechałem: 75.27 km
  • Przejechałem [msc]: 1214.77 km
  • Przebieg roweru [rok]: 6403.86 km
  • Przebieg roweru [suma]: 28969.59 km

  • Przejechalem w 2020: 6403.86 km
  • Podroż dookoła świata (2020) 16.0096 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 72.424 [%] km

  • Czas jazdy: 04:38:19 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 1828:57:52 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 1605:31:44 h
  • Czas Jazdy Suma (2020): 407:08:24 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 75:57:13 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 03:59:51 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:49:39 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:24:13 h

  • Średnia: 16.25 km/h
Opis dzisiejszego wyjazdu, przynajmniej w tym pierwszym akapicie trochę się rozjeżdża wraz z rozterkami mojej życiowej sytuacji ;) To oczywiście nie wina samej jazdy, ale okoliczności życiowych w jakich się ona znajduje. Do tego dochodzi ta pogoda, zmiana pogody. Dość duże znaczenie miały na mnie wydarzenia z wczorajszej jazdy: Oszuści z Żelmowa. Ta cholerna pogoda, ten wiatr niosący spore zmęczenie. Rozważałem czy dzisiaj w ogóle przyjechać czy dać sobie spokój. Przynajmniej z rana nie czułem się mocno na siłach aby gdzieś jechać. Przezwyciężyłem jednak te chwile zwątpienia i wybrałem się na dzisiejszą wyprawę. Decyzji nie żałuję. Pogoda dzisiaj a wczoraj? Bez porównania! Nie mniej z rana tak nieprzyjemnie, szaro i deszczowo. Wszystko się jednak uspokoiło. Dojechałem na czas, choć obawiałem się, że nie zdążę dojechać pod UM w Szczecinie na godzinę 9 rano. Wyjechałem w końcu późno. Z pośpiechu albo nie myślenia co się robi zapomniałem wziąć dzisiaj sterowania ręcznego kamerki ;) Tzw. pilot. I miałem ten sam problem co w połowie Sierpnia, jeżdżąc 2 dni z Gryfusami w Berlinie ehh. Muszę mieć koniecznie dwa takie urządzenia. Jeden zawsze naładowany w sakwie, w razie czego... Aby był. Bo się takie niefortunne sytuacje powtarzają, że zapominam. Pomijając tą wpadkę i ciężki poranek - przyjechałem. I nie wielkim gronem w tym z nową osobą ;) Młoda Ukrainka.. - pojechaliśmy na tą wycieczkę. Dzisiaj jazda trudna, dużo przez miasto. W pierwszą stronę przejazd na prawobrzeże, zaliczone Podjuchy, wciąż rozkopane. I wyjazd przez Żydowce-Kluczewo. Obstawiałem, że pojedziemy prosto na Gryfino, ale nie. Skręciliśmy w bok, w nieznaną mi dotąd drogę przez wieś Chlebowo, Wysoką Gryfińską, którą dojechaliśmy do znanej mi już wsi Gardno (tutaj skrzyżowanie DW120/DW119). I faktycznie tej drogi DW119 z Gardna prosto do Szczecina nie znałem. A to spokojna alternatywna, względem drogi z Gryfina do Szczecina (DK31). Same jeziorko, fajne strony - choć dojazd ciężki :) A jeziorko piękne. Piękne okolice. Spędziliśmy tutaj dłuższy czas, robiliśmy ognisko :) A potem powrót, powrót już przez Gryfino i Niemcy. Im więcej dzisiaj przejechaliśmy tym więcej sil odzyskałem. Choć obawiałem się czy po wczorajszej jeździe, 64 km - dzisiaj dam radę. A to spokojnie przejechałem te 75 km. Trzymałem się bliżej początku grupy, choć na początku zamykałem tyły, nie dlatego, że nie dałbym rady szybciej jechać ale jakoś nie widziałem w tym sensu ;) Muszę niestety ponarzekać na przerzutkę. Przez kilka ostatnich jazd jako tako mi działała, ale grzebanie w niej nie jest dobrym pomysłem. Dzisiaj miałem taką akcję serwisową w wykonaniu MK. Usuwanie luzów na przerzutce, co skończyło się tym, że na przełożeniu 2x8, które wrzuciłem aby ścigać się z wrednymi kolarzówkami - zablokowało mi łańcuch. Musiałem stanąć, przerzucić bieg niżej i się odblokowało. No nie ma co, po prostu przerzutka już dogorywa. Raz działa lepiej a raz gorzej, ale dogorywa. Spróbuje ją dobić do tych 30 tyś z Aurelią (planowane na Październik 2020 r.), ale muszę się liczyć z tym, że tyle mi nie podziała. Szarpanie łańcuchem, dziwne przerzucanie i brak krańcowych biegów to jedno, ale ryzyko, że coś mi się zatnie, nie przejdzie między przerzucaniem przednich biegów z pozycji 1 na 2, z 2 na 1 będzie mnie na nowo zniechęcać do korzystania z tych przełożeń.. No i dobra, trasa w powrotną drogę trwała dalej. W Gryfinie zajechaliśmy na pizze :)) :33 A potem powrót przez Niemcy do Polski. Po drodze jeszcze zaliczyliśmy wierzę widokową w Mesherin. Miałem w planie zaciągnąć tam rower na górę :D Ale zrezygnowałem na dole, nie wygodnie by mi było tam włazić i mógłbym mieć problem z zejściem. Zresztą już miałem problem z zejściem na pierwszym stopniu. Miejsca mało. Nie wyrobię się. A schodzić z rowerem tyłem.. No nie bardzo mi się to widziało.. Przodem spoko, idę pewnie i dam radę. Ale tyłem nie szło mi to za dobrze, jednak się jakoś udało wycofać z tego ciekawego pomysłu ;) W dalszej części powrotnej trasy już tylko dominowała nieco szybsza jazda. I tak po sam Szczecin, w Szczecinie już się większa grupa rozstała, jedni pojechali w swoją stronę, drudzy w swoją. Prawie pod koniec były tylko 3 osoby ze mną. Tylko dotarli oni pod Deptak Bogusława. A z stamtąd już jechałem sam. Na miejsce zbiórki już nikt więcej nie wrócił. Mimo wszystko było fajnie. I dzisiaj ciepło. A ja jednak trzymałem się kurczowo tego co było wczoraj, jechałem w długich spodniach, w długiej koszulce i jeszcze bluzie.. A gdy już się trochę zgrzałem to było za późno by to ściągać i jechać normalnie. A były ku temu powody. W końcu temp. wciągu dnia, a już na pewno w po południowych godzinach wynosiła ponad +20℃. No trudno :) Na następnych trasach może się lepiej ubiorę na tą zmienną jesienną pogodę. Bo to teraz tak nie wiadomo jak się ubierać. Jak było +30℃ to było wiadomo. A teraz jednego dnia jest zimno, drugiego ciepło i nic nie wiadomo..

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa29sierpnia2020zdj1.jpgtrasa29sierpnia2020zdj2.jpgtrasa29sierpnia2020zdj3.jpgtrasa29sierpnia2020zdj4.jpgtrasa29sierpnia2020zdj5.jpgtrasa29sierpnia2020zdj6.jpgtrasa29sierpnia2020zdj7.jpgtrasa29sierpnia2020zdj8.jpg


Mapa przebiegu trasy :)