09.04.2021
Jazda nr: 804

Tagi: trPracy, drzewa, wsch_slonca, wiejskie_przygody |

Trasa z dnia dzisiejszego była okazją do przejechania się nowymi drogami, których dotąd nie miałem okazji poznać, znać. A także po raz pierwszy w tej nowej pracy (w szkole) - okazją do przyjechania do pracy rowerem. Już od dłuższego czasu się z tym wahałem. A jakoś pogoda nie zachęcała, przynajmniej w tym roku kalendarzowym, w tym roku rowerowym. Brzydko ciągle, zimowo. Choć pojawiają się jakieś cieplejsze, ładniejsze dni to często mam wrażenie, że to jakiś błąd / przypadek następuje, że takowe się pojawiają. Przecież właściwe dla tego roku miałoby być to, że zimno, zimno. I ciągle ten jebany śnieg, silny wiatr. I jak tu nie mieć depresji, jak tu cieszyć się z dnia z życia skoro ciągle ma się do czynienia z takimi przebojami, które odbierają wszelkie radości, wszelkie nadzieje z idących dni. Ciągle nowe prognozy długoterminowe zamiast dawać coś dobrego, to ciągle dają kategorycznie nie dobre wieści, mówiące o tym, że znowu będzie brzydko, że zima wróci, że zima nie powiedziała ostatniego słowa... Wywalić z pracy tych pseudo dziennikarzy, co nie mają co robić i nieustannie tworzą te nowe brednie.. Co im chorą satysfakcję sprawia pisanie tych bzdur!? Naiwny i głupi jest ponadto ten, co wierzy, że to przypadek, że tak ma być. Niby, że taki jest Kwiecień i tak może być. Nie jest to przypadek. To są celowe działania. Przecież już w wielu wpisach podawałem informacje, przykłady na to, że od kilku lat państwa takie jak: USA, CHINY, ROSJA coraz śmielej interesują się tematyką kontroli pogody. A to nie tylko te państwa za to odpowiadają. Inne jak te Araby też. Rozregulowana jest cała pogoda na świecie. Natura jest nieustannie niszczona. Wszędzie są masowo mordowane zwierzęta, lasy są masowo wycinane, ogradzane przed ludźmi i zwierzętami.. Dzieje się coraz gorzej na tym świecie. I w anomaliach pogodowych jest to też widoczne.. I tak czuję, że ten rok nie będzie udany. Długo oczekiwana wiosna jakoś prędko nie nadchodzi. Co z tego, że długość dnia się zmienia (na lepsze oczywiście), skoro pogoda i tak nie pozwala się cieszyć tymi dniami :( Wszystko jest takie smutne i dobijające.. Już by się chciało tej pogody po +20℃ wciągu dnia.. Tej normalności.. Wyjść gdzieś, przejechać się rowerem. A tak, a tak to każdy wyjazd jest loterią, zwykłe przeziębienie skończy się tragicznie. Tępy lud urządzi polowanie na czarownice, nazwie to COVIDEM.. A przecież taka pogoda wręcz sprzyja temu aby być chorym... Bynajmniej nie na covida..
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
  • ID wpisu: 809

  • Trasa nr [łączna]: 890
  • Trasa nr [na blogu]: 804
  • W tym tygodniu: 3
  • W tym miesiacu: 5
  • W tym roku: 64

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 881 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 795 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 9980 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 10021 km

  • Maksymalna prędkość: 38.6 km/h

  • Przejechałem: 40.98 km
  • Przejechałem [msc]: 222.33 km
  • Przebieg roweru [rok]: 2025.89 km
  • Przebieg roweru [suma]: 34037.25 km

  • Przejechalem w 2021: 2025.89 km
  • Podroż dookoła świata (2021) 5.0647 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 85.0931 [%] km

  • Czas jazdy: 02:15:16 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 2154:03:45 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 1930:37:37 h
  • Czas Jazdy Suma (2021): 130:03:57 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 13:27:14 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 02:41:27 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:01:56 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:23:11 h

  • Średnia: 18.21 km/h
Dzisiejsza trasa jak już wspominałem poprowadziła mnie mimo niepogody z rana i zniechęcenia do pracy na rowerze ;) Ale zasuwałem. Chyba za szybko nawet.. Osiągnąłem ładny czas - 28 min, na odcinku 10,6 km. To była dla mnie sprawa honorowa, choć umysł, logika podpowiadała mi, że nie jest to zbyt trafiony pomysł i lepiej sobie odpuścić. I jeszcze ta pogoda. Wieje i to od rana wieje. A mimo wszystko pojechałem. Temp. z rana w granicach +2℃. Nie czuć było jednak tego, że jest zimno. Jechałem wciąż widocznym wschodem słońca.. A to nie często się dzieje.. Ostatni raz często miałem okazję do takich podziwiań w 2020 r., gdy jeszcze dojeżdżałem na milicję rowerem ;) Jebać KWP Szczecin, jebać policję i te sprawy.. :) Sami wiecie, jakie mam opinie o nich, niezbyt dobre i w pełni zasłużone aby takowymi były. Co innego szkoła gdzie pracuję ;) Także, sprawa honorowa bo już wczoraj powiedziałem, że być może przyjadę. A zostało odebrane przez co nie których tak, że miałbym przyjechać więc przyjechałem. I nie żałuję. Część drogi miałem fajnie - z wiatrem i w ogóle. Kawałkami jednak pod wiatr, zdarzały się niewielkie ale się zdarzały wzniesienia.. A to dawało się już mocno we znaki. Wiatr, nawet małe górki się czuje w nogach. To nie prawda jak co nie którzy myślą, że skoro dużo jeżdżę to się nie męczę, czy jest mi łatwiej. Nie prawda. Na mnie też mają wpływ warunki pogodowe, teren itd. No dobra mimo wszystko jechałem i możliwe, że jeszcze nie raz będę do pracy tak dojeżdżać. Dzięki temu od razu po pracy skierowałem się na Brodniki, z których pojechałem na Zdroje Gryfickie. Mówiąc szczerze nie jechałem nigdy tym lasem. A mówiąc ściślej: niegdyś to był las. Bo obecnie to jest pobojowisko. Połamane, wymordowane drzewa. Coś co niegdyś było lasem okupowane przez te leśnicze kurwy. Właśnie takie stanęli mi na drodze do jazdy. Jednak ich ominąłem, mam na nich wyjebane ;) A, że nie jechałem tu to oczywiście źle pojechałem. Zamiast wyjechać w Gryficach, w Zdroje Gryfice to wyjechałem pod Luboniem. I musiałem się wracać. A smutna ta droga, wśród zniszczonych, zarżniętych drzew. Wśród szumu lasu i sporej ilości ludzi na rowerach, kijkach, z psami.. Pojechałem dalej. Dojechałem pod Gryfice, i skusiłem się na przejażdżkę tajemniczą kładką nad rzeką Regą.. Prowadziła mnie ona na Gryfice osiedla, w kierunku w którym się wybierałem, w kierunku celu podróży do Media Expert, gdzie odbierałem ostatnie zamówienia jakie dokonałem. Sporo zainwestowałem w ostatnich dniach. Kupiłem sobie na zajączka aparat: Sony DSC HX-350. Oczywiście używany w atrakcyjnej cenie :) Dokupiłem akumulatorki NEVELL NP-BX, a także kupiłem używany komputerek GPS Lenzyne GPS C. Nowy kosztuje ponad 600 zł a dałem tylko 100 zł ;) To było warto go wziąć. I cóż, właśnie odbierałem zakupy z Media Expert. A potem z paczkomatu Biedronki w Płotach. Pozostała mi jeszcze do zaliczenia droga powrotna z Gryfic. Wracałem przez wieś Kocierz, drogą z Gryfic w stronę Łopianowa, potem ona odbija na Kocierz.. Ale to nawet ciężko nazwać drogą. To jest jakaś masakra nie droga.. Po chwili jazdy tam idzie dostać kurwicy. Dziura na dziurze, łatane to w nieudolny sposób. Kolejne łaty pękają są przykrywane następnymi i następnymi. No naprawdę nikt za to nie odpowiada?! A fragment drogi z pod Łopianowa na Kocierz to jest już w ogóle przesada. To jest kurwa nienormalne aby tak wyglądała jakakolwiek droga, aby były tam takie dziury, takie zniszczone płyty.. Po tym się jechać nie da. Jeszcze do kurwicy doprowadza ten wiatr.. A ta droga w niczym nie pomaga. Masakra. Miałem dzisiaj przez to ciężki i męczący dzień. A muszę się przygotować na jutro. Kolejny wyjazd, w nieznane. Wyjazd do Szczecina - zawożę parę moich książek do czytelników, i mam zamiar po testować, sprawdzić zakup z przed kilku dni tego aparatu Sony DSC-HX350. Jak się sprawuje w praktyce ;) To będzie okazja pojeździć i po testować. Pod znakiem zapytania stoi tylko pogoda, która może tutaj wiele popsuć, jest dość nieprzewidywalna. A to przecież nie jest naturalne aby były takie cyrki. Nawet na taki miesiąc jak Kwiecień.. To wszystko wina ludzi, skurwysynów jebanych co nie dość, że z każdej strony niszczą naturę to na domiar złego bawią się we wpływanie na pogodę.. A to przyniesie przecież katastroficzne, teraz trudne do oszacowania skutki..

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa09kwietnia2021zdj1.jpgtrasa09kwietnia2021zdj2.jpgtrasa09kwietnia2021zdj3.jpgtrasa09kwietnia2021zdj4.jpg


Mapa przebiegu trasy :)