Dzisiejsza trasa w drugi świąteczny dzień.. Cieplejszy niż wczorajszy - okolica +7℃. Poprowadziła mnie jednak trasą na Brodniki. ALE co najważniejsze - z już ustawioną kamerką i znowu jest ustawione póki się znowu nie poluzuje. Jeszcze wczoraj: Świąteczny Trójkąt planowałem zrobić trasę "50-tkę". Dzisiaj stwierdziłem, że nie czuję się na nią ani gotowy ani nie mam dość sił aby się z nią zmierzyć. A od ostatniej już trochę minęło: Trasa "50-tka": "nowy początek". Jeśli bym dziś pojechał w tą 50-tkę byłaby to 100-tna opisana na blogu - a tak ostatnia jest 99 opisana na blogu! I kolejnej "setki" tras cyklicznych - kolejnej po "20-stce": "100-tna trasa 20-stka". W tym roku nie będzie ;) Za to pod tym względem optymistycznie zapowiada się rok 2025 r. - bo będzie się szykować 100 wpisów opisanych na blogu dotyczących trasy "50-tki" oraz cyklicznej: MAKOWICE_SŁUDWIA. Nie mniej dzisiaj 50-tka w grę nie wchodzi. A już za kilka dni - 31.12 - w grę musi wejść ponad 50 km trasa.. Podsumowująca rok - czyli moja Sylwestrowa Trasa. To będzie wyzwanie i na pewno trudno dojechać. Zresztą w końcówce 2023 r. też nie było łatwo: Sylwester 2023. I dałem radę. W tym roku też muszę! Mimo wszystko dać radę... Nie mniej jakiś test możliwości zaliczyłem - wczoraj 16 km trasa, dziś 24 km w sumie mamy 40 km.. Jeszcze 15 km i trasa sylwestrowa zaliczona! Więc jest szansa na to, że podołam temu wyzwaniu - które na szczęście czeka mnie dopiero w przyszłym tygodniu. Maksymalnie do niedzieli (29.12) mam czas się przygotowywać i jeździć i robić choćby krótkie trasy.
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2024 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1532
Trasa nr [łączna]: 1610
Trasa nr [na blogu]: 1524
W tym tygodniu: 3
W tym miesiacu: 8
W tym roku: 176
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1596 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1510 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 14 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 24637.7 km
Stan Licznika Końcowy: 24662.68 km
Stan Licznika Końcowy2*: 24501.7 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 3050 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 3075 km
Maksymalna prędkość: 27.7 km/h
Przejechałem: 24.98 km
Przejechałem [msc]: 139.39 km
Przebieg roweru [rok]: 5503.83 km
Przebieg roweru [suma]: 61362.41 km
Przejechalem w 2024: 5503.83 km
Podroż dookoła świata (2024) 13.7596 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 153.406 [%] km
Czas jazdy: 01:32:20 h
Czas Jazdy Suma (ever): 3911:11:25 h
Czas Jazdy Suma (blog): 3687:45:17 h
Czas Jazdy Suma (2024): 347:15:22 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 08:35:35 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 01:04:27 h
Średni czas jazdy w tym roku: 01:58:23 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:24:26 h
Średnia: 16.29 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego jak już wspomniałem stanowiła krótszą niż planowałem trasę - planowałem 50-tkę ale ostatecznie nie czuję się na 50-tkę gotowy. Jedynie pogoda sprzyja chociaż pozostaje wiatr. I już nie jest tak fajnie jakby mogło być. Nie mniej, nie jest też źle. Trasę rozpoczynało ważne wydarzenie - ustawienie kamerki na rowerze. Po wczorajszym dniu nie było już wyjścia. Jak to przesunąłem to tak mocno obraz jest skrzywiony, że nie było wyjścia. Na szczęście ustawienie poszło sprawnie i zrobiłem jedynie jeden objazd dookoła bloku aby sprawdzić czy jest ok. I po potwierdzeniu, że jest ok. Ruszyłem w mniej ambitną ale dalej ambitną trasę - trasę Brodników. Dzisiaj nie wiedzieć czemu, ale skojarzyłem tę wyprawę, z wspomnieniami z wiosny.. Gdy było wietrznie i w ogóle nieprzyjemnie. I same trudności się piętrzyły. I robiłem wtedy rzeczone trasy na Brodniki: Wietrzna Trasa na Brodniki:
& "Biedra zapadlisko" i Wietrzna Trasa na Brodniki:
& "Wybory oraz Biedra zapadlisko". To już był taki niefajny okres. Pełny przykrych sytuacji :( Może nie opisałem o tym we wpisach, ale były takie nie fajne sytuacje. :( I to mnie dodatkowo dobijało... :( Dosłownie 3 msc później było tylko gorzej. A ta sytuacja do dziś ma na mnie duży wpływ. Czas mija ale to wciąż jest dla mnie nowe i mocno przykre, że się stało jak się stało. Do tego błędy i zaniedbania z tego trudnego czasu.. Cały czas na mnie oddziałują. Te zmniejszone jeżdżenie, konieczność odbudowy formy na nowo. Czy w ogóle ten świąteczny smutek. Bardziej widoczny na końcu świątecznego okresu niż na jego początku.. I tak sobie spokojnie mijałem dzisiejszą trasę i pewne trudności - ale tylko momentami było trudniej jak wiatr wiał niekorzystniej. Trudniej było również po tych świętach przetrwać na drodze DW109. Albo po prostu pierdolnięci są ci kierowcy, albo najebani lub naćpani. Dopuszczam również stany złożone w którym są i pierdolnięci i najebani albo inne kombinacje.. A może tez już dawno nie jeździłem i odzwyczaiłem się od tego, że niektóre drogi jak DW109 dla przykładu to drogi przetrwania...
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)