27.09.2025
Jazda nr: 1663

Tagi: drzewa, iglice, M_M, MM, urbex, wiejskie_przygody |

Trasa z dnia dzisiejszego być może powinna nosić dumną nazwę: trudów krętej drogi na Iglice, wraz z jesienną aurą? Mamy jesień astronomiczną, kalendarzową. I dzisiaj pomimo w pełni słonecznego dnia było tak chłodniej.. Przynajmniej z rana i wczesnym po południem - gdy jechałem po godz. 11 to tak za fajnie nie było.. Wciąż chłodnawo. Temp. ledwo przekraczała +10℃. Odczuwalna przez silny wiatr trochę niższa. I tak zaczynała się dzisiejsza próba, którą wymyśliłem w sumie nie dawno - gdzieś z końcem sierpnia 2025 r. Tak pomyślałem.. A, że bym przyjechał na Iglice! Porobił parę fot z sypiącego się coraz bardziej tutejszego pałacu, który na przestrzeni lat wiele razy z MM odwiedzałem! Dziś wyjątkowo - poza MM była jego Pani M_M :-) Więc większe towarzystwo, z którym spotkałem się na miejscu - czyli dopiero w Iglicach. A nie była to ani łatwa ani szybka trasa. No dla MM i M_M nie tak źle.. Ok. 9 km drogą przez Łabuń Wielki i ok. 6 km skrótem przez las i Łabuń Mały - gdzie swoją drogą już dawno nie byłem. No prawie 5 lat tą drogą nie jechałem. A zmieniła się jak każda i wszystko w tym życiu.. No dobra dla MM i M_M wyjeżdżając z Reska droga do Iglic to kawałek drogi. Dla mnie tak naprawdę nie wiele więcej - ok. 21 km z domu. Tylko dziś - zrobiłem tu 30 km... Jechałem na około przez Wicimice w kierunku Starej Dobrzycy z której przebijałem się leśną drogą do Iglic. Trud trasy mogłem sobie skrócić na wysokości skrętu na Orzeszkowo. Ciut mniej ale też fajnie. Jednak nie.. Nie. Nie! Ambicja ciągnęła mnie dalej. Choć sił nie miałem walczyć z wiatrem, który tłumił każdy mój ruch. No i te niższe temp. Źle na mnie oddziałują. Ogólnie są dwa typy ludzi - ci którzy wolą jak jest chłodniej i ci, którzy wola jak jest ciepło. No ja wolę jak jest cieplej. Zimno mnie paraliżuje do działania. Jest niekomfortowe. No dzisiaj jakoś zabójczo nie było ale noc chłodna. I co ciekawe już z 3 dni jest włączane ogrzewanie w blokach! A to się nie zdarza. A więc naprawdę noce muszą być chłodne. No i po godzinie 11 nie zdążyło się nacieplić. W późniejszych godzinach dzisiejszego dnia owszem. Było ciepło. Tylko to był czas jak trzeba było wracać. Ambicja zwyciężyła i dobrze. I mimo niesprzyjających okoliczności dziś pojechałem.. Pod dobrą namową pewnej dobrej osoby - AWu :-) Jeśli będzie czytać to będzie wiedzieć, że właśnie o niej wspominam ❤️. Użyję cytatu Filipa Cembala - Pewna Najmilsza Osobna Osoba :-) Powrót z Iglic był już w towarzystwie MM i M_M przez Łabuń Mały. Podobnie jak inne leśne rejony.. Zryte przez żniwiarzy... Cholernych leśników.. Sprzedawczyków polskich dóbr. Kolejny rok, i kolejny raz widzi się problem z drzewami.. Chociaż mały odcinek trasy (właśnie te 6-7 km) nie jechałem sam. Jednak z Reska musiałem znów wracać w samotności. A tyle z dobrych wieści, że chociaż z wiatrem wracałem..
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2025 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 1672

  • Trasa nr [łączna]: 1749
  • Trasa nr [na blogu]: 1663
  • W tym tygodniu: 4
  • W tym miesiacu: 17
  • W tym roku: 137

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1735 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1649 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 14 dni

  • Stan Licznika Poczatkowy: 28536.4 km
  • Stan Licznika Końcowy: 28588.58 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 28395 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 6970 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 7022 km

  • Maksymalna prędkość: 36.2 km/h

  • Przejechałem: 52.18 km
  • Przejechałem [msc]: 552.88 km
  • Przebieg roweru [rok]: 3879.89 km
  • Przebieg roweru [suma]: 65313.35 km

  • Przejechalem w 2025: 3879.89 km
  • Podroż dookoła świata (2025) 9.6997 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 163.2834 [%] km

  • Czas jazdy: 03:30:36 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 4159:58:28 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 3936:32:20 h
  • Czas Jazdy Suma (2025): 244:30:02 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 36:50:50 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 02:10:03 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 01:47:05 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:21:16 h

  • Średnia: 14.91 km/h
Dzisiejsza trasa przeważa nie tylko w ambicję ale także wiele trudów.. I przemyśleń. To dość przykry dla mnie czas. Wciąż konflikty w szkole, które zaogniły się dosłownie od 01.09: Trasa "50-tka": "nowy początek" &- "5 lat w szkole!" i nieustannie trwają dalej. Dziwne terytorialne spory, z których tak wiele osób zapomina, że najbardziej to chodzi o szacunek dla pracownika. A tym czasem cała dyskusja zamyka się na tym, że szukam niepotrzebnych sporów. O. Tak jasne. Jak różne sprawy dotyczą innych osób, to te inne osoby nie zważając na nikogo innego walczą o swoje. A ja zamykam się na głupim sporze, który jeszcze czasowo miesza się z dość przykrym dla mnie czasem. Nie minęło od tych wydarzeń wystarczająco wiele chwil, by wspomnienia o JS.. o skurwysyństwie w szkole, jakie odbyło się w grudniu 2024 r. I tuż przed feriami w 2025 r. było dla mnie obojętne. Celowo nie wspominam o co chodzi. Po co do tego wracać. Nie mniej codzienna sytuacja jest dla mnie wykańczająca emocjonalnie i fizycznie. Mam problemy aby w ogóle spać. A już nie mówię o jakości snu. Rośnie irytacja. Wciąż mam nie zrealizowanych wiele zaległych spraw. I to wszystko bardzo, bardzo mocno mnie obciąża. Psychicznie i fizycznie. Czując się ciągle przytłoczonym, zirytowanym.. Nie trudno o to aby nawet nie specjalnie komuś ubliżyć. Czy zrobić inne złe rzeczy. W tych całych trudach - najchętniej bym w ogóle nic nie robił. Bo w ogóle tego nie czuję. Dzisiejsza trasa była trudna - szczególnie fizycznie. A psychicznie też. Bo wciąż obciąża mnie to wszystko co się dzieje. Nieustanne pretensje każdej ze stron sporu w szkole, do drugiej osoby. I zwycięża tu moja niska samoocena. Na końcu pozostaję sam przytłoczony tym wszystkim.. I z tak ciężkim bagażem, nie chętnie tuż po godz. 11 ruszam. Tylko ze względu na kolegę MM.. Robię trudniejszy i gorszy dla mnie wariant trasy. A już na pewno gorszy na dzisiejsze warunki pogodowe. Jadę przez Wicimice w stronę Starej Dobrzycy - po to aby z MM i z jego lubą M_M wrócić na Resko. W pierwotnej wersji namawiałem MM, żeby nie hojraczył, a jednak się sprawdził w jeździe ze mną. I tak miałby łatwiej. Bo wróciłby z Iglic na Płoty. A ja miałbym i tak za sobą drogę z Płotów do Reska. I tak zrobiłbym więcej. A MM tylko ok. 40 km. Jednak jak przyszło się sprawdzić to nie był taki chętny ;) A tak się popisywał, że na nowej super wąskiej oponie, którą założył w swoim terenowym rowerze.. Będzie mi dorównywał z przejechanymi kilometrami.. Jeszcze go przypilnuję! ;) A tym czasem sama droga do Wicimic tak mi się dłużyła. I pod wiatr. I wiele wzniesień. Jednak droga na Starą Dobrzycę z Wicimic to w ogóle masakra.. Tu jest ciągłe wzniesienie. Pod wiatr. Te wzniesienie najgorsze. Jak już wolę wracać z Dobrzycy tą drogą.. Niż jechać nią. No ale trudno.. Przemęczyłem się. Kosztem czasu. Sił. Gdy już wyjechałem pod Starą Dobrzycą było ciut lepiej. Odcinek na Iglice w miarę stabilny - i szybko minął. Ostatecznie podjechałem pod pałac w Iglicach - jedynie z 43 min opóźnienia wobec czasu, na jaki się umawiałem z MM czyli 13. Jednak zdaje się, że MM i tak nie był na czas.. Pisał do mnie o 13:25, że jest już jest.. A więc moje parę minut opóźnienia nie robi tu większego znaczenia :-) Zresztą.. MM wie o co chodzi ;) I ile razy się spóźniał. A to w sumie nie moja wina, że dziś mi wyjątkowo ciężko.. No ale jak już się było to trzeba było skorzystać. Szybka eksploracja. Parę zdjęć przy postępujących zniszczeniach głównie w wyższych kondygnacjach budynku. Wynika to z uszkodzeń dachu. Woda, śnieg się leje do środka. I wszystko gnije i się zapada. Wielka szkoda. W kilka lat, stan tego pałacu leci gwałtownie w dół.. A to dość popularne urbeksowo miejsce: Palac Iglice - desolate.zone. W chwili pisania wpisu czyli dzisiaj 27.09.2025 r. Obiekt odwiedzono na desolate.zone -> 2419 razy. Możecie sprawdzić po czasie jak ta liczba rośnie. Nie jest to jakieś efektywne mierzenie gości ale lepszego narzędzia do tego celu nie mamy. Do historii pałacu w Iglicach i jego dalszego niszczenia z pewnością będę powracał.. Przy innych okazjach. A teraz trzeba było w ogóle wrócić do Reska. Powrót nie taki zły.. Przez Łabuń Mały - leśnymi drogami, na których faktycznie dawno mnie nie było: Pieszo-rowerowo-śnieżno... Zdawałem sobie sprawę, że dawno tu nie jechałem... Ale aby aż tak dawno? To sobie jednak z tego sprawy nie zdawałem. Oczywiście w samym Łabuniu Małym bywałem przy okazji tras z JS.. Skoro już i tak o niej wspomniałem. Najwyżej wypłaczę się po opisaniu wpisu... Chodzi bardziej o sam leśny odcinek wzdłuż PŻ10 z Iglic do Łabunia Małego. A jak już mówimy o PŻ.. To właśnie w Łabuniu natrafiliśmy na niecodzienne ale przykre wydarzenie. Jednemu z mieszkańców płonęła szopa wraz z całą zawartością - prawdopodobnie prócz drewna, były tam inne substancje. Bo początkowo dymiło się na biało. A gdy wróciliśmy do Reska - dym był już ciemny.. Więc to nie tylko deski płonęły. Z chwilą gdy byliśmy w Resku wyjeżdżało OSP Resko. Na szczęście daleko nie mają -> Pożar w Policku - Resko24.pl - dzięki czemu mogli szybciej podjąć swoje działania. A to jeszcze chwila i się pożegnałem z MM i M_M. Ruszając w drogę powrotną. Nie zdołałem jednak przejechać całej drogi powrotnej bez żadnego postoju.. Za wsią Czarne zrobiłem sobie ostatni mały postój. A ostatnie słowa skieruję do remontu drogi DW152. Przechodzi ona kolejny i to pozytywny etap. Od kiedy? Nie wiem. Bo w ostatnich dniach nie jeździłem ani na Resko ani w okolicy. Dopiero wczoraj (26.09) byłem w Resku i to dwukrotnie! I trwały prace remontowe w ciągu drogi DW152 w Płotach na ul. Łobeskiej. Ten ostatni fragment jakieś 0,5 km. No nie więcej niż 1 km nie mniej - miał całkowicie sfrezowany stary asfalt. I nakładali nowy. Zadanie prawie w całości wykonane. Pytanie.. tylko.. Kiedy będą malować pasy? Na odcinku z Płotów do Jarzysławia włącznie. No i mam nadzieję, że ok. 4 km odcinka drogi - zrobią jednego dnia... W sensie pomalują 4 km pasów jednego dnia... Mogliby to teraz robić. Pogoda mimo, że chłodna to przynajmniej bez deszczu.. A lepiej teraz znosić utrudnia niż później! No i ostatnie wyzwanie, spokojne aczkolwiek bez sił.. Przejechanie rodzinnej miejscowości.. I tu tylko czeka mnie przedłużający się remont dachu na osiedlu. A to już jest przegięcie - bo o tym remoncie piszę od 26.06.2025. A więc minęły już 3 msc. Naprawdę przeginają... Nie będę jednak sobie lekko wyciszonego humoru psuł. Nie mogę powiedzieć (znaczy napisać), że poprawionego. Przynajmniej wyciszonego z całkowitego smutku, żalu..

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa27wrzesnia2025zdj1.jpgtrasa27wrzesnia2025zdj2.jpgtrasa27wrzesnia2025zdj3.jpgtrasa27wrzesnia2025zdj4.jpgtrasa27wrzesnia2025zdj5.jpgtrasa27wrzesnia2025zdj6.jpgtrasa27wrzesnia2025zdj7.jpgtrasa27wrzesnia2025zdj8.jpgtrasa27wrzesnia2025zdj9.jpgtrasa27wrzesnia2025zdj10.jpg


Mapa przebiegu trasy :)