W dniu dzisiejszym pierwszy raz w tym roku kalendarzowym w końcu pojechałem w nowe trasy, w nowe drogi - wcześniej mi nie znane a jakże piękne to tereny w takich moich ulubionych miejscach i klimatach jak wieś, zwierzątka, bezkres pól [mmm] rozmarzyć się można :) A początek trasy to niestety taki super nie był. Planowałem tą trasę już od kilku tygodni i dziś ją w końcu zrobiłem. Postanowiłem nie patrzeć na nic, na żadne przeciwności, ani zdrowotne ani techniczne. Kieruję się teraz w życiu nową maksymą: "nie jutro, nie wczoraj ale DZIŚ" - to właśnie: DZIŚ, teraz w tej CHWILI trzeba działać a nie czekać na lepsze czasy które w końcu nie nadejdą. Kolejny dowód na to, że się starzeję, wierzę już w to, że czasy mojej młodości były tymi najlepszymi a te obecne są złe i jest coraz gorzej. Już kilka razy na łamach blogu pisałem o jednym problemie jakim jest budowa drogi S6 do Gdańska. Związku z nią wyżyna się całe hektary lasów, niszczy tą przyrodę. Takie zniszczenia i taką wycinkę drzew mogłem dziś oglądać - bowiem udałem się w trasę wzdłuż obecnej drogi krajowej 6 do wsi Żabowo. Tu oczywiście będzie się ciągnęła droga S6. Prace są już zaawansowane. Wycina się masowo drzewa, co mijałem ten smutny obraz w mojej drodze - walcząc z kilkoma problemami: silny wiatr, i psujący się rower. Postanowiłem się jednak nie poddawać i działać dalej gonić za marzeniami a nimi są bardzo długie i wyczerpujące trasy jakie planuję na długie, ciepłe wakacyjne dni. I tak w połowie drogi do Żabowa zrobiłem sobie małą przerwę ;) Spory ruch samochodów na drodze 6 był dziś, i tak sobie spokojnie jechałem i jechałem aż dojechałem do Żabowa. O ile dotąd te drogi znam i jakąś nowością one nie są, to już z Żabowa odbiłem na wieś Boguszyce i tu istotnie nowe drogi, nowe przygody! Jeszcze w samym Żabowie - ktoś owieczki hoduje ! :D A dalej bliżej już Buguszyc ogromna farma byków i krów brązowych takich :3 Ładne takie, fajne futerko mają - tak je mijałem a te zwierzęta tak za mną podążały patrząc kto tu się zapuścił w te strony :) Wraz z Boguszycami skończyła się także normalna droga - nie było już dziurawego bo dziurawego ale normalnego asfaltu. Już go nie było- była droga tzw: kocie łby - idąca przez pola a nie gdzie były jakieś lasy - cudowne strony ! Na pewno odwiedzę je jeszcze nie raz! Klimat wsi jest mi taki bliski, i chciałbym kiedyś zamieszkać na wsi, takiej prawdziwej wsi, w tym klimacie wsi.. Tylko czy moje marzenia kiedykolwiek się spełnią? Ciężko powiedzieć. Jadąc od wsi Boguszyce wybierałem się do wsi Wołowiec, którą po raz ostatni odwiedziłem jeszcze pamiętnych wakacji 2015 r. Gdy trochę tam w lesie pobłądziłem i wyjechałem w Łęcznej. Goniły mnie byki :D tzn. nie goniły ale wylazły za ogrodzenia młode byki i stały na drodze tamując mi przejazd a ja nie bardzo wiedziałem czy pchać się tam czy nie i na czuja pojechałem inną drogą wgłąb lasu wyjeżdżając na drodze w stronę Potulinca ze wsi Łęczna. W sumie to logiczne, w końcu to są miejscowości i obszary położone blisko siebie więc oczywiste jest to, że istnieją tu jakieś powiązania a to, że mój plan był inny - cóż. Dziś też był inny. Męczący kawałek drogi po tych kocich łbach minął wyjątkowo szybko - znalazłem się już we wsi Wołowiec skąd skierowałem się do wsi Zatocze. O ile do wsi Zatocze dojechałem (53.784700, 15.136624 - to ta wieś) to do grubej białej linii na mapie, drogi prowadzącej na wprost do Truskolasu nie dojechałem. Tam jest taka zamknięta droga, było tam sporo błota i jakiś syf i wydawało mi się, że to jest jakaś prywatna droga - skręciłem więc w sam las, który doprowadził mnie w okolice wsi Łęczna.
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
ID wpisu: 86
Trasa nr [łączna]: 171
Trasa nr [na blogu]: 85
W tym tygodniu: 3
W tym miesiacu: 10
W tym roku: 21
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 168 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 82 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 3 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 572.55 km
Stan Licznika Końcowy: 605.99 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: brak km
Stan Licznika 2* Końcowy: brak km
Maksymalna prędkość: 35.4 km/h
Przejechałem: 33.44 km
Przejechałem [msc]: 258.69 km
Przebieg roweru [rok]: 467.45 km
Przebieg roweru [suma]: 6334.07 km
Przejechalem w 2017: 467.45 km
Podroż dookoła świata (2017) 1.1686 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 15.8352 [%] km
Czas jazdy: 02:32:21 h
Czas Jazdy Suma (ever): 396:17:47 h
Czas Jazdy Suma (blog): 172:51:39 h
Czas Jazdy Suma (2017): 37:12:43 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 19:37:38 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 01:57:46 h
Średni czas jazdy w tym roku: 01:46:19 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:00:36 h
Średnia: 13.2 km/h
No tak, nie ma co się dziwić. Ja i moja orientacja w terenie to naprawdę super sprawa. Ciekawe jest to, że ja tu już jeździłem 2 lata temu i też nie mogłem się połapać jak tam wyjechać yhh. Może kiedyś się uda! Innym razem jeszcze spróbuje rozgryźć tą zagadkę. Niestety po drodze nie natrafiłem na nikogo miejscowego kto mógłby ewentualnie podpowiedzieć jak tu się kierować. Postawiłem się na to co mi się wydaje za słuszne i się niestety nie udało. Nie ma jednak tego złego co by nie wyszło na dobre. Poznałem inne drogi i inne skróty (nawet wygodne do przejechania) z Łęcznej do Zatocza. A z Zatocza dostać się do Wołowca a później Nowogardu to już nie problem - a powinno być znacznie krócej niż przez wieś Wierzchy. Gdzie ode mnie wychodzi 25 km. Kiedyś to sprawdzę, na pewno :D Tak będzie najlepiej pojechać we wszystkie te drogi i rozpoznać całkowicie ten teren. A jeszcze dzisiaj było wyjątkowo ciepło i słonecznie. Chodź gdy jechałem jeszcze drogą 6 to dokuczał silny wiatr ale już na wsiach gdzie jest więcej drzew ten efekt nie był taki dokuczliwy. Ale niestety i tutaj interakcja ludzi jest widoczna i wycina się drzewa na drodze od wsi Wołowiec do Zatocze! I to nie jedyny problem, przy Łęcznej też wycięto wszystkie drzewa, które sprawiały, że ta droga do wsi Łęczna była taka romantyczna i na myśl przywodziła dawne czasy. Piękne wierzby rosnące z obu stron kamiennej drogi, a tu jedzie powoli powóz prowadzony przez konia.. Taki obraz wsi najgłębiej zapadł mi w pamięci, tamte czasy. Chodź osobiście nie mogę ich pamiętać, niestety urodziłem się w latach 90-tych.. gdy wszystko było już nieco inne. I obecnie jest tylko coraz gorzej. Tylko nie rozumiem tych decyzji. O ile wzdłuż drogi 6 jest to jeszcze zrozumiałe - no bo poszerzają drogę, będą tworzyć obwodnice. Ale co im ta droga na Łęczną przeszkadzała?! Czy tym bardziej w tych lasach, po jaką cholerę wycinają tu masowo i bez opamiętania te drzewa?! Nie rozumiem tego. Chodź muszę tu jeszcze w tym miejscu przyznać jeden fakt, już dawno a dokładnie od 06.03.2017 na swojej drodze nie spotkałem żadnej ciężarówki wywożącej wycinane drzewo. Chodź oczywiście poza jeżdżeniem rowerem spotykałem ich wiele razy ale to niestety się nie liczy. Ten obraz się jednak może zmienić - im późniejsza wiosna będzie, tym będzie cieplej a ja będę coraz więcej jeździł.. Będę tak coraz więcej jeździł i coraz bardziej podziwiał jak wszystko dookoła mnie się zmienia tak szybko. Tak już nieco pesymistycznie wyjechałem z Łęcznej na przeciwko Mechowa na drodze 108 i zabrałem się w drogę powrotną do domu. Teraz już było nieco chłodniej niż wcześniejszych godzinach i więcej razy musiałem robić małe postoje, ale jakoś spokojnie dojechałem - fajną i dłuższą trasę zrobiłem. Najbardziej mnie z dzisiejszej trasy cieszy właśnie fakt, poznania nowych terenów :-) To zawsze daje taką nadzieję, że jednak nie wszystko już w życiu widziałem i gdzieś tam jeszcze kryją się ciekawe tereny, ciekawe miejsca warte zobaczenia, odwiedzenia - co na pewno się stanie! Jak nie w tym roku to w przyszłych latach. W końcu jeszcze na rowerze spędzę wiele lat ! :)
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)