Dzisiejsza trasa jest taką swoistą odskocznią po takim ciągnącym się dzisiejszy m dniu, zresztą wczorajszy nie był lepszy co wiązało się z brakiem jakiejkolwiek aktywności. Może to konsekwencja tych zmian pogodowych.. One na mnie źle wpływają. Przez kilka dni jest słonecznie i ciepło, nagle w kolejne jest kilkanaście stopni ciepła mniej. Znacznie gorzej, chłodniej. I nic się nie chce robić. I człowiek taki zamulony.. Taki właśnie dzisiaj byłem. Bez chęci do jazdy do robienia czegokolwiek. Wczoraj (20.07) mogłem sobie jeszcze odpuścić jeżdżenie, w końcu w weekend jeździłem jakiś dzień wolny się należy. Ale dzisiaj już tego luksusu nie miałem. Pojawił się pomysł taki aby pojechać dzisiaj na Makowice, a potem przez lotnisko, Dobiesław, Słudwia wrócić w rodzime strony. Taką właśnie trasą witałem trwający 2020 r.: Pierwsze kilometry!. Więc fajnie.. się wszystko zapowiadało.. Do jazdy się nie mniej wzięliśmy nieco późno.. Już późne po południe. Zbliżała się godzina 16 gdy się wyjeżdżało.. A właśnie.. Bo tak piszę tajemniczo ;) Nie jechałem sam dzisiaj. Z matką jechałem. W ten pierwszy rowerowy dzień tego tygodnia, po kolejnych zmianach pogodowych gdy z 25-27℃ zrobiło się nagle poniżej 20℃ i to w najcieplejszych momentach dnia.. Taka pogoda mnie nieco z rytmu wyprowadza. Nie wiem jak się ubrać. Biorę więc cienką dłuższą czapkę, i bluzę.. Jedynie krótkie spodenki mam. Miejscami jest mi jednak za gorąco, szybko mogę się przepocić.. Ale znowu bez bluzy jest mi za zimno.. No i tak źle, i tak nie dobrze.. I tak "tak sobie" dzisiaj się jechało.. Najważniejszym aspektem dnia nie był sam wyjazd, sama trasa a odwiedziny i spotkania, które jej towarzyszyły ;)
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
ID wpisu: 643
Trasa nr [łączna]: 725
Trasa nr [na blogu]: 639
W tym tygodniu: 1
W tym miesiacu: 13
W tym roku: 119
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 716 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 630 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 3437 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 3461 km
Maksymalna prędkość: 41.4 km/h
Przejechałem: 23.79 km
Przejechałem [msc]: 615.52 km
Przebieg roweru [rok]: 4896.65 km
Przebieg roweru [suma]: 27462.38 km
Przejechalem w 2020: 4896.65 km
Podroż dookoła świata (2020) 12.2416 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 68.6559 [%] km
Czas jazdy: 01:49:42 h
Czas Jazdy Suma (ever): 1734:18:47 h
Czas Jazdy Suma (blog): 1510:52:39 h
Czas Jazdy Suma (2020): 312:29:19 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 38:15:30 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 02:56:35 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:37:33 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:20:59 h
Średnia: 13.1 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego odbywająca się późnym po południem w ciężki ale za to stanowczy sposób wprowadza mnie w nowe pogodowe wyzwania.. Te wakacje są tego pełne. Jak nie upały to zimno.. Jak nie deszcze to burze.. Jak nie burze to susza.. I tak nie wiadomo co z sobą zrobić. Szczególnie w Lipcu, który mimo tych szczególnych niedogodnień wcale tak źle mi nie idzie, jakby się mogło wydawać pod tym względem (pogodowym) - lepszy Czerwiec.. Nie można ukrywać - pogoda nie rozpieszcza. Moja sytuacja życiowa też nie jest najlepsza. Nadal nie mam pracy, intensywnie jej poszukuję, aplikuję wszędzie, nawet na oferty do tego znienawidzonego przeze mnie Szczecina.. Choć po cichu mam nadzieję na pozytywne rozpatrzenie mojej aplikacji w KPP Kołobrzeg. Pozytywne by było choćby zaproszenie na rozmowę, test gdzie można by było wszystko wyjaśnić. Do wczoraj tj. 20.07 - można było składać papiery na konkurs Starszego Inspektora w KPP. Praca nie ma wymiaru rozwojowego ani finansowego, jest na dodatek w połowie wymiaru (1/2). Ale to może tym bardziej mnie zachęca do niej.. W końcu jakiś pieniądz i tak by mi skapnął, a do tego byłbym codziennie w domu i mógłbym sobie po południami jeździć z Aurelią dalej.. Zdobywając kolejne kilometry, pokonując kolejne bariery.. To jednak śpiew przyszłości, co nie zmienia faktu, że by mi naprawdę zależało.. I to bardzo..! Bądźcie ze mną dobrej myśli moi drodzy czytelnicy! Może w końcu coś mi się w życiu uda.. A pierwszym efektem tego "coś" byłaby lepsza praca w KPP Kołobrzeg. Na pewno byłaby lepsza niż w KWP Szczecin. No nie mniej tak sobie myślałem o pracy i innych sprawach podczas dzisiejszej wcale nie długiej ale i nie łatwej trasy. Jakoś weny do jazdy nie miałem. Do tego ta słaba prędkość wynikająca z tego, że sam nie jechałem.. Ale ten brak weny, życiowe zmęczenie - dawało o sobie znać. Nie mniej nie przeszkodziło w pojeżdżeniu. W zajechaniu na Makowice, gdzie nikogo z rodziny akurat nie było, pewnie gdzieś w odwiedzinach bądź w polu. W końcu trwają żniwa. Tylko mieszczuchy jak ja, nie mają co z życiem zrobić ;) Na dzisiejszej trasie, zbadałem również kontrowersyjny temat RUR składowanych na lotnisku. Wnioski? Jedne. Rury nadal są. Choć jest ich mniej to nadal są. Jest ich mniej niż ostatnim razem: Brodnikowa "remontowana DW109"
& Rurowa inwazja. Ale niestety wciąż jest ich dużo. I nie jestem optymistycznie nastawiony do tego, że problem rozwiąże się do końca miesiąca. Brak jest działań od strony firmy zajmującej się układaniem tego jebanego gazociągu. Robią to miesiącami.. I skończyć nie mogę. Najwidoczniej oni też nie mają weny do pracy. Tylko szkoda, że cierpią na tym inni. Dalsza część trasy już taka przebojowa nie była, choć wiązała się z nowym odwiedzeniem (kawałkiem) ciekawej drogi z Dobiesławia w stronę Gostynia Łobezkiego.. Tylko kawałkiem.. Ale do tematu przejechania tej drogi wrócę ;) Dzisiaj już tylko wróciłem do jeżdżenia po Słudwiach, tam dwa odwiedziny znajomych.. I przejażdżka po Płotach drogą przy rzece Redze, i kolejne już ostatnie w dniu dzisiejszym odwiedziny i spotkania ;) Tym razem dawna nauczycielka z Technikum, z którą miałem zajęcia z języka Polskiego i z którą znamy się nie tylko ze szkolnych ławek :) Mimo wszystko trasa fajna.. Zawsze jest fajnie, choć nie zawsze da się tą fajność "wyczuć".
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)