W dniu dzisiejszym odbyłem następują trasę, która to była trasą po w zasadzie miesiącu bez jeżdżenia ! To jest straszne i męczące. Ale tak wiele się zdarzyło między ostatnią trasą z 04.06 a dzisiejszym dniem. Co prawda nadal nie jestem w pełni zdrowy ale nie chciałem już dużej siedzieć i patrzeć jak przemijają moje wszystkie plany i marzenia jak marnuje się moje życie i jak marnują się wakacje. W zasadzie cały 2016r jest dla mnie bardzo pechowy ciągle coś się złego dzieje - dosłownie ciągle coś - jeżeli nie sprawy zdrowotne to inne. I tak, zacznijmy od tego jaki był dzisiejszy dzień czy jaki jest początek wakacji. Nie jest tak zajebiście i nie jest tak wspaniale jak w 2015r. Było bardzo wietrznie - spory wiatr. I trasę na dziś co prawda planowałem inną - bo chciałem zrobić sobie taką trasę 20 km - przez Sowno i tam na krajową DK6 przez Potuliniec, ale zrobiłem inaczej - i pojechałem na wieś Makowice - z matką późną porą - było ok. 18. To nie skończyło się dla mnie dobrze przez właśnie zdrowotne problemy jakie wystąpiły u mnie na początku miesiąca - miało to związek najpierw, że nie miałem czasu albo ochoty na rower, i byłem sporo zapracowany - wiadomo, koniec 3 roku na studiach, zbliża się sesja VI semestru - sporo pracy, zaliczeń walka o jak najlepsze oceny i nieustające widmo zbliżających się egzaminów i zaliczeń co mogło i zaważyło na losie mojej całej kariery na studiach - oczywiście niekorzystnie dla mnie - ale nie powinno mnie to dziwić, że wszystko jest przeciw mnie, wszystko jest źle i nie tak jak powinno być. Te problemy zdrowotne najpierw to był silny ból zęba, co skończyło się na rozpoczętym leczeniu kanałowym i antybiotyku który mi zaszkodził a powikłania czuję do dziś - jest znacznie lepiej ale nie jest idealnie i utrudnia mi to jazdę na rowerze co dzisiaj dało sporo do życzenia. Jednak co ciekawe mimo tego, że nie jeździłem od 04.06 do dziś dnia nie ubyło mi powietrza w tylnej oponie - miałem tam ok. 3 atmosfer a w przedniej tylko mało bo ostała 1 atmosfera ale to u znajomych matki dopompowałem bo coś w domu nie chciała pompka elektryczna działać - a to cholerstwo co mam ręczne to się nawet do pompowania balonów nie nadaje i szłoby się zajebać a nie napompować 2 atmosfery. Trasa dzisiejsza opierała się na drodze do Makowic, zrobiłem sobie turnus tam po lotnisku robiąc 2 okrążenia i trochę się tam kręcąc, z trzecim okrążeniem - a dokładnie jego połówką mają doprowadzić do wyjazdu z lotniska i pojechanie do wsi Czarne, padło mi nagrywanie z kamerki :( Okazało się, że nie doładowałem akumulatorów gdy jeździłem ostatni raz 04.06 i dupa. Byłem bez nagrywania. Pojechało się do Czarnego do znajomych na jakiś czas. Ale już tam było mi źle i chciałem szybko wracać. Wracało się przez kolonię Czarnego i wyjechało się tuż przed moją rodzinną miejscowością na drodze 152. I jakoś dojechałem - jakoś chodź było ciężko.
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
ID wpisu: 25
Trasa nr [łączna]: 111
Trasa nr [na blogu]: 25
W tym tygodniu: 1
W tym miesiacu: 3
W tym roku: 25
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 111 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 25 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 0 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 5681.4 km
Stan Licznika Końcowy: 5708.06 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: brak km
Stan Licznika 2* Końcowy: brak km
Maksymalna prędkość: 35.9 km/h
Przejechałem: 26.66 km
Przejechałem [msc]: 96.54 km
Przebieg roweru [rok]: 745.74 km
Przebieg roweru [suma]: 4493.34 km
Przejechalem w 2016: 745.74 km
Podroż dookoła świata (2016) 1.8644 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 11.2334 [%] km
Czas jazdy: 01:50:31 h
Czas Jazdy Suma (ever): 272:16:43 h
Czas Jazdy Suma (blog): 48:50:35 h
Czas Jazdy Suma (2016): 48:50:35 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 05:50:25 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 01:56:48 h
Średni czas jazdy w tym roku: 01:57:13 h
Średni czas jazdy do tej pory: 01:57:13 h
Średnia: 14.54 km/h
Dzisiaj nie jeździło mi się źle bo brak kondycji tylko po prostu usiedzieć zbytnio nie mogłem, stać też nie było dobrze. To denerwujące, rozpraszające. Trochę dzisiaj się przejechałem - nie powiem, że nie ale jakość i tak była słaba i doszło do tego, że ledwo co wróciłem bo nie byłem wstanie jechać - tylko się denerwować idzie, często się przystaje itd. I nie wiele brakowało to by mi w ogóle jeszcze padł licznik rowerowy (po wielu wielu latach) - bo on tak naprawdę już ostatkiem sił ciągnął - wystarczyło jeszcze przedłużyć trening o parę minut i zostałbym bez żadnych danych z dzisiejszego dnia. Podsumowując - dzisiejsza jazda to jakaś tragedia - źle się jechało, z początkiem trasy zgubiłem czapkę - po która się zresztą wracałem, no i było dość chłodno i paskudnie. W zasadzie całe wakacje są takie, że jest brzydko, pada, chłodno pochmurnie. Gdy była ładna pogoda i było ciepło to leżałem i zdychałem bez sił do życia z coraz większym pragnieniem aby to życie się skończyło - tak było mi źle, aż tak beznadziejnie było licząc od 14.06 do dziś dnia włącznie. Dzisiaj jednak nie patrząc na możliwe konsekwencje postanowiłem się przejechać - i co prawda się przejechałem. Ale dalej co prawda konsekwencje jakich się obawiałem mnie dopadły i było nie przyjemnie.
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)