Dzisiejsza trasa poprowadziła mnie trochę wspomnieniami w drogi, na których często nie bywałem. To też taka trasa trochę "na siłę". Jakoś większej motywacji do niej nie miałem. Jednak ostatecznie pojechałem. Siedziałbym w domu - nie zrobiłbym wcale trasy. I tyle by z tego było. A tak się chociaż kawałek przejechałem w jesienny czas. Czas który niestety źle mnie się kojarzy. To już rok czasu. Dokładnie 26.08.2024 r. miałem moje ostatnie spotkanie z JS. To wtedy się zadziały takie różne sytuacje i wszystko poszło. Oczywiście jakiś z nią kontakt we wrześniu czy w październiku miałem. Tylko coraz mniej a wszystko dążyło do całkowitego zerwania kontaktu.. Dziś właśnie mija rok czasu od tej sytuacji. Wstępnie dziś miałem spotkać się z kolegą GŻ i robić z nim moją klasyczną trasę 50-tkę. A tak naprawdę nic nie chcę dziś robić. Na nic ochoty nie mam. Więc w pewnym sensie na siłę poszedłem na trasę. A ta ze względu na porę roku - przypomina mi już o jesieni. I minionych chwilach. Jeszcze na początku - nie wiedziałem, że trwająca wówczas 2.5 roku znajomość.. zakończy się tak nagle.. Właśnie w dniu 26.08: Wiejskimi lasami & przygodami!. Nie wiedząc o tym i jeszcze będąc w formie robiłem sobie trasy.. A coś podejrzewać zacząłem 28.08.2024, że coś jest nie tak: Niespodziewane wiejskie przygody!. No i historia poszła w złą stronę. Wiąże się ona również z moim "byciem" nauczycielem 1-wszy rok, po 3-latach latach pracy w szkole. W nadchodzący wielkimi krokami rok szkolny, po chujowym jakby nie patrzeć roku.. I ciągle złej pogodzie - będzie już 5-lat mojej pracy w szkole i zacznie się 2-gi rok jako nauczyciel. Pewne elementy z życia codziennego przypominają mi o tych końcowo-sierpniowych trasach.. Widoczne oznaki jesieni. Żołędzie na ulicach, i inne owoce z drzew. Jeszcze w zeszłym roku się martwiłem, że to nie są właściwe warunki do jeżdżenia na mojej mocno zajechanej przedniej oponie Schwable Mundial... A co mam powiedzieć teraz gdy nie spodziewanie ta opona przetrwała kolejny rok? I mierzy się z kolejną jesienią? No i jej przebieg coraz bliższy kolejnych 50k km.. Już się chyba na to uodparniam i przestaję się przejmować. Na śmierć tej opony już od dawna czekam. I jakoś nie nadchodzi. Pokonuję jakby nigdy nic trasę po trasie. I kolejne trasy.. I z każdą kolejną trasą powinienem coraz mniej myśleć o przeszłości. A to niestety tak nie działa. Chociaż rok to już długo. Dużo się wydarzyło w tym czasie ale chyba nie wystarczająco dużo aby przeszłość zbyt mocno nie wpływała na teraźniejszość. Koniec sierpnia.. końcówka lata.. wkrótce początek jesieni. A u mnie tradycyjnie życiowe rozterki. I początek nowej znajomości! Dokładnie wczoraj poznałem taką nową. A dokładnie to ona chciała mnie poznać, poprzez znajomą florystkę w Gryficach. Zostawiła kontakt do siebie. Zagadałem. Zobaczymy co będzie. Może nadchodząca jesień nie będzie taka smutna. Choć mam co do tego ogromne obawy... I już mnie martwi nadchodząca jesień...
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2025 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1653
Trasa nr [łączna]: 1730
Trasa nr [na blogu]: 1644
W tym tygodniu: 2
W tym miesiacu: 16
W tym roku: 118
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1716 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1630 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 14 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 27918 km
Stan Licznika Końcowy: 27958.46 km
Stan Licznika Końcowy2*: 27764.88 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 6326 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 6366 km
Maksymalna prędkość: 33.4 km/h
Przejechałem: 40.46 km
Przejechałem [msc]: 553.53 km
Przebieg roweru [rok]: 3224.95 km
Przebieg roweru [suma]: 64658.41 km
Przejechalem w 2025: 3224.95 km
Podroż dookoła świata (2025) 8.0624 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 161.646 [%] km
Czas jazdy: 02:19:09 h
Czas Jazdy Suma (ever): 4116:48:03 h
Czas Jazdy Suma (blog): 3893:21:55 h
Czas Jazdy Suma (2025): 201:19:37 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 33:16:15 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 02:04:46 h
Średni czas jazdy w tym roku: 01:42:22 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:21:19 h
Średnia: 17.46 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego ze względu na brak jakiegoś pomysłu na nią, a choć trochę ambitnym trzeba być.. Poprowadziła mnie ostatecznie wzdłuż drogi DW112 - co ciekawe - wg. znaków to dalej DK6. Nikt nie zmienił oznaczeń... Do wsi Wyszogóra, z której odbijałem na Łosośnicę. I z Łosośnicy wracałem na Resko. Co ciekawe - w tych rejonach wciąż są drogi i miejsca, których nie odkryłem. I być może już wkrótce - powiedzmy, że po 01.09 - wziąłbym się za ich odkrywanie! Takie krótkie przygody dobrze mi zrobią. Niechętnie szedłem na ten rower. Łatwiej jest nie iść. I nic nie robić. A z drugiej strony.. Szkoda pogody. Jest ładnie. Słonecznie i ciepło. Tylko ten wiatr.. Trochę wieje. No ale nie było tak źle. Wybrałem sobie dobry wariant trasy. Chociaż czy to dobry - no jeden z dwóch - którym jechałem właśnie na Wyszogórę i odbijałem na Łosośnicę. Miałem tutaj z wiatrem. Do Łosośnicy też nie było tak źle i dojechałem szybciej niż się spodziewałem. A co ciekawe.. Już dawno w tych rejonach mnie nie było. No może nie sama Łosośnica - bo tu akurat kilka dni temu przejeżdżałem: Trasa "100-tka": powrót do życia!. A sama droga Wyszogóra - Łosośnica - nie byłem tu już jakiś czas: Nocne lęki. No no, prawie 3 lata. Naprawdę jakiś czas. A dokładnie 2 lata 9 msc i 3 dni -> dokładnie 1007 dni temu. Akurat rok 2022 i 2023 r. dość dobrze wspominam. Pewne sprawy zaczęły się mocno sypać właśnie w 2024 r. I ostatecznie wszystko... się sypnęło. No dobra dla mnie to wciąż świeże. Inaczej będę pewnie podchodził do tej sprawy gdy minie od 26.08.2024 r. - 1000 dni. Czy 5000 dni. W tym czasie naturalnie wydarzy się bardzo wiele. I może przeszłość nie będzie miała takiego wpływu jak teraz. No ale dobra - to było 1007 dni temu a i tak pamiętam ten czas. Te okoliczności w szkole. Co się działo. Jaka była pogoda itd. Pamiętam bardzo dużo niestety. Czas mija a wraz z nim wiele wydarzeń ma miejsce ale co z tego skoro pamięta się i tak o przeszłości. I o tych, którzy w tej przeszłości zostali.. Prawie 3 lata.. Nie jeździłem przez Wyszogórę na Łosośnicę.. No oby się nie okazało, że teraz nagle zacznę jeździć!.. No dobra.. I czekał mnie już powrót. Do Reska w miarę dobrze się wracało. Gorzej z Reska - tu miałem pod wiatr. Robiło się chłodniej. No tak.. Wspominałem, że było ciepło. No niby tak.. Tylko ten wiatr.. A sam jechałem w długich rowerowych spodniach i termo koszulce.. :) No ale ciepło. Nie zakładałem jednak do końca trasy żadnej bluzy ani nic takiego. Lato w tym roku nie przypomina choćby tego z 2024 r... Gdy w analogicznym czasie jeździłem na krótki rękaw do samego wieczora.. Jakoś te lato i jakiś ten rok nie udany. Może przyszły będzie lepszy.. Kto wie. Mimo wszystko i mimo smutnych okoliczności cieszę się, że dziś w ogóle pojechałem. Mogłem nie jechać. I nie zrobić w ogóle kilometrów. A tak chociaż te 40 km.. Wpadło? Wpadło! Chociaż tyle..
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)