Dzisiejsza trasa stanowi drugi powrót - w kolejnej odwilży tej pierdolonej zimy.. Kolejny powrót po okresie gdy dopadło mnie zachorowanie. A to się ciągnie od końca stycznia. I dni liczone od trasy: Pochorobowe zimowe lodowisko. Do dzisiejszego dnia to za dobre nie były.. Nadal męczący kaszel. I ogólne rozbicie. Jakoś mi w życiu nie idzie. Mijają kolejne dni nic nie znaczących ferii w szkole - gdzie nie udaje się w tym czasie niczego sensownego zrobić. Jakby nie patrzeć to prawie koniec ferii bo minęło 1.5 tyg. Znowu jestem w czasie - przynajmniej tak się czuję, że zaniedbuję rower. Jednak ani pogoda ani dobijająca rzeczywistość uniemożliwia jeżdżenia. Nie mniej jest poprawa! W końcu.. Jest już na plusie. Wszystko topnieje. Tylko okoliczności takie ciężkie. Dzisiaj jestem po pogrzebie, po odwiedzinach u koleżanki Anci. I takim życiowym dobiciu.. Spadło moje zaangażowanie w prace przy poprawkach Struktury Katalogowej Stanu Plików. To ogromny projekt i emocjonalny problem dla mnie - bo grzebię w dalekiej przeszłości tj. okresie studiów. No aktualnie w tym okresie (2015 r.) do 2023 r. Na szczęście już nie muszę się cofać wcześniej - te telefony i te okresy już ogarnąłem i poprawiłem pod nową strukturę (telefony Nokia 6280, N95, N95 8 GB i najgorszy telefon jaki miałem: Nokia N96). Historia a w zasadzie tworząca ją dla mnie przeszłość no nie była dobra.. Pełna życiowych błędów, niezrozumienia.. Nie chcę jednak za bardzo cofać się do tych chwil. Jeszcze to odchorowuję. Dzisiaj natomiast - ten ciężki dzień zwieńcza rower. Jakoś wybitnie nie jest.. Nie mniej gdybym lepiej się czuł.. To mógłbym z powodzeniem więcej osiągnąć! Nawet zrobić taką trasę 50-tkę.. A już mi się nawet takie trasy marzą.. Te piękne chwile z Aurelią.. Nieco dłuższe niż te już nudne trasy - na które wciąż i wciąż jadę na te same drogi. Obecnie sytuacja pogodowa mnie do tego zmusza. Normalnie pojechałbym np. na Makowice do krzyża ale to jest ryzykowne. Za krótko trwa ta odwilż. Co dopiero się zaczęła.. Jest lepiej ale za krótko.. A może jutro się wybiorę? Jest cień szansy na to, że dziś w nocy będzie na plusie! A od dawna, dawna takiej pogody nie było. To korzyść jest taka, że przynajmniej nie zamarznie to co się zdąży dziś rozpuścić..
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2025 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1748
Trasa nr [łączna]: 1824
Trasa nr [na blogu]: 1738
W tym tygodniu: 1
W tym miesiacu: 2
W tym roku: 19
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1809 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1723 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 15 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 30127.6 km
Stan Licznika Końcowy: 30136.61 km
Stan Licznika Końcowy2*: 29943.03 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 8604 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 8613 km
Maksymalna prędkość: 23.4 km/h
Przejechałem: 9.01 km
Przejechałem [msc]: 22.55 km
Przebieg roweru [rok]: 277.3 km
Przebieg roweru [suma]: 66904.26 km
Przejechalem w 2026: 277.3 km
Podroż dookoła świata (2026) 0.6933 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 167.2607 [%] km
Czas jazdy: 00:33:44 h
Czas Jazdy Suma (ever): 4266:50:40 h
Czas Jazdy Suma (blog): 4043:24:32 h
Czas Jazdy Suma (2026): 19:02:54 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 01:25:47 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 00:42:54 h
Średni czas jazdy w tym roku: 01:00:09 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:18:47 h
Średnia: 16.38 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego jest krótką przejażdżką. Bardzo krótką to zaledwie 9 km. W te mrozy styczniowe robiłem ambitniejsze trasy jeżdżąc chociaż do Truskolasu.. Co uważałem, i tak za uwłaczające. A teraz robię trasę o połowę krótszą.. No ale poprawia mi się po rowerze! Bo mam w zamyśle kolejne wyjazdy! Jak się będzie utrzymywać ten stan odwilży to może jutro pojadę sobie przez całe Sowno? Taki przejazd przez wioskę i dopiero powrót.. A może pojadę na te Makowice? Od stycznia nie byłem. Zwyczajowo po chorobach robiłem trasę do krzyża na Makowicach i z powrotem. Drogi - przynajmniej te główne wyglądają lepiej. Znacznie lepiej i bardziej zachęcają do podróży - w odróżnieniu od tych bocznych. Drogi przy moim osiedlu to masakra dalej. Lód, nie posypane. Tam gdzie mieszkańcy domków mają to w piździe a kilka przykładów mamy.. To jest tragedia. Doszło do tego, że nawet nie przebijałem się do głównej drogi po chodnikach a ulicą. Po chodnikach się całkiem nie dało. A nie moja wina, że sobie w ogóle w takich warunkach nie radzę. Ważne, że już odwilż. W końcu temp. na plusie. Może w końcu ta pierdolona zima odpuści.. Choć tak naprawdę nie wiadomo co przyniosą kolejne dni i tygodnie.. Dzisiejszy dość smutny dzień - w ogóle smutny tydzień bo to się w tygodniu stało. A dokładnie 8.02.. Kolejna śmierć w rodzinie. Tym razem dotyka "starczyzny". Jeszcze się taka zachowała.. Tym bardziej szkoda bo się najdłużej zna te osoby. W końcu bliska rodzina. Kolejna ciotka odeszła. Dzisiaj byłem na jej pogrzebie. Na tych pogrzebach w rodzinie - też coraz mniej osób. Coraz smutniejsze te życie. No cóż, w ostatnich dniach nim jeszcze się dowiedziałem o śmierci ciotki (08.02) - miałem takie dziwne myśli. Taki niepokój czułem. W sumie spodziewałem się wzorem poprzednich lat, że się coś odpierdoli 08.03.. A to dla odmiany 08.02. Zresztą - ta dynamika od 2023 r. jest potężna - po 2-3 pogrzeby w rodzinie w ciągu roku. Nie mówię już o tym ile ludzi nie z rodziny umiera. Z miejscowości. Znajomi. Czy właśnie śmierci w rodzinach znajomych.. Może to mylne wrażenie ale jednak takie mam, że tej śmierci, smutku jest coraz więcej wśród nas. I jak tu się cieszyć z codzienności?.. Jak ta bywa coraz trudniejsza..
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)