24.05.2020
Jazda nr: 607

Tagi: makowice, iglice, wiejskie_przygody |

Dzisiejsza trasa odbywała się w bardzo zmiennej pogodzie, takiej niestabilnej. Nie wiadomo czego można było się po niej spodziewać. Było i słońce i deszcz, i chmury i wiatr.. A nawet miejscami grzmiało! Moje nadzieje na spektakl burzowy jednak szybko rozpłynęły się.. Chmury rozstąpiły się a słońce wyjrzało.. No trudno.. Była nadzieja a już jej nie ma :) Dzisiaj nawet nie ma takiej pogody na burzę.. Choć co prawda od kilku dni powietrze takie ciężkie, źle się oddycha i to bez żadnej szmaty na łbie! Ze względu właśnie na tą niepewną pogodę musiałem przełożyć planowane na dzisiaj wojaże na pierwszy weekend czerwca (6-07.06) któregoś z tych dni pojadę na objazd Pałacyków ;) Mam w planie taką większą akcję o której pisałem na początku trwającego majowego miesiąca: Iglice: "Pałacyk jak ze snu" - Maj - i nie chciane odwiedziny. Streszczając plany chciałem zaliczyć jednego dnia Pałacyk w Żelmowie i Iglicach. Przy czym w Żelmowie byłbym drugi raz i pierwszy raz chciałbym zwiedzić cały. Trochę nagrań video, zdjęć. A w przypadku Iglic byłby to już kolejny kontrolny raz. Niestety mam spore obawy, że ze względu na pogodę i wieloletnie zaniedbania od strony właściciela obiektu, który miał czelność ogrodzić siatką obiekt podczas trwania miesiąca Luty bieżącego roku: (Iglice: "Pałacyk jak ze snu" - Luty 2), Pałacyk nie przetrwa już zbyt długo a nadchodzące miesiące mogą być dla niego ostateczne. W końcu jego stan nie jest za dobry, a ta paskudna pogoda, która objawia się co jakiś czas.. Tylko pogarsza jego stan. Dzisiaj byłem co prawda w Iglicach, w okolicach Pałacyku, i tak zaliczam dzisiejszy wpis. Ale nie byłem na jego terenie ani w środku. Dzisiaj to sobie darowałem.. Miałem jeszcze do przejechania trochę trasy w dość niepewnej pogodzie.. I nie było sensu.. Pozostawiam sobie tą wizytę na Czerwiec. Wtedy może będzie ta większa wizyta, z nagraniami, zdjęcia i z oprowadzeniem Aurelii po części budynku gdzie da się wejść. Dzisiaj skupiałem się na trasie, na mocno terenowym przejeździe do Iglic, objazdu Iglic lasami przez Orzeszkowo, i powrót lasami za Łabuniem Wielkim w stronę Luboradzia. Na początku miesiąca sobie z tym zadaniem nie poradziłem :( I pobłądziłem. Dzisiaj choć nie najładniej bo znowu źle skręciłem ;) Ale się udało.. Ogarnąłem ten las. Za to nie ogarniam lasu od strony Makowic, gdzie byłem pewny, że wyjadę w Policku pod Reskiem a wyjechałem w Resku xD Masakra.. Ten las mnie tak zwodzi.. Nigdy nie poznam jego tajemnic. Dzisiejszy wyjazd jak już wspominałem mocno terenowy i ciężki.. To niby tylko 60 km.. no 60 z hakiem wyszło.. Ale dało się mocno we znaki. Czuję się jakbym przejechał co najmniej 2x tyle.. Pogoda, dziwne zachowanie Aurelii miejscami, i jeszcze raz pogoda oraz teren dały się we znaki..
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
  • ID wpisu: 611

  • Trasa nr [łączna]: 693
  • Trasa nr [na blogu]: 607
  • W tym tygodniu: 4
  • W tym miesiacu: 12
  • W tym roku: 87

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 684 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 598 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni
  • Stan Licznika Poczatkowy: 804.92 km
  • Stan Licznika Końcowy: 868.72 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 1875 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 1939 km

  • Maksymalna prędkość: 30.1 km/h

  • Przejechałem: 63.8 km
  • Przejechałem [msc]: 608.6 km
  • Przebieg roweru [rok]: 3314.22 km
  • Przebieg roweru [suma]: 25879.95 km

  • Przejechalem w 2020: 3314.22 km
  • Podroż dookoła świata (2020) 8.2855 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 64.6999 [%] km

  • Czas jazdy: 04:58:20 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 1635:41:04 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 1412:14:56 h
  • Czas Jazdy Suma (2020): 213:51:36 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 39:25:16 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 03:17:06 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:27:29 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:18:41 h

  • Średnia: 12.85 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego: niedługa, ciężka, terenowa. Z przelotnymi opadami deszczu.. Miejscami nieco mocniej pokropiło. We znaki dawały się również porywy wiatru, zniszczone polne bądź leśne drogi.. A także głupota ludzkiego ścierwa, o którą się trochę obawiałem i swoje obawy przekazywałem w jednym z ostatnich wpisów: Fajna trasa. Mogę więc na spokojnie rzec, że stało się i akcja nikomu niepotrzebnego a wręcz szkodliwego łatania dziur w jezdniach rozpoczęła się na dobre. Teraz do późnej jesieni proces będzie powtarzany na różnych drogach.. W jednym miejscu się skończy w drugim zacznie.. I tak będzie już nieustannie.. A to mnie tak denerwuje. A to przecież jeden z problemów o którym wspominam. Miejscami zniszczone a wręcz nieprzejezdne leśne bądź polne drogi.. Dawało się to mocno we znaki, odbierało siły.. Grząski teren, bądź błotnisty. Zbita od deszczu ziemia wcale nie taka łatwa i przyjemna do jechania jakby się wydawało. Jednak trzeba było dawać sobie radę i jechać dalej.. Trasę rozpocząłem od pojechania do Makowic, przez lotnisko pojechałem leśną drogą, pomijając wszelkie oznaki skurwysyństwa i niszczenia drzew.. Bo jakbym chciał o tym wspominać to ten wpis byłby strasznie długi.. Pomijając te bestialskie zachowania, starałem się z lasu wyjechać bliżej Policka, wsi pod Reskiem. Nie udało się :) Wyjechałem w Resku. No po prostu ta droga, ten las mnie nie lubi. W kilku wpisach już o nim piszę, raz chciałem wyjechać w Resku to wyjechałem w Policku, jak chciałem wyjechać razem drugim w Policku to wyjechałem przed Polickiem. Jak teraz chcę wyjechać w Policku to wyjechałem w Resku.. Masakra ;) Sytuacje te obrazują wpisy: Dawne Czasy i Leśne zbrodnie. W drodze do Reska i za Reskiem przez Łabuń Mały goniły mnie chmury burzowe, z których złowrogi grzmiało co jakiś czas.. Jednak tylko na groźbach się skończyło.. Zdążyłem minąć Resko, i mijać Łabuń Mały, wjeżdżając w las w stronę Iglic a po burzy ani śladu.. Lekki deszczyk jedynie.. I ani śladu. Wyszło słoneczko i na tym się skończyło. A ja czułem się zawiedziony jadąc dalej. Mijałem wkrótce Iglice. Z nich kierowałem się do Orzeszkowa. Jednak drogą którą jechałem (polna droga na wprost Pałacyku) nie wyjechałem na skrzyżowaniu dróg, które prowadzić miałyby do Orzeszkowa. Chciałem wyjechać na skrzyżowaniu, którym niegdyś podążałem do Iglic: Nowe trasy, nowe drogi (07.09.2016 r.). A jednak wyjechałem w innym miejscu, pojechałem więc do wsi Stolążek a stamtąd piękną szutrową drogą przed siebie. Mijałem lasy, i nie wiedziałem gdzie jestem :D Sztutowa droga się skończyła, była już typowa leśna dróżka a ja gnałem nią dalej. Nie znam tych terenów, tylko las, las, las. I piękno lasu, piękne żółte kwiatki i jazda na wyczucie.. Tym razem się udało.. Zrobiłem duże kółko ale wyjechałem w ów Orzeszkowie od strony szkółki drzewek iglastych.. Minąłem wioskę i niepotrzebnie pojechałem na główną drogę (droga z Wicimic do Starej Dobrzycy). Bo jeśli pojechałbym z Orzeszkowa lasem to dojechałbym do Starej Dobrzycy i tam się pokręcił. A tak już mi się nie chciało.. I pod Starą Dobrzycą odbiłem na Iglice. Minąłem Iglice i pognałem w stronę Łabunia Wielkiego. Po drodze musiałem się męczyć z rozsypanymi na drodze kamieniami.. Od zajebania ich było.. Szkodliwy trend, który będzie się nieustannie powtarzać, trend ten towarzyszył mi do samej wsi Łabuń Wielki i kończył się wraz z końcem wsi. Ja gnałem dalej.. Wjeżdżając do zwodniczego lasu, który miał mnie doprowadzić do wsi Luboradź, po drodze mijając osadę zwaną: Mokronos. Mniej więcej wiedziałem jak tam wjechać. Albo na początku lasu albo na skrzyżowaniu z którego wróciłem na moim ostatnim odwiedzeniu tego lasu: Iglice: "Pałacyk jak ze snu" - Maj - i nie chciane odwiedziny. Postanowiłem pojechać tą drugą drogą, mimo niebezpiecznych zjawisk jakie zaczęły zachodzić wraz z moim odwiedzeniem tego lasu.. Zerwał się silny wiatr, cienkie ale wysokie drzewa, kołysane były tak bardzo, że miałem wrażenie, że zaraz się poprzewracają! :O Na szczęście nic takiego się nie stało, ale na nieszczęście, ja skręciłem za szybko.. Ale na szczęście znowu wybrnąłem z sytuacji, nieco gorszą drogą ale dojechałem do "głównej" drogi na wprost osady Mokronos, za którą był Luboradź. Jeszcze po lesie sobie poradziłem. Ale tuta chwilowo straciłem orientację. I nie wiedziałem w którą stronę jechać aby dojechać do Komorowa. Zacząłem jechać błędnie w stronę Reska. Na szczęście się skapnąłem i pojechałem już dobrze przez Kołomąć do Gostynia Łobezkiego a z Gostynia pomknąłem przez Brud Gostyński na żwirownię Słudwia, objeżdżając ją całą, wróciłem przez Słudwia na Płoty, wycieczki końca jednak to nie zwiastowało.. Pojechałem bowiem do domu rzeczką.. Jak terenowo to terenowo.. I dopiero teraz nieco zmęczony mogłem skończyć tą pełną przygód i udaną podróż! ;) Fajnie było, choć ciężko. A aby nie było: ja i tak nie lubię takich jazd. Wolę normalne asfaltowe drogi..! :)

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa24maja2020zdj1.jpgtrasa24maja2020zdj2.jpgtrasa24maja2020zdj3.jpgtrasa24maja2020zdj4.jpgtrasa24maja2020zdj5.jpgtrasa24maja2020zdj6.jpgtrasa24maja2020zdj7.jpgtrasa24maja2020zdj8.jpgtrasa24maja2020zdj9.jpgtrasa24maja2020zdj10.jpgtrasa24maja2020zdj11.jpg


Mapa przebiegu trasy :)