Trasa z dnia dzisiejszego jest moją kolejną udaną 50-tką, choć trochę męczącą z kilku powodów. Raz, że sam czuję się taki zmęczony po wczorajszym dniu, który skończył się dziś przed godziną 1-wszą w nocy. Przyjechałem taki wymęczony, zniesmaczony. Jak mam udawać, że cieszy mnie takie coś skoro nie cieszy? Bez sensowne, durne wyjazdy, których jedynym celem jest się najebać na umór. Nie pasuję do takiego towarzystwa. Wszystko robione pod publiczkę, bez celu i przemyślenia tego co się robi. Wynikiem tego było np. spędzenie ponad 2h na plaży tylko po to aby 10 min przed zachodem słońca (ok. 20:50) a wczoraj - 03.06.2022 r. w Mielnie zachód następował o godzinie 21:22 iść sobie do autokaru i tam jeszcze nie potrzebnie parę minut czekać, gdy można było zostać te 10 do dosłownie 12 min. Słońce byłoby już przy horyzoncie, za chwilę by zniknęło - znacznie szybciej niż planowana 21:22. To jedna z takich przypadłości która mnie tu najbardziej wkurwiła. No na chuj tu tyle było czekać. A potem durne komentarze, że zachody słońca są codziennie. No tak kurwa codziennie. Możliwości aby się napierdolić też są codziennie. To jest po prostu poniżej krytyki aby jakikolwiek wykształcony człowiek z tytułem magistra mógł pierdolić takie głupoty. To nawet dzieciom nie wypada, które mają zdolność nie tylko rozumowania ale także obserwacji. Zachody kurwa codziennie... Codziennie to zachodzi inteligencja wśród większości mijanych na tym świecie ludzi. I tak się zdarza, że wraz z wschodem słońca ta inteligencja nie zawsze powraca. Także spęd debilizmu, na który od początku nie chciałem jechać, skończył się jak się spodziewałem. Rozpierdalaniem mi dnia, z ryzykiem rozpierdolenia weekendu. Wszystko takie rozpierdolone. Od rana długo się nie mogłem za nic zabrać, ani z nadrobieniem bloga ani z niczym. W końcu ruszyłem wbrew wszystkiemu. I teraz zaczął się drugi męczący etap pogody. Znowu temp. +20℃ a ja w zasadzie na to nie gotowy, zza okna to tak nie wyglądało.... Nie potrzebnie ubrałem polarową koszulkę, i cienką ale długą czapkę. Tylko gorąco mi w tym było. To na końcu we znaki dawał się silniejszy wiatr. Już w połowie tej drogi zacząłem sobie odliczać ile jeszcze zostało mi 5-cio km odcinków do końca... A więc nie było fajnie. Jednak takie nocne życie, to wszystko jest jednak zbyt męczące i negatywnie się na mnie odbija... Mimo wszystko jakoś przejechałem tą trasę. Trwałość postanowienia została zachowana. Tym razem. A co to będzie dalej? Bo już mnie to martwi. Mamy początek czerwca z z tymi 50-tkami robią się znowu problemy.
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2021 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1040
Trasa nr [łączna]: 1120
Trasa nr [na blogu]: 1034
W tym tygodniu: 3
W tym miesiacu: 2
W tym roku: 78
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1109 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1023 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 11 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 7279.35 km
Stan Licznika Końcowy: 7329.4 km
Stan Licznika Końcowy2*: 7329.77 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 19892 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 19942 km
Maksymalna prędkość: 32.7 km/h
Przejechałem: 50.05 km
Przejechałem [msc]: 68.37 km
Przebieg roweru [rok]: 2774.68 km
Przebieg roweru [suma]: 44028.99 km
Przejechalem w 2022: 2774.68 km
Podroż dookoła świata (2022) 6.9367 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 110.0725 [%] km
Czas jazdy: 02:47:51 h
Czas Jazdy Suma (ever): 2780:31:19 h
Czas Jazdy Suma (blog): 2557:05:11 h
Czas Jazdy Suma (2022): 186:11:00 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 03:58:31 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 01:59:16 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:23:13 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:27:31 h
Średnia: 17.98 km/h
Dzisiejsza męcząca choć ciepła 50-tka rozpoczęła się kolejną aferą, którą widziałem już przed godz. 1-wszą w nocy dzisiaj właśnie. Kolejne zwyżkowanie cen na stacji Moya, na Orlen też jednak tam jest znacznie taniej niż na Moya Płoty. Tym już równo odpierdala. W tygodniu to w zasadzie codziennie 2x dziennie zmieniali ceny w górę średnio o 10 gr wciągu dnia. Co oni kurwa 2x dziennie mają dostawy do pełna zbiorników?! Tyle ludzie tego paliwa wykupują?! Jeśli tak to z tym też trzeba skończyć bo to jest złe podejście tych cwaniaków. Złe i cwaniakowe podejście jest również przy dolewaniu do zbiornika mając jeszcze dużo paliwa. To jest nie równe partycjonowanie w kosztach wobec reszty społeczeństwa. W przypadku normalnych czasów które były i już nie wrócą, jak w Puszkinie B. Okudżawy: Co było nie wróci i szaty rozdzierać by próżno, cóż każda epoka ma własny porządek i ład(...), takie podejście nie było groźne. Wahania cen były ale to były różnice względnie kilku-kilkunastu złotych na pełnym tankowaniu (dla np. mojego 40L zbiornika) takie różnice były w granicach 5 - 10 zł różnicy na całym tankowaniu. A teraz takie różnice mogą wynosić nawet po 50 zł i więcej. Więc podejście cwaniaków jest złe, i uderza w resztę społeczeństwa. I nie koniecznie sprawiedliwość tu każdego dopadnie. To zależałoby od paru czynników. Jak dużo się jeździ, gorzej dla tych co jeżdżą więcej... Ile paliwa mieści się w ich samochodzie. I w jakim czasie wypalają paliwo. Wiadomo, że im więcej jeżdżą tym szybciej. Jednak jak komuś starcza paliwa na dłuższy czas, to ręka sprawiedliwości może go nie chwycić. Koniunktura może się znów zmienić - jak zmieniała się na kilka dni po tym cholernym szkodliwym i nie potrzebnym długim weekendzie majowym. Ceny szły w dół. Teraz idą w górę. Jednak w pewnym momencie albo się zatrzymają albo znów będą spore wahania. Sytuacja na dzień dzisiejszy jest jednak nie dopuszczalna! Bowiem za ON mamy już: 7,59 zł/L a za 95: 8,19 zł/L. Jeszcze w czwartek była taka sytuacja, że cena za 95 rosła do tych 8 zł. Jednak nikt nie spodziewał się, że przekroczy tą granicę. Czy tak szybko przekroczy. A jednak. Sytuacja jest o wiele gorsz od opisywanej we wpisie: Trasa "20-stka": Goniąc ceny. Obecnie szykuje się katastrofa w postaci ponad 8 zł /L ON i 10 zł za 95 i to już na długi czerwcowy weekend który wypada: 15-19.06.2022r. Pewnie z tego względu te ceny tak mocno idą w górę. To jednak nie może wpływać na plany jakie mam. A sam mam wyjazd do Siekierek 16.06 z rowerami. I nie odpuszczę. Mam odpuścić przez durnotę rządzących, nie uprawnioną pomoc ukraincom? I wpierdalanie się w tą wojnę?! Nikt się nie powinien do tego wpierdalać i z tego względu robić co robić z gospodarką. Kosztem własnych obywateli pomagać temu ścierwu.... Chore... A jeśli chodzi o samą trasę 50-tkę. No cóż dodać. Jedynie wkurwia mnie ustawienie kamery. Miałem to zrobić. I nie zrobiłem. Jednak postanawiam mocno, że jutro rano to ogarnę. Muszę w końcu. Ile razy będzie mnie to wkurwiać? Wkurwia już bardzo na przykładzie oglądania filmu z omawianej już w tym wpisie poprzedniej trasy: Trasa "20-stka".... Miałem to zrobić jeszcze dzisiaj, no ale dzisiaj jestem już na to za bardzo zmęczony.
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)