Dzisiejsza trasa 50-tka jeśli chodzi o pogodę to była najgorsza w tym roku. Pokonała nawet deszczową 50-tkę z Kwietnia 2022 r.: Deszczowa Trasa 50-tka. No takiej pogody się nie spodziewałem. I to oczywiście znowu w taki dzień, gdzie kończę szybciej służbę w szkole. I to zamiast być korzystne to obraca się przeciw mnie. W Kwietniu to już w ogóle. To był całkiem wolny dzień i chciałem skorzystać - jechać rano. Dzisiaj jechałem od razu po (no prawie bo jeszcze obiad) po godzinie 12. Niby w tej kłamliwej telewizji i w innych mediach coś tam było o deszczu. Tylko miał być cały dzień. I miały się cuda dziać. A tym czasem takie nie miały miejsca. Stąd miałem nadzieję, że się po chmurzy i przestanie. A to niestety. Kierunek wiatru niezbyt mi sprzyjał i ostatecznie w połowie drogi dosięgały mnie groźne chmury. Widząc co się dzieje przygotowałem się na tę chwilę. Stanąłem w Grabinie, gdyż dziś robiłem nielubiany wariant trasy 50-tki. Wymieniłem kartę pamięci oraz akumulator. A także musiałem iść za tutejszy przystanek autobusowy. Super lokacja. Mogłem normalnie jechać do lasu za Grabinem jak chciałem. Ale musiałem tu stanąć bo już zaczęło kropić. A jak mi napada na kamerę to nic nie zrobię potem. A cała sytuacja jest taka, że miałem już mało miejsca na karcie przed trasą. Na karcie w telefonie też mam mało miejsca. Więc musiałem po drodze wymienić kartę. To była w sumie loteria - starczy bądź nie. Miałem 2h 40 min na nagrywanie. Na styk może by starczyło. Wtedy jednak o tym nie wiedziałem i z miejscem na mniej niż 3h nie chciałem ryzykować. Korzystając z ochrony w budce autobusowej dokonałem niezbędnych wymian. I zaplanowałem sobie, że dziś spróbuję zrobić wariant 50-tki nieprzerwany przerwą. Do tej pory nie stawałem nigdzie, choć już tego potrzebowałem to jednak próbowałem dojechać do Grabina. A skoro tak się udało... To tym razem chciałem spróbować! Nie często udaje mi się robić takie dokonania. Tak samo jak nie często udaje mi się pokonywać 50-tkę ze średnią ponad 19 km/h. A jeszcze rzadziej z lepszą średnią. Dzisiaj stanęło na śr. 19 km/h. I tak nie jest źle. Nie oszukujmy się, gdyby nie ten deszcz to pewnie miałbym tradycyjne 17-18 km/h. I spokojnie sobie jechał. A tak jednak droga powrotna z powodzeniem była ze śr 22-23 km/h. Co jednak sprawiło, że tak jechałem nie jest ważne. Ważne jest to, że w ogóle udało się przejechać. A, że przy okazji wcale nie taki zły czas i wariant z "nieprzerwaną przerwą" to tylko same korzyści :)
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2021 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1035
Trasa nr [łączna]: 1115
Trasa nr [na blogu]: 1029
W tym tygodniu: 2
W tym miesiacu: 14
W tym roku: 73
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1104 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1018 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 11 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 7107.79 km
Stan Licznika Końcowy: 7157.37 km
Stan Licznika Końcowy2*: 7157.74 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 19720 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 19770 km
Maksymalna prędkość: 33.6 km/h
Przejechałem: 49.58 km
Przejechałem [msc]: 645.79 km
Przebieg roweru [rok]: 2602.65 km
Przebieg roweru [suma]: 43856.96 km
Przejechalem w 2022: 2602.65 km
Podroż dookoła świata (2022) 6.5066 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 109.6424 [%] km
Czas jazdy: 02:34:30 h
Czas Jazdy Suma (ever): 2767:49:15 h
Czas Jazdy Suma (blog): 2544:23:07 h
Czas Jazdy Suma (2022): 173:28:56 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 42:29:01 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 03:02:04 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:22:35 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:27:30 h
Średnia: 19.32 km/h
Trasę z dnia dzisiejszego psuła pogoda. Serio, nie spodziewałem się. Spodziewałem się cyrków wczoraj, i wczoraj faktycznie większość dnia od rana padało, z przejaśnieniami i przerwami między deszczem. Na koniec dnia, późnym po południem również mocno padało. Było brzydko, strasznie brzydko. Ale dzisiaj już od rana zapowiadało się fajnie. Fakt, trochę się chmurzyło. To jednak nie definiowało nagłych przelotnych ulew. Niby są przelotne ale ja miałem to szczęście, że chyba władowałem się w początek chmury za Grabinem a później wraz z nią jechałem. I wyglądało to tak, że jak minąłem Unibórz to za mną się rozpogadzało a przede mną nadal padało. I mimo, że przejaśnienia dopadły mnie już w Truskolesie to jednak boczny deszcz nadal dawał się we znaki. Aż do chwili i to dosłownie, chwili z którą wszedłem do klatki swojego bloku. Wtedy momentalnie przestało padać a słońce aż raziło po oczach, że tak powiem: aż napierdalało po tych ślipiach. To jest chamstwo! Nie można tego inaczej nazwać chamstwo. A ja taki mokry, momentalnie - takie urwanie chmury, przy tym silny wiatr. Towarzyszyła mi również przechodząca burza. Trochę się błyskało i grzmiało. Jednak co do zasady nic ciekawego. Jedynie ciekawy mógł być padający kilka minut grad. Nie wielkie kulki, jednak dawały się równie mocno we znaki co wiatr. Zresztą nie będę gołosłowny. Ta chmura która mnie dopadła skierowała się na Gryfice. I tam po chwili deszczu, zalała całą ulicę: Gryfice24.online - zalana ul. Kamieńska. Dosłownie z minuty na minutę aby się tak działo. To coś jest nie tak. Można się zastanawiać co? Może wszechobecna betonizacja wszystkiego, i niszczenie natury w postaci drzew itd. Bo po co nam natura prawda?... Wyrżnąć, zniszczyć. A jak chodzi o to, co prawda już nie dawałem tagu: "drzewa". Za jedną ciężarówkę na drodze DW108? Trochę mało. Za słyszenie o wycince, gdy skręciłem z Truskolasu na Wierzchy? Zaraz jak się las zaczął. To tam w głębi muszą dokonywać mordów. Nie widziałem skurwysynów ale słyszałem. Tną bez opamiętania. A ja mimo, że piszę o tym już setki razy to nikt nie słucha i nie rozumie, że to się dobrze nie skończy. To może w końcu czas na to aby natura pokazała na co ją naprawdę stać... Bo inaczej to nic się nie zmieni...
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)