Trasa z dnia dzisiejszego jest zarówno pierwszą w tym roku, jak i pożegnalną dla śniegu i zimy! I miejmy nadzieję, że na długo! Zimowy incydent nie trwa długo ale dość szybko staje się wkurwiający z totalnym paraliżem dróg. Od nie dawna i to dosłownie od nie dawna bo dokładnie od wtorkowego wieczoru (14.01) trwa odwilż. Dopiero w wtorkowe późne po południe, prawie wieczór (14.01) - wkroczyła skromna temp. na plusie +1℃ i zaczęło się te białe gówno topić, które w ilościach ogromnych przybyło w miniony weekend - zaczynając śnieżyć w piątek (10.01) i dowalając ogromne ilości śniegu w sobotę (11.01). Skorzystałem z tej zimowej aury i trudności, robiąc piękne zdjęcia w dniu (12.01). I na tyle z pięknej zimy. Totalny paraliż dróg, trudności z jeżdżeniem - nie odśnieżone drogi. No normalnie standard. Pod moim dotychczasowym osiedlu (ale o tym szerzej innym razem) jest co zimę ten sam problem - nawet dzisiaj - po 2 dniach tych skromnych roztopów. Skromnych. Bo ile jeszcze wczoraj (15.01) temp. dochodziła do +4℃ wciągu dnia to dzisiaj nie przekracza skromnych +2℃. Dzień zaczynał się z temp. +1℃. Więc słabo. W takim tempie ten zjebany śnieg będzie topnieć do poniedziałku -> 20.01 jeśli jeszcze nie dłużej. A już mnie to tak wkurwia... Jakby jeszcze przyszło jeździć regularnie rowerem to wkurwiało by mnie to dalej. Także fajnie się zaczyna nowy rok - pierwsza trasa 2025 r. Powrót po choroby... Intuicja mnie niestety nie myliła. Gorzej i słabiej czułem się już na Sylwestrowej trasie -> Sylwester 2024. A mimo trudności pojechałem. Dojechałem. A w kolejne dni - czyli pierwsze dni lepszego 2025 r. przyniosły rozwój choroby, problemy z zmianami w życiu jakie mnie czekają, a także przestój w jeżdżeniu rowerem. Dokładnie 15 dni bez roweru i prawie 7 dni w takim naprawdę ciężkim stanie. Dopiero na miniony i wspominany weekend zacząłem się powoli nieco lepiej czuć... Więc wróciłem w początek końca zimy. Z nadzieją jak zawsze, że ten cholerny śnieg nie wróci. Nowy rok trwa raptem 2 tyg no dobra 2 tyg i 2 dni.. A już zima zdążyła dwukrotnie zaatakować - pierwszy raz nie śmiało w okolicy święta "sześciu" króli (06.01) - i kilka dni potem znowu - tym razem gorzej - z gigantyczną ilością śniegu - miejscami (lokalnie) spokojnie było z 50-60 cm tego białego gówna. Najgorsze jest to, że nawet dziś (16.01) widzę te gówno dalej i pewnie przez parę dni ta sytuacja się nie zmieni zważywszy na to, że roztopy są dość skromne. A przy tym jest wiele zaniedbanych miejsc, co na osiedlu gdzie mieszkam. Co tu się dzieje to jest po prostu farsa. Ostatnie 2 dni (14-15.01) to w ogóle nie dało się przejechać ulicą osiedlową, przejść. I nie tyle był temu winny śnieg co sam lód, który uwidocznił się po pierwszych godzinach plusowych temp. I nim to się rozpuści to trochę minie. W najbliższe noce czekają nas nocne i poranne przymrozki. A to będzie utrudniać proces topnienia... I znacząco go spowalniać na kolejne dni... A to nie dobrze... Bo już wracam do formy i działania! Czego dowodem jest dzisiejsza skromna trasa. To w kolejnych dniach - planuję już w sobotę (18.01) zrobić bardziej ambitną trasę: MAKOWICE_SŁUDWIA. I skończy się to pewnie na wkurwianiu się na śnieg i lód, który na pewno będzie pozostawał na lotnisku i drodze dojazdowej do wsi Czarne. Tu na pewno będzie problem - a skromne roztopy jakie mamy, mogą za wiele w tym temacie nie pomóc. O tym przyjdzie mi się jednak dopiero przekonać. Na dzisiaj najważniejsze jest to, że wróciłem do jeżdżenia. Robię trasę - skromną bo skromną ale robię.. Od czegoś trzeba zacząć..
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2024 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1536
Trasa nr [łączna]: 1613
Trasa nr [na blogu]: 1527
W tym tygodniu: 1
W tym miesiacu: 1
W tym roku: 1
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1599 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1513 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 14 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 24733.8 km
Stan Licznika Końcowy: 24746.04 km
Stan Licznika Końcowy2*: 24585.06 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 3146 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 3159 km
Maksymalna prędkość: 26.7 km/h
Przejechałem: 12.24 km
Przejechałem [msc]: 12.24 km
Przebieg roweru [rok]: 12.24 km
Przebieg roweru [suma]: 61445.7 km
Przejechalem w 2025: 12.24 km
Podroż dookoła świata (2025) 0.0306 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 153.6143 [%] km
Czas jazdy: 00:46:02 h
Czas Jazdy Suma (ever): 3916:14:28 h
Czas Jazdy Suma (blog): 3692:48:20 h
Czas Jazdy Suma (2025): 00:46:02 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 00:46:02 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 00:46:02 h
Średni czas jazdy w tym roku: 00:46:02 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:24:15 h
Średnia: 15.97 km/h
Dzisiejsza skromna trasa jest właśnie po okresie choroby, który rozłożył mnie na długie dni. A mogłem jeszcze 01.01 mimo początkowej niechęci i pogarszających się warunków pogodowych jechać! To przynajmniej pierwsza trasa w nowym roku nie byłaby tak późno i taka trudna. A tak jest i tak późno i taka trudna. Rok 2025 r. w ogóle zaczął się ciężko, nie dość, że trawiła mnie choroba, to jeszcze pogoda swoje dowala: Fale śnieżyc - TwojaPogoda.pl, Śnieżyce i wichury - TwojaPogoda.pl - od 06.01. I kolejne ostrzeżenia: Potężne śnieżyce nadciągają nad Polskę - TwojaPogoda.pl - 08.01.2025 r.. I w końcu pozytywne wieści! Powrót dobrej pogody: Nadciąga niż Beata i Damian - TwojaPogoda - 13.01.2025 r.. I faktycznie. Nie czuć tego ciepła, dziś jest słabo - bo jedynie 2℃ wczoraj dochodziło do 4℃ to już było lepiej. I puściło trochę. Miało być cieplej. Im cieplej tym lepiej. Szybciej się ta pogoda unormuje. I szybciej będzie lepiej i stabilniej. A tym czasem wcale tak nie jest jakby się chciało aby było. I pewnie jeszcze przez weekend trzeba będzie się przemęczyć z taką zimową pogodą... Oby za bardzo nie wpłynęła na moją sobotnią - mam nadzieję, spokojną trasę. Także.. Zaczynamy nowy rok! Nowe możliwości.. Może będzie lepiej? Bo co by nie mówić rok 2024 r. miło nie minął. Sporo wątpliwości i trudności przyniósł. Zobaczymy wobec tego co szykuje rok 2025 r. W sferze osobistego życia, szkolnego (zawodowego) i każdego innego... A coś czuję, że nie idą dobre zmiany. Robiłem skromną trasę - na Makowice - do krzyża i z powrotem. Droga na Makowice jest jedną z nie wielu, które znam, odwiedzam i wciąż jest otoczona drzewami... Ma to swój niepowtarzalny i wyjątkowy urok! Urok, który może być wspomnieniem bowiem większość z tych drzew jest już pozaznaczana, po numerowana, krzyżyki i inne oznaczenia się na nich znajdują! Czyżby skurwysyny chcieli i te drzewa wyciąć?! Co roku ta sama walka i coraz więcej skurwysyństwa, coraz więcej po niszczonych miejsc. Ostatnie zniszczenia jakie widziałem po raz pierwszy to ul. Wojska Polskiego w Resku - wyjazd z Reska w stronę Starogardu - na blogu jeszcze tego nie ma bo dawno tam nie byłem ale i tam powycinano wszystkie drzewa. Widziałem to po raz pierwszy w dniu 29.12.2024 r. Gdyż i tak rzadko tam bywam ale jak bywałem to te drzewa (lipy) zawsze tam były! A teraz pozostawały tylko konary. Zresztą... W moich rodzimych Płotach w ostatnich tygodniach na głównej ulicy w mieście ul. Jagiellonów również dokonano tych zbrodni - co prawda nie na skalę: "wszystkie" ale znaczną część. Temat tych drzew często powraca bo nie raz były oznaczane. Tylko teraz istnieje faktyczne ryzyko, że zostaną wycięte. Pozostanie żal, wspomnienia - na tę chwilę - tag: makowice bez dzisiejszego wpisu - występuje 279 razy na blogu. Mogę śmiało założyć, że w zdecydowanej większości przypadków takie 95% na pewno wpisów z tagiem makowice oznaczają zrobienie drogi z Makowic na Płoty przy technikum - chociaż w jedną stronę. W sporadycznych przypadkach może być inaczej. Idąc dalej. Ja tą drogę znam całe życie - to już będzie ponad 30 lat. Wiele razy się tam bywało każdym rowerem jakie miałem i każdym autem jakie było w rodzinie. Samych wpisów na blogu jest prawie 300... I te skurwysyny mają czelność dokonywać zbrodni na tych drzewach?! To nowe herezje, gdyż jak byłem ostatni raz na tej drodze: Trasa Makowice-Słudwia takich gróźb nie widziałem... To co prawda było dawno - miesiąc już minął... No ale okres zachorowania itd. I nie jeździłem już tutaj. Nie było po co. Żyłem w nie świadomości tego co się tu może odpierdolić. W zasadzie nie wiadomo kiedy... Nie wiadomo kiedy po raz ostatni widzę te drzewa... Na tej niegdyś pięknej drodze... Wszystko się tak mocno zmienia w tym świecie. Najgorsze są jednak te zmiany "na gorsze". A takie zmiany są jak najbardziej na gorsze. Oczywiście będę monitorował temat i w miarę możliwości często tu bywał... Oby kolejne trasy nie były ani takie pesymistyczne ani takie śnieżne ;) Tak bardzo nie lubię zim i tego cholernego śniegu. Wręcz patrzeć na ten śnieg nie mogę...
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)