06.11.2019
Jazda nr: 496

Tagi: zs_trPracy, zs |

Trasa z dnia dzisiejszego to kolejny dzień nieustającej brzydkiej, deszczowej pogody, gdzie z każdy dniem zmrok nastaje coraz szybciej a widno robi się coraz później i zaczyna to być coraz bardziej męczące. Chodzenie do pracy też zaczyna być irytujące jak powoli odbiera możliwość do rowerowych przejażdżek po godzinach pracy. Wnioski są proste, 8h pracy to stanowczo za długo, a już szczególnie w miesiącach jesienno-zimowych. Obecnie mam małą szansę a w zasadzie żadną aby na zakupy pojechać do Dina w Przecławiu. A niestety nigdzie bliżej Dina nie ma. Miał być w Bezrzeczu, miałbym do niego blisko z Pogodna, gdzie obecnie mieszkam, ale cholerni mieszkańcy tej cholernej wioski się nie zgodzili, są protesty, nie chcą tego sklepu... No pewnie. Im to nic nie potrzebne! W takim razie pozabierać im samochody i niech sobie dojeżdżają autobusami, czy rowerami i zobaczymy jak szybko zmienią zdanie. Nie może być tak, że w tak wielkiej aglomeracji jak Szczecin, nie ma możliwości zrobienia zakupów w tym tanim sklepie, z dobrym asortymentem. Nie może tak być! jedyne Dino jest w Przecławiu i w Kliniskach Wielkich, i mam do nich daleko. A dość powiedzieć, że Dino w Przecławiu mimo konkurencji w postaci innych sklepów jak Netto, Stokrotka jest mocno obciążone przez ludzi. Tym bardziej dla mnie jest nie zrozumiałe dawanie szantażowania się władz wsi Bezrzecze, przez krzykaczy ze wsi, którzy zachwalają te całe biedronki, netta i inne syfy, które tam są. No dobra pomijając politykę, nawet do Kauflanda w dalszych dniach tego roku, nie będę miał dobrego dojazdu. I nie będę miał możliwości wrócić za widna, kończąc pracę o godzinie 15:30.. A jak jeszcze będzie taka deszczowa pogoda jak dzisiaj to tylko zwiększa niebezpieczeństwo podróży, ogranicza widoczność. A ja do obecnego, wciąż powtarzam tymczasowego bo mam nadzieję jak najszybciej się wyprowadzić, miejsca zamieszkania mam daleko, i niezbyt bezpieczną, i wygodną drogą dojazdu.. A już teraz jest źle. A może być tylko gorzej przy coraz krótszych dniach. Nie dość, że z rana się męczę z dojazdami to mam jeszcze po pracy się męczyć..
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2019 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 499

  • Trasa nr [łączna]: 582
  • Trasa nr [na blogu]: 496
  • W tym tygodniu: 2
  • W tym miesiacu: 3
  • W tym roku: 155

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 573 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 487 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni
  • Stan Licznika Poczatkowy: 1689.29 km
  • Stan Licznika Końcowy: 1703.41 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 1708.68 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 13961 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 13976 km

  • Maksymalna prędkość: 34.4 km/h

  • Przejechałem: 14.12 km
  • Przejechałem [msc]: 39.59 km
  • Przebieg roweru [rok]: 4697.09 km
  • Przebieg roweru [suma]: 21845.08 km

  • Przejechalem w 2019: 4697.09 km
  • Podroż dookoła świata (2019) 11.7427 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 54.6127 [%] km

  • Czas jazdy: 01:02:32 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 1373:12:03 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 1149:45:55 h
  • Czas Jazdy Suma (2019): 293:28:49 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 02:54:47 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 00:58:16 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 01:53:36 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:18:15 h

  • Średnia: 13.66 km/h
Dzisiejsza trasa jest już drugą w tym tygodniu trasą, na małe zakupy do Kauflanda: Szczeciński miejski wojaż: Kaufland z 04.11.2019. Małe zakupy. Choć wciąż brakuje mi wyjazdów do Dina, które są przede wszystkim dłuższe. I fajniejsze :) Tutaj tylko miasto, nic więcej, i nic dobrego tylko miasto. Tak sobie jednak myślę, że od przyszłego tygodnia, być może znowu powrócę do wyjazdów na zakupy do Dina w Przecławiu. A widmo coraz krótszych dni, będę badał poprzez to, czy będę wstanie do Dina dojechać jeszcze za widna czy już nie :) Choć na to będzie coraz mniejsza szansa.. Także, dzisiejsza trasa ogranicza się do przetrwania kolejnego chujowego dnia w chujowej pracy, w której się tylko męczę ze wszystkimi i wszyscy ze mną, przynajmniej takie mam wrażenie, że nie jestem tam lubiany a już na pewno szanowany. I już po samym dniu pracy, będąc na wolowaci miałem nadzieję na lepszą pogodę, niż ta która panuje od weekendu. Ciągle tylko pada, i pada, tylko szaro i pada. I nic się nie zmienia. Na dzisiaj miałem nieco inne plany. Zostały one jednak zrównane z rzeczywistością, która przez tą cholerną pogodę uniemożliwiła mi ich realizacji. Najbardziej wkurwia mnie to, że w godzinach pracy, jest kilka godzin takich, że jest ładnie, że jest ok, że można by było się przejechać. Ale nie.. No dobra, dzisiaj już ze zmęczenia i ze wszystkiego innego, zamiast łatwą, prostą drogą dojechać do tego jebanego Kauflandu, to kręciłem się niepotrzebnie po mieście. Postanowiłem pojechać ul. Matejki. Nie wiedzieć czemu wmówiłem sobie, że to na niej znajdę ten cholerny sklep. Ale nie, ja powinienem skręcić na ul. Emilii Plater, a te skrzyżowanie już minąłem, gdy się skapnąłem, że jadę za daleko skręciłem w ul. Cyryla i Metodego. Ale z niej od razu nie trafiłem.. I pokręciłem się po tutejszych, zjebanych miejskich uliczkach. Szczerze to już mam coraz bardziej dość życia w mieście. Jest takie ograniczające, męczące, irytujące.. W końcu do sklepu dojechałem, po zakupach, miałem małe wyzwanie w drodze powrotnej do miejsca zamieszkania. Na ostatniej trasie do Kauflanda też się męczyłem z tym podjazdem na ul. Ofiar Oświęcimia do skrzyżowania z al. Wyzwolenia. Następnym razem zacznę jeździć przez ul. Kołłątaja do Parku Kasprowicza.. bo innego wyjścia nie będzie, aby na zużywającym się napędzie rowerowym męczyć się z podjazdami pod zakorkowaną ul. Ofiar Oświęcimia. Mała górka, a mocno daje się we znaki. Mam wrażenie, że dzisiaj bardziej niż na ostatniej trasie! W odróżnieniu od ostatniej trasy, wracając przez Plac Szarych Szeregów wbiłem się od razu na al. Wojska Polskiego i z niej na ul. Mickiewicza, która przy skrzyżowaniu z ul. Boh. Warszawy była bardzo mocno obciążona samochodami.. Tych kurwa jebanych samochód jest znacznie za dużo. Brakuje infrastruktury rowerowej, choćbym chciał to przy ciemnościach, deszczu nie mam jak wyprzedzać tych samochodów. Wjeżdżać na torowisko aby ich wyprzedzać, omijać nie jest zbyt rozsądne. A patologia jest coraz większa. Nie może być tyle tych cholernych samochodów na drogach! W takich warunkach wracałem.. na ul. Łukasińskiego nie było lepiej, tam jest chociaż pas rowerowy, nikt jednak nie przejmuje się tym, że jest on dziurawy, nawalone jest na niego zgniłych liści.. a komu to przeszkadza.. niech się rowery męczą z przejazdem!

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa06listopada2019zdj1.jpgtrasa06listopada2019zdj2.jpgtrasa06listopada2019zdj3.jpg


Mapa przebiegu trasy :)