Trasa z dzisiejszego popołudnia to niedługa przejażdżka. W zasadzie - może bym i nie jechał bo tak średnio czasowo stoję i z chęciami różnie. Ale się zdecydowałem pojechać ze względu na to, że dzisiaj odebrałem rower z serwisu rowerowego (wczoraj go tam zawiozłem), dzisiaj odebrałem. To pojechałem sprawdzić jak tam się nowy osprzęt sprawuje. Mój stary już się zjechał (6781 km) nabite, prawie 7 tyś, swoje zrobiło. Cały rower też już nieźle zajechany (prawie 14 tyś) to już ładny wynik. Nie było wyjścia jak nie przetestować rowerku a przy okazji się przejechać. Więc w po południowych godzinach ruszyłem w testy. Było całkiem przyjemnie, i fajnie na dworze. Od kilku dni jest taka prawdziwie letnia pogoda - grzeje w dzień, w nocy nieco chłodniej. Aż żal by było nie skorzystać z takiej pogody. A przy tym wspomnę jeszcze tak: nieco mnie smuci to, że w ostatnich dniach - już nie będę mówił, że w Czerwcu, ale w samym Lipcu rower poszedł nieco w odstawkę. Tym samym nie robiłem dłuższych tras, i w ogóle mniej jeździłem. Może teraz, gdy już osprzęt wymieniony na nowo powrócę do gry! I znowu się uda dużo jeździć. Poznawać nowe tereny, mieć nowe przygody abym miał co wspominać. Bo do tej pory co mi z życia pozostawało? Nic innego jak wspomnienia moich wcześniejszych dokonań.
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2018 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 261
Trasa nr [łączna]: 345
Trasa nr [na blogu]: 259
W tym tygodniu: 2
W tym miesiacu: 10
W tym roku: 74
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 341 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 255 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 4 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 6484.93 km
Stan Licznika Końcowy: 6498.73 km
Stan Licznika Końcowy2*: 6443.43 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 6234 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 6249 km
Maksymalna prędkość: 35.8 km/h
Przejechałem: 13.8 km
Przejechałem [msc]: 347.49 km
Przebieg roweru [rok]: 2945.58 km
Przebieg roweru [suma]: 13816.39 km
Przejechalem w 2018: 2945.58 km
Podroż dookoła świata (2018) 7.364 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 34.541 [%] km
Czas jazdy: 00:48:36 h
Czas Jazdy Suma (ever): 879:39:57 h
Czas Jazdy Suma (blog): 656:13:49 h
Czas Jazdy Suma (2018): 189:09:28 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 23:11:15 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 02:19:08 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:33:22 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:30:51 h
Średnia: 17.25 km/h
Dzisiejsza testowa trasa - testy osprzętu, była w dość dobrze znanych mi stronach, sama trasa też dobrze znana - nie jest długa - ponad 13 km, można ją szybko zrobić. Dzisiaj zajęła mi ok. 40 min, więc nie tak źle. Ruszyłem z pod osiedla nieco dynamicznie i całą trasę tak jechałem. Trochę ciężko miejscami mi było jechać, najgorzej to z podjazdem pod wzniesienia. Możliwe, że to wina nowej kasety teraz mam kasetę o przełożeniach 11-30rz., a wcześniej miałem 11-32. Tak przynajmniej myślałem - ale nie! Prawda okazała się nieco inna, nawet nie przypuszczałem, że coś jest nie tak przy ustawieniu przedniego przełożenia roweru (na mechanizmie korbowym było ustawione środkowe przełożenie) a ja zawsze jeżdżę na tym najmniejszym (najbardziej w środku). Tak się po prostu przyzwyczaiłem - tak mi się dobrze jeździ, i tak zrobiłem niemalże 14 tyś km. Więc coś w tym, że tak mi się dobrze jeździ. Wzięło się to z pierwszych dni od kiedy kupiłem Aurelię. Nie była od początku dobrze wyregulowana na biegach. Zmiany przełożeń przednich (na mechanizmie korbowym) kilka razy skończyły się na zablokowaniu łańcucha, raz to ekstremalnie na ruchliwym skrzyżowaniu w mieście, co mogło skończyć się wywrotką. I tak nabiłem się takiego urazu do takich zabaw ze zmianą przednich przełożeń. Zostałem na jednym przełożeniu. A druga sprawa, że nie da się używać wszystkich biegów. W przypadku 8 rzędowej kasety byłyby to 24 przełożenia. Po prostu niektóre nie działają. Także tym bardziej nie! No ale miałem wspomnieć gdzie jechałem tego ciepłego popołudnia - po takim długim męczącym dniu jak dzisiejszy taka przejażdżka to sama przyjemność. Z mojej rodzinnej mieściny ruszyłem drogą DW152 w stronę Reska. Oczywiście do samego Reska nie zajeżdżałem, na skrzyżowaniu Czarne - Słudwia, odbiłem na wieś Słudwia, aby pojechać przez Dobiesław do Słudwii i wrócić na rodzinne osiedle. I już nawet zszedłem z roweru. Miałem się udać do domu. Ale patrzę tak na ten rower. I się wtedy skapnąłem, że jechałem cały czas na środkowym przednim przełożeniu! No tak być nie może - zmieniłem je na najmniejsze i zrobiłem jeszcze rundkę dookoła osiedla. Niestety nadal mam dziwne wrażenie, że coś mi się ciężko jedzie. Czuję taki jakby opór przy pedałach. Ale podobno (tak majster co robił mi rower) - twierdzi, że na suporcie nie ma luzów żadnych ani nic. No to nie wiem. Może się jeszcze wyjeździ. Ja dopiero pierwsze kilometry na nowym osprzęcie zrobiłem. Osprzęcie, który mnie nieco kosztował - same części 260 zł, i robocizna (95 zł). Wśród kosztów najdroższy okazał się łańcuch (94 zł), potem mechanizm korbowy (87 zł) i kaseta (67 zł). Części do reperacji koła (szprychy i akcesoria do szprych) oraz kółka przy tylnej przerzutce - to już kwestia groszowa. Najwięcej straciłem na samym napędzie. Nie opłacało mi się kupować części w sklepie. Mogłem kupić na allegro, i przyjść ze swoimi częściami. Lepiej bym na tym wyszedł. No ale trudno - w przyszłym roku będę mądrzejszy. Teraz jest dla mnie najważniejsze to aby rower dobrze chodził. A niestety dzisiaj wciąż czuję, że idzie ciężko. Jednak takie uczucia miałem także po pierwszej wymianie osprzętu: nowy osprzęt: test. Mam nadzieję, że to się ustabilizuje - tj. w zeszłym roku.
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)