Trasa z dnia dzisiejszego miała polegać na małej przejażdżce po ulicach Reska, gdzie jeszcze nie byłem. A jeszcze kilka jest. Jakoś nie miałem ochoty wyjechać gdzieś dalej. Ostatnie dni dość ciężkie. Często łapie mnie napadowy suchy kaszel. I nie czuję się tak za dobrze - dalej taki osłabiony wręcz... Więc dobrze by było spokojnie wchodzić w wiosnę, którą można powoli dzisiaj poczuć. A do tego jestem "zjechany" żeby nie mówić, że "zajechany" wczorajszym wyjazdem - również nie łatwym ani krótkim. Wyjazd z 1.02 (sobota) na Kaszuby. Cały dzień w trasie to jeszcze dzisiaj jestem wykończony! A znowu nie jest za ciepło to tak zniechęca... Miałem nadzieję, na małą trasę, nie zobowiązującą. Po uliczkach Reska... Jest jeszcze tutaj parę ulic na których jeszcze nie byłem - czyli fajnie by było ślady zapełnić. A nie koniecznie się to udało - z jedną pozytywną informacją - odwiedziło się pozostałości po PKP blisko dawnego dworca głównego PKP w Resku. Obiekt ciekawy, dostępny i mało zniszczony przez wandali. Na terenie obiektu znajdowała się: obrotnica oraz parowozownia. Zwiedziło się pozostałości - po czym można było ruszyć dalej. W już mniej przyjemne drogi - leśno-polne. A te pełne błota, kałuż. Nie dość, że trwa zaawansowana odwilż, zwiastująca zbliżającą się wiosnę to jeszcze często pada... Więc wszystko stoi pod wodą. No ja bym się w takie rejony nie pchał ;) A co niektórzy są dalej niereformowalni... :) No i tak czas minął, wycieczka skromna - ale zawsze jakaś była. Najważniejszy to ten urbeks. Nie spodziewany. Na planowany to pojechałem wczoraj na mega urbeks - do tej pory jeden z lepszych w moim życiu: zamek w Łapalicach. A dzisiaj taki niedzielny urbeksik... :) Czemu nie. Chociaż jakimś fanem kolei nie jestem... No ale jak już jestem i coś już jest to zwiedzić mogę. Szkoda, że tak nie wiele zostało z tego miejsca - którego jeśli nie zabierze czas - a jak o nim mowa to w końcu zabierze każdego z nas.. To przyjdą ci z PKP i sami to rozbiorą. I pozostanie pusty teren po niegdyś ważnym miejscu w mieście. W końcu w latach, które nie pamiętam - 1980 czy jeszcze początek 1990 do 2000 r. kolei była dość ważna i dość powszechna. Teraz to są jedynie samochody powszechne na równi z nieuleczalną głupotą... W postaci niszczenia natury... Zaczął się nowy rok a wraz z nim nowe zbrodnie. Chociaż nie wszystkie są takie nowe - tylko, nowo wspomniane :)
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2024 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1542
Trasa nr [łączna]: 1619
Trasa nr [na blogu]: 1533
W tym tygodniu: 2
W tym miesiacu: 1
W tym roku: 7
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1605 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1519 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 14 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 24827.6 km
Stan Licznika Końcowy: 24838.3 km
Stan Licznika Końcowy2*: 24677.32 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 3241 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 3251 km
Maksymalna prędkość: 23.4 km/h
Przejechałem: 10.7 km
Przejechałem [msc]: 10.7 km
Przebieg roweru [rok]: 104.54 km
Przebieg roweru [suma]: 61538 km
Przejechalem w 2025: 104.54 km
Podroż dookoła świata (2025) 0.2613 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 153.845 [%] km
Czas jazdy: 01:09:02 h
Czas Jazdy Suma (ever): 3922:36:06 h
Czas Jazdy Suma (blog): 3699:09:58 h
Czas Jazdy Suma (2025): 07:07:40 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 01:09:02 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 01:09:02 h
Średni czas jazdy w tym roku: 01:01:06 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:23:56 h
Średnia: 9.3 km/h
Dzisiejsza trasa po Resku, zamieniła się na jeżdżeniu jakiś stepach Reskowych. Na tę porę roku zważywszy na wszechobecne błoto i miejscami nawet śnieg! W dużych ilościach co jest zadziwiające.. Było nieco utrudniające... Nie wiem czy ufać MM w wyborze tras ;) Bo ten jak coś wymyśli. No ale spokojnie, przyjdzie zemsta z mojej strony ;) Wiem jak MM wręcz uwielbia jeździć wśród aut :) Trzeba będzie wykorzystać ten motyw. A póki co w sumie nie miałem zaplanowanej na dzisiaj trasy. Podrzuciłem luźną myśl, że może po Resku. Bo to nie daleko i tak podjechałem autem. Nie jest za ciepło mimo słońca. Tak maksymalnie do +3℃. A taka mała przejażdżka nawet na te 10 km.. To czemu nie.. :) Nie chciałem jednak jeździć po obrzeżach miasta, gdzie jest ciężko przejechać. Błoto, rozjeżdżone polne drogi. Nie lubię motywu MTB... Czasem tak jeżdżę owszem ale wtedy jadę z nastawieniem na to, z czym będę się mierzył. Jestem gotowy na to, że będą to długie piesze odcinki, i będzie po prostu ciężko... Teraz bym unikał takich wysiłków. Mimo, że mija sporo czasu to wciąż utrzymuje się u mnie kaszel. Wciąż się słabiej czuję. Nie mam formy za dużej. Nie jest korzystne się zajeżdżać.. A przecież do tej pory, nie licząc czasu gdy byłem po poważnym urazie medycznym - nigdy nie dochodziłem tak długo do siebie. Teraz i po 20 km jest dla mnie problemem... No ale dobra - zostałem tak jakby z manipulowany do jazdy po parku w Resku, i z niego na Policko a po drodze właśnie odwiedziło się rejon stacji PKP. I coś wam powiem. Jakby nie tabliczka: "wstęp wzbroniony" może i bym się nie zainteresował tym obiektem. A tak zidentyfikowałem to jako: "zaproszenie". A skoro zapraszają to nie wypada odmawiać bo to nie grzeczne ;) Po urbeksie właśnie Policko - gdzie byłem pewny, że z tyłu od strony bloków w Policku nie byłem ale jednak byłem - choć było to dawno ale byłem: Trasa oszusta. I powrót do miasta, ostatnia droga, kawałkiem po lasach... Nie było tam fajnie jechać. I normalnie bym wolał nie jechać. Nie dziś, nie w tą pogodę. Nie czuję jakoś jazdy po lesie jak normalna mnie męczy. Jednak jedna fajna rzecz MM wyszła. W końcu! Po tylu latach pojechałem przy tym słynnym moto crossie Reska ;) Widziałem wielokrotnie te miejsce na mapie czy o nim słyszałem ale tu być nie byłem. Na moto crossie zakończę tę historię. Bo nie chcę zaczynać roku od tego, że całe lasy przy Resku są zrujnowane, zniszczone i powycinane. A te działania trwają dalej... Jeszcze będzie nie raz okazja aby ponarzekać na takie działania. No i... tak... Powrót do Reska. Tematu drzewa nie da się jednak uniknąć. Główna ulica w mieście ul. Wojska Polskiego wylot na Łobez / Świdwin. Widziałem te zbrodnie już - pod koniec grudnia 2024 r. jak jechałem tutaj autem. Dziś widzę na rowerze - wycięte drzewa wzdłuż drogi. Czy to koniec negatywnych zmian? NIE! Drzewa przy wsi Policko od wjazdu na Resko (wzdłuż DW152) również powycinane... Skurwysyństwo się rozpędza. Całe lasy są zrujnowane i zniszczone to jeszcze masowo wycina się drzewa przy drogach. I takie piękne urokliwe miejsca - będą już tylko wspomnieniem.. Ewentualnie widywane na dawnych fotografiach... Ostatni raz na ul. Wojska Polskiego w Resku, gdy były jeszcze drzewa jechałem na trasie: Znowu brak:
"Dobrzyckiego zachodu słońca". Ciekawostka - od tej strony - tylko raz jechałem przez Resko w całym 2024 r. Jakoś nie było mi tutaj po drodze... :) Skoro tak wyszło. Samochodem byłem częściej ale te drzewa były... Dopiero w okolicy Grudnia może Listopada zostały ścięte... i już ich nie ma :( Wszystko tak szybko się w tym życiu zmienia. A zaadoptować się do jednych zmian jest tak ciężko i często nie nadążam a już kolejne atakują... Nie nadążam już ani za tym życiem ani za tym co się w nim dzieje...
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)