Trasa z dnia dzisiejszego jest oczekiwanym finałem od trasy z dnia 01.03: Trasa "50-tka" z 01.03.2022 r... Od której zrobiłem w sumie 26 prób tras 50-tek, raz w tygodniu. Nieźle nie? Plany początkowe zakładały raz tygodniowe robienie 50-tek jeszcze z końcem 2021 r., no ale to się szybko popsuło jak byłem kilka razy chory, i potem odpuściłem sobie te zamysły. Powróciłem do nich od nowego roku rowerowego, no ale znowu się zepsuło. Więc ostatecznie zacząłem plany realizować na spokojnie wraz z taką nieformalną wiosną od 01.03. Zakładając, że z tydzień na tydzień będzie tylko tylko lepiej! Dłuższy dzień, lepsza pogoda. A w wakacje to wiadomo - jakoś da się radę, no i krócej się siedzi w szkole. No i powiem tak, przez te 26 prób można skrócić opis do tego, że: jakoś to było. Raz gorzej, raz mniej. Generalnie szło mi bardzo ładnie, i ładnie poszło. Mimo chwil zwątpienia, gorszych tras dałem radę! Jednak w kwietniu raz nie pojechałem :( Myśl ta smuci mnie aż po dziś dzień. Byłem kilka dni chory, gorzej się czułem. I odpuściłem sobie w jednym tygodniu trasę :( Dlatego musiałem zrobić dziś małe oszustwo. Bo jeżdżąc w stylu raz wariantem A (przez Grabin - Sikorki i powrót na Truskolas), a potem wariantem B (przez Sikorki, Grabin i powrót na Unibórz), powinienem skończyć próby właśnie wariantem A, moim ulubionym. A tym czasem ten miałem na mojej ostatniej 50-tce: Szkoła & Trasa 50-tka. Jednak na finał pasowało mi zrobić to znów... Więc pojechałem tak... W ten dzisiejszy nieco na wariackich papierach dzień, z trasą 50-tką taką 50-tką "trzech tytułów". Starsi czytelnicy na pewno kojarzą o co chodzi: Trasa "50-tka" - trzech tytułów. No ale dzisiejsze trzy tytuły były inne! To finał moich ciężkich prób. Jakby nie patrzeć wytrzymałem pół roku jeżdżenia raz w tygodniu na trasy 50-tki. Raz w tygodniu (w wybranym dniu), nie musiał być to cały czas ten sam. Ważne aby jednak znaleźć na to czas. Mimo wszystko, mimo innych planów. Niektóre były kuszące. No ale nie. Nie mogłem się poddać. Na tym to przecież polega, że postanowienia, odpowiedzialność musi być ponad wszelkie inne pokusy którym chcielibyśmy ulec. Nie poddałem się. Nie uległem. I wytrwale do celu dążyłem. Na kilku moich próbach miałem towarzystwo koleżanki JS. Liczyłem w sumie na to, że będzie mi towarzyszyć na większej ilości tras, no ale tak się złożyło, że niestety nie. Więc zdecydowaną większość moich prób pokonałem w samotności. Niejednokrotnie walcząc z własnymi domenami, i często ze stwierdzeniem, że nie chce mi się. Jednak nie mogłem się poddawać. W jakimś uzasadnionym wypadku można by było sobie odpuścić jazdę - co stało się jeden raz. I tak mi z tym źle. A co by było gdybym odpuścił sobie w większej ilości prób? O... No chyba nie chcę o tym myśleć... Najważniejsze, że dziś mimo wszystko pojechałem. Na wariackich papierach, nieco pokombinowałem w szkole. No ale znalazłem ten czas aby pogodzić cele dzisiejszego dnia - właśnie finał 50-tek, a na to nie miałem większego wpływu. Po prostu od 2020 r., każdego 1.września robię 50-tkę. I nie mam wpływu w jaki dzień to wypadnie. W tym roku wypadło w czwartek i musiałem sie dostosować. Także moja 3-cia 50-tka w postanowieniu zrobiona. A to oznacza, że leci mi już 3-ci rok w szkole. A tak, jak wspominałem - pogodziłem dziś 50-tkę, oraz spotkanie z JS, i wspólny wyjazd w pewnej ważnej sprawie. A tak mi się dziś spieszyło, że osiągnąłem śr. prędkość prawie 21 km/h! :O A to i tak było >20,00 km/h czyli 50-tka w czasie <2,5h (to zaczyna się już od średniej 20,01 km/h. Czyli chyba czas byłby na poziomie 2:29:59 :)) No ale nie ważne, ładnie mi poszło na tym finale. Naprawdę ładnie. I miałem jeszcze zapas chwili czasu nim pojechałem po JS i spędzanie drugiej części dzisiejszego dnia - dnia, od którego zaczyna się kolejny rok szkolny.
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2022 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1098
Trasa nr [łączna]: 1178
Trasa nr [na blogu]: 1092
W tym tygodniu: 3
W tym miesiacu: 1
W tym roku: 136
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1166 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1080 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 12 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 10126.1 km
Stan Licznika Końcowy: 10176.67 km
Stan Licznika Końcowy2*: 10170.51 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 22740 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 22790 km
Maksymalna prędkość: 30.5 km/h
Przejechałem: 50.57 km
Przejechałem [msc]: 50.57 km
Przebieg roweru [rok]: 5621.9 km
Przebieg roweru [suma]: 46876.21 km
Przejechalem w 2022: 5621.9 km
Podroż dookoła świata (2022) 14.0548 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 117.1905 [%] km
Czas jazdy: 02:24:49 h
Czas Jazdy Suma (ever): 2964:06:03 h
Czas Jazdy Suma (blog): 2740:39:55 h
Czas Jazdy Suma (2022): 369:45:44 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 02:24:49 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 02:24:49 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:43:08 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:29:46 h
Średnia: 21.07 km/h
Dzisiejsza trasa to mój kolejny rok w szkole. Znów rozpoczęcie roku szkolnego, znów nowe wyzwania i nie znana przyszłość, która się rysuje w tym po pandemicznym czasie, w którym świat ogarniony jest w chaosie i na razie pajacowaniu a nie wojnie. Od początku konflikt zbrojny Ukraina VS Rosja nie przypominała wojny tylko jakąś szopkę. A przypomnijmy, że ten cyrk trwa już od lutego czyli 7 msc. Nic z tego nie wynika, a trudno o tym zapomnieć bo próby niszczenia gospodarczo Rosji - kończą się niszczeniem gospodarczym krajów, które tego próbowali. I tak mamy paliwo (przynajmniej diesel) po prawie 8 zł. Co tu się kurwa dzieje... Coraz gorsza sytuacja w tym świecie. No po prostu musi to pierdolnąć. Musi być III WŚ, poważny konflikt po którym narodzi się nowy świat. Będą nowe granice państw, nowa władza. Wszystko musi być na nowo rozpisane i poukładane bo inaczej to nic z tego nie będzie. No a wracając do tych moich prób - to przetrwałem te pół roku od 01.03. Do dnia 01.03. zrobiłem w tym roku 3 trasy 50-tki. Więc włącznie z dzisiejszą mam ich 29 w tym roku (2022 r.) a ile mam ich od 50-tki z 01.09.2021 r,? -> Trasa "50-tka": nowy początek. Włącznie z 01.09.2021 r. +9 czyli 38 tras 50-tek wciągu jednego roku - gdzie rok ma 52 tygodnie. Czyli prawie raz w tygodniu przez cały rok na te 50-tki jeździłem do upadłego. Dałem radę to najważniejsze. Ciekawe jest to jak się rozkładają dni, które wybierałem na jazdy! :) Zazwyczaj wyszło po równo, tak średnio 4 jazdy na dzień: Poniedziałek: 3, Wtorek: 3, Środa: 5, Czwartek: 5, Piątek: 4, Sobota: 3, Niedziel: 3. Najgorzej to było jechać w weekend. Bo to już ostatni czas. Ostatni moment. Musi się udać i trzeba jechać. Najwygodniej mi było jechać na początku tygodnia. Obowiązkowa trasa 50-tka zrobiona i z głowy i mamy cały tydzień spokój. No nie wiadomo, że nie zawsze się tak dało ale często, bo środa i czwartek egzekwo po 5 prób. W sumie 10 na 26 czyli 38% całości. Całkiem ładny wynik. Dużo tras robiłem również w piątki (4 - 15% całości) a pozostałe - równo po 3 próby przypadły na pozostałe dni tygodnia. Więc te obciążenie było w miarę równe. To oczywiście nie było planowane. Nie mogłem w przód zaplanować sobie życia na pół roku. Zawsze mogło się coś zepsuć, coś pójść nie tak. Nigdy nie wiadomo. Ważne, że się udało i nie jest tak źle. Te próby mam już za sobą. Być może one mnie jakoś trzymały w tym roku, w te wakacje do jeżdżenia. Zawsze to jakaś konkretna trasa i trening. Teraz się nieco obawiam, że na jesień znowu mi spadnie jeżdżenie. Te rowerowanie w tym 2022 r. jakoś mi nie idzie. Oczywiście nie będzie to mój rowerowo najgorszy rok (pod każdym względem statystycznym) jednak do najlepszych lat trochę mu brakuje. W obecnie wyjeżdżonych latach plansować się będzie na 3-ciej pozycji (względem ilości jazd w roku i przejechanych km). A taką przynajmniej wyrażam nadzieję, że się postaram i jeszcze trochę km zrobię - zrobię więcej niż w 2018 r...: Podsumowanie 2018 r.. A zresztą do wyniku z tamtych lat nie wiele mi brakuje... :)
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)