25.07.2026
Jazda nr: 1824

Tagi: KZ, morze, RG, wiejskie_przygody |

Dzisiejsza trasa stanowi pewne uzupełnienie względem moich wczorajszych wojaży (Kołbaskowo - Nowe Czarnowo). Zdecydowanie krótsza trasa ale co najważniejsze.. Wciąż z piękną pogodą. Dzisiaj wybyłem do Kamienia Pomorskiego i robiłem trasę z koleżanką KZ jej chłopakiem RG w tutejszych regionach. Ostatnie wydarzenia z tego tygodnia zainteresowały KZ tematem urbeksu. Chciałem ją wprowadzić bezpiecznie w klimat i pokazać jeden z fajniejszych obiektów bliżej Kamienia Pomorskiego ale niestety.. Lokacja przez "wiejski monitoring" staje się nie dostępna. Wkurwia mnie takie podejście. Bo się jacyś frajerzy po sprowadzają do tych wsi. Niszczą klimat tych wsi swoimi nowobogackimi posiadłościami, odstającymi wyglądem od zabudowy jaka była na tych biednych po PGRowskich rejonach. I jeszcze ma czelność się wpierdalać. W lokacji opuszczonej suszarni zboża w Sulikowie byłem kilka razy. I nigdy nie stanowiło to żadnego problemu. Aż do dziś. Jakiegoś pecha mam ostatnio do tych urbeksów. I coraz trudniej o jakąś rozsądną lokację. Jeśli już coś się trafia to daleko. Już trzeba jeździć po za granice własnego województwa.. Jechać setki kilometrów dla obiektu. A jak to bywa przy urbeksach nigdy się nie ma pewności co się zastanie na miejscu. I czy obiekt nadal będzie dostępny. Więc może to oznaczać setki przejechanych kilometrów na marne.. Nie ukrywam, że dziś się zirytowałem bo Sulikowo to fajny obiekt. Choć faktycznie miałem kilka razy obawy co do niego.. Bo przypałowe wejście (od strony wsi). Gdzie właśnie pewne cioty pobudowali sobie domy. Mają na to idealny ogląd. Wejście dość łatwe. Otwartą bramką. Z rowerami jednak gorzej.. I to o tej porze roku.. Bo na wejściu rośnie sporych rozmiarów dzika róża. I przejście w środek poszło na marne bo się przyczepił jakiś frajer. Który twierdzi jakieś bzdury, że jest tam rzekomy monitoring. A chuja tam prawda. Odkąd byłem pierwszy raz na tym obiekcie - zawsze były tam zamknięte magazyny gdzie trzymają zboże i maszyny. I tylko tyle. Cała infrastruktura od suszarni była normalnie dostępna. Nie widziałem tam żadnych kamer, alarmów. Do tego jest normalnie otwarta bramka... Nie trzeba przechodzić przez ogrodzenia! I nie ma żadnych oznaczeń, że teren prywatny, chroniony i okamerowany. No ale niestety - tym razem trzeba było odpuścić. A to miał być fajny wyjazd. I tym samym bezpieczny wstęp do urbeksu dla KZ. Której spodobała się wizja takich eksploracji po wydarzeniach z tego tygodnia - gdy zaliczaliśmy spichlerz w Neu Grambow (z ekipą Hubi365). A następnego dnia zaliczałem z KZ akcję ratunkową dla kota, który został prawdopodobnie wrzucony w jedną z rur, z jakieś instalacji tego spichlerza.. Dość przypałowa akcja.. No ale najważniejsze, że się ostatecznie udała. A dzisiejszy wyjazd - no sam w sobie fajny. Jednak z urbeksu nici.. I niestety coraz gorzej jest o ten urbeks. Tyle fajnych miejsc znika bezpowrotnie z możliwości ich eksploracji czy możliwości ich ponownej eksploracji..
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2026 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 1834

  • Trasa nr [łączna]: 1910
  • Trasa nr [na blogu]: 1824
  • W tym tygodniu: 4
  • W tym miesiacu: 14
  • W tym roku: 105

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1895 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1809 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 15 dni

  • Stan Licznika Poczatkowy: 32700.5 km
  • Stan Licznika Końcowy: 32726.41 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 32527.06 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 11063 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 11089 km

  • Maksymalna prędkość: 21.7 km/h

  • Przejechałem: 25.91 km
  • Przejechałem [msc]: 489.54 km
  • Przebieg roweru [rok]: 2867.2 km
  • Przebieg roweru [suma]: 69494.16 km

  • Przejechalem w 2026: 2867.2 km
  • Podroż dookoła świata (2026) 7.168 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 173.7354 [%] km

  • Czas jazdy: 02:08:34 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 4432:53:07 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 4209:26:59 h
  • Czas Jazdy Suma (2026): 185:05:21 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 31:56:06 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 02:16:52 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 01:45:46 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:17:43 h

  • Średnia: 12.15 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego rozpoczynała się w Kamieniu Pomorskim. Na największym osiedlu domków jednorodzinnych w tym mieście - gdzie niestety się te osiedle wciąż powiększa o kolejne domostwa.. Nim ruszyliśmy z KZ i RG na właściwą część dzisiejszej trasy.. Ruszyliśmy na Wrzosowo. A z niego na pewną ławeczkę. Niegdyś często tu bywałem. Piękny punkt widokowy na Zalew Kamieński. Towarzyszom mojej dzisiejszej podróży też się podobał :-) Po zaliczeniu ławeczki udaliśmy się dalej. A teraz było gorzej. Nie potrzebnie jechałem na nawigacji ustawionej jako rowerowa.. Bo poprowadziło nas po takich drogach.. Zresztą po niektórych już kiedyś bywałem.. W czasach które wciąż nazywam lepszymi.. Pomimo tego, że z wyjazdu na wyjazd są to coraz bardziej odległe wspomnienia.. No ale dobra.. Trasa trwa w najlepsze jedziemy z wysokości Wrzosowa do Radawki. W samej Radawce już byłem. Poznałem te piękne rejony.. :) Żółtych pięknych pól dookoła.. O tej porze roku jest najpiękniej.. Lipiec ma swój nie powtarzalny urok.. Oczywiście w dniach gdy nie pada :-) No i gdy pola nie są jeszcze skoszone. A o to będzie z każdym dniem coraz trudniej bo zaczęły się już żniwa. Natrafiliśmy dziś na trwające żniwa.. Jeszcze tak wspomnę o tej drodze Wrzosowo-Radawka na której byłem ostatni raz: Odkrywając pomorze i "Dziwnowska developerka" - dość dawno (1179 dni temu). W tym czasie pokonałem 602 trasy, które przekładają się na 18 115 pokonanych km w czasie 1169:07:48 godzin jazdowych - od trasy WPIS=1222. Jednak kolejny wpis to tylko 2 wpisy dalej... To bez sensu przeliczać. Różnice nie będą wielkie - a dla jasności - statystyka bez dzisiejszej trasy. Wracając do wspominanej drogi Wrzosowo-Radawka - wciąż zachowały się tutaj drewniane słupy telegraficzne! A to rzadkość w obecnych czasach.. Są wciąż miejsca gdzie czas się zatrzymał.. No ale niestety jest ich coraz to coraz mniej.. I tak z wysokości Radawki kończy się przyjemna część trasy. Pozostaje nam przemierzyć przez polne drogi, łąki i nieco zbyt mocno zasiane ścieżki - gdzie plony rolne wchodzą na drogę. Tak przebijamy się z Radawki do Strzeżewa. Najgorszy fragment. A potem łatwiej ale niekoniecznie bezpieczniej.. Bo z Strzeżewa do Sulikowa już asfaltem ale za to jest bardzo duży ruch aut. W końcu cholerne wakacje.. Ludzie jeżdżą bez opamiętania. Przy takich drogach powinny być ścieżki rowerowe ale ich nie ma.. Paliwo jest wciąż za tanie skoro tak sobie jeżdżą bez opamiętania.. I to dość szybko a przy tym niebezpiecznie... Tak minęła droga do Sulikowa. W samym Sulikowie wielki zawód opisany w pierwszym akapicie. To nie będę się powtarzał.. Jednak samej lokacji jeszcze nie przekreślam. Przecież nie zawsze ten frajer będzie jej pilnował. Więc może jeszcze się uda wejść na teren suszarni.. Może w okresie po żniwach? Będzie to mniej przypałowe. No i droga powrotna. Z Sulikowa już ulicą do Wrzosowa. I z Wrzosowa na pewne wielkie osiedle w Kamieniu Pomorskim. Trochę dłużąca się podróż powrotna. Do samego Wrzosowa dodatkowo naszpikowana w wieloma niebezpiecznymi sytuacjami.. Po prostu samochodów jest za dużo. I wszystkim odpierdala jak jest weekend z ładną pogodą. Właśnie taki weekend z ładną pogodą to jest tragedia na drogach.. No i cóż sama trasa się udała.. To wielki sukces! Dla KZ to nowa życiówka w kilometrach.. A co by nie mówić mnie też było ciężko. Zaczynałem dzień od nadmiernego zmęczenia i przedłużających się bólów głowy. Nie wiele brakowało abym sobie po prostu dzisiaj odpuścił.. Miałem ciężki tydzień za sobą i jestem i fizycznie i psychicznie wykończony.. Tak naprawdę nie miałem nawet kiedy odpocząć bo ciągle coś..

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa25lipca2026zdj1.jpgtrasa25lipca2026zdj2.jpgtrasa25lipca2026zdj3.jpgtrasa25lipca2026zdj4.jpgtrasa25lipca2026zdj5.jpgtrasa25lipca2026zdj6.jpg


Mapa przebiegu trasy :)