15.08.2026
Jazda nr: 1836

Tagi: wiejskie_przygody |

Dzisiejsza trasa jest pierwszą trasą w kolejnym etapie życia Aurelii. To w sumie już taki "poważniejszy" etap życia - w końcu po 70-tce.. A dokładnie i ściśle po 70 000 przejechanych wspólnie kilometrów! I to już brzmi poważnie. Jak się pochwalę, że Aurelia przejechała 70,72 czy cokolwiek dalej to już to jakoś brzmi. A nie, że powiem, że np. Aurelia przejechała 50 czy 60k km.. To tak nie bardzo - nie jest to ten sam wydźwięk jak obecnie.. Zresztą wiek Aurelii też się robi poważny! Za 1121 dni Aurelia ukończy 15 lat a za 2217 - 18 lat! Do tego czasu pewnie jeszcze nie jedno się zdąży zdarzyć. Wystarczy spojrzeć co się wydarzyło przez ostatnie 1121 i 2217 dni licząc od dziś (z dzisiejszym dniem): Antyrowerowiec - wpis z 29.10.2020 r. A wg dni - (2217) była to data: 28.10.2020. I krótsza data: Wyspa Chrząszczewo. Idealnie wpasosuje się w dzień z przed - (1121) dni czyli: 21.07.2023. Jak już raz nawet wydające się odległe daty minęły.. To i kolejny raz w końcu miną. Tak dzień po dniu. Będą to nowe wydarzenia.. Po prostu nowa dotąd nieznana codzienność. A skupiając się już jedynie na tej znanej codzienności po 70 tyś wspólnie spędzonych kilometrów.. Dzisiaj towarzyszyła mi jedna myśl.. Dziś po prostu nie jest mój dzień. Mało tego, że nie jest to mój dzień.. To nadal jestem padnięty po trasie: "70 000" Aurelio !: - "Trasa Siekierki - Chwar - Moryń". Zgodnie z przewidywaniami wczoraj (16.08) byłem tak padnięty. I nie czułem się za dobrze. I tego się spodziewałem.. Kusiło się przejechać. Zrobić tradycyjnie krótką trasę na życie po kolejnych 5 tyś km z Aurelią. A zamiast tego postawiłem na bardziej ambitną trasę. Chciałem w końcu zrobić całą i z sukcesem trasę zachodzącego słońca na drodze z Maszewa w stronę Sąpolnicy (wzdłuż DW106). Cała ambitna trasa miała polegać na dojeździe z Nowogardu do Osiny z Osiny przez Węgorzyce do Redła i z Redła do Godowa. Wyjazd na Dębice. I z Dębic powinienem już wracać na Nowogard wraz z zachodem słońca. No ale niestety nie było mi to dane po raz kolejny: Trasa bez zachodu słońca. Dziś w sumie była tak dziwna pogoda. Wg. prognozy z której korzystam (Pogoda&Radar) temp. przynajmniej w Nowogardzie miała przekraczać 34℃! Jak ja jechałem na trasę (po godz. 17) to nie wiem ile było. Za Osiną jak stawałem to było 27℃ (godz. 19). Raczej w 2h nie spadło o 3℃. Co prawda spadki były mocne ale bez przesady. Jak wracałem z Nowogardu już chwilę po godz. 20 to było ok. 22-24℃. W sumie nie zwróciłem szczególnej na to uwagi. Nie mniej było wyraźnie chłodniej. A noc miała być jeszcze chłodniejsza bo miało spaść do 14℃.. Gwałtowne ochłodzenie po naprawdę ciepłych dniach. Do tego dzisiaj strasznie wiało. Czułem się słabo. I może dobrze, że nie było tego zachodu. Bo od razu z Redła wróciłem sobie na Jenikowo. Trochę bliżej.. I tak dzisiejsza trasa przekroczyła 30 km i tak.. Nawet ładnie wyszło. Wróciłem jednak taki styrany życiem. I dość mocno zdołowany. Wraz z tą gwałtowną zmianą pogody następował taki spadek nastroju. I czuję się taki.. Zużyty.. :( Wraca depresja.. Jakby powoli jesień na nowo witała się w codzienność z którą przyjdzie mi żyć do kolejnej wiosny. A do niej jeszcze daleka droga..
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2026 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 1846

  • Trasa nr [łączna]: 1922
  • Trasa nr [na blogu]: 1836
  • W tym tygodniu: 4
  • W tym miesiacu: 9
  • W tym roku: 117

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1907 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1821 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 15 dni

  • Stan Licznika Poczatkowy: 33250.9 km
  • Stan Licznika Końcowy: 33286.42 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 33087.07 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 11613 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 11649 km

  • Maksymalna prędkość: 31.7 km/h

  • Przejechałem: 35.52 km
  • Przejechałem [msc]: 429.47 km
  • Przebieg roweru [rok]: 3427.05 km
  • Przebieg roweru [suma]: 70054.01 km

  • Przejechalem w 2026: 3427.05 km
  • Podroż dookoła świata (2026) 8.5676 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 175.135 [%] km

  • Czas jazdy: 02:03:12 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 4466:31:40 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 4243:05:32 h
  • Czas Jazdy Suma (2026): 218:43:54 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 25:57:18 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 02:53:02 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 01:52:10 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:17:55 h

  • Średnia: 17.33 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego zaczynała się w Nowogardzie. Przyjechałem szybciej dla odmiany! Do godz. 17 pracowałem sobie przed komputerem. Nadal trwa praca nad projektem Urbeks (blog taki). Zrobiłem katalogowanie zdjęć (do połowy sierpnia) ale na razie tylko telefon. Już zdążyłem zabrać się za cyfrówkę czy opracować materiał z drona. No ale zawsze będę miał mniej pracy na koniec sierpnia jak wcześniej sobie ogarnę te zadania.. Tak mógłbym szybciej jechać ale faktycznie - cały dzień był męczący. Pomimo upału >30℃ w ogóle się tego nie czuło. Może ten wiatr dawał takie wrażenie? Na drogach ciasno. W ogóle jakbym miał ten komfort, że np. wczoraj jeździłem... To bym dziś się raczej z domu nie ruszał. Postawiłbym na odpoczynek i na zajęcie się drobnymi sprawami przy komputerze w domu. Nie chciało mi się za bardzo jechać. Czułem się zmęczony. Do tego zaliczam dzisiaj nie udany serwis przedniego hamulca tarczowego u Aurelii. Wymieniłem klocek jak się okazało niepotrzebnie bo jeszcze miał sporo "mięsa" do ścierania. Te obijanie się klocka o tarczę wynika najpewniej z innej przyczyny niż zużytego klocka. A tak zakładałem.. Po ostatniej trasie 70k km z Aurelią - gdy te bicie klocka w tarczę było irytujące. Do tego słabo działały hamulce.. Zawsze coś się musi psuć. Naprawa w domu się nie za bardzo powiodła. Więc jechałem dziś na takich rozjebanych hamulcach. Nie czując się za dobrze. Od początku trasy czułem się nadmiernie zmęczony. I źle mi się po prostu jechało. To nie musiała być od razu wina Aurelii. Po prostu nie miałem dziś dnia do jazdy. No ale póki żyłem nadzieją na zachód słońca.. No to jechałem. Minąłem remontowaną ul. 700 lecia z skrzyżowaniem 3 Maja w Nowogardzie - przez chodnik znowu.. Niestety ale to na razie jedyny sensowny patent na to. I pojechałem tą miejscami rozjebaną drogą rowerową na Gardna a z niej na Olchowo. Tym razem pojechałem do końca drogi, gdzie w prawo skręca się na S6 zjazd na Szczecin. A w lewo na Olchowo. Po drodze już jakiś nadpobudliwy zjeb mnie otrąbił.. Bezpodstawnie. Dlaczego założył, że mam zamiar skręcić w S6? Z tej strony również mogę skręcić na Olchowo. Nie mam zakazu takiego. A nie chciało mi się jechać znowu w stronę Wyszomierza i tam skręcać na Olchowo. W samej wsi mnie dawno nie było. A tu.. Spory ruch aut. Spory ruch maszyn rolniczych. W ogóle dzisiaj jest pierdolnięcie. Na drogach tłok bo wiele branż miało wolne. Czy dodatkowe urlopy na długi weekend. To w ten największy pierdolnik jeszcze rolnicy się wpierdalają stwarzając dodatkowe zagrożenie na drogach. No ja rozumiem, że żniwa i takie tam historie. Tyle, że jakby przenieśli sobie prace w polu na 16.08 i dalej.. To nic by się kurwa nie stało. No ale muszą się wpierdolić w ten sztucznie wygenerowany ruch.. Bo tyle osób dostało wolne jeszcze 14.08! Co by nie mówić szkoła też miała wolne 14.08. W ogóle wszystkie urzędy miały wolne. A to w połączeniu z pogodą tylko powodowało nadmierny ruch.. Na drogach.. I tak mijam Olchowo. Męczę się z tą jazdą. Wkrótce mijam Kikorze i skręcam na Osinę. W Osinie już nie mam sił jechać. I jakimś szczęśliwym zrządzeniem losu.. Zaczyna przybierać chmur od zachodu. Wkrótce gdzieś tak po 19:30 słońca już w ogóle nie widać. Ja robię częste postoje. Ale jadę dalej.. Nie walczę już o zachód słońca którego i tak nie będzie. Walczę z nasilającym się kolejnym objawem u Aurelii. Jeszcze na trasie 70k km z Aurelią momentami się tak robiło. A dziś ten objaw leci na całego. Przy skręceniu kierownicy w lewo tak trzaska coś. Jakby się łożyło w sterach zjebało.. Do tego luźno zaczyna chodzić suport. Jeszcze pewnie pojeździ ale po rozmowach z kolegą MK ze Szczecina obawiam się uszkodzenia ramy (nacięć na suport). Czyli miejsca na gwint.. Naprawa w zależności od uszkodzeń może być nie możliwa.. A co dopiero przekroczyłem z Aurelią kolejny próg.. I mam już się z nią żegnać?! O co to to nie.. Trzeba ją zrobić jak najszybciej. Nie ma co czekać. I mieć nadzieję, że do tej pory nie zdołało się nic trwale zepsuć. A i tak jechało mi się dziś słabo. Cały czas sobie powtarzam, że po prostu dziś nie jest mój dzień. I ta zjebana pogoda taka.. Dobrze, że trasę 70k km z Aurelią mam już za sobą! To nie muszę się martwić o tą trasę. Teraz można na spokojnie zająć się Aurelią i odpocząć. Dziś dość szybko robiło się ciemno. Jak już (w końcu!) minąłem Jenikowo i znalazłem się na DW106 to tylko chwilami przebiło się na ostatnie spojrzenie słońce zza gęstych chmur. Trwała taka dziwna atmosfera. Był taki smutek.. Dobrze, że jutro mam ustawione spotkanie urbeksowe. Dziś jakoś przeżyje. Jutro się przynajmniej psychicznie poskładam.. Co by nie mówić droga powrotna była ciężka. Często stawałem na małe postoje. No ale jakoś dojechałem.. Znów wracając ul. 700 lecia mijałem remont odcinka drogi z budową ronda przez chodnik. Jakoś mało komfortowo się z tym czuję.. No ale póki co.. Nie mam wyjścia. Na koniec trasy postanowiłem, że w tym roku nie będę walczył ten zachód słońca na trasie z Maszewa w kierunku Sąpolnicy. Wrócę do tematu w przyszłym roku - najlepiej czerwiec / lipiec gdy dni są faktycznie długie. A rzeczone słońce znajduje się maksymalnie wysoko.. Na dziś miałem dość trudów.. Może ta trasa z czwartku (13.08) pod Kostrzyniem tak mnie wykończyła?.. A może pogoda swoje dodała w tym temacie.. No nie ważne.. Zobaczę co będzie dalej i jak miną mi kolejne trasy.. W tym dopiero odkrywanym życiu po 70k km z Aurelią..

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa15sierpnia2026zdj1.jpgtrasa15sierpnia2026zdj2.jpgtrasa15sierpnia2026zdj3.jpgtrasa15sierpnia2026zdj4.jpgtrasa15sierpnia2026zdj5.jpg


Mapa przebiegu trasy :)