Dzisiejsza trasa mimo chwilowych wahań w temperaturze i pogorszeniu się mojego samopoczucia od weekendu, prawdopodobnie znowu mnie bierze choróbsko... I tak pojechałem. Bo co mam do stracenia. Życie bez rowerku nie ma sensu. Więc nie mam nic do stracenia. Znowu być chorym... Już przecież byłem prawie 2 tyg. I co znowu?! Czemu tylko ja mam takiego pecha w tym cholernym, nic nie znaczącym życiu!?! Pozostawiając jednak wątek na który nie ma się większego wpływu chcę wierzyć w to, że to tylko chwilowe, przejściowe stany w których nie czuję się za dobrze. Znowu mam uczucie zapchanego nosa, ogólnie się nie czuję się za dobrze i mam napady silnego kaszlu. Kaszel zmaga się głównie wieczorami. Choć w dzień też daje o sobie znać. Eh. I znowu wszystko idzie. Wszystkie marzenia, cele. Wszystko idzie się... No wiadomo, że jebać. A na domiar złego jeszcze te cholerne rury muszą mnie denerwować. A już myślałem, że będzie dobrze, że będę wychodzić z dołka. A tym czasem myślę, że znowu będzie mi bardziej smutno niż zwykle. Osamotniony, jeszcze zamknięty w domu. Pozbawiony tej jedynej nadziei tego jedynego promyka słońca, którym jest Aurelia, i wspólnie spędzany czas...
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2021 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 934
Trasa nr [łączna]: 1015
Trasa nr [na blogu]: 929
W tym tygodniu: 1
W tym miesiacu: 9
W tym roku: 189
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1005 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 919 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 10 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 3686.61 km
Stan Licznika Końcowy: 3706.57 km
Stan Licznika Końcowy2*: 3706.94 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 16309 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 16329 km
Maksymalna prędkość: 29 km/h
Przejechałem: 19.96 km
Przejechałem [msc]: 463.28 km
Przebieg roweru [rok]: 8387.75 km
Przebieg roweru [suma]: 40399.11 km
Przejechalem w 2021: 8387.75 km
Podroż dookoła świata (2021) 20.9694 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 100.9978 [%] km
Czas jazdy: 01:11:13 h
Czas Jazdy Suma (ever): 2542:41:25 h
Czas Jazdy Suma (blog): 2319:15:17 h
Czas Jazdy Suma (2021): 518:41:37 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 26:45:30 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 02:58:23 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:44:40 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:28:59 h
Średnia: 16.87 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego miała być trochę krótsza, szybsza. Aby raz dwa wrócić do domu i się kurować dalej. Bo niestety znowu mnie coś bierze. Nie wiem przez to w tym momencie, czy moja radość, triumf nie była zbyt wczesna i nie powinienem jeszcze kilka dni poczekać nim wróciłem na rower. Jeszcze ta pogoda taka zdradliwa. I nie wiadomo czy nie miało to żadnego skutku na to, że obecnie zamiast być lepiej na co tak bardzo liczyłem jest tylko coraz gorzej? :( Za to sama trasa była bardzo fajna. Jechałem przez Słudwia na Makowice - tym wariantem tej znanej trasy. Za Słudwiami spotkało mnie piękne zjawisko - czy raczej piękne okoliczności przyrody. Mnóstwo dzikich gęsi odlatujących do lepszych krajów. A także tych, które jeszcze pozostały na odpoczynek. Kilka ładnych zdjęć udało mi się zrobić i dalej w drogę. Na lotnisko, gdzie miałem trwający zawód. Te cholerne rury nadal tu są. Tracę nadzieję na to, że szybko się coś zmieni - wciągu dni, tygodni? Prawdopodobnie do końca roku już nic się nie zmieni i dla mnie, w perspektywie dzisiejszego dnia, wciąż trwającym 2021 r. nic się nie zmieni - nie będzie to rok uwolnionego lotniska. Wkurwia te podejście władców BalticPipe. Wcześniej całymi siłami chronili te pierdolone rury jakby miały one nie wiadomo jaką wartość. Całodobowo ochrona, w weekendy, święta cały czas. A teraz nagle się okazuje, że ochrona jest już zbędna?! Bo tego pajaca nie ma, co pilnował tych rur. A rury nadal są. A przecież prace w projekcie BalticPipe były tak zaawansowane?! Obecnie już nie śledzę tego tematu tak mocno, ale w wakacje wiele razy mijałem się z miejscami gdzie wozili, gdzie łączyli te rury. I wszystko zmierzało ku końcowi. Co się więc nagle zmieniło?! Przez te moje chorowanie w ostatnich dniach, nie jestem wstanie się połapać z tym wszystkim co się dzieje wokół mnie. A przecież śledziłem do tej pory tyle tematów. A teraz nic. Pustka. Zarówno jeśli chodzi o te cholerne ceny paliw, i wszystko inne czym zajmowałem się w ostatnich miesiącach czy tygodniach... Wszystko przepada. I obawiam się, że na nowo przepadną moje nadzieje związane z przejechaniem 10 000 km /w roku. A byłem tak blisko. Niespodziewanie miałem na to taką szansę, która została mi w taki nieuczciwy sposób odebrana :( I co jest warte te moje życie, te całe poświęcenie?!...
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)