Trasa z dnia dzisiejszego poprowadziła mnie w wrogie strony, na zachód.. Im dalej tym gorzej i bardziej tajemniczo. Już jakiś czas temu, przypadkiem gdy w Marcu jechałem do Szczecina tak się rozpędziłem autem, że wylądowałem w Niemczech. W samym środku panującej strasznej plandemii, śmiercionośnego wirusa paniki COVID-19, który tak bezrefleksyjnie zabija niczego nie świadomych ludzi.. Dostałem wówczas ciekawe SMSy o jakiś kwarantannach, obowiązkowych testach na wirusa... Co ciekawe, po opuszczeniu granicy te SMSy zniknęły z mojego telefonu. Dzisiaj dostałem je na nowo, gdy przekroczyłem granicę kraju w Lubieszynie, wybierając się w swojej podróży do wsi / miejscowości Neu-Grambow. Nie daleko Polskiej granicy - dosłownie kilka kilometrów za Polską granicą w Lubieszynie. Według mapy, da się tam dojechać również z odwiedzanego dzisiaj Kościna. Droga leśna, przynajmniej od strony Niemieckiej wygląda na przejezdną i byłby to niebywale jakiś skrót. Nie musiałbym wracać tą samą drogą, którą wracałem i pozwalałoby to unikać ewentualnych kontroli. Niby wirus paniki COVID-19 mimo szczepienia debili, tak zastraszonych szerzoną propagandą dookoła jest nadal groźny ale już od jutra mniej. I już od jutra tj. od 30.05 znoszone są restrykcje wjazdu do Niemiec z niemieckiego obozu, landu Polen. O jakże miłościwi są wielce i sprawiedliwie panujący w Berlinie! Ehre und Ehre den Königen! Tyle, że niemieckie ścierwo takie głupie nie jest. I wierzy w to, że jak ktoś się zakazi 30.05.2021 r. to przestaje zagrażać niemcom dopiero 10 dni później. Więc dopiero od 08.06.2021 r. polski niewolnik będzie mógł tam wjeżdżać. No a ja niefrasobliwy, nieustraszony wjechałem w krainę wroga. Za nic mam te pierdolenie o covidzie, który wychodzi już każdą dziurą: niemcy pozwalają kolonii polskiej na wjazd bez kwarantanny - money.pl. I tak pojechałem. Pierwotnie bo tak było planowane w tygodniu miałem odbierać moją lampkę z naprawy Magshine Eagle F3, z którą jestem związany od Grudnia 2015 r., gdy ją kupiłem i świetnie się sprawdzała w boju.. Ale niestety choć nie często używana to może nieudolne naprawy i problem z wyrywaniem się kabla z niej, ostatecznie ją dobił. Teraz jest niby naprawiona. Niby działa. I mogę niby jechać na 147 Ultra Maraton Szczecin - Kołobrzeg który odbędzie się już w przyszły weekend między 05.06 a 06.06.2021 r. Z tej okazji miała być jakaś fajna trasa. Ja od Marca, a dokładnie od dnia: ZS: Sprawównki, gdy przejeżdżałem autem przez Niemcy - chciałem pojechać na ten Neu-Grambow. Interesowała mnie tutejsza tajemnicza zabudowa tuż przy aktywnej kolei.. Moimi towarzyszami mieli być dzisiaj MK i WG. Ostatecznie nie dojechali. Trzecia osoba z którą jechałem również zaginęła na granicy.. Prawdopodobnie spłoszyła ją Straż Graniczna.. Więc ostatecznie pojechałem sam na ten najważniejszy odcinek trasy..
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
ID wpisu: 841
Trasa nr [łączna]: 922
Trasa nr [na blogu]: 836
W tym tygodniu: 4
W tym miesiacu: 18
W tym roku: 96
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 913 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 827 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 11553 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 11602 km
Maksymalna prędkość: 30.7 km/h
Przejechałem: 49.31 km
Przejechałem [msc]: 887.45 km
Przebieg roweru [rok]: 3605.71 km
Przebieg roweru [suma]: 35617.07 km
Przejechalem w 2021: 3605.71 km
Podroż dookoła świata (2021) 9.0143 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 89.0427 [%] km
Czas jazdy: 03:18:59 h
Czas Jazdy Suma (ever): 2252:51:46 h
Czas Jazdy Suma (blog): 2029:25:38 h
Czas Jazdy Suma (2021): 228:51:58 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 54:42:03 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 03:02:20 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:23:02 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:24:47 h
Średnia: 14.94 km/h
Dzisiejsza trasa jak już wspominałem prowadziła mnie zachodnimi drogami przez Niemcy.. I mimo, że już kilkukrotnie jechałem wzdłuż drogi B113 w niemczech dopiero w tym roku zwróciłem uwagę na tajemniczy budynek, który tam się znajdował.. Mimo, że kilkukrotnie tam jechałem o, choćby: Zachodnie Niemcy. Zdaje się, że to mój pierwszy wyjazd w te strony był.. Potem kolejne i kolejne. A w końcu finał. Czekałem czekałem i się doczekałem. No trochę szkoda, że ostatecznie sam jechałem. Jakbym wiedział, że dzisiejszy nie ciekawy w pogodzie dzień się tak ułoży to może w ogóle bym dzisiaj nie jechał tutaj.. Jechało mi się źle, słabo. Taki bez sił byłem, zmęczony. A do tego tak wieje mocno.. Nie wiadomo jak się ubierać na tą pogodę. Za ciepło się ubrałem i niepotrzebnie taki przepocony jeździłem. To już podkreślałem kilka razy - dojechałem sam do Neu-Grambow. Ani MK ani WG ze mną dalej nie pojechali, zostali w Skarbimierzycach bawić się dronami. A jedna osoba co ze mną jechała, to gdzieś na granicy mi zniknęła. Czekałem ok. 15 min. i w końcu pojechałem.. Trudno. Sam Urbex uważam częściowo za udany. Tajemnicze miejsce ma bardzo osobliwy klimat. Widać na nim wbite zęby czasu i jak wszędzie skurwysyńskiego niszczenia, wywożenia śmieci. Obiekt kilkupiętrowy - bardzo tajemniczy, obok znajdowały się dwa niezależne mieszkania - bardzo zniszczone, rozgrabione. A sam zakład pracy - nie wiem co to było, z tego co pamiętam 5 pięter. Jakieś dziwne wyposażenie w środku.. Nie czułem się tam jednak pewny, kilkukrotnie zbierałem się z sobą by tam wejść. Te miejsce no można powiedzieć, że było przerażające.. Czuć tam jakąś siłę, jakąś złą moc. Nie czułem się tam pewnie. Chciałem jak najszybciej skończyć jego obejście. Mniej lub bardziej dokładnie je jednak zwiedziłem. W kilka zakamarków w tym w piwnicę nie zajrzałem. Może byłoby inaczej gdybym nie był sam. Ale niestety.. No trudno. Jest szansa, że się tu jeszcze kiedyś wróci. Jest to dość blisko.. Więc może kiedyś się wróci. A tym czasem wracałem zniesmaczony całą sytuację na Polską granicę. W Lubieszynie zrobiłem sobie dłuższą przerwę. W pierwszą stronę jak jechaliśmy na Mierzyn potem Skarbimierzyce, wzdłuż drogi DK10 do końca granic Polski.. Wstąpiłem na chwilę do galerii Ster do otwartego KFC. I mogłem sobie zrobić przerwę na jedzonko ;) Planowałem już wracać, ale wspaniały zespół co mnie dzisiaj wystawił czekał w Skarbierzycach bym jechał z nimi dalej.. Właśnie na wspominane już Kościno. Byle jakimi drogami, przez jakieś pola... Nie przejezdne w większości dla mnie.. Potem jechaliśmy do Kościna. Poznałem kilka nowych dróg w okolicy Szczecina. A także pierwszy raz jechałem nową drogą rowerową z ul. Okuleckiego (Gumieńce, Szczecin) w stronę Stobna przez Przylep. I powrót do miasta, powrót na Pomorzany gdzie zostawiłem auto, skąd ruszałem. I koniec pełnego niekoniecznie dobrych wrażeń dnia. Długo nie mogłem dojść do siebie po tym urbexie. Na wielu już byłem, widziałem nie jeden opuszczony budynek, a ten jeden konkretny wywołał u mnie takie negatywne odczucia...
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)