20.09.2020
Jazda nr: 678

Tagi: morze, urbex, zach_slonca, wiejskie_przygody, GPS |

Trasa z dnia dzisiejszego jest kontynuacją wczorajszych weekendowych podboi i tym samym dalszego przygotowywania się do nadchodzącego wielkiego kto wie czy nie największego i najważniejszego przynajmniej dla mnie wydarzenia rowerowego w tym roku - a mianowicie X Rajdu Dookoła Zalewu Szczecińskiego ;) Wczorajsza trasa: - nie wiele brakowało a opiewałaby na 100 km. Nie była wcale męcząca i dobijająca. Jak nie wiele krótsza trasa zrobiona w tygodniu: Lekowo. A to bardzo pozytywny sygnał, że w końcu wróciłem do formy i na nowo mogę mierzyć się z wyzwaniami 100+ km. A to mi się przyda na ten cały 17-18.10. A to już nie długo! Za 27 dni (3 tyg). I ruszamy w trasę! Naprawdę nie wiele czasu aby przygotować kondycję i rower na dwudniowy wyjazd. Więc dzisiaj korzystając z okazji i przepięknej pogody (wciągu dnia nawet +25℃) a może i więcej w pełnym słońcu - wybrałem się z matką, jej koleżankami nad morze. Stałe miejsce oczywiście Pobierowo. Ja oczywiście nie mam zamiaru łazić po żadnej plaży, po morzu, i po mieście bo mnie to szybko męczy i denerwuje. A mam rower to mogę godzinami jeździć. Problem w tym, że dzisiaj a przynajmniej nad tym cholernym morzem się nie dało jeździć. Było tu tyle robactwa w tym tych pierdolonych komarów, że się odgonić nie szło! A to nie jest jedyna przygoda związana z dzisiejszym dniem! Nie oczekiwanie odkryłem parę nowych dróg w Pobierowie, które prowadzą alternatywnie (nie trasą DW102) do Łukęcina! ;) Piękna miejscowość, plaża i bardzo wiele bujnej roślinności. Jak nadarzy się na nowo okazja, tym razem mam nadzieję, że bez robactwa -.- To jeszcze spenetruję te lasy, te miejsca między Pobierowem a Łukęcinem i sam Łukęcin, gdzie na razie mogłem podziwiać budowany wielki hotel, który zaburza tutejszy przepiękny ekosystem. Wielkie cholerstwo tu robią, które widać z wielu kilometrów.. Bardzo luksusowy, wielki i kosztowny ekologicznie - w końcu jego budowa pozbawia życia wielu drzew.. I bujnej roślinności. A wszystko po to aby zbudować coś dosłownie przy samej plaży. Jeszcze przyjdzie jednak dzień, że ludzkiemu ścierwu przyjdzie za to zapłacić: Budowa hotelu Gołębiowskiego - Pobierowo. Hotel nie jest jeszcze gotowy i to nie możliwe aby w tym roku się wyrobili. No tylko ciekawe co zrobią z komarami. Bo jak tam jechałem to tych komarów jest od zajebania. Wszędzie jest ich od zajebania. Przy mocno leśnych drogach otaczających Pobierowo nie szło nawet stanąć na chwilę tyle ich było i wszędzie atakowali! Jestem tak zgryziony, że ja pierdole.. To przykry incydent dzisiejszej trasy. Jest też ładny - prócz nie opisanego piękna natury - odkryłem nowe urbexowe miejsce, przecudowne, pełne maszynerii. Aż dziwne, że jeszcze nie zgrabione! We wsi Sulikowo, dawne zakłady do osuszania i przechowywania zbóż.. To wraz z powolnym zachodem słońca po godzinie 18 (przynajmniej wstępem do zachodu..) zamykało dzisiejszy dzień..
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
  • ID wpisu: 682

  • Trasa nr [łączna]: 764
  • Trasa nr [na blogu]: 678
  • W tym tygodniu: 6
  • W tym miesiacu: 13
  • W tym roku: 158

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 755 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 669 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 5587 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 5637 km

  • Maksymalna prędkość: 28 km/h

  • Przejechałem: 50.45 km
  • Przejechałem [msc]: 624.59 km
  • Przebieg roweru [rok]: 7072.3 km
  • Przebieg roweru [suma]: 29638.03 km

  • Przejechalem w 2020: 7072.3 km
  • Podroż dookoła świata (2020) 17.6807 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 74.0951 [%] km

  • Czas jazdy: 03:08:42 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 1871:46:39 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 1648:20:31 h
  • Czas Jazdy Suma (2020): 449:57:11 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 39:48:59 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 03:03:46 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:50:52 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:25:01 h

  • Średnia: 16.1 km/h
Dzisiejsza choć nie długa trasa, postarałem się aby miała te 50 km.. Skromnie bo skromnie.. No ale nie było czasu na dłużej i późno zacząłem i jeszcze nie spodziewanie Urbex i tak zeszło. Choć myślę, że najgorsze to te cholerne komary - tak mnie dzisiaj to pogryzło, że nie wiem jak to będzie w najbliższych dniach.. Rady sobie z tym dać nie dam.. To już jest tak męczące.. Przechodzę powoli do drastycznych kroków, prócz rozdrapywania ugryzień to nie wiem może zacznę je przecinać.. Tylko.. Mamy koniec września.. Nie długo jesień.. Wiele kolorowych drzew się już robi, a wkrótce zrobi więcej. Więc skąd te pierdolone komary?! To jest aż nie możliwe aby ich tyle było i aby atakowały tylko mnie. Przecież było nad morzem setki rowerzystów i mimo kończącego się sezonu wielu turystów. Skąd więc to robactwo?! Dobra przechodząc do dzisiejszej trasy, zaczęła się tuż przed godziną 14 w Pobierowie. Zrobiłem sobie małą rundę po mieście i jechałem na Łukęcin, skąd jechałem leśną drogą, z której nagle zjechałem w bok ;) Dojechałem prawie na samą plażę - tzn. widziałem plażę z Klifu ;) Stałem przy "Rezerwat przyrody. Klif w Łukęcinie". Stąd ciągnęła się droga. Nie zdawałem sobie sprawy, że jadę w kierunku Pobierowa, po drodze mijałem właśnie budowany ten zasrany monstrualnie wielki hotel Gołębiowski. Po cholerę to potrzebne?! Szpeci tylko i szkodzi środowisku! W środku lasu, teren przyrody i ochrony a tu budują coś takiego! Przecież będzie trzeba do tego zabetonować drogi.. Obecnie wiele dróg w Pobierowie nie jest dobrze przejezdna. To piaszczyste, bądź leśne dróżki i nie są przeznaczone tylko na ciągi pieszo-rowerowe ale normalnie na auta też. Przykłady np. ul. Leśna, ul. Spacerowa, fragment ul. Wąskiej idącej właśnie na teren hotelu. Na bank do hotelu będzie kilka dojazdów. I tysiące turystów z drogimi luksusowymi autami. A oni nie będą byle czym dojeżdżać. A znowu nie wierzę, że będzie tam jedna droga przez miasto, przez które przebić się w środku sezonu graniczy z cudem. No cóż, pokręciłem się tutaj i nie zdając sobie z tego sprawy będąc pod Pobierowem zawróciłem - i pojechałem w drugą stronę - wracając na Łukęcin, skąd drogą DW102 pojechałem do Dziwnówka. Tutaj szukałem jakieś żabki, i kebsa ;) Gdy już się zaopatrzyłem w żarcie, mogłem jechać dalej. Wracałem drogą na Kamień Pomorski przez Wrzosowo i Wrzosowo Kolonia. Stąd odbijałem w bok na drogę przez Sulikowo i Gostyń Szczeciński. I właśnie tak sobie jadąc tą uroczą, wiejską drogą podziwiałem po swojej lewej stronie tej brzydki monstrum (budowany hotel Gołębiowski) widoczny aż stąd, z odległości paru kilometrów.. Podziwiałem przyrodę na łonie której zjadłem dzisiejszy obiad. Kubełek kebaba, popity 1L Coca-Colą, i zagryziony dwoma rogalikami z Żabki. Posiłek na łonie natury, przerywany na zabijanie komarów, i podziwianie natury. Przede mną rozciągające się pola, i wiejskie zabudowania, i komary, i zwierzątka.. I komary :) Kurwa komary, komary.. Wszędzie widzę i słyszę ich dźwięk.. To się źle skończy.. A wkrótce Urbex! Przypadkiem natrafiłem na opuszczone zakłady w Sulikowie. Zwiedziłem te miejsce pełny zachwytu by wkrótce wrócić do Pobierowa, zrobić tam ostatnią rundę po mieście, zaliczyć kilka uliczek i wrócić.. Czas był wracać. Sulikowo jednak na tyle mnie zainspirowało i zachwyciło, że z pewnością tu powrócę. Na dzisiejszej trasie towarzyszyła mi jeszcze jedna myśl. Wiąże się w dużej mierze z tym, że w tym roku wyjątkowo dużo jeżdżę, i wyjątkowo dużo kilometrów zrobiłem (ponad 7k) rekord. To jest taki wyraz mojego "żalu" wobec za dużo, co miałem w tym roku. W tym roku było już za dużo minionych aut, we wszystkie strony, za dużo dróg przebytych lasami i polami, za dużo przejechanych w deszczu i palącym słońcu, za dużo pogryzień przez komary i inne cholerstwo, za dużo zgubionych dróg i straconych nadziei. Wszystkiego było, jest i z czasem będzie jeszcze w większym nadmiarze. Zbyt dużo krzywdy wobec natury wyrządzono, za dużo drzew zabito, za dużo przyrody wyniszczono. Za dużo się stało. Na drogach za dużo aut jeździ, i o wiele za dużo przejedzie. Wszystkiego jest za dużo.. Aby było dobrze wszystkiego winno być w umiarze! To tak kończąc wpis i tą myśl, to być może za dużo kilometrów w tym roku już przejechałem, że tak wszystko mnie męczy - w tym te zasrane auta, które od Wrzosowa do Sulikowa to jedno za drugim w każdą stronę i to z licznym nadmiarem!

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa20wrzesnia2020zdj1.jpgtrasa20wrzesnia2020zdj2.jpgtrasa20wrzesnia2020zdj3.jpgtrasa20wrzesnia2020zdj4.jpgtrasa20wrzesnia2020zdj5.jpgtrasa20wrzesnia2020zdj6.jpgtrasa20wrzesnia2020zdj7.jpg


Mapa przebiegu trasy :)