Dzisiejsza trasa poprowadziła mnie w rejony Brojc. Eksploracji rejonów Brojc - gdzie dużą inspiracją jest trasa, którą już w tym rejonie robiłem: Smutna Majówka. Jednak wciąż pozostaje sporo dróg do odkrycia. Na szczęście coraz mniej - na razie mamy ten rejon Brojc, Żukowa czy Bielikowa. Robiłem już trasy, które miały na celu poznanie tych stron: Borzęcińskie drogi: & nowe przygody. A dzisiaj na tej niedługiej trasie kontynuowałem ten zamysł. Korzystając z pięknej pogody. Przyjechałem samochodem do Kiełpina. Tu mam dobre miejsce gdzie zostawiam auto i jadę w trasę dalej. Jechałem do rzeczonych Brojc, gdzie robiłem objazd przez kolonię Szóstkę do Bielikowa. Z Bielikowa pojechałem do Żukowa gdzie zrobiłem mały objazd przez Lewice do Darżewa i wróciłem do Żukowa drugą drogą - robiąc taką pętlę. I z Żukowa wróciłem do Bielikowa skąd pojechałem inną polną drogą do Brojc - inną nie tą samą co z kolonii szóstki ale blisko niej. W zasadzie "równolegle" do niej. Cała dzisiejsza trasa to była zabawa w przebijanie się po polnych drogach, miejscami wciąż zalanych i wciąż w błocie. A także walką z robactwem czego się w ogóle nie spodziewałem. Związku z czym nawet się nie pryskałem przeciwko komarom. A te wyczuły chwile i się rzuciły do ataku jakby były opętane jakieś... No normalnie jak feministki, których od lat nikt nie ruszył i zobaczyły męską ofiarę i się rzuciły na nią... Taki atak przeprowadziły. Odgonić się nie szło, uciekać ciężko... Momentami bardzo ciężka trasa... Momentami drogi nieprzejezdne, zarośnięte. A dla równowagi były również momenty, że dało radę jechać - i to nie tylko po asfaltowych odcinkach bo tych akurat dzisiaj za wiele nie było...
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2024 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1456
Trasa nr [łączna]: 1534
Trasa nr [na blogu]: 1448
W tym tygodniu: 1
W tym miesiacu: 3
W tym roku: 100
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1520 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1434 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 14 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 22340 km
Stan Licznika Końcowy: 22372.93 km
Stan Licznika Końcowy2*: 22222.91 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 748 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 781 km
Maksymalna prędkość: 27.3 km/h
Przejechałem: 32.93 km
Przejechałem [msc]: 90.47 km
Przebieg roweru [rok]: 3214.02 km
Przebieg roweru [suma]: 59072.6 km
Przejechalem w 2024: 3214.02 km
Podroż dookoła świata (2024) 8.035 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 147.6815 [%] km
Czas jazdy: 02:36:34 h
Czas Jazdy Suma (ever): 3766:33:15 h
Czas Jazdy Suma (blog): 3543:07:07 h
Czas Jazdy Suma (2024): 202:37:12 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 06:37:51 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 02:12:37 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:01:34 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:26:00 h
Średnia: 12.67 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego pozwalała mi eksplorować Brojce, jej kolonię i niezwykłą przyrodniczo okolicę. Tutaj jedna z piękniejszych wsi to Bielikowo. Cała trasa nie była jednak łatwa. Kilometrowo może za wiele nie zrobiłem no ale większość trasy to polne drogi, które nie zawsze były przejezdne. Zaczynałem trasę od dojazdu z Kiełpina do Brojc i pomimo tego, że jechałem po asfalcie to nie było ani łatwo ani przyjemnie. Od początku trasy bardzo "nawalało" mi tylne koło. To tak mnie irytowało. Zacząłem wątpić, że to wina hamulca - którego swoją drogą miałem w zeszłym tygodniu zrobić no ale wyszło jak wyszło. To były ciężkie dni. Pełne stresu i nieporozumień... Dobrze, że się wszystko jakoś ułożyło. Przynajmniej na razie. A koło? Na szczęście to nie koło. Hamulec i tak trzeba zrobić bo klocki wytarte. Pewnie na spokojnie na dniach zajadę do Gryfic. To się zrobi hamulec. Problem okazał się poważniejszy i myśli, które od siebie odpychałem niestety się ziściły. Problemem jest opona. Jest pęknięta, nie równo idzie i to opona powoduje te negatywna odczucia. A co ciekawe... Na takich polnych drogach tego się w ogóle nie czuje! No nie ukrywam ale zdenerwowało mnie to, bo nie tak dawno w zeszłym roku wymieniałem oponę - właśnie też z powodu "bicia" jakie powodowało: "Świdwińska rzeźnia". Sytuacja z maja 2023 r. uświadomiła mnie w przekonaniu, że to koniec. Opony Schwalbe Mondial to jest gówno. Jeździłem na ostatniej jaką miałem. I więcej nie będę brał opon od producenta Schwalbe bo mam już tego dość. Nie wytrzymują w ogóle. To jest syf... I nie dość, że mam trudną sytuację finansową i życiową to jeszcze same problemy się pojawiają... Nie mam wyjścia muszę wymienić oponę. I tak jakiś czas jeździłem ignorując jej zły stan. No ale po dzisiejszej trasie nie mogę go dalej ignorować. Widzę co się dzieje z tą oponą i nie mogę... Dobrze, że na trasie nie widziałem. Widziałem dopiero po trasie gdy byłem na myjni. Dzisiaj trochę dobiłem Aurelię w błocie ale bez przesady. Momentami było trochę gorzej a tak to nie było tak źle. Jak wspominałem - zacząłem trasę od przejazdu kolonią Szóstką Brojc. I zamiast od razu na Bielikowo jechać to nieumyślnie skręciłem na Pruszcz... I pod tablicą "Pruszcz" wracałem po niezbyt przyjemnej polnej drodze do Bielikowa. Stąd pojechałem do Żukowa i nie miałem już problemów nawigacyjnych! Były za to inne... Z Żukowa do Lewic prowadziła fajna droga, która z początku do lasu była nieco zarośnięta. W lesie było za to sporo błota, kolein i o jeździe zapomnij. A co najgorsze: komary... Jak się rzucili... Na ochronę sprayem było za późno. Trzeba było jak najprędzej się stąd wydostać a ta droga się tylko dłużyła nim się ostatecznie udało wyjechać... Za chwilę Lewice. A z nich już fajniejsza ale pełna dziur droga do Drażewa. Tutaj co dziwne i co mnie się nie zdarza - udało mi się dobrze wydedukować w którą drogę mam jechać do Żukowa jako drogę powrotną. Znowu jednak część drogi była zarośnięta a potem już nie... Fajne mimo wszystko te strony były. Podziwiałem jakie są fajne... Nim wyjechałem w Żukowie i wybrałem się w drogę powrotną na częściowo znanej drodze. Byłem tutaj nei tak dawno.. Na spacerku z JS i Agresorkiem.. :) Nie doszliśmy jednak do końca tej drogi bo nie byłoby tak jak mi się wydawało, że doszlibyśmy do Lewic a właśnie doszlibyśmy do Brojc obok szkoły podstawowej w Brojcach oraz sklepu Dino. Dzisiaj świadomie się jednak tak wybrałem aby z Brojc te nie całe 4 km do auta jeszcze się przemęczyć na tym napierdalającym tylnym kole. Nie wiedziałem jeszcze w czym rzecz. Wracając do domu zajechałem jeszcze na myjnię i tam się okazało, że 7 zł to mało aby umyć rower... Raz, że ceny coraz większe... A dwa, że był mocno uwalony i może faktycznie potrzebowałem więcej czasu na te mycie... Rzuciłem jednak tyle kasy ile akurat miałem. Trzeba będzie jeszcze raz podjechać na myjnię i domyć Aurelię po tych ostatnich trudnych wojażach...
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)