15.09.2026
Jazda nr: 1855

Tagi: wiejskie_przygody |

Dzisiejsza trasa przebiega w "Znanych drogach Łośnicy". W końcu w lipcu jechałem trasą na której tych dróg nie znałem! No to normalne.. Dzisiaj jadę na już znanych drogach! :D -> Nieznane drogi Łosośnicy. Spodziewałem się przebiegu trasy ale i tak ostatecznie były niespodzianki. W sumie miałem jechać na tą trasę jeszcze w niedzielę (13.09) ale pogoda była jaka była. Bardzo brzydko, padało. I nie chciało mi się w ogóle z domu ruszać. Nie miałem na nic sił ani weny i nic nie robiłem. Jednak tydzień ładnie zacząłem.. Od roweru od skromnej trasy: Trasa "20-stka" z 14.09. A dziś jadę.. Pełny werwy i nadziei.. Pomimo coraz słabszego samopoczucia. Pierwsze dni szkoły i już się zaczyna.. I dzieci i nauczyciele chorują.. Cherlają.. Już zwolnieniach są. A ja sam w tym tygodniu się słabiej czuję. Taki osłabiony. Ta pogoda nie pomaga.. Do tego dochodzą stresowe nerwowe sytuacje w szkole. Najbardziej stresowe to miałem w zeszłym tygodniu.. Jak i tak po opóźnieniach ale wybierałem się w końcu na trasę do Kostrzyna nad Odrą. I wkurwiłbym się mocno jakby się okazało, że zdążyli mnie kurwa zarazić. Unikam takich sytuacji.. Biorę sporo probiotyków na odporność.. Mam do realizacji cele! W tym najważniejszy.. Cel rowerowy! Jest ciut lepiej niż w zeszłym roku. Nie będę musiał aż tak za kilometrami gonić ALE i tak do tych 5 000 km/rok jeszcze trochę brakuje. Pogoda jest taka mocno zmienna i nie fajna. Spodziewałem się lepszej pogody we wrześniu.. Jeszcze dni są w miarę długie.. Więc można korzystać. I zrobić trasy.. Tak jak właśnie dziś zrobiłem.. Co prawda z rana było zimno (jak jechałem do szkoły to było tylko 8℃) ale jak wracałem i pojechałem na rower to było gdzieś z 21℃ jak nie lepiej! Trochę mocniejszy wiatr dawał się we znaki ALE tylko trochę.. :) Gdy miałem wiatr w plecy to nie narzekałem. Ogólnie jak na tę porę roku było dość ciepło.. Planuję dzisiaj zacząć właśnie kurację czymś na wzmocnienie jakiegoś gripexa, rutinoscorbin czy wit. C. Przyda się.. Lepiej się podleczyć póki nie rozwinęła się choroba niż mam później tygodniami chorować.. Mógłbym w końcu spróbować pewnej teorii tj. wyleżeć z tydzień.. Odpocząć. I wychorować się! No ale wiąże się to z zostaniem w domu.. Z czym mam problemy - choć byłoby to sensowne. W końcu kolejny dzień i znowu rosną ceny paliw.. Dziś to już jest: 8.94 za ON i 7.99 za 95. Rozsądne byłoby odpuścić sobie jeżdżenie do szkoły. Nawet na tych 80% za L4.. Byłoby to bardziej opłacalne niż codzienny dojazd.. Jednak kontrowersyjny w tej chwili wątek to trwająca (tak późno robiona!!!) inwestycja - bardzo kontrowersyjna - na moim osiedlu... Blisko mojego bloku. Ten pierdolony plac zabaw. Już mnie to męczy. Już mnie się to śni po nocach.. W dniu 14.09 miałem sen o tym, że wybudowali tuż przed moim blokiem między drzewami taki jebitny plac zabaw.. I po co to komu?! Na co to komu?! Dzieci coraz mniej. I tyle lat tu nie było placu zabaw. I było dobrze. A teraz nagle potrzebne. Nagle trzeba wszystko rozjebać. Wywrócić ten świat do góry nogami.. No chyba nie tędy droga jak mniemam?... Więc ta inwestycja najpewniej prace nad nią trwają za dnia - w godzinach gdy najczęściej mnie nie ma. Nie ma mnie. Nie widzę, nie słyszę i się nie wkurwiam. To takie zwolnienie - przynajmniej teraz - nie byłoby mi na rękę bo bym był w domu. I bym się wkurwiał. I nic bym nie odpoczął.. Więc lepiej będzie dla wszystkich jak mnie nikt w szkole nie zarazi.. To jest oczywiście na dłuższy czas nieuniknione.. No ale nie musi być teraz. Teraz nie jest dobry czas na chorowanie. To są jeszcze dni z ładną pogodą! Trzeba korzystać.. I robić kilometry.. Tj. dziś mimo wszystko skorzystałem. Nie daję się położyć chorobie. Walczę z przeziębieniem. I w sumie miałem dziś zrobić skromną trasę. Objechać drogę przy tej Łosośnicy. I wrócić aby było szybciej i łatwiej wrócić na Wyszogórę i wzdłuż obecnej drogi DW112 do domu. A zamiast tego wracałem na około.. Przez Resko.. Po to aby dobić więcej kilometrów! :) Uzależnienie w moim przypadku jest dość silne.. I potrzebuję tego rowerowania a nie siedzenia w domu na L4..
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2026 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 1865

  • Trasa nr [łączna]: 1941
  • Trasa nr [na blogu]: 1855
  • W tym tygodniu: 2
  • W tym miesiacu: 11
  • W tym roku: 136

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1925 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1839 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 16 dni

  • Stan Licznika Poczatkowy: 33787 km
  • Stan Licznika Końcowy: 33839.74 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 33640.39 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 12110 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 12163 km

  • Maksymalna prędkość: 30.7 km/h

  • Przejechałem: 52.74 km
  • Przejechałem [msc]: 306.04 km
  • Przebieg roweru [rok]: 3980.6 km
  • Przebieg roweru [suma]: 70607.56 km

  • Przejechalem w 2026: 3980.6 km
  • Podroż dookoła świata (2026) 9.9515 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 176.5189 [%] km

  • Czas jazdy: 03:09:15 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 4501:00:19 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 4277:34:11 h
  • Czas Jazdy Suma (2026): 253:12:33 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 19:06:27 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 01:44:13 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 01:51:43 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:17:37 h

  • Średnia: 16.74 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego poprowadziła mnie na wspominają Łosośnicę. W zasadzie początek tygodnia. Piękna pogoda. Słoneczko. Ciepło.. Słońce dopiero późnym po południem skryło się za chmurami ale nie oznaczało to, że robiło się od razu zimno bo tak się nie działo. Nadal było dość ciepło. Uspokoił się wiatr. To już w ogóle mimo panującej szarości było fajnie. Początek wyjazdu był dość szybko. Nie mogłem wytrzymać dzisiaj w szkole i jeszcze przed godz. 14 mnie nie było. Szybko obiad. I w drogę.. Było mi na rękę szybciej ruszyć. Nie wiem czemu ale jakoś obawiałem się późniejszego wyjazdu. Zresztą po powrocie z trasy i tak miałem zaplanowane zadania.. Miałem jechać do Dino bo o tych godzinach apteka już zamknięta. Miałem wziąć jakieś probiotyki aby zawalczyć z na razie osłabieniem. No ale nie chcę aby się rozwinęło. Wolę się wzmocnić! I jeszcze mam w planie jechać po kasztany za Mechowo :) Wczoraj tam jeździłem rowerem. I jeszcze sporo ich leży! A w zeszłym roku też jeździłem po kasztany do gabinetu p. psycholog ze szkoły.. :3 Więc i w tym roku był taki plan.. To jednak dopiero po trasie.. Teraz miałem do przejechania trasę! Nie łatwą.. I skupiłem się na niej. Największy plus z trasy jest taki, że jechałem w krótkich spodenkach i w krótkiej koszulce! :D Oczywiście również krótkie rękawiczki, które akurat mam na wykończeniu.. :) Dziurawe już. Popękane. I ciekawe czy zdążą faktycznie skończyć żywot wraz z końcem sezonu letniego czy przetrwają? Za dużo czasu na to nie mają. To tak w okolicę połowy października. I to też jedyny czas na dłuższe i ciekawsze trasy! W tym wyjazdy. Właśnie do połowy października. Potem nie da rady.. Dni krótkie.. Niepewna pogoda. Dlatego tak ważne jest aby korzystać z pogody! I tak korzystam z dzisiejszej pięknej i słonecznej pogody. Jadę wzdłuż rodzimych Płotów gdzie zamiast jechać od razu wzdłuż ul. Jedności Narodowej a potem fragmentem ul. Kopernika to odbijam przy nowym centrum handlowym na ul. Wojska Polskiego :D Z przyczajenia chyba.. No ale to nic.. Bo koniec końców i tak muszę minąć miasto. I tak i tak jadę w kierunku Wyszogóry. A to cięższy odcinek. Bezpośrednio pod wiatr. Zresztą odcinek z Wyszogóry na Łosośnicę wcale nie lepszy.. Całość stanowi skromne 15 km. Z Łosośnicy jadę w kierunku Nowogardu do wsi Jarchlino. Skąd jadę w polno-leśną drogę. I tu zaczyna się przygoda, która połączona jest z walką o życie :D Wszędzie błoto. Ślisko. Źle się jedzie. Do tego atakuje robactwo.. I co dziwne również komary! Tyle czasu mnie żaden komar nie pogryzł a to się rzucili na koniec lata.. Prócz komarów atakowały te kurwy - strzyżak sarni. Te kurwy są cały czas.. Do późnej jesieni. Jeszcze w listopadzie potrafią atakować. Prócz problemów z robactwem był problem z drogą. Ślad trasy z mapy prowadzi przez zarośniętą w drzewach drogę... Obok niej jest współcześnie używany szlak. Przy polu.. Ale też nie jest idealny po tej deszczowej pogodzie.. Jednak lepszy on niż zarośnięta droga. Pełna gałęzi. Złamanych drzew. Potem jeszcze mokro.. Owadów.. Pająków.. Wszystkiego... Trochę się przemęczyłem i przy okazji zjechałem obok oryginalnej drogi.. No ale dalej nie było lepiej.. Odcinek leśny w dużej części to masakra. Pełno piachu. Zła droga. Ciężko było się przebić. W końcu się udało.. Przebiłem się do odcinka Łosośnica - Słajsino. I tu było znacznie lepiej. Po drodze spotkałem sarenkę, która długo ignorowała moją obecność.. Odbicie drogi na Łosośniczkę też było w miarę dobre. W Łosośniczce nie pchałem się już dalej w tutejsze lasy a wróciłem na Łosośnicę. I postanowiłem ambitnie wrócić przez Resko. Fajnie się jechało. Miałem sporo sił. Jechałem w miarę szybko jak na moje możliwości. Tyle, że z Reska momentami było ciężko.. Do tego już w okolicy Reska zniknęło słońce, które mnie napędzało i dawało sił.. Zrobiło się szaro.. Tak smutno.. No ale cóż.. Z Reska się fajnie wraca. Gorzej to się do Reska jedzie.. No ale wraca fajnie.. :) Na koniec mojej trasy zajechałem jeszcze na Orlen w Płotach. Zrobiłem zdjęcia aktualnych i tak historycznych cen paliw.. I mogłem szczęśliwie zakończyć dzisiejszą podróż. Obym nie był chory. I będzie ok! :-) Kolejne dni może przyniosą jeszcze kilka fajnych wyjazdów.. Trochę km we wrześniu jeszcze nabiję! I jakoś minie ten kolejny - i to kolejny nie łatwy rowerowy rok..

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa15wrzesnia2026zdj1.jpgtrasa15wrzesnia2026zdj2.jpgtrasa15wrzesnia2026zdj3.jpgtrasa15wrzesnia2026zdj4.jpgtrasa15wrzesnia2026zdj5.jpgtrasa15wrzesnia2026zdj6.jpgtrasa15wrzesnia2026zdj7.jpg


Mapa przebiegu trasy :)