Trasa z dnia dzisiejszego jest niezbyt długa ale za to męcząca w ten męczący dzień. Chciałem się spokojnie gdzieś z rana przejechać. Aby trochę czasu poświęcić na nadrobienie wszystkich zadań. No ale nie było mi dane. Dzień zaczynałem z ostrym bólem głowy. Takim charakterystycznym. Mam w sumie od nie dawna - gdzieś w 2025 r. się zaczęło, że ból zaczyna się tak od karku... I idzie dalej. Trwa długo. Potem jest problem z ciśnieniem. I ogólnie się tak słabiej czuję. Zmarnowałem chyba - 2 tabletki CINIE 50. Bo to chyba nie migrena. A wziąłem najpierw jedną, potem drugą. Dołożyłem jeszcze dawkę ibuprofenu.. Trochę poleżałem, trochę się przespałem. I choć mało przytomny ale daję radę funkcjonować. Jest ciężko ale trzeba się ruszyć! Więc się ruszam. Jak wróciłem z dzisiejszej trasy to nadrabiałem uzupełnianie bloga. To właśnie w perspektywie dzisiejszego wpisu miałem tą mało komfortową myśl. Widząc nie opisany wpis z przed tygodnia z datą 9.05. A widząc dzisiejszą datę: 16.05. Jakoś to takie nie komfortowe. A czemu? A to nie wiem. Tylko jakoś się tak z tym czułem dzisiaj.. A do tego wzięło mnie na wspominanie. No i kolejny weekend. A to oznacza kolejny spadek.. Większą izolację, samotność i pojawiające się symptomy depresji.. A nie wiedzieć czemu ale moje wspomnienia wróciły do roku 2022 r. Dokładnie do trasy: Urbexowe Rzęskowo. A może dlatego, że po dzisiejszej wymianie poglądów z ML zrobiło mi się jakoś tak smutno.. Nie mogę się pozbyć myślenia, że kobietom jest łatwiej i lepiej. Wszystko wskazuje na to, że jest im lepiej żyć we współczesnym świecie. Sam bym chciał być po tamtej stronie. Urodzić się jako kobieta.. To mogłoby mieć duże znaczenie do jakości mojego życia.. No a tak.. Jestem taki samotny. I smutny. I tak sobie myślę o tej trasie. I ile już minęło. Jakie złe wydarzenia dopiero nastąpiły (koniec wakacji 2024 r.). Wydarzenia które wciąż mają na mnie wpływ a od których nie minęło jeszcze 1000 tras. A takie 1000 tras to znacznie więcej niż 1000 kalendarzowych dni.. W końcu nie jeżdżę codziennie! :) 1000 tras czy 1000 rowerowych dni.. W sumie można tak przyrównać.. Tylko czasami w jeden rowerowy dzień zdarzą się dwie trasy. Jednak na całą historię ponad 10 lat mojego bloga - taka sytuacja zdarzyła się jedynie: 15x. Więc można pominąć jej wpływ na cokolwiek.. Czas mija a jakoś zapomnieć nie mogę. I jest coraz trudniej żyć w tej samotności. W poczuciu własnej beznadziejności.. Co wiąże się z niczym innym jak z byciem mężczyzną. I to dość słabym jak na tą rolę w społeczeństwie.. Tak sobie pomyślałem dzisiaj.. A może się coś zmieni? W końcu.. Jak od co niektórych wydarzeń minie co najmniej 1000 tras? Nie mam jednak co liczyć na to, że na wydarzenia z końca sierpnia 2024 r. minie co najmniej 1000 tras - dość szybko. Nawet 1000 dni jeszcze nie mija - na dzień dzisiejszy jedynie (628 dni - od 26.08.2024 r.).. A gdzie mowa o 1000 tras.. Na to trzeba jeszcze poczekać. A nie stanie się to ani w 2026 ani w 2027 r.. No ale nie smucąc się dalej.. Dziś nie pokonały mnie ani smutki ani ten dziwny ból głowy który co jakiś czas się pojawia. Mimo wszystko poszedłem.. Zawalczyłem o dzisiejszy dzień i dzisiejsze kilometry..
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2026 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1797
Trasa nr [łączna]: 1873
Trasa nr [na blogu]: 1787
W tym tygodniu: 2
W tym miesiacu: 9
W tym roku: 68
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1858 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1772 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 15 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 31384.2 km
Stan Licznika Końcowy: 31406.89 km
Stan Licznika Końcowy2*: 31208.49 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 9746 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 9769 km
Maksymalna prędkość: 29.22 km/h
Przejechałem: 22.69 km
Przejechałem [msc]: 278.61 km
Przebieg roweru [rok]: 1547.81 km
Przebieg roweru [suma]: 68174.77 km
Przejechalem w 2026: 1547.81 km
Podroż dookoła świata (2026) 3.8695 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 170.4369 [%] km
Czas jazdy: 01:37:17 h
Czas Jazdy Suma (ever): 4350:18:28 h
Czas Jazdy Suma (blog): 4126:52:20 h
Czas Jazdy Suma (2026): 102:30:42 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 17:02:37 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 01:53:37 h
Średni czas jazdy w tym roku: 01:30:27 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:17:48 h
Średnia: 14.04 km/h
Dzisiejsza trasa podobnie jak dzisiejszy dzień nie jest łatwa. A najtrudniej to ruszyć się z domu. Szczególnie gdy wie się o tym, że nie będzie to łatwy dzień. Jak na moje standardy wstaję dość późno po godzinie 7. A nawet bliżej godziny 7:30. Zmęczony taki i skołowany. Już od rana jestem przemęczony. Współcześnie się tak ładnie mówi, że jest się przebodźcowanym. A więc jestem przebodźcowany. To szybko prowadzi do konfliktów w domu. Bo tu kurwa nie ma dla nikogo zrozumienia.. Dość szybko mnie to bierze bo już rano jestem nie zdolny do podjęcia działań. Moja wizja pójścia na rower się oddala. I tak nie była jakaś ambitna po tym ciężkim tygodniu. Ostatecznie się jednak wybieram na ten rower. Jadę na dzisiejszą trasę! W zmiennej pogodzie. Bardzo mocno wieje wiatr. Często zabiera słońce. Jest ogólnie nieprzyjemnie. Jadę wczesnym po południem gdy ogarnąłem się po kolejnych godzinach maratonu z serialem SpangeBob.. Muszę go trochę ograniczyć bo jestem już na 7 sezonie. I wkrótce znowu nie będę miał co oglądać.. A przejście na nowe seriale.. No takie przełączanie się na nie bywają trudne.. Aczkolwiek jest to nieuniknione. Bo prędzej czy później do tych mało przyjemnych chwil dochodzi. Nie mniej.. Najważniejszy krok zrobiłem. Ruszyłem się z domu. Zaplanowałem sobie ciekawą trasę - do Truskolasu. Powrót przez Gardomino na Waniorowo. I dalej powrót przez kolonię Sowna w kierunku Krężela. I tak.. Do Truskolasu miałem cały czas pod nieprzyjemny silny wiatr. Z Truskolasu do Gardomina to droga przez same dziury. Nie fajnie się tam jechało. Do tego na chwilę rozłączył się (znowu!!) mój główny licznik Sigma BC16.16. Ten proceder się za często powtarza. Nie mogę ufać temu licznikowi. A raz jest to 100m, a innym razem 300m. A jak się podliczy tak te braki to w skali miesiąca może wyjść kilka km.. To nie są wartości, które mogę bagatelizować. Tylko co jest przyczyną tego rozłączania - czy magnes czy gdzieś kable nie łączą?! Podejrzewam, że kable. Coś może być powyrabiane. W końcu tyle tysięcy km, co robi ze mną ten licznik, po różnych drogach jakimi jeżdżę.. No i tak.. Co prawda nie mam już pod wiatr ale niej est łatwiej. Odcinek drogi z Gardomino na Waniorowo również do przyjemnych nie należał. Zjechana ta droga.. Którą najlepiej znam z mojej ulubionej cyklicznej trasy "Trasy 20-stki". Ba.. Ulubionej - najbardziej ulubionej! Tak się jednak składa na dzisiejszej trasie, że każdy nawet najtrudniejszy odcinek w końcu mija. I tak znajduję się w Waniorowie. A stąd robi się już najmniej przyjemnie i najbardziej męcząco.. Powrót po tych płytach jumbo.. To tak skacze, to tak wali. I tak kilka km męki nim wyjeżdżam z powrotem w moich rodzinnych Płotach.. I wracam po dzisiejszej wcale nie długiej ale za to męczącej trasie.. Wymęczył mnie wiatr, dziury na drogach i te pierdolone, zjechane i zniszczone już płyty jumbo.. Powinienem jeszcze wspomnieć o debilstwie sprowadzania młodych psów.. Mam jakieś takie dziwne przemyślenie. Otóż. Obecnie rodzące się dzieci w większości są pierdolnięci, ich młodzi rodzice również. I to samo dotyczy zwierząt. A ten przejazd przez kolonię Sowna to już jakaś parodia się robi. Co kawałek do ataku się rzucają większe (i niestety młode psy).. Co się kurwa z tym światem porobiło?! Nigdzie nie idzie się przejechać i pojechać. Nigdzie nie można się czuć bezpiecznie.. Bo ciągle coś.. I ciągle coś.. A mam wrażenie właśnie takie, że młode pokolenia zwierząt są coraz bardziej pierdolnięte.. I to samo dotyczy młodych pokoleń dzieci. Oczywiście robię uogólnienie no ale niestety.. Wszystko wskazuje, że tak właśnie jest.. Nadchodzą coraz gorsze i coraz bardziej mroczne czasy. Dzisiejszą trasę kończę przejazdem po rzekomo już w 2025 r. sprzedanych działkach na nieużywanych łąkach przy osiedlu 700 lecia. Wjazdu broni dzielnie znak: TEREN PRYWATNY: ZAKAZ WJAZDU. Jednak kompletnie się tymi bzdurami nie przejmuję... Na razie się tutaj nic nie dzieje i oby tak pozostało jak najdłużej. Bo jak słyszę ciągle głosy o tym pierdolniętym pomyśle budowy wielkiego placu zabaw właśnie na osiedlu 700 lecia gdzie mieszkam, czy budowy kolejnych bloków na tych łąkach, które mam za oknem.. To mnie bardzo, bardzo ściska! Lepsza jest władza w mieście, która nic nie robi. Niż władza która robi tyle złego dla mieszkańców. A to chore pomysły właśnie młodych pokoleń.. Które muszą wszystko rozpierdolić. Tych samych młodych pokoleń, które są na tyle zjebane umysłowo, że głosują na TUSKA i ekipę z KOALICJI OBYWATELSKIEJ - która bardzo mocno niszczy kraj - odkąd po 8 latach wróciła do władzy.. Chodzi o ostatnie wybory z 15.10.2023 r. Zaś wybory samorządowe odbywały się wiosną 2024 r. Te kurwy zatem mają jeszcze trochę czasu aby trochę zepsuć... Bo są dopiero w połowie kadencji.. Więc najbliższe miesiące będą na pewno dość nie ciekawe i nerwowe...
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)