Trasa z dnia dzisiejszego jest w końcu udanym spotkaniem z towarzyszami dzisiejszej podróży GŻ i WG. Po bojach trafili choć nie do Świnoujścia to chociaż do Kamienia... Jednak ta trasa to ich historia, nie moja i to oni powinni te historie opowiedzieć jak ja opowiadam swoje. Nie mniej dalej to wszystko takie dzisiaj... Powiedzmy trochę słabo szło się zorganizować. Gdybym szybciej wiedział, że będą np. o tej 11-12 godzinie to bym wziął najwyżej dzisiaj w szkole wolne i pojechał szybciej. A tak dopiero o 12 to ja ze szkoły wróciłem i jeszcze musiałem w domu zjeść obiad - mimo, że nie bardzo chciałem i mi się spieszyło. Więc nasze spotkanie trochę w czasie się przesunęło. Nim w końcu dojechałem do Kamienia, nim pojechałem do Dziwnówka. I to mimo starania się utrzymywania wysokiej średniej prędkości (ponad 20 km/h) miałem i to mimo tej pogody. Jest dość upalnie, odczuwalna trochę większa niż ta na termometrze. Jednak ciepło i ciężko się jedzie. Co bym jednak nie robił to nie nadrobię tego czasu - jedyne rozwiązanie to wyjechać szybciej. Dzisiaj jednak nie dało rady takiego rozwiązania zastosować - jak wszystko tak się w czasie rozpłynęło. A co do zasady to mogłem do ostatniej chwili nie być w ogóle pewnym tego czy w ogóle tu przyjadą. No ale dobra pojechałem do nich mimo wszystko. Mimo, że kolidowało to trochę z kolejnymi planami. Wszystko się tak po prostu w czasie rozłaziło od wczoraj. Jedno niepowodzenie i poważne zmiany w planach ciągną za sobą kolejne niepowodzenia. A może po prostu chciałem zbyt dużo upchać wciągu dnia? A tak się też nie da... Jednak jestem za tym co zawsze powtarzam aby ruszać w trasy i działać od rana... Wtedy ma się więcej czasu, dnia na te działania. Gdyby była co do tego pewność... To można było lepiej rozwiązać dzisiejszy dzień... No ale nic - wyszło jak wyszło. Najważniejsze, że się w końcu na trasie zobaczyliśmy. I mogliśmy docelowo dojechać do Wyspy Chrząszczewo. Swoją drogą miałem nadzieję, że pójdzie to nieco sprawniej a nawet taka krótka trasa przedłużyła się w czasie...
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2023 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1285
Trasa nr [łączna]: 1364
Trasa nr [na blogu]: 1278
W tym tygodniu: 1
W tym miesiacu: 8
W tym roku: 118
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1352 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1266 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 12 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 16879.5 km
Stan Licznika Końcowy: 16916.29 km
Stan Licznika Końcowy2*: 16796.89 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 29355 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 29392 km
Maksymalna prędkość: 36.6 km/h
Przejechałem: 36.79 km
Przejechałem [msc]: 278.3 km
Przebieg roweru [rok]: 4561.8 km
Przebieg roweru [suma]: 53616.05 km
Przejechalem w 2023: 4561.8 km
Podroż dookoła świata (2023) 11.4045 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 134.0401 [%] km
Czas jazdy: 02:09:48 h
Czas Jazdy Suma (ever): 3416:59:04 h
Czas Jazdy Suma (blog): 3193:32:56 h
Czas Jazdy Suma (2023): 308:51:08 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 17:26:20 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 02:10:48 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:37:03 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:29:07 h
Średnia: 17.11 km/h
Dzisiejsza krótka aczkolwiek fajna wyprawa ograniczała się do nadmorskiej przygody i poprowadzeniu WG i GŻ do pewnej wyjątkowej lokalizacji na Wyspie Chrząszczewo. Najpierw to siłą rzeczy musiałem dojechać autem do Kamienia Pomorskiego a to się przedłużyło w czasie przez dzisiejszy dzień. Z rana byłem w szkole, potem jeszcze obiad w domu. I nim dojadę to tak z 50 minut minie. No dobra dojechałem i nim z Kamienia do Dziwnówka dojechałem to z kolejne z 30 min minęło. Na miejscu oczekiwałem WG i GŻ. Mieli już czekać a tym czasie pojechali sobie zdjęcia robić na sam koniec Dziwnówka w stronę Dziwnowa. W dniu gdy czas gra tak ogromną rolę... Te wszelkie komplikacje jeszcze bardziej się odbijają na planach... Miałem jeszcze plany na dzisiejszy dzień i pewne dla mnie ważne spotkanie :) Nie mogłem zawieść i tutaj. Co innego gdybym dzisiaj nie miał nic do roboty to zostałbym spokojnie do zachodu słońca, który swoją drogą był dzisiaj wyjątkowy <3 Miałem okazję go podziwiać pod Gryficami. Jednak w całej swojej okazałości na pewno byłby widoczny na Wyspie Chrząszczewo przy Zalewie Kamieńskim. No ale dobra... Mimo problemów organizacyjnych i rozwiązłości czasowych udało się wszystko spiąć. Byłem po wczorajszym dniu wyjątkowo wypoczęty i wyjątkowo dobrze mi dzisiaj jazda szła co przekładało się na narzucanie nieco większego tempa jazdy. A może wynikało to z faktu, że chciałem po prostu szybciej dojechać i się zwinąć? No ale tak się nie da... Gdy w końcu spotkałem się z WG i GŻ w dniu dzisiejszym zabrałem ich w pierwszej kolejności na ławeczkę w Wrzosowie. Tu pierwsze w dniu dzisiejszym loty dronem. A potem przedłużająca się droga na Wyspę Chrząszczewo w stronę Głazu Królewskiego i kawałek za niego - to tam była ta wyjątkowa miejscówka gdzie dzisiaj WG i GŻ mieli obóz rozkładać. Ostatecznie jednak tu nie spali, jednakże wyjazd zaowocował przepięknymi ujęciami z drona, obrazującymi te wyjątkowe miejsce... :) Pozostawiłem tutaj podróżników, i samemu się zwijałem z tej wycieczki. Nim jednak dojechałem do samochodu mimo narzucenia sobie większej prędkości i tak minęło z 30 min... Nim wróciłem do Gryfic i tak jeszcze trochę czasu minęło. Ostatecznie byłem trochę po godzinie 18 na planowanym drugim w dniu dzisiejszym spotkaniu. No ale i tak było fajnie chociaż krócej niż mogłoby być... Cały wyjazd jest jednak zrobiony w takim pośpiechu. Tak to jednak jest gdy za ogranicznik ma się czas...
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)