22.03.2025
Jazda nr: 1550

Tagi: drzewa, wiejskie_przygody |

Dzisiejsza trasa pełna nowych przygód! Możliwości i oczekiwań poprowadziła mnie szlakami na Glicko! Miejscowość znam od prawie 10 lat. Opisywałem już tą niezwykłą historię podczas ważnego wydarzenia: prawdziwej 100-tnej opisanej na blogu trasy 50-tki: . O mogłem tak nazwać ten wpis. Nie pomyślałem o tym szybciej: "prawdziwa 100-tna opisana na blogu trasa 50-tka". Tak mogłem zrobić... No ale do rzeczy to prawie 10 lat jak kręcę się po tych stronach. A nigdy nie byłem w głębi wsi Glicko! Była ku temu okazja - wjechać tu - w końcu poznać tą wieś. I zobaczyć pewną tajemniczą drogę, która tutaj jest... Prowadzi do pewnego dziwnego miejsca, które okazało się być pozostałością po wojsku! Był to dokładnie: 37 dywizon rakietowy WOPK w Glicko. Kto by się spodziewał, że na tej zapomnianej wsi były takie atrakcje i tychże nie ma już od 35 lat. Teren może i pilnowany nie wiem. Wygląda jednak ciekawie. Dzisiaj się nie przyglądałem. Dzisiaj byłem bo byłem - walczyłem z sobą, z swoją niechęcią i gorszym samopoczuciem. A także tą zniechęcają pogodą. Może i jest ciepło - taka okolica +15℃ ale odczuwalna raczej <10℃. Bardzo mocno wieje. A to zniechęca. Mimo zniechęcenia wybrałem się! Miałem plan i go realizowałem. Aby uniknąć wiatru postanowiłem wracać przez Lestkowo na Żabowo. Moim głównym celem było i ten cel został zrealizowany: Glicko. Zjechałem tą właściwą część wsi, która do tej pory była prze mnie nie poznana. A to już tyle czasu. Ba.. Tyle lat.. A to zawsze coś innego. A jak robiłem 50-tkę to robię 50-tkę. Bo i tak jest trudno... W ostatnich miesiącach w ogóle o cokolwiek jest trudno i ciężko. Padłem ze zdrowiem. Mam już chyba przewlekły kaszel, połączony z nawracającymi infekcjami gardła, odpluwaniem wydzieliny. Mocno zatkany nos. Coś mi ewidentnie nie służy w tym słabym życiu, w którym jest coraz gorzej zamiast być coraz lepiej. Skupiając się jednak na trasie a nie na całej codziennej otoczce to jedynie ten wiatr. Gdyby nie ten wiatr byłoby fajnie a tak ten wiatr jest taki wykańczający a można powiedzieć, że również: "przekańczający" :) Jednak dałem radę. Byłem w Glicko i nawet w Miętnie gdzie również od lat paru mnie nie było podobnie jak w samym Lestkowie skąd odbijałem do Żabowa. Mój plan unikania wiatru się powiódł i tak z wiatrem musiałem się mierzyć i tak... Jednak ten wpis jest dowodem na to, że uszedłem zwycięsko z tej próby! Wykończony i zmęczony ale zwycięski. Powróciłem po tych wszystkich trudach...
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2025 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 1559

  • Trasa nr [łączna]: 1636
  • Trasa nr [na blogu]: 1550
  • W tym tygodniu: 4
  • W tym miesiacu: 8
  • W tym roku: 24

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1622 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1536 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 14 dni

  • Stan Licznika Poczatkowy: 25154.4 km
  • Stan Licznika Końcowy: 25198.38 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 25029.98 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 3568 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 3612 km

  • Maksymalna prędkość: 37.5 km/h

  • Przejechałem: 43.98 km
  • Przejechałem [msc]: 220.46 km
  • Przebieg roweru [rok]: 464.61 km
  • Przebieg roweru [suma]: 61898.07 km

  • Przejechalem w 2025: 464.61 km
  • Podroż dookoła świata (2025) 1.1615 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 154.7452 [%] km

  • Czas jazdy: 03:12:36 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 3946:35:16 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 3723:09:08 h
  • Czas Jazdy Suma (2025): 31:06:50 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 14:47:46 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 01:50:58 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 01:17:47 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:23:17 h

  • Średnia: 13.74 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego zaczynała się podobnie jak trasa 50-tka, wariantem z drogą na Grabin a powrotem przez Unibórz. Jednak tak dzisiaj nie było. To jedynie taki mylący początek, który mógłby dawać taki obraz sytuacji! Ale fakt, co często powtarzam. Lubię jeździć drogą DW108. Jeżdżę nią już tyle lat. I to moja ulubiona trasa. Akurat podróż po DW108 był najlżejszym i najmilszym fragmentem dzisiejszych przygód. Gdy skręciłem w Truskolesie na Wierzchy to masakra. Już pod wiatr, który dawał się mocno we znaki. I tak do samej wsi Wierzchy, w której odbijałem na Sikorki - jadąc boczną, polną drogą. Tu też ciężko. Drogi wysuszone. To jeszcze takie piaszczyste. Sucho wszędzie, kurzu. I ten wiatr na dokładkę tych wszystkich trudności... W końcu wyjeżdżam w Sikorkach a z nich od razu jadę na właściwą część Glicko. A tu... Pełno ruin - głównie budynków gospodarczych. Jakieś stare domy, z których nie wiele zostało. Stan taki jak dom w Sikorkach, który często odwiedzam. A w niektórych przypadkach i gorzej. Niestety trudno dostępne lokacje - często na prywatnych posesjach albo w bezpośredniej drodze do nich. Nie zajrzałem w sumie do żadnego z obiektów, choć kusił mnie jeden dom, ale tam raczej tylko ściany i to częściowo... zostały... Cała reszta jest już ruiną z której nie pozostało dosłownie nic... Bez trudu znalazłem tajemniczą drogę, która jak się okazuje prowadziła do dawnej bazy wojskowej. Obiekt wydaje się zadbany tak jakby był pilnowany. Strzeże go drut kolczasty. Wieloletnia tabliczka, że to teren prywatny i, że nie wolno... Dzisiaj się nie przyglądałem, nie jestem na to przygotowany ani nie miałem planów urbeksowych. Ani wchodzenia w takie miejsca. To nie szukałem żadnej dziury w ogrodzeniu. Zostałem pod tą bazą wojskową chwilę. I pojechałem dalej. Miałem wyjechać na takiej polnej drodze na Orzechowo. I z Orzechowa odbić miałem na Lestkowo. Swoją drogą - tymi polnymi drogami również nie jeździłem. Nie udało się jednak, co jest standardem u mnie. Pojechałem za daleko prosto po polnych drogach, którymi opuściłem Glicko. I w ten sposób wyjechałem pod samym Miętnem. A stąd przecież rzut kamieniem do Nowogardu! :) Z Miętna pojechałem na Lestkowo. A z niego drogą, którą nie jechałem od lat bo od: 03.07.2018 r. a dokładnie od trasy: The Lost - wybrałem się na Żabowo. Polna droga wśród dawnych lasów. Tak... Jak zawsze... Dawnych lasów. Wycinane i niszczone na potęgę... Jak wszystko. To nie był długi fragment drogi. Był jednak męczący. Do tego ten wiatr, który wdzierał się nawet w las. Nawet tu wiał, i męczył i męczył. Te rozjeżdżone piaszczyste drogi. I ta suchość wszędzie... Trudno było się przedrzeć. A gdy się w końcu udało i wyjechałem w Żabowie okazało się, że muszę dalej walczyć... Z wiatrem... Nie miałem łatwego ani szybkiego powrotu do domu. Nie dość, że trzyma mnie silny kaszel. Ciągle zatkany nos, cieknie ze mnie normalnie.. To jeszcze ten wiatr. I wdające się we znaki zmęczenie. Po trudach, i z trudami dowlekłem się do domu. Zrobiłem ledwo co 44 km. I chciałbym powiedzieć, że jakby trzeba było to bym do tych 50 dał radę... Tylko czy naprawdę chciałbym w tych warunkach spędzać jeszcze 6 km?... Mocno powątpiewam... Bardzo mocno...

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa22marca2025zdj1.jpgtrasa22marca2025zdj2.jpgtrasa22marca2025zdj3.jpgtrasa22marca2025zdj4.jpgtrasa22marca2025zdj5.jpg


Mapa przebiegu trasy :)