Trasa z dnia dzisiejszego pomimo tego, że wczorajszy dzień i wczorajsza trasa była mocno męcząca, musiała się dla mnie odbyć. W miarę fajna pogoda, temp. ok. +15℃, choć zdaje się, że było cieplej nawet po +18℃. Jechałem w długiej koszulce z bluzą i miejscami było wręcz za ciepło. Tylko wiatr. Wiatr, wiatr.. On mocno przeszkadzał dzisiaj, nie mógł nie mniej doprowadzać mnie do takich antyrowerowych zachowań. W ostatnich dniach trochę podupadłem na formie. Co ja na to mogę poradzić. Wiele moich planów rowerowych poszło się.. Na to nic nie mogę poradzić. Ale na to czy pojadę w ogóle gdzieś to już owszem mogę. Rozważałem na dzisiejszy dzień w sumie dwie możliwe trasy: albo byłoby to zrobione Trio Trudu, albo Fajna Trasa. Postawiłem jednak na jeżdżenie po asfalcie. Te deszczowe dni, jakoś nie zachęcają mnie do jeżdżenia po lasach. Po tego typu miejscach. No i coraz więcej robactwa, też nie zachęca.. Dzisiejszego poranka tylko mnie ten antyrowerowiec wkurwiał, ten z Reska.. Sam pierdolił aby jechać na Makowice, na lotnisko. A wypadałoby. Choć miałem plany na dzisiaj to byłem gotowy z nich od razu zrezygnować i z nim jechać. Znowu jestem taki kurwa naiwny.. Wierzę w ludzi, a oni jak się zachowują. Potem się zaczął wycofywać i szukał byle pretekstu by nie jechać. Jak nie jakieś pierdolone zloty aut to rzekomo zloty motorowe miały decydować o tym, że jednak nie jedzie. W takim razie po jakiego chuja mnie wkurwia?.. Pojechałem sam w pierwotnie zaplanowaną trasę. Pomimo tego, że jutro tj. 24.05 ma być lepsza pogoda (nawet +20℃) i byłoby mi fajniej robić szlaki trasy Tria Trudu - to jednak zdecydowałem się na ten wyjazd dzisiaj. I jak na weekend zrobiłem to dość późno w trudnych dla mnie okolicznościach. Wyjeżdżałem na trasę punkt godzina 14. Walcząc już wtedy z pojawiającą się migreną. Ta jednak mnie nie powstrzymała by jechać. Jedak na trasie dawała się we znaki.. A mogło być dzisiaj inaczej, tak fajnie. Mogłem zaliczyć planowane szlaki skończenia historii lotniska Makowice: Makowice-Lotnisko:
"Śladami historii". Takie trasy już się w przeszłości zdarzały. Teraz przyświeca jej nowy cel. Robienie dokumentacji zdjęciowej cyfrowym aparatem Sony DSC-HX350, a także przyspieszona dokumentacja miejsc przed groźnym incydentem jakim będzie osoba j. owsiaka i jego jebana impreza dla patologii: Pol and Rock Festival 2021, która ma odbywać się właśnie na lotnisku Makowice. Dzisiaj tych planów nie realizuję - ściśle mówiąc: nie kończę. A winę za to ponosi antyrowerowiec MM. Pozostawiam sobie do zrealizowania te plany na jutro. Nie będę się na nikogo oglądał. Sam sobie pojadę i sam skończę tą dokumentację z tego roku.
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
ID wpisu: 837
Trasa nr [łączna]: 918
Trasa nr [na blogu]: 832
W tym tygodniu: 5
W tym miesiacu: 14
W tym roku: 92
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 909 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 823 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 11317 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 11372 km
Maksymalna prędkość: 36.6 km/h
Przejechałem: 55.23 km
Przejechałem [msc]: 656.94 km
Przebieg roweru [rok]: 3375.2 km
Przebieg roweru [suma]: 35386.56 km
Przejechalem w 2021: 3375.2 km
Podroż dookoła świata (2021) 8.438 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 88.4664 [%] km
Czas jazdy: 03:04:46 h
Czas Jazdy Suma (ever): 2237:57:24 h
Czas Jazdy Suma (blog): 2014:31:16 h
Czas Jazdy Suma (2021): 213:57:36 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 39:47:41 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 02:50:33 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:19:32 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:24:25 h
Średnia: 18.01 km/h
Dzisiejsza trasa przebiegała śladami takiej mojej niby cyklicznej trasy. Choć prawda jest taka, że nie często jeżdżę tą konkretną cykliczną trasą. Lubię w ogóle robić takie cykliczne wyjazdy, te często się zdarzają, często się odbywają. Natomiast nie często wybieram takie zapomniane jak Trio Trudu, te oczywiście w tym roku się odbyły: Trio trudu: "300 tras później". Było to nie mniej spowodowane deklaracją, jaką złożyłem sobie "300 tras temu", chcąc sprawdzić jak zmieni się mijany świat, ja czy moje życie w tym czasie. Nie był to koniecznie wybór podyktowany chęcią, świadomością jak ma to miejsce dzisiaj. Dzisiaj z chęcią przejechałem się tą trasą, planując na niej realizację trzech punktów. Najważniejsze to oczywiście przejechanie całej trasy Tria Trudu. Drugim punktem był wjazd do Narnii... gdzie czekały mnie smutne wieści.. Dalsza jej degradacja, postępujące nieustające niszczenie jej piękna.. Piękna życia, w zasadzie magii życia. Byłem tam świadkiem przepięknego wydarzenia, któremu mogłem się z powodzeniem bliżej przyjrzeć, zrobić parę zdjęć. Widziałem młode czarne dzięcioły. Wkrótce przyleciał ich opiekun - nie wiem czy to matka czy ojciec. Taki dorodny, wbijał się swoimi długimi szponami w gałąź drzewa, nieopodal dziupli w której skrywały się młode dzięciołki. I taka refleksja mnie nachodzi, że te ludzkie ścierwo, bez wahania, za pieniądze zabiłoby to drzewo, za pewne warte kilka tyś zł.. Skazałoby na śmierć te młode ptaki. Przecież liczy się dla nich tylko chęć zysku. Nic innego prócz pieniędzy się nie liczy.. I ostatnim puntem mojego wyjazdu było odwiedzenie myjni, dokładne obmycie, opłukanie Aurelii. Szczególnie po wczorajszej trasie: Trasa Szczecin - Lubczyna. Ten nadmorski piach, który przywiozłem z okolic Zalewu Szczecińskiego. No wolałbym aby nie zalegał na Aurelii.. Wszystkie punkty udało się zrealizować. Choć trasa była ciężka. Przejechałem prawie 30 km bez postoi - pomimo tego, że było to bardzo ciężkie. Szykuję się przy tym na podbój trasy pierwszego Supermaratonu Płotowskiego, który odbędzie się 19.06: Super Maraton - objazd trasy. Trasę liczącą nie całe 100 km muszę pokonać właśnie jadąc bez postoi w odcinkach 30-35 km. To dawałoby mi najlepsze szanse na dość akceptowalny czas - prawdopodobnie <5h jazdowych. Trzeba się postarać także o odpowiednią prędkość. No myślę, że do tego czasu wymienię w końcu napęd. Będzie mi lepiej jeździć na nowym. Ten daje się mocno we znaki. Nie jestem jednak całkowicie przekonany, że to wina napędu, że tak ciężko mi się jedzie. To może być też wina pogody, nastawienia. Wiele czynników może mieć taki wpływ. To jest ciekawe - bo ten problem, ta przypadłość regularnie się powtarza wraz z mijającym czasem. Potem mija. I może być tak, że po wymianie napędu wcale od razu nie minie bo to nie on jest przyczyną takiego stanu rzeczy. Także nie pozostaje mi nic innego jak trenować i wracać do formy, nie oglądając się przy tym na żadnych antysportowców, których zachowanie ma na mnie zniechęcający wpływ. W końcu nie jest łatwo być sportowcem. A czasem trzeba się o to postarać i sporo poświęcić. Nieodpowiedzialni ludzie pokroju MM jednak tego nie zrozumieją. A tym czasem trasa spokojnie mijała. Trochę się chmurzyło, trochę rozjaśniało. Ogólnie było ciepło, tylko ten wiatr.. Dawał się we znaki. I było już pięknie, wiosennie. Coraz zieleniejsze liście, żółte pola rzepaku, które co roku mi się tak bardzo podobają. Normalne koleje życia, i następujące po sobie kolejne etapy pór roku, które nieustannie przypominają o mijającym życiu..
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)