Dzisiejsza trasa jest kolejną udaną, piękną przygodą z tego tygodnia - w pięknej słonecznej pogodzie, jaka towarzyszyła mi w moim poniedziałkowym (26.11) wojażu. Doskwiera oczywiście niska temp. utrzymujące się przed noc i porannie przymrozki. Jest to jednak rekompensowane pięknymi widokami, charakterystycznymi dla obecnej pory roku (jesień - zima) :) Cieszy mnie te słońce nad głową, bo pomimo tego, że jest chłodno - zdawać by się mogło, że jest cieplej. Jednak z dzisiejszą trasą wiążą się nieco inne problemy niż ciepło / chłodno. Mianowicie doskwierają mi coraz większe trudności przy pedałowaniu na rowerze. Czuję wyraźnie coraz większe opory, coraz ciężej się kręci pedałami. Defekt oczywiście ustaje, wraca. Co nie zmienia faktu, że jest męczący. A tym bardziej staje się męczący im mniej sprzyjające rowerowej aktywności pogodowe warunki nastają. Nie zważając jednak na to, wolniej - i z większym użyciem sił - pokonałem zamierzoną do pokonania na dzisiaj trasę. Mija już jakiś czas, w zasadzie kilka tygodni od kiedy byłem w Brodnikach. To postanowiłem na nowo odwiedzić te miejsce - w tej coraz bardziej zimowej aurze. Niestety z każdym dniem zima będzie coraz bliższa. Dzisiaj jednak zastosowałem mały myk :) Pokonałem trasę w odwróconej kolejności. Zwykle jechałem do Brodników wzdłuż drogi DW109 i wracałem wioskami, dzisiaj pojechałem odwrotnie przez wioski do Brodników i wracałem po DW109.
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2018 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 326
Trasa nr [łączna]: 410
Trasa nr [na blogu]: 324
W tym tygodniu: 2
W tym miesiacu: 12
W tym roku: 139
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 405 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 319 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 5 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 9388.5 km
Stan Licznika Końcowy: 9413.43 km
Stan Licznika Końcowy2*: 9322.4 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 9145 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 9170 km
Maksymalna prędkość: 37.1 km/h
Przejechałem: 24.93 km
Przejechałem [msc]: 448.38 km
Przebieg roweru [rok]: 5860.3 km
Przebieg roweru [suma]: 16731.11 km
Przejechalem w 2018: 5860.3 km
Podroż dookoła świata (2018) 14.6508 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 41.8278 [%] km
Czas jazdy: 01:27:15 h
Czas Jazdy Suma (ever): 1053:23:56 h
Czas Jazdy Suma (blog): 829:57:48 h
Czas Jazdy Suma (2018): 362:53:27 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 25:43:27 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 02:08:37 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:36:39 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:32:45 h
Średnia: 17.19 km/h
W trasę w dniu dzisiejszym ruszyłem po godzinie 11. Od porannych godzin było ładnie, słonecznie. Temperatura ok. +1-2℃. Maksymalnie. Nie jest tak źle, słoneczko mi to rekomenduje :) Ruszyłem w stronę Gryfic wzdłuż drogi DW109, jak się okaże ta droga dzisiaj jest szczególnie drogą przetrwania. Już od dawna nie widziałem tylu drogowych frustratów i wariatów jednego dnia. No co chwila coś musieli odpierdalać. Wyprzedzać na trzeciego, pchać się z wyprzedzaniem roweru gdy jedzie z nad przeciwka samochód. Nie zważali przy tym na mały problem. Droga bardzo podstępnie wygląda na bezpieczną, ładny kolor, wydaje się sucha. Ale to jest PODSTĘP. Jadąc autem pewnie tego nie czują. Ja jadąc rowerem czuję to, że droga jest zmarzniętą, skuta lodem. A stąd do wypadków nie daleko. Jak donoszą statystyki z serwisu policja.pl, w ostatnich dniach na drogach zginęło odpowiednio (27.11: 8, 26.11: 5, 25.11: 9, 24.11: 10) osób. W sumie: 32 ofiary śmiertelne wciągu 4 dni. To się nie bierze znikąd, właśnie z takiej głupoty jaką dziś prezentowali na równo kierowcy zawodowi i normalni - w swoich osobówkach niezależnie od jakości i wartości samochodu. I takie grzeszki jak wyprzedzanie na trzeciego, wyprzedzanie na czołówkę zajeżdżając pas auta z nad przeciwka (taką akcję wykonał także kierowca nielubianej firmy BartWal), wyprzedzanie lewą stroną wysp drogowych. No brawo :) Dawno takich atrakcji nie miałem. Przechodząc jednak do samej trasy - odcinek do skrzyżowania na Wanierowo w miarę bezpiecznie pokonałem. Zjechałem z głównej trasy na wioskowe drogi. Dzisiaj postanowiłem jechać przez Wanierowo - i tak zrobiłem. Po drodze mijałem piękne widoki. Nisko rosnąca, zielona trawa.. przepiękne wygląda w świetle jesiennego słoneczka, które ze względu na bezchmurne niebo w całej okazałości oświetlało dary natury. Po drugiej stronie świecił blady księżyc.. dopełniając pięknego widoku. Piękne widoki towarzyszyły mi dalej, przez Baszewice, przez Trzygłów po same Brodniki. Po drodze towarzyszyły mi też smutniejsze widoki (wyrżnięte drzewa, i dalsze wyżynanie drzew) za Baszewicami w stronę Trzygłowa. Ten wątek jednak dzisiaj przemilczę. Naprawdę pięknie zrobiło się na drodze między Trzygłowem a Brodnikami. To zadziwiające zjawisko, i piękne zarazem, że jak to jest, że nie które drzewa wciąż pełne liści pozostały - podczas gdy inne już od wielu dni łysiną paradują? :O Na Brodniki wiele drzew zachowało swój brązowiutki ubiór.. i to mimo ciągłego gubienia pojedynczych listków.. A naprawdę pięknie było na sam koniec. Dosłownie parę metrów od Brodników. W miejscu zacienionym wysokimi drzewami, zachował się poranny szron, który pokrywał zieloniutką trawę.. Coś pięknego <3 A za już za Brodnikami tak pięknie nie było. Nie było pięknie i bezpiecznie. Eskalacja drogowej głupoty szła pełną parą.. Co krok, co pewny bliżej nie określony interwał spotykali się z na przeciwnych stron jadący kierowcy. I wprost musieli prowokować niebezpieczne sytuacje. W końcu 32 ofiary śmiertelne w ciągu ostatnich 4 dni to mało... Trasę bezpiecznie skończyłem. Dzisiaj z lekkim zmęczeniem (mimo, że to tylko 25 km!) to dzisiaj jechało mi się ciężko..
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)