Trasa z dnia dzisiejszego można powiedzieć, że "kończy" weekend. Tak. Niby środek weekendu ale czuję się jakby był to jego koniec. Tak bardzo wywalają mnie te dni.. Jest tak trudno żyć.. Wczoraj tj. 20.03 - wróciłem taki zjebany ze szkoły. No ale wczoraj też była pogoda zjebana. Nadal utrzymuje się u mnie kaszel i odpluwanie - choć zdaje się, że po środowym wyjeździe na Konferencję do Stargardu (18.03) - jest znacznie mniejszy kaszel. Jest znacznie lepiej choć nadal niestety jest. I wraca ból przy nosie - jakby zatoki. Jakby znowu zatoki... Wraca problem z lekarzem POZ. Zjebanym skurwielem, który uparł się na nieleczeniu przyczyn... A naturalne metody u mnie nie działają. To trwa zbyt długo. A mamy świat w którym trzeba na już.. Nie można sobie pozwolić na odpoczynek i długie chorowanie.. A swoją drogą kolejny tydzień szkoły, który tak szybko minął - był jakiś taki dobijający.. I może to mnie tak zmęczyło?! Wstałem dziś po 6. Taki zmęczony. No ale zasnąłem po 21 w wczorajszym dniu.. Za to początek weekendu przynosi dobre wieści! Uporałem się z większością trudniejszych problemów i poprawek w Strukturze Katalogowej Stanu Plików 18+8 TB! Jak dobrze pójdzie to do końca miesiąca (do końca marca 2026 r.) powinienem mieć już ogarnięte włącznie z raportami.. Tylko muszę naprawdę do tego przysiąść! Wstępnie miałem robić to w dzisiejsze po południe ale rozproszyłem się nie dość, że pogodą to wyjazdem na małe świąteczno-wielkanocne zakupy do sklepu Polka w Resku - w zeszłym roku też tam brałem - tylko wtedy zostały tylko trzy.. Świeczki świąteczne! :) Takie naprawdę ładne.. Dziś miałem informację, że są.. To pojechałem po nie.. :) Wziąłem kilka na rozdanie.. :) I jak wróciłem na Płoty - to jeszcze zakupy w jednym, drugim dino. I właśnie ta sytuacja z cenami paliw... Bardzo mocno wybiła się cena paliwa na Orlenie w Płotach - jeszcze nie tak dawno: Szlakami zdrowia bo na początku tygodnia było to tylko: 7,89 zł za ON i 6,99 zł za 95. A dziś na Orlen ta cena wskoczyła do 8,24 zł i 7,09 zł za 95! I jakoś tak nie mogłem już wytrzymać w domu. Wróciłem z tych przedłużających się zakupów.. Bo ogólnie słaba sytuacja. Wszystko przebrane w tych sklepach.. Ludzie chyba zaczęli robić zapasy.. Zarówno żywności jak i paliwa.. Cóż.. Gdybym miał fundusze to pewnie sam bym tak zrobił.. Nie mniej wróciłem z tych zakupów. Przebrałem się. I na rowerek.. Choć tak szczerze to wyjazdu dziś w planie nie miałem. Miałem dziś w planie poświęcić się pracy nad Strukturą Katalogową Stanu Plików (18+8 TB) - czym się w sumie od rana zająłem.. Efekty są. Czekają mnie ostatnie poprawki i uszczegółowienia przed weryfikacją całości po której zostaną do zrobienia backupy. I jeszcze jedno podejście do trudnego tematu próby odzyskania informacji o ROKU FILMÓW. Spróbuję.. Nie powiedziane, że się uda. Nie mniej mam jeszcze kilka pomysłów. Spróbuję. Nie mniej nie będę z tego powodu przerywał sobie pracy nad finalizacją struktury Stanu Plików. Bo jak się nie uda odzyskać tych informacji to trudno.. Prace nad poprawkami i tak zamknę i tak porobię raporty.. Aby w końcu wyjść z tego okresu tych prac. Bo to włącznie z grzebaniem w przeszłości.. bardzo mnie przytłacza.. Porównuję to jak wyglądało moje życie, świat dosłownie 20 lat temu co do tego jak wygląda obecnie.. Moje cyfrowe archiwum sięga czasów roku 2005 r. (pierwszy telefon: Samsung SGH X640).. I tak leci po bardziej współczesne czasy.. Nie mniej - ze względu na ilość zmian.. W świecie. A ja nie lubię zmian.. I tego wszystkiego co się dzieje.. To.. Wolałbym na razie nie wracać co do niektórych momentów z mojego życia. Może kiedyś jak będę na to gotowy. Na razie takiej gotowości w sobie nie mam.. Więc będzie dobrze dla mnie zamknąć już projekt Stanu Plików - Wielkich Porządków w Strukturze Katalogowej i w końcu przestać żyć w przeszłości. A móc się skupić na tym co się odpierdala w odsuwającej się ode mnie teraźniejszości..
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2025 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1765
Trasa nr [łączna]: 1841
Trasa nr [na blogu]: 1755
W tym tygodniu: 4
W tym miesiacu: 9
W tym roku: 36
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1826 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1740 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 15 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 30460.6 km
Stan Licznika Końcowy: 30474.64 km
Stan Licznika Końcowy2*: 30281.06 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 8830 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 8844 km
Maksymalna prędkość: 25.1 km/h
Przejechałem: 14.04 km
Przejechałem [msc]: 168.51 km
Przebieg roweru [rok]: 615.46 km
Przebieg roweru [suma]: 67242.42 km
Przejechalem w 2026: 615.46 km
Podroż dookoła świata (2026) 1.5387 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 168.1061 [%] km
Czas jazdy: 00:54:20 h
Czas Jazdy Suma (ever): 4290:30:40 h
Czas Jazdy Suma (blog): 4067:04:32 h
Czas Jazdy Suma (2026): 42:42:54 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 12:54:36 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 01:26:04 h
Średni czas jazdy w tym roku: 01:11:12 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:18:15 h
Średnia: 15.6 km/h
Dzisiejsza trasa inspirowana była wzrostem cen paliw. No ale to co się odwala to jest po prostu chore. Wrócę jeszcze do ważnych kwestii jakie pisałem we wpisie z dosłownie z początku tygodnia - a nadmienię dodatkowo: nie łatwego początku tygodnia: Po chorobowe lasy Truskolasu. Na kilka dni zabrała mnie choroba. A w tym czasie na nowo zaczęły szaleć ceny paliw. Doszło do wielu śmierci ludzi których się znało.. Czy kojarzyło. Umieralność jest po prostu straszna. Do tego sporo innych problemów.. Dla mnie wciąż nie zamknięte sprawy i to trzyma mnie w przeszłości nie pozwalając wyjść ku temu co się dzieje: TU i TERAZ. Nie mniej - dzisiejsze poświęcenie nie jest bez znaczenia. Naprawdę - zostały mi już ostatnie porządkowe sprawy, domykam to. Tak naprawdę w 1 dzień taki jak dzisiejszy się wyrobię! Wtedy potrzebuję pewnie kolejnego dnia na sprawdzenie wszystkiego, ostatnie porządki.. I niestety bieżące katalogowanie zdjęć z telefonu (od 01.01. po dzisiejszy dzień) i z aparatu Sony DSC HX350. A także materiału z drona. Wtedy będę na czysto, na bieżąco. Pozostanie zrobienie kopii przyrostowych dysków.. I raporty! Najważniejsze: raporty! I tak będę miał już wszystko uporządkowane, poprawione.. I w końcu będę mógł żyć. Tak mi się przynajmniej wydaje. A bynajmniej będę mógł zacząć zapominać na nowo o przeszłości w której tak mocno grzebałem. I która teraz tak mocno się na mnie odbija.. Mam nadzieję, że moje kolejne wpisy będą bardziej optymistyczne. A tym czasem: wiele słońca. Rzadziej chmury. Temp. tak nie wiele ponad 10℃. No ale jest w miarę! Na wieczór wiatr odpuszcza.. Gorzej, że mój kaszel nie odpuszcza. Obawiam się, że wróci na nowo. I na nowo będę musiał się konfrontować z moim lekarzem POZ.. No ale dobra. Przechodząc do samej trasy bo za dużo ciągnę wątków pobocznych - zacząłem ją od jazdy do miasta. Do centrum - a dokładnie pod stację Orlen. Gdzie robiłem zdjęcie pylonu cenowego. Wskazuje on ogromny wzrost ceny - poziom ON przebija już 8 zł i zatrzymuje się na poziomie 8,24 zł. Z Moya robię sobie przejażdżkę po Płotach - między innymi na ul. Krótką. Gdzie tyle się pozmieniało.. Kiedyś był tu mięsny Dyjak, był sklep z chemią. A teraz jest jakiś sklep "U Baja" jakiś punkt nie wiem jaki? Eh. Jak ja nie lubię zmian.. Przejechałem trochę mojego miasta aby wyjechać na działki a z nich skierować się na Sowno. Zaś z Sowna na kolonię Sowna, gdzie miałem dziś dwukrotnie poważny incydent. No jeden był poważny - zaś drugi nie aż tak mocno. Nim jednak przejdę do samego incydentu nadmienię, że dziś jak na sobotę.. I ładną pogodę to ruch aut jest dość mały.. Czyżby w ludzi uderzyły te chore ceny!? Poziom 8 zł za ON?! A wciąż straszą, że ceny będą rosły!?.. Jeden dzień jeszcze nic nie zmienia ale gdyby się sytuacja powtarzała i było mniej aut na drogach.. To wiadomo.. Mamy już proceder! No dobra - to opiszę te groźne sytuacje.. To tak.. Pierwsza dotyczyła małego gówniana, który wyskoczył jak strzała z posesji i zaczął za mną biec. A tam ludzie za nim się drą.. Po co te debile biorą te głupie psy?! Coraz więcej tego. I jest coraz więcej problemów. Nigdzie się nie da ani przejść ani wyjść bo sytuacja jest na tyle groźna.. Tu akurat mało groźna bo takie gówno małe.. No ale pogryźć może. No dobra. Przemknąłem. Odpuściło. Zaś z kolonii Sowna odbijałem wzdłuż tej płytowej drogi na Krężel. I tu właśnie zaatakował mnie kolejny pies. Tu już wyskoczyło z otwartej posesji większe bydle. Z kagańcem na ryju. A za nim jakaś baba. Ten pies jednak się mało nią przejmował. Nie miała nad nim kontroli. I nic się kurwa nie odezwała. Żadne 'przepraszam' nic. Po prostu skupiła się jedynie na tym psie... Kurwa.. Jakoś dzisiaj nie miałem ochoty na sprzeczki bo bym się odezwał. A co jakby jechało małe dziecko?! I spanikowało?! To mogłoby się skończyć atakiem psa. Pogryźć przez kaganiec może by nie pogryzł ale poranić łapami i tak może... Co się kurwa odwala?! Te otwarte posesje, za małe ogrodzenia?! I wszędzie pobiorą te psy, którym odwala.. No ja pierdole. Może mi się wydaje, że kiedyś było inaczej. No ale teraz wydaje mi się, że ten świat coraz bardziej taki zamknięty a ludzie coraz bardziej jebnięci na punkcie chronienia swoich przestrzeni.. No ale ich przestrzeń to nie są drogi obok ich posesji!... Takie sytuacje są niedopuszczalne a niestety coraz częściej się zdarzają. I obawiam się, że jak tak pójdzie to jeździć bez żadnej ochrony na ew. spotkanie się z psami.. To nie będzie się dało. I nic w tej sprawie nie zmienia moje działanie w wolontariacie, i to, że lubię zwierzaki. Jednak swoje bezpieczeństwo trzeba stawiać nade wszystko. Szczególnie, że nie robię nic co mogłoby sprowokować atak. Przejazd obok posesji!? Po to są drogi.. A ci tępi ludzie powinni zadbać o swoje zwierzaki i o sposób w jaki są przetrzymywane... Te otwarte bramy.. Nie zabezpieczone ogrodzenia... I trzymanie po kilka wielkich psów.. Czemu nie ma kontroli w tym temacie?!... To są coraz częściej powtarzające się problemy. Incydent na kolonii był już ostatni. W dalszej drodze w stronę Krężela towarzyszyły mi już jedynie sarny i jelenie - biegające po polach i przecinające swoją drogą, drogą którą się poruszałem.. I tak na koniec wycieczki zajechałem jeszcze na stację Moya zrobić zdjęcie tutejszego pylonu paliwowego. A tu największy szok! Na Moya już wcześniej były większe ceny niż na Orlen. No ale dziś na tyle przegięli, że jakbym widział to zjebałbym o to pracowników stacji.. Tak.. Wiem, że to nie ich wina.. Jednak nie jednej osobie podnosi się ciśnienie jak się widzi cenę paliwa ON zbliżającą się do 9 zł! Dokładnie ceny na dzień dzisiejszy kształtowały się następująco (na stacji Moya Płoty): 8,79 zł /ON, 7,54 zł za 95. I co ciekawe LPG kosztuje już 3.99 zł! Idą bardzo trudne czasy. Nie dość, że z pracą jest problem.. To jeszcze koszty życia będą tak mocno rosły. Pewnie pierwsze podwyżki cen w sklepach zobaczymy już w kwietniu. A przy dalszym nie hamowanym wzroście cen... Będzie tylko coraz gorzej. Te ceny wpłyną na wszystko od porodówki po usługi pogrzebowe... I to wszystko przez tych zjebów z USA i ich wojny... A ekipa rudego niemca tuska ani myśli obniżać podatków na paliwo... Po co odciążać kierowców.. Lepiej wszystkim bardziej dowalić i zaorać całą gospodarkę. Serio - jeśli cena ON pójdzie do 10 zł.. To będzie to dość krwawa tragedia. Wiele firm tego nie udźwignie. I wielu ludzi z sobą skończy.. Popadając w coraz większe długi i problemy..
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)