Dzisiejsza trasa była zaplanowana jeszcze w czerwcu ale nie koniecznie na realizację aż tak daleko jak pod koniec lipca.. Po prostu w wakacje. Plan miałem dokładnie od dnia 03.06. Gdy wracając z Trzebiatowa zajechałem z koleżanką na most w Borzęcinie. Zawsze mi się tutaj podobało. I dość dobrze wspominam te miejsce - z coraz to coraz odleglejszej przeszłości.. Pomyślałem sobie wtedy o trasie w której pojechałbym do szkoły rowerem (zupełnie jak dziś! :D Cóż za przypadek :)), pojechał do wsi Wlewo. I przejechał przez polną drogę do Borzęcina. Z Borzęcina pojechałbym na Otok. A z niego wrócił w kierunku Gryfic. Nie precyzowałem sobie jak miałbym jechać dalej. To już po prostu było do wyboru. Dziś było mi wygodniej wracać normalnie. I tak się czułem trochę padnięty - wracając do Gryfic z przejechaną ilością kilometrów dobijającą do 50.. No wynik 50 przekroczyłem już za granicami Gryfic. A i tak było ciężko. W sumie cały dzień na rowerze. Wcześnie rano do szkoły jechałem (jeszcze przed godz. 7) wyjeżdżałem. I tyle km pod wiatr.. Dzisiaj wcale nie za duża temp. Tylko, że ona jakoś za bardzo nie przeszkadzała.. Przeszkadzał tylko silny wiatr który nadmiernie męczył. Nie mniej - w końcu dziś zrealizowałem postanowienie z 03.06. Odwiedziłem fajne miejsca. I przynajmniej zaliczyłem jedną nową drogę! Taką polną od Górzycy na Otok. W moich planach raczej było pojechać asfaltem :D Tylko tak było ciekawiej. Jeszcze jest zboże na polach.. Więc ładne widoki.. W ogóle zrobiłem dzisiaj kilka ładnych ujęć moją niezastąpioną cyfrówką Sony DSC HX350. Którą dobrze, że wziąłem w podróż. Powoli zaczynam myśleć jak kiedyś (a może podobnie?). Czas spędzony z Aurelią, na robieniu zdjęć itd. Znów przynosi mi radość. A tak dawno nie było.. No w sumie już prawie 2 lata jak przyszedł ten gorszy czas. Czyżby w końcu zaczynał odpuszczać? Na dzień dzisiejszy (od sierpnia 2024 r.) minęło: 694 dni. I te 694 dni temu byłbym pewny, że nie zdołam się pozbierać w te 2 lata. No prawie 2 lata.. Bo do nich jeszcze miesiąc z hakiem brakuje.. A może jednak? Dzisiejszy wyjazd i dwa ostatnie: Awaryjne nowe trasy:
- "Nowogardzko-Goleniowskie" i Nieznane drogi Łosośnicy. Udowadniają mi, że może być lepiej.. Trochę zrywam z przeszłością. Choć to wciąż małe kroki.. W miniony weekend - w sumie od piątku (17.07) przez sobotę (18.07) zrobiłem małe porządki w życiu. Zdjąłem z samochodu starą, już zużytą i nieco popsutą choinkę - nie zapachową :D Może jakiś zapach miała ale to było w lipcu 2023 r. I to była rzecz.. Od niej. Może dlatego tak trudno mi było się z tym rozstać. Choć to mało znacząca "pamiątka". No ale zrobiłem w końcu większe porządki. I pozbyłem się tej choinki. Z piwnicy wyniosłem stare rzeczy po Aurelii - uszkodzone siodełka, całe pudełko uszkodzonych, zużytych klocków V-BRAKE, stare uszkodzone już pedały itd. To akurat nie moja sprawka tylko ojca. W sumie wywoziłem te rzeczy dwukrotnie do śmietnika i w rzeczony piątek (17.07) zrobiłem większe porządki. Wywożąc wszystko do kosza przy zajeździe leśnym w Truskolasie. Tam jeszcze ze szkoły miałem śmieci itd. Wszystko wywaliłem. A drugą turę porządków zrobiłem w niedzielę (19.07) - tzn. w niedzielę wywiozłem. A zabrałem wszystko w sobotę 18.07. I spakowałem do śmietnika. To znowu zostawione stare dętki nie wiadomo ile wiszą... Jakieś inne śmieci z piwnicy. Ojciec po prostu wszystko kumuluje. A ja się wziąłem za porządki. Z życiem i rzeczami. W najbliższych dniach pozbędę się też starych kół. Po co mi one. W ogóle tak czuję, że któregoś dnia zrobię większe katalogowanie wszystkiego. W tym większe porządki. Bo na razie sobie nie mogę poradzić z tym wszystkim - ani ogarnąć swojego życia. Bo wciąż w nim mieszają mi rodzice. Którzy się we wszystko wtrącają. A to generuje tylko dodatkowe niepotrzebne sytuacje. Może wraz z porządkami czas wreszcie coś wynająć? I pójść na swoje. W sumie chciałbym - jeszcze raz spróbować. Tylko na wynajmie. Bez większych zobowiązań. Na początek byłoby to lepsze rozwiązanie niż kupno - za sporą kasę mieszkania. A nie wiadomo czy by mi pod pasowało.. I wtedy mógłbym sobie rządzić po swojemu. I może w końcu bym wszystko ogarnął bo na razie to nie wiem.. Co mam gdzie mam. Bo ciągle są sytuacje, że moje rzeczy są przekładane, upychane gdzieś. A ja później się w tej zasranej rzeczywistości gubię. I np. dokonuję niepotrzebnie nowych zakupów.. A jak o to chodzi.. To jeszcze wspomnę o kontrowersjach ostatnich zakupów dla Aurelii. Bo to jest jakaś parodia. Kupno nowej opony Continental się nie powiodło. Sklep w którym kupiłem oponę wysłał mi całkowicie inną... Po złożeniu reklamacji zadzwonili i powiedzieli, że nie mają takiej opony którą chciałem. Z chwilą gdy dzwonili - nadal można było ją kupić przez ich sklep. Gdy zwróciłem im na to uwagę... To produkt został zdjęty. Dokonałem zwrotu i na razie nie kupiłem kolejnej opony... Nie będę miał już "Travela". Bo po prostu nie ma już ich w ofercie Contintal. Będę musiał wziąć to co jest. I pewnie będzie to gorszej jakości... A szkoda.. Bo się przez 2 lata nieco przyzwyczaiłem do opony Contintal.. No ale cóż poradzić.. To są tylko takie dodatki.. Powiedzmy "tło" mojej rowerowej historii. Najważniejsze jest to, że pojechałem... I, że udało się przejechać całą trasę!.. W sposób w jaki sobie zaplanowałem. A ta nowa droga z Górzycy na Otok? A właśnie dziś na nią zwróciłem uwagę.. Jak przeglądałem na mapie jak będę jechał..
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2026 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1832
Trasa nr [łączna]: 1908
Trasa nr [na blogu]: 1822
W tym tygodniu: 2
W tym miesiacu: 12
W tym roku: 103
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1893 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1807 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 15 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 32594.1 km
Stan Licznika Końcowy: 32654.67 km
Stan Licznika Końcowy2*: 32455.32 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 10957 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 11017 km
Maksymalna prędkość: 35.7 km/h
Przejechałem: 60.57 km
Przejechałem [msc]: 417.83 km
Przebieg roweru [rok]: 2795.49 km
Przebieg roweru [suma]: 69422.45 km
Przejechalem w 2026: 2795.49 km
Podroż dookoła świata (2026) 6.9887 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 173.5561 [%] km
Czas jazdy: 03:36:41 h
Czas Jazdy Suma (ever): 4428:10:05 h
Czas Jazdy Suma (blog): 4204:43:57 h
Czas Jazdy Suma (2026): 180:22:19 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 27:13:04 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 02:16:05 h
Średni czas jazdy w tym roku: 01:45:04 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:17:43 h
Średnia: 16.83 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego była nową super przygodą! Ruszyłem jeszcze przed godz. 7 rano. Wstałem dzisiaj w ogóle pełny energii i gotowy do działania! Miałem cały czas powtarzające się sny - albo i motyw.. Właśnie o rowerze. Właśnie o jeżdżeniu rowerem.. I nabijaniu kolejnych kilometrów.. I właśnie w tych snach robiłem trudną i wymagającą trasę. Pomimo trudności.. Pomimo tego, że się zgubiłem. Źle pojechałem i nie mogłem trafić. No ale jechałem! Nie miałem rano żadnych wątpliwości, że dziś jest dobry dzień. Pomimo tego, że było tak szaro i wydawać by się mogło chłodno. No właśnie ta cholerna pogoda. Nie wiadomo jak się ubrać. W sumie cały dzień jechałem w długich spodniach (założone na krótkie z pampersem). Przytwierdzone długimi i ciepłymi skarpetami. Wziąłem czarną polarówkę. Z rana w bluzie. Potem w samej. I w samych po południowych godzinach było mi ciut ciepło. No ale nie chciałem zaryzykować jazdy na krótki rękaw. Pomimo tego, że było ok. 20℃. Tylko cały czas występował silny wiatr. No i jakoś po prostu nie ufałem tej pogodzie. No ale już z rana mimo temp. jakoś nie było tak źle. Może dlatego, że jeszcze z rana nie było wiatru.. Pełny nadziei jechałem! W nowe nieznane.. A jak chodzi o nowe i nieznane to zaczynam nowe seriale! Niestety ale wczoraj (20.07) obejrzałem ostatni odcinek 16 sezonu SpangeBoba. Na razie nie ma 17 sezonu. Nie mam też pobranej drugiej połowy 15 ani całego 16 sezonu. Wykupiłem sobie Amazon Prime, ale chyba zrezygnuję z tej usługi. I pozostanę przy torrentach... A na tam na razie nie ma tych odcinków. Nie mniej będę na to polował. A tym czasem - wróciłem do serialu który oglądałem w 2022 r. Resident Alien - wówczas był 1 sezon i nie cały 2 sezon. Obecnie są już wszystkie odcinki - 4 sezony. Oczywiście zacząłem oglądanie od 1 odcinka.. Nie zajmie mi to jednak pewnie zbyt długo.. A więc po skończeniu tego serialu - będę wykańczał inne. Które mam pobrane ale nie całe. Taki plan mam na najbliższą przyszłość. Najlepiej by było jakby były już zakończone serie. A nie wciąż trwające.. Jak ten SpangeBob, jak Miasteczko SouthPark czy jak jak Simpsonowie. No ale wracając już do trasy.. Dzisiaj zrobiłem moją 75 trasę do szkoły w Trzygłowie! Ciężko mi tam jechać głównie dlatego, że z rana się nie chce.. Albo mam inne sprawy. No albo jeszcze inne czynniki o tym decydują. Dziś się w końcu udało. Zwieńczeniem spokojnego wakacyjnego dnia w szkole było wzmocnienie swoich sił lazanią z Dino. I w drogę! W drogę śladem trasy Brodników.. Technicznie nie robiłem dzisiaj trasy Brodników ALE.. Cały ślad na to wskazuje. Na dokładnie: odwróconą Trasę Brodników. Związku z czym dodałem ten tag do wpisu.. Ciekawe czy zawsze byłem taki konsekwentny.. Jeśli wykryję jakiś błąd to oczywiście go poprawiam. Problem w tym, że jeśli pisałem coś o tagach we wpisach.. To to się samo tam nie poprawi... I jak tego nie wyłapię to będzie po prostu: "źle"... No ale może nie będzie dużo takich sytuacji. No oby.. A tym czasem.. Minąłem Brodniki. Wjeżdżam w Gryfice. Wiatr wykańcza.. Jednak ja się nie poddaję! Ambitnie i pewnie jadę wzdłuż drogi DW109 w kierunku Trzebiatowa.. Odbijam dopiero we wsi Wlewo. Aby pojechać tutejszą polną drogą do Borzęcina. Kiedyś już te strony odwiedzałem.. Kiedyś na tej drodze na spacery chodziłem (2023 r.).. I właśnie - od zawsze wiedziałem, że ta droga prowadzi do Borzęcina ale nigdy do końca nie przejechałem jej rowerem! Więc mój pomysł na dzisiejszą trasę się sprawdził - łączę sobie nie połączone dotąd ślady tras: Lewackie trasy. Z pięknych rejonów Borzęcina wyjeżdżam w Górzycy. A z niej znów.. Odkrywając nowe drogi jadę do Otoku! A z Otoku to już znane.. Drogi.. Wracałem na Prusinowo. A z niego do Niekładzia. I z Niekładzia jeszcze runda po Gryficach.. Pod koniec Gryfic odwiedziłem Madzię z Chabrowego Studia :-) Jeszcze nie miała okazji osobiście poznać Aurelii.. Choć sporo o niej słyszała.. W końcu znamy się nie od dziś.. A Aurelia była dla mnie zawsze ważna.. Chwila dla towarzystwa.. I pora ruszać dalej! Przede mną ostatnie kilometry, które zajęły mi w sumie nie całe 40 min (jazdowe). Do tego trzeba doliczyć dwa krótkie postoje. Zaraz na wyjeździe z Gryfic - tradycyjnie na ul. Żwirki i Wigury. Wymiana akumulatorka.. I pod Barkowem - krótki odpoczynek. Uzupełnienie płynów. I można wracać.. Tradycyjnie na DW109 - ci jebani kierowcy dostają jakieś wścieklizny. I co niektórzy jeżdżą jak pojebani. I oczywiście milicji nie ma.. Gdy jest potrzebna.. Nadmienię tylko, że ostatnio miałem dwa groźne incydenty - właśnie na DW109. Nie ma i pewnie nie będzie drogi rowerowej z Płotów na Gryfice... Za to był bardzo szkodliwy remont drogi DW109. Byłem bardzo jemu przeciwny. Właśnie z racji na to co się na tej drodze odwala. To zawsze była najbardziej niebezpieczna i najbardziej ruchliwa droga w moich stronach.. A ten remont bez budowy (i to od razu!) drogi rowerowej nie powinien mieć nigdy miejsca. Bo przynajmniej dziury na drodze nieco spowalniały fantazję tych jebniętych osób które poruszają się po tej drodze.. A jeszcze dość powiedzieć, że ruch jest zbyt duży. No rozumiem wakacje i w ogóle ale przeginają.. Paliwo (ON) za prawie 8 zł. A ci sobie kurwa jeżdżą w najlepsze w każdym możliwym kierunku. I to jeszcze tak niebezpiecznie.. Na DW109 zawsze była wylęgarnia patologii... Dziś nie było wcale lepiej. Nie mniej te incydenty nie zmieniają najważniejszego wnioski jaki płynie z dzisiejszego dnia i dzisiejszej trasy: w końcu.. Po tak długim czasie.. Na nowo widzę jakąś radość w swoim życiu.. W takich typowych sytuacjach które niegdyś były też dla mnie radosne - tj. czas spędzony z Aurelią. Pochodzenie z aparatem (moją nieodłączną niegdyś cyfrówką Sony).. To wszystko sprawia, że choć trochę lepiej spoglądam na świat.. Oby mi się to nie odwróciło.. Chociaż to już kolejna trasa gdzie mam nieco lepsze nastawienie.. I znów chce mi się jeździć jak dawniej..! A to dobrze.. Nawet.. Bardzo dobrze!..
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)