06.12.2019
Jazda nr: 508

Tagi: zs_trPracy, zs_dino, zs |

Trasa z dnia dzisiejszego jest zaplanowanym na dzień dzisiejszy wyjazdem do sieci sklepów Dino, których niestety w okolicy Szczecińskiej metropolii jest 2, no może góra 3 jeśli uznamy Goleniów za część Szczecińskiej metropolii, co jest po prostu jakimś nie porozumieniem. Muszę specjalnie jechać kawał drogi, potem specjalnie wracać jeśli chcę korzystać z usług tego sklepu, gdzie sieć DINO, chwali się tym, że otwiera coraz więcej nowych sklepów! Możliwe, że w Waszej okolicy drodzy czytelnicy takie sklepy istnieją. Tylko ja mam problem z zimowymi dojazdami tam.. Dzisiaj mimo problemów i niechęci pojechałem tylko z tego względu, że jutro weekend, że będę mógł sobie odpocząć po trasie, nie będę się musiał martwić o spanie, i o to, że jutro trzeba znowu stawać i do tej durnej roboty iść, która nie sprawia mi żadnej frajdy. Im dłużej tam trwam tym jest ze mną gorzej.. Czuję się bardziej przybity i mniej pewny siebie, swojej wiedzy i doświadczenia, które zdobyłem przez lata nauki i studiów. W tym całym natłoku różnych codziennych wyzwań, i doznań, pozostaje mi jedynie rower jako jedyna stała rzecz w życiu. Pozostaje także obawa, że ta cholerna praca, z dnia na dzień coraz krótsze dni, w końcu odbiorą mi tą jedyną radość w życiu jaką jest rower.. Dzisiaj tak się nie stało, chociaż z niechęcią rozpocząłem dzisiejszą trasę. Jestem w Szczecinie w tym tygodniu od wtorku (03.12), gdzie we wtorek (03.12) przed przyjazdem tutaj, zaliczyłem zimową piękną trasę: Brodniki: drogi skute lodem. Ta trasa pozwoliła mi w pierwszy dzień powrotu do pracy móc zrobić sobie wolny dzień od roweru. Do tego powinienem wrócić w czwartek (05.12) i szkoda, że tak się nie stało.. Było ładnie, słonecznie i nie padało. A dzisiaj trafiła mi się kiepska pogoda na wyjazd. Z rana z lekka padał marznący deszczyk, gdyż utrzymywała się jeszcze ujemna temperatura (było ok: -1℃), a po południu, nie dość, że zmrok złapał mnie jeszcze na ul. Mieszka I, to całą drogę do Dina w Przecławiu i z Dina do mnie na te cholerne Pogodno w Szczecinie, ten cholerny internat garnizonowy przy ul. Łukasińskiego - towarzyszyły mi większe czy mniejsze opady deszczu.. I tak chyba najgorszy to ten szybko zapadający zmrok, o który tak się martwiłem, na ostatnich wyjazdach do Dina, a trzeba powiedzieć, że to było ze 2 tyg temu: ZS: Sklep Dino z 19.11.2019. Dla porównania na trasie z 19.11 zachód słońca następował o godzinie: 16:00. A dzisiaj nastąpił o godzinie: 15:44. Różnica jest nie bagatelna bo to aż 16 minut, które sprawiły, że nie zdążyłem za jasnego, czy za trwającego pół-mroku, wyjechać nawet z cholernego Szczecina i zbliżyć się do Warzymic. Mrok zaczął mnie szybko gonić i dopadł jeszcze na ul. Mieszka I, jeszcze przed rondem akademickim (skrzyżowanie na między innymi ul. Cukrową).. Ziszcza się to, czego się obawiałem w ostatnie dłuższe i cieplejsze Listopadowe dni.. Teraz może być tylko gorzej, i jeszcze widmo pracy do tej później godziny 15:30.. To może dobić zarówno mnie jak i regularność w jeżdżeniu z Aurelią.. I dobić jedyną stałą, jeszcze sprawiającą mi frajdę przyjemności z życia.. Może jedynej rzeczy, czynności, która pozwala mi jeszcze jako-tako funkcjonować..
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2019 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 511

  • Trasa nr [łączna]: 594
  • Trasa nr [na blogu]: 508
  • W tym tygodniu: 2
  • W tym miesiacu: 3
  • W tym roku: 167

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 585 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 499 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni
  • Stan Licznika Poczatkowy: 2030.33 km
  • Stan Licznika Końcowy: 2060.68 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 2065.95 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 14285 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 14310 km

  • Maksymalna prędkość: 28.7 km/h

  • Przejechałem: 30.35 km
  • Przejechałem [msc]: 65.56 km
  • Przebieg roweru [rok]: 5054.36 km
  • Przebieg roweru [suma]: 22202.35 km

  • Przejechalem w 2019: 5054.36 km
  • Podroż dookoła świata (2019) 12.6359 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 55.5059 [%] km

  • Czas jazdy: 02:09:59 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 1397:19:18 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 1173:53:10 h
  • Czas Jazdy Suma (2019): 317:36:04 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 04:26:37 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 01:28:52 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 01:54:06 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:17:50 h

  • Średnia: 14.12 km/h
Dzisiejszy wyjazd nastąpił po takim sobie w dniu pracy, nie było źle, trochę chodzenia dzisiaj miałem. I ciągle przejawiła się we mnie nadzieja, że pogoda się zmieni, że się poprawi. Ciągle zmieniające się modele prognoz pogody pozwalały sądzić, że na końcu dniu pracy, nie będzie padać, że będzie ładnie. Nie będzie słonecznie, tylko pochmurnie, wiadomo - a to sprawia, że zmrok następuje szybciej niż przy przejrzystym niebie.. No ale chociaż nie będzie padać! Byłaby to miła odmiana po dość ciężkim do jazdy poranku, który dodatkowo, jako ciekawostkę zdradzę odbył się w nowym pokoju, cholernego internatu w którym mieszkam. Zostałem w dniu wczorajszym (05.12) przeniesiony z dotąd zajmowanego pokoju 119 do pokoju 201. Wynik tej zmiany to napięta sytuacja między mną a pewnym "pułkownikiem", który zajmował pokój obok. Ten złożył na mnie skargę, że to ja jemu ciszę nocną zakłócam. A to nieprawda. Bo to ten skurwysyn chrapie na cały regulator, a tu są kurwa ściany tak cienkie, że da się je pięściami rozbić.. No ale co będę się ze śmieciami kłócił. Zmieniłem pokój na inny, wybrałem taki, żeby mieć daleko od głośnego sąsiedztwa, więc nawet jeśli ktoś chrapałby w pokoju obok to i tak tego nie będę słyszał, bo jestem znacznie od tego pokoju oddalony :) Także, niechętnie nie za dobrze się rano czując zacząłem dzisiejszy dzień i zmagania z dotarciem do pracy. Całe szczęście wyjechałem kilka minut szybciej niż bym zazwyczaj wyjechał i co się okazało, dojechałem o kilka minut później niż zazwyczaj bym dojechał. Z internatu garnizonowego do KWP Szczecin dojeżdżałem zwykle 19-20 min, dzisiaj ten czas wynosił ponad 24 min. Wynikiem tego było fatalne utrzymanie dróg. W świetle ciemnych (bo te kurwy z magistratu miasta oszczędzają na bezpieczeństwu), latarni odbijała się śliska nawierzchnia drogami, miejscami dosłownie sam lód. Jechało się na tym dość niepewnie i ciężko. Po dojeździe do pracy, jeszcze tylko przetrwać dzień w robocie, który jakoś minął, a po południem ruszyłem jeszcze za dnia, jeszcze za widnego w swoją stałą trasę do Dina.. Jednak dniem długo się nie cieszyłem, a radość odbierał nieustannie padający deszcz. Miałem nadzieję, że przestanie padać gdy będę po zakupach - nie przestało. Więc cała trasa była w deszczu! Cała bo z rana też z lekka padało. Gdy temperatura była minusowa. Po południu była plusowa, ale nie wiele (+2℃), za to odczuwalna na poziomie (-3℃). Do tego wiatr. Jednak nie to było najgorsze. Zbyt duża ilość aut na drogach, ciasno na drogach (szczególnie na ul. Narutowicza, którą jechałem na al. Piastów), i cała al. Piastów aż do ul. Mieszka I, gdzie już ul. Mieszka I mnie nie interesowała, bo tam miałem - jakie jest takie jest, ale jest te DDR całe.. Zaraz na ul. Mieszka I, już nie żegnał mnie zachód słońca jak na wspominanej trasie z 19.11, a okrywał mnie coraz większy mrok. W samym mroku mijałem ul. Cukrową, i jakoś dojechałem do tego nieszczęsnego Dina. Rozważałem czy pod KWP nie założyć lampki rowerowej, którą założyłem dopiero po zakupach. I w sumie powinienem.. Mimo, że byłaby to dla mnie dodatkowa trudność, bo musiałbym ją zdjąć pod sklepem.. no ale od tego nie ucieknę, przynajmniej w tym roku.. A w tym roku, jeszcze przed świętami pewnie z raz, może maksymalnie dwa razy będę tutaj jechał.. A wtedy za kilka dni, przecież zrobi się jeszcze szybciej ciemno i mrok pewnie dopadnie mnie jeszcze na al. Piastów! No cóż, trudna i ciężka trasa to była. Jeszcze do sklepu jakoś dojechałem, ale gdy pakowałem się ze skromnymi zakupami na rower i stanąłem przed obliczem ok. 40 min jazdy spokojnym tempem w takich warunkach pogodowych, coraz niższej temperaturze, byłem bliski do poddania się.. do powiedzenia: DOŚĆ! DALEJ NIE JADĘ! Tylko co bym zrobił z Aurelią :( Zebrałem się jednak w sobie i ruszyłem, w mroku, w deszczu, i przy zbyt dużej ilości aut, które często w niebezpieczny sposób wyprzedzały, nie zwracając uwagi ani na mnie ani na inne auta.. Aż dziwne, że nic się po drodze nie stało. Do tego było ciężko jechać ze względu na zużywający się coraz mocniej napęd przy rowerze, który ma już prawie: 8 400 km przebiegu! Zaczynają się małe problemy na pewno z 1 może z 2 przełożeniami na kasecie, gdzie przy nich przerzutka trochę mieli tym łańcuchem. Myślę, że doraźnie problem można rozwiązać przez regulację przerzutki. Tylko czy ma ona sens dla łańcucha, który ma taki przebieg? Przecież prędzej czy później, to kwestia może kilkudziesięciu, może kilkuset kilometrów, ale w końcu zarżnę ten napęd tak, że nie będzie się już dało na nim więcej jechać. I tak pobiłem wszelkie swoje rekordy, nie ukrywam jednak, że podjazdy pod wzniesienia są ciężką próbą. Czasem i na prostej ciężko się jedzie i te przeskakiwanie przerzutki na jednym, może dwóch przełożeniach.. Tylko, że ja już miałem w przeszłości takie przeskakiwanie, albo ustępowało samo, albo kończyło się na regulacji przerzutki i to pomagało. Ostatnia regulacja pomogła na kilka miesięcy.. I wykonana była u porządnego fachowca. We wpisie nie wspominam gdzie byłem ale byłem na ul. Ku Słońcu (w KONIKsports): ZS: Deszcze, Burze i Sklep Dino. Ich regulacja naprawdę długo wytrzymała. W końcu ponowne problemy z przerzutką zacząłem odczuwać dopiero na trasie: Trasa "50-tka" - bateryjny problem. Ale nawet do dnia dzisiejszego nie są one tak duże, żeby mocno mi przeszkadzały. Podejrzewam, że jest to efekt zużywania się koronek samej kasety, w końcu tak wydłużony i zużyty łańcuch musi niszczyć koronki kasety, a problem będzie się pojawiał na najbardziej dla mnie popularnych przełożeniach. To jednak nie przeszkodziło mi w dzisiejszym wyjeździe i co najważniejsze jego ukończeniu. Jednak weekendem się nie pocieszę! Jutro mam uroczystość wręczenia dyplomów na jebanej uczelni, którą zowię: jebać ZUT! :)

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa06grudnia2019zdj1.jpgtrasa06grudnia2019zdj2.jpgtrasa06grudnia2019zdj3.jpgtrasa06grudnia2019zdj4.jpg


Mapa przebiegu trasy :)