Dzisiejsza trasa stanowi krótką za to wietrzną przygodę. Trasy 50-tki już takie są... Męczące! Jest to jednak zmęczenie rozumiane w sposób "pozytywny". Zawsze po tej mojej klasycznej trasie "50-tce" tak mam, że czuję się taki zmęczony i padnięty jak już dojadę. Jednak rozumiem to w sposób pozytywny! Dzisiaj również byłem taki padnięty i zmęczony po tej trasie może nawet bardziej niż zwykle? Bardzo mocno wiało. Aż do tego stopnia, że czynnik wiatru muszę uwzględnić w specjalny sposób nadając jego rangę w tytule wpisu. Nie pierwszy raz jednak walczę z wiatrem i nie pierwszy raz jakoś daję radę. Choć nie jest łatwo. Dzisiaj czynnik wiatru to nie wszystko. Jeszcze robactwo się mocno uaktywniło. Nie mniej trasa przewidywalna: ciężka z pozytywnym zmęczeniem po niej. Z pozytywnych informacji są jeszcze inne! Ruszyły albo ruszają... Bo już jakiś czas, zdaje się, że od trasy: Trasa "50-tka" <2,5h!. Czyli przez miesiąc czasu nie jeździłem w tych rejonach... Ruszył kolejny remont drogi DW108. Kolejny odcinek doczeka się naprawy! Czy tym razem jednak dojdzie to do końca? Czyli do skrzyżowania z drogą DW106. Brakować będzie jeszcze odcinka do Truskolasu gdzie remontowany odcinek drogi się urywa i wchodzimy w dziury aż do wyjazdu z Truskolasu gdzie w pewnym momencie drogi między Truskolasem a Uniborzem zaczyna się remont drogi DW108 - kontynuacja... Ta kontynuacja sprawiła, że nie mam innego wyjścia jak nie przywrócić tagu: DW108 do grupy [PROJEKTY]. Znowu to aktywny projekt... Jak długo to potrwa? Zobaczymy. Myślę, że do wakacji z powodzeniem zrobią - aczkolwiek wszystko zależy od tego jak duży kawałek drogi ma być robiony. Czy nie będzie po prostu tak, że inwestycja zakończy się przy Uniborzu i koniec. Bo po co robić po całości prawda?... I naprawdę, podobnie jak zwykłego użytkownika drogi... Nie obchodzi mnie to czy zmienia się zarządca drogi, gmina czy powiat... Droga trwa od miejsca jej rozpoczęcia do skrzyżowania gdzie się kończy. I ten odcinek powinien być od początku do końca zrobiony. A nie takie wybieranie "od środka" miejsc i robienia po kawałku po to aby kolejnych kawałków nie kończyć czy wrócić do tych prac za jakiś czas... Jak ma to miejsce właśnie na drodze DW108, która swój remont na odcinku Płoty - Mechowo zaliczała w 2021 r. Czyli prawie 3 lata temu: Opowieść o rurach. <--- To ostatni wpis z tego remontu. W zeszłym roku też się natknąłem na małe prace przy drodze DW108: Trasa "50-tka"
z 30.10.2023 r.. Czyżby prace na które natknąłem się dzisiaj były ich kontynuacją?... Być może moje kolejne trasy przyniosą odpowiedź na to pytanie. Na chwilę obecną nie wiadomo jak to się rozwinie i gdzie te działania dojdą. Chciałbym - liczę na to, że nawet kosztem wakacyjnych utrudnień - zrobią tą drogę chociaż do skrzyżowania na Golczewo, wciągu drogi DW106. Chodzi o te rondo w lesie za Uniborzem. I, że oczywiście "wrócą" w stronę Truskolasu. Kolejność działań na tę chwilę bez znaczenia bo tak na dobrą sprawę do końca roku można by było tą drogę zrobić w całości... I to byłoby najważniejsze, że w końcu można by było tutaj komfortowo jechać. A co będzie... No zobaczymy gdy znów wrócę w te strony drogi DW108, w których najwidoczniej w ostatnim miesiącu nie bywałem i stąd ominęła mnie wieść o tym, że ruszył remont.
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2024 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1426
Trasa nr [łączna]: 1504
Trasa nr [na blogu]: 1418
W tym tygodniu: 2
W tym miesiacu: 10
W tym roku: 70
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1491 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1405 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 13 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 21232.8 km
Stan Licznika Końcowy: 21283.49 km
Stan Licznika Końcowy2*: 21146.19 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 33714 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 33765 km
Maksymalna prędkość: 34.7 km/h
Przejechałem: 50.69 km
Przejechałem [msc]: 378.5 km
Przebieg roweru [rok]: 2124.72 km
Przebieg roweru [suma]: 57983.3 km
Przejechalem w 2024: 2124.72 km
Podroż dookoła świata (2024) 5.3118 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 144.9583 [%] km
Czas jazdy: 03:00:06 h
Czas Jazdy Suma (ever): 3699:49:26 h
Czas Jazdy Suma (blog): 3476:23:18 h
Czas Jazdy Suma (2024): 135:53:23 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 24:30:02 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 02:27:00 h
Średni czas jazdy w tym roku: 01:56:29 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:26:16 h
Średnia: 16.9 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego była kolejną piękną przygodą jaką jest trasa 50-tka. To jedna z moich najbardziej ulubionych z cyklicznych tras, które powtarzam już tyle lat! Jeśli patrząc kalendarzowo na te trasy i mój staż z Aurelią to jest już 9 lat. Nie mniej bo i więcej - robiłem i nadal robię klasycznych 20-stek z nimi z powodzeniem można powiedzieć, że minęło 10 lat. A tak naprawdę i więcej... Fajnie jest tak wrócić na te szlaki 50-tki. I jeszcze lepiej gdy nic się na nich nie zmienia. A to niestety nie możliwe... O ile na drodze DW108 - na mojej ulubionej drodze zmiany idą w dobrym kierunku (przebudowa drogi) i dziury stają się wspomnieniem to zmiany na DW106 owocują w kolejne wycinki drzew. Odcinek trasy od Miętna do Wierzchy nie lepiej. Ofiarą padają kolejne drzewa. Nie mniej na DW106 to już jest straszne. Wzdłuż drogi sporo wycinek. I nie da się tego nie zauważyć jak mocno i na zawsze zmienia się ta okolica. Z trudem minąłem te strony aby od Grabina walczyć z wiatrem... Pocieszała jednak jedynie jedna stabilność która była na tej trasie... Zrujnowany coraz bardziej życiem i czasem domek w Sikorkach wciąż stoi. Pamiętam jak robiłem przy nim fajne nagrania dronem, którego już nie ma :( -> Trasa 50-tka: zmierzch domku. To wciąż świeża sprawa. Minęło dopiero parę dni, które wypełniają rzeczywistość nowymi wspomnieniami i wydarzeniami. Zdaje się, że to jednak wciąż za krótko i za mało aby przestać myśleć o tym co się zdarzyło z początkiem maja... Widzę wiele fajnych stron czy miejsc. I robi mi się tak po prostu smutno, jak pomyślę o tych chwilach gdy mogłem ponagrywać te miejsca czy gdy widzę miejsca, albo okoliczności gdzie mógłbym zrobić fajne nagrania których nie zrobię z ziemi. To co mogę robić "z pozycji ziemi" to robię... No ale reszta? Nie jest do odzyskania. Wiele tras czy miejsc wiąże się z różnymi wspomnieniami. Siła rzeczy trasy 50-tki również. A gdy się tak długo jedzie i jedzie - najczęściej i często jak dzisiaj: samotnie. To co innego robić jak nie rozmyślać i myśleć o różnych sytuacjach... Dzisiaj w moich wspomnieniach dominują świeże wspomnienia właśnie z marca tego roku, gdy tu jeździłem. Gdy jeszcze drzewa nie obrosły świeżymi liśćmi. Jednocześnie widzę jak wiele się zmienia. I pewne obawy pozostają wciąż żywe. Jak to, że pewnego dnia jak przyjdę w okolicę wsi Sikorki - nie ważne czy w ramach trasy 50-tki czy innej to domku nie będzie... :( Póki co jest i to cieszy! No ale ile będzie? Na pewno tu wrócę na tegoroczną jesień. Jeśli nadal będzie stał i np. kupię nowego drona - jeszcze nie wiem czy to zrobię i ewentualnie kiedy... To odświeżę nagrania tego wyjątkowego dla mnie miejsca. A tym czasem trasa dobiegała końca. Pod Truskolasem zjeżdżałem jeszcze w tutejsze lasy. Nadal są tutaj piękne polany. Nie było mi jednak dane cieszyć się tym widokiem. Tylko przystanąłem i od razu krwiopijne bestie atakowały. Zmieniłem nieco miejsce postoju, stanąłem w słońcu. A one nadal atakują... Nie było wyjścia jak nie uciekać... W gorsze warunki. Powrót od Truskolasu był bardzo trudny i męczący. Najważniejsze jest jednak to, że pomimo tego trudu dałem sobie z tym wyzwaniem radę!... :) Zresztą wyjścia nie miałem - bo co? Miałem nie dojechać?...
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)