08.09.2020
Jazda nr: 670

Tagi: MM, drzewa, zach_slonca, wiejskie_przygody |

Trasa z dnia dzisiejszego choć niedługa to nawet fajna. A tak miałem ochotę się dzisiaj gdzieś nie daleko przejechać i oto się przejechałem. W stronę Reska, za Resko i w te strony - a więc przewodnikiem był dzisiaj MM, którego pochwalę, że ładny dystans zrobił i będzie mógł śmiało ze mną pojechać na planowany w piątek wyjazd do Lekowa pod Świdwinem. W ten piątek - 11.09. Zaraz po pracy od razu wracam do domu, na szybkiego coś zjem i jadę! Na sobotę (12.09) też mam plany - objazdową trasę Pałacyków! :) Trzeba wszystko sobie przygotować i mieć jakiś cel w życiu ;) A dzisiaj fajna taka trasa, mile spędzone po południe, choć wcale na takie się nie zapowiadało. Taka nieciekawa pogoda była gdy wyjeżdżam z domu, a prędzej z niego wychodziłem jeszcze przed godziną 15. Zaczęła mnie dzisiaj głowa boleć przez tą pogodę, sam nie wiem co miałoby być przyczyną ale pewnie pogoda.. Szaro, wieje, nieprzyjemnie. Niezbyt ładnie i zachęcająco a tak wypada ten dzisiejszy wyjazd to jadę! Jadę mimo wszystko, bo mam cel: Najlepszym być naprawdę chcę, jak nigdy dotąd nikt!. A można być najlepszym na wiele sposobów, choćby łamiąc swoje ograniczenia, i osiągając szczyty swoich możliwości i do tego dążę - taki jest zresztą ten 2020 r., mimo wielu nieprzyjemności, i niepewności daje mi nieosiągalne dotąd możliwości i nowe rekordy. To nie tylko dwie trasy poświęcone kolejnym szczytowym punktom Aurelii (liczone co 5 tyś km), ale także najwięcej zrobionych kilometrów w roku, co znowu wiąże się z jeżdżeniem po różnych drogach, różnym trenie i tu również idą indywidualne rekordy. Do tego dochodzi rekord ilości dni spędzonych na rowerze w roku. Na razie jest to skromne 150. Ale już jestem bliski rekordu z 2019 r. (179 jazd). A tak cicho myślę, że do końca roku osiągnę 200 dni na rowerze! :) Oby mi sił nie zabrakło, determinacji, wiary i tej całej otoczki! Najważniejsze to się nigdy nie poddawać i zawsze dążyć do celu. Tak jak dzisiaj mimo początkowych trudności pojechałem a dzień okazał się naprawdę owocny! Pogoda się poprawiła, zrobiło się cieplej i słonecznie.. Głowa mnie przestała boleć, co prawda wziąłem trochę tych tabletek, ale przestała ;) Więc dzień i trasa się udała, a ja już wracając z tej pięknej trasy ochrzczonej słowami MM jako: "Trasy z wiatrakami", żegnałem dzień i przygody, które zostawiam za sobą pięknym zachodem słońca! :) Jest to z pewnością zwiastun pozytywnych zmian, i utrzymywania się samych dobrych wydarzeń, które mają dopiero nadejść, wraz z kolejnymi dniami i moimi rowerowymi wyjazdami! :)
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
  • ID wpisu: 674

  • Trasa nr [łączna]: 756
  • Trasa nr [na blogu]: 670
  • W tym tygodniu: 1
  • W tym miesiacu: 5
  • W tym roku: 150

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 747 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 661 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 5227 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 5268 km

  • Maksymalna prędkość: 40.9 km/h

  • Przejechałem: 41.28 km
  • Przejechałem [msc]: 255.62 km
  • Przebieg roweru [rok]: 6703.33 km
  • Przebieg roweru [suma]: 29269.06 km

  • Przejechalem w 2020: 6703.33 km
  • Podroż dookoła świata (2020) 16.7583 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 73.1726 [%] km

  • Czas jazdy: 02:59:33 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 1848:45:11 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 1625:19:03 h
  • Czas Jazdy Suma (2020): 426:55:43 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 16:47:31 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 03:21:30 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:50:46 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:24:41 h

  • Średnia: 13.84 km/h
Dzisiejszy wyjazd, którego przewodnikiem, orędownikiem, założycielem, myślicielem - dobra wystarczy tego ;) Bo się jeszcze przewodnik, kolega MM poczuje zbyt pewnie i spocznie na laurach, a niech dalej się stara ;) Nie mniej dążę do tego, że zwiedziłem, zobaczyłem fajne strony, trochę terenowo. I nie wszędzie było miło, fajnie i przyjemnie jak na tytułowej trasie wzdłuż której stały farmy wiatraków, które swoją drogą są passe. Nie dość, że szpecą wygląd okolicy, to jeszcze mają złe oddziaływanie na przyrodę. No ale mniejsza o to, były jednak ładnym symbolem podróży, którą kilkukrotnie nazywałem: "Szlakiem latarnii morskich" - gdzie swoją drogą taka rowerowa trasa na nabrzeżu Bałtyckim istnieje. Dzisiaj jednak specjalnie tak mówiłem aby podenerwować kolegę, i sprawdzić kiedy zrozumie, że wprowadzam go umyślnie w błąd :D W końcu tytuł trasy, sam zaproponował, a ja to złośliwie parafrazuję. Ale dobra. Nim się zaczęła właściwa wycieczka to jeszcze droga do Reska, jak droga przez mękę. Bolała mnie głowa, dziwnie mi się jechało. I jeszcze wielki ruch aut, w każdą stronę dawał się we znaki. Ja nie wiem, te samochody się jakoś zmówiły aby dziś tak jeździć?! Po tym gorszym odcinku był lepszy, przez park w Resku i nie lubianą przeze mnie kładką nad rzeką. Zawsze mam obawę, że to się zawali.. A ja przecież pływać nie umiem. I dalej już biegła ścieżka wzdłuż pola, i tytułowych wiatraków. Nawet sobie pod jednego podjechałem, mimo zakazu jako osoba nieupoważniona. Kto jednak ma stwierdzić czy jestem upoważniony? Hehehe. Więc podjechałem. A dalsza cześć trasy przeszła w nieco trudniejszy teren, gdy mijaliśmy wieś Ługawina, a za nią rozciągał się gęsty, niszczony ludzką chciwością las. Wiele zamordowanych drzew. Rozjeżdżone drogi, błoto, kałuże.. I komary.. Nigdzie nie ma komarów, tylko jakiś zawsze do mnie drogę znajdzie -.- I ten przejazd lasem taki, no taki magiczny! Bo byłem pewny, że wyjedziemy pod Reskiem gdzieś we wsi Ługawina. A ten las prowadził nas na drugą stronę możliwych dróg! Do drogi łączącej Resko z Nowogardem przez wieś Kulice i Łosośnica. No tego się nie spodziewałem! Naprawdę magia! Zawsze las był dla mnie magią, i często się tam gubię.. O.. Choćby: Zgubne szlaki. Dzisiaj jednak miałem przewodnika, nic mi nie groziło i szczęśliwie dojechaliśmy. Szara pogoda poszła w zapomnienie. Nastało piękne późne po południe, które stało się pretekstem do wyzwania ;) Kolega MM, mnie podkusił abym przekroczył dopuszczalną prędkość we wsi Smólsko. Podjąłem wyzwanie, ograniczenie do 40 km/h. Prosto, ew. lekko pod górkę, rozpędziłem się na maksymalne przełożenie 2x7 i osiągnąłem wg licznika Sigma 800 prędkość 41,5 km/h. Wg. GPS będę miał pewnie jakieś 39 km/h. Co i tak nie jest złe.. Ładnie :) A potem trzeba było jeszcze wrócić spokojnie do domu.. W końcu jutro czekają mnie kolejne rowerowe dni. Droga powrotna, przez Resko - przez kolejny park w Resku ;) Na szlakach z kaczkami i dziki gęsiami.. Jednak najgorsza była jazda pod wiatr, i nadal utrzymujący się spory ruch ruch aut na drodze DW152.. Jednak pocieszał mnie przepiękny zachód słońca, który torował mi drogę, i ostatnie wyzwania dzisiejszego wyjazdu.

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa08wrzesnia2020zdj1.jpgtrasa08wrzesnia2020zdj2.jpgtrasa08wrzesnia2020zdj3.jpgtrasa08wrzesnia2020zdj4.jpgtrasa08wrzesnia2020zdj5.jpgtrasa08wrzesnia2020zdj6.jpgtrasa08wrzesnia2020zdj7.jpg


Mapa przebiegu trasy :)