Dzisiejsza trasa była pewnym powrotem w znane ale od dawna nie robione strony. Tak samo jak od dawna nie jeździłem w leśne drogi. Choć był czas, że takie lubiłem i sporo w nie jeździłem. Były to jednak w perspektywie dnia dzisiejszego dawne czasy - sięgające 2023 r. Sporo się od tego czasu zmieniło. A w rzeczonych Lasach Północy, w których dziś byliśmy - również dawno nie byłem. Fajnie jednak tak wrócić, coś zmienić w swojej codzienności. Pomimo tego, że lasów za bardzo nie lubię to dla odmiany można pojeździć i po nich. Spędzić tym samym mile i fajnie czas. Dziś się tak składa, że patrząc po inicjałach byłyby one takie same. Czyli wycieczka z MM i z MM ;) Problem znany - może nie pamiętany :)) Bo już tak było -> Lotnisko przyjaźni. I to prawie rok temu! Jak ten czas mija. Także dla formalności trasa z dobrze znanym MM i jego dziewczyną M_M. Na miły początek majówki, która oficjalnie rozpocznie się dopiero jutro 30.04 - jeszcze jutro do szkoły. A już mi się nie chce tam iść :\ I początek długiego weekendu! Oby jeszcze pogoda dopisała bo to nie takie oczywiste. To można by było skorzystać wolnego, nadrobić ostatnie zaległe zadania i może gdzieś pojechać. Miło spędzić czas.. Jak dziś w sumie. Dzisiejsze po południe fajnie spędzone. Choć jeszcze nie czuć tego zbliżającego się lata w tą już zaawansowaną wiosnę. Nawet liście nie mają już tego niewinnego jasno-bladego koloru... Za to jest dość chłodno. I wieje mocno wiatr. Jednak ten odczuwalny chłód bo w rzeczywistości tak zimno nie było - ok. +17℃ - nie przeszkadzał coraz śmielej poczynającym sobie komarom. Wszelkiej maści robactwo już wraca... To znak, że zbliża się lato. I znowu trzeba będzie robić opryski na owady :-)
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2025 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1581
Trasa nr [łączna]: 1658
Trasa nr [na blogu]: 1572
W tym tygodniu: 1
W tym miesiacu: 18
W tym roku: 46
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1644 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1558 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 14 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 25762.1 km
Stan Licznika Końcowy: 25785.46 km
Stan Licznika Końcowy2*: 25613.46 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 4177 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 4201 km
Maksymalna prędkość: 20.8 km/h
Przejechałem: 23.36 km
Przejechałem [msc]: 508.45 km
Przebieg roweru [rok]: 1051.8 km
Przebieg roweru [suma]: 62485.26 km
Przejechalem w 2025: 1051.8 km
Podroż dookoła świata (2025) 2.6295 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 156.2132 [%] km
Czas jazdy: 02:01:00 h
Czas Jazdy Suma (ever): 3985:54:59 h
Czas Jazdy Suma (blog): 3762:28:51 h
Czas Jazdy Suma (2025): 70:26:33 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 33:21:42 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 01:51:12 h
Średni czas jazdy w tym roku: 01:31:53 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:22:47 h
Średnia: 11.58 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego uwidacznia dwie wady. Z jedną się liczyłem. A druga jest przypadkiem. Jedna - ta ważniejsza - jest taka, że kamera na rowerze jest jednak źle ustawiona. Poprzesuwała się. Jest lekko krzywo i bywa to irytujące w oglądaniu. A druga - znowu ktoś mi grzebał przy kamerze (ktoś w domu -.-) bo ja bym sobie paluchów na wizjer nie pchał. I widać w lewym górnym roku taką plamę... Dotknięte jest. A przez to jest pozostawione zabrudzenie. No fajnie... Jednak czym jak czym kamerą trzeba się zająć. Z dzisiejszego fajnego spotkania wyniknęła również ciekawostka z aktualizacji raportu Części & Serwisu Aurelii - aktualizowanego za okres kwietnia 2025 r. Wynika z niego tak rzecz, że przednia opona Schwalbe, na której jeżdżę od października 2018 r. przekroczyła kolejną absurdalną barierę wytrzymałości: 46 tyś km. Czyli przekroczyła z końcem 2024 r. barierę 45 tyś km. I działa dalej! Ogromny sukces. Podobnie jak ogromny sukces mam w przypadku opon w samochodzie, które mają również absurdalny wynik >90 tyś km (opony Brigstone). To ważny wyznacznik. Tak zjechana opona (w rowerze) i wybrałem się w wykarczowany coraz bardziej las. W zniszczonych leśnych drogach. Pełnych niebezpieczeństw. Nic tak nie zwiększa ryzyka - podnosi również adrenalinę ;> Jak jeżdżenie w miejscach ścinek drzew. Po tych wiórach. A dziś i po tym się zdarzało jak również, równie niebezpiecznym szutrze. Nie łatwa trasa, i sporo kilometrów w objęciach lasu, a właściwie w miejscach gdzie las był. Obecnie to jedynie wspomnienie z dawnych lat, gdy z MM trochę tu jeździliśmy. I tak trasa poprowadziła nas na drogę Wicimice - Stara Dobrzyca. Z niej zrobiliśmy rundę w stronę Wicimic i powrót alternatywną drogą PŻ8 do PŻ7 którą przyjechaliśmy, i która sama w sobie poprowadziłaby nas do Łabunia Wielkiego. To właśnie na drodze PŻ7 MM dał się zwieść urokowi lasu. I mimo poprawnej sugestii M_M, że trzeba skręcić w prawo, pojechaliśmy prosto. Wydłużając drogę i fajną przygodę :-) Dla mnie to zawsze korzyść. Ciut więcej kilometrów. Choć przyznam, że już po 20 km las trochę męczyć zaczął. Zmiana otoczenia by się przydała. Zreflektowani powróciliśmy i pojechaliśmy już poprawnie drogą PŻ9. Wyjeżdżając z Lasów Północy na leśny parking, gdzie rozpoczynała się nasza przygoda. Nie jedna przygoda miała tutaj swój początek. Liczę na to, że jeszcze nie jeden wyjazd się tutaj zakończy.. A zapomniałbym :) Miałem pochwalić MM, że tak sobie świetnie poradził z trasą. Co nie mówić to męczące drogi, otoczenie monotonnej drogi również jest męczące. Szczególnie psychicznie. Także zrobienie ponad 20 km w takich warunkach.. Bardzo ładny wyczyn! Choć większe propsy należą się M_M - gdyż robiła te wyzwanie miejskim rowerem! :o Tu jeszcze większe uznanie! :-)
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)