29.07.2025
Jazda nr: 1627

Tagi: drzewa, makowice, makowice_sludwia, narnia, wiejskie_przygody |

Trasa z dnia dzisiejszego, trochę chłodniejsza.. Wietrzna... A jednak mimo wszystko się odbyła. Nie udało mi się z rana jechać do szkoły - może jestem już trochę wygodny. Było zimno, wiało. Nie chciałem się ruszać z rana. Ruszyłem się w godzinach po południowych robiąc ciekawą, łączoną trasę. Trasę na której łączyłem cykliczną trasę MAKOWICE_SŁUDWIA i Narnię. Towarzyszyło mi podczas drogi wiele myśli, wiele tematów. Wiele się również dzieje każdego dnia.. I tak np. myślałem o tym co na co dzień nie widzę bo np. tu nie bywam.. Mijam tak Dobiesław i widzę nieustanne zmiany. Szykuje się rozbiórka budynku gospodarczego. W zeszłym roku gnoje drzewa wycięli, teraz rozbiórka budynku gospodarczego. Tak wiele się zmienia. Wszystko się nieustannie zmienia. I nie nadążam za zmianami w tym świecie. I tak myślę sobie, że pewnych zmian w danym momencie nie widać co w ogóle nie oznacza, że ich nie ma! Bo są. Trwają. Nie zawsze się jednak jeździ czy bywa w miejscach gdzie tak jest. Mijając Dobiesław myślałem o drzewach. Gdy dojechałem do mojej Narnii przekonałem się, że słusznie. Jakiś czas mnie tam nie było. Dokładnie od wpisu: Po południowa Narnia. A tak wiele się tam zmienia.. Kolejne spore wycinki drzew. Niszczenie drogi dojazdowej do Narnii - z jednej strony droga zarosła, w ogóle nie uczęszczana i trudno się przebić. A w pewnym momencie cała zjechana, zniszczona po ciężkim sprzęcie, który wywoził zamordowane drzewo. Na tle tego obrazka znajduje się zapomniane drzewo, gnijące. Ścięte najpewniej w zeszłym roku albo i dalej. Obecnie porosło grzybami (hubą).. Tak wiele się zmienia a nie zawsze to widać. Rok 2025 r. przynosi wiele zmian.. Wiele, wiele zmian.. Niektóre są dobre, inne.. No cóż. Oznaczają, że już nic nie będzie takie same jak na poprzednich trasach.. Nawet w miejscach dobrze znanych, niejednokrotnie setki razy odwiedzanych..
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2025 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 1636

  • Trasa nr [łączna]: 1713
  • Trasa nr [na blogu]: 1627
  • W tym tygodniu: 2
  • W tym miesiacu: 17
  • W tym roku: 101

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1699 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1613 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 14 dni

  • Stan Licznika Poczatkowy: 27345.9 km
  • Stan Licznika Końcowy: 27378.22 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 27184.64 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 5754 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 5786 km

  • Maksymalna prędkość: 27.1 km/h

  • Przejechałem: 32.32 km
  • Przejechałem [msc]: 478.63 km
  • Przebieg roweru [rok]: 2644.78 km
  • Przebieg roweru [suma]: 64078.24 km

  • Przejechalem w 2025: 2644.78 km
  • Podroż dookoła świata (2025) 6.612 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 160.1956 [%] km

  • Czas jazdy: 02:05:38 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 4081:44:16 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 3858:18:08 h
  • Czas Jazdy Suma (2025): 166:15:50 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 27:10:24 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 01:35:54 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 01:38:46 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:21:30 h

  • Średnia: 15.51 km/h
Dzisiejsza trasa w większości była taka chłodna. Mocno wieje. Nie jest za przyjemnie. Jechałem w długich spodniach ale w krótkiej koszulce. Miałem jednak przygotowaną długą koszulkę. Mamy cholera lipiec a ja się ubieram jak jesienią. Mamy lipiec a czuję się jakby była to jesień. Szara, smutna.. Jesień.. Tylko kolor liści nie pasuje do pory roku. Dzień wciąż długi - do 21 jeszcze widno. To się jednak szybko zacznie zmieniać. Dzień po dniu.. I przyjdzie kolejna jesień. Pełna smutku, żalu i samotności.. Nim jednak zdąży nadejść tak wiele się może zmienić. Jakoś nie mam do niczego weny. Nic mi nie idzie za bardzo. To chyba przez tą pogodę.. Kilka ładniejszych dni a potem deszcze, wiatr. I tak nieustannie wieje, zimno.. I pada. I tak nieustannie.. Moją jesienną jeszcze lipcową porą podróż zaczynałem od trasy Makowice_Słudwia. I nie wiele brakowało abym tak ją zakończył jak nie spodziewanie zaczęło kropić ale deszcz szybko minął. W Dobiesławiu już wiecie. Zmiany. Przygotowania do rozbiórki budynku gospodarczego, który był tu od zawsze odkąd pamiętam. Dalej już tylko trudność trasy, moje własne myśli, które jeśli od razu nie zapisałem to uleciały wraz z mijającymi dniami. W Czarnym też były zmiany. Dawna przepompownia wody - czy co tam się znajdowało - chyba stacja uzdatniania wody - stała się przeszłością. Wjeżdżam w końcu w wieś. I zajeżdżam na chwilę do wujka z Makowic. Widzę jak pracuje przy domku. Już dawno go nie widziałem a skoro był to zajechałem na parę minut. Nim pognałem dalej. Nieco zniechęcony i zmęczony życiem. Pojechałem na swoje rodzinne Płoty gdzie właśnie zaczął trochę deszcz kropić. Chmura jednak szybko przechodziła.. A ja mogłem pojechać dalej. Na Barkowo aby na jego wysokości odbić na Waniorowo. Mijałem trwające w najlepsze żniwa. Wiele kombajnów dzielnie pracowało na polach. Zwykle lubiłem popatrzeć na wiejskie żniwa. A dziś jadę dalej. Dziś czy w tym czasie, a może w sytuacji życiowej w jakiej się znajduję: nic mnie nie cieszy.. Dojeżdżam do Narnii od strony Waniorowa. Wzdłuż torów. Droga zarośnięta. Trudno się przebić. Jednak gdy się przebijam niespodziewanie okazuje się, że nie jestem tu sam! Jakieś strudzone małżeństwo przebijało się przez Narnię w drogę, którą właśnie pokonałem. A ja jadę dalej. Niespodziewanie trafiając na wielkie wycinki. Skurwysyny leśne się wcale nie przejmują. Haraczą co popadnie. A co będą się pierdolić. Z liści.. Niszcząc gniazda ptaków i cały ekosystem. Nie ważne. Pieniądz jest ważniejszy! Wszystko zniszczone, drogi zjechane. Największą uwagę zwróciłem jednak na składowisko drewna.. Obrośnięte hubą.. Nie miałem dzisiaj ze sobą aparatu. Szkoda - mógłbym porobić fajne zdjęcia. Może jutro przyjadę? A może jutro do szkoły pojadę i jak będę wracał to zajadę i porobię fajne foty? Jakieś plany trzeba mieć.. Zrobiłem nie mniej telefonem kilka zdjęć. I ruszyłem przez rozjebaną, pełną błota i dość śliską drogę.. Każde pośliźnięcie, każdy błąd przypisywałem tym leśnym skurwysynom wyzywając ich co nie miara. W końcu wyjechałem z Narnii. Udałem się na Sowno a z niego już na spokojnie do domu..

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa29lipca2025zdj1.jpgtrasa29lipca2025zdj2.jpgtrasa29lipca2025zdj3.jpgtrasa29lipca2025zdj4.jpgtrasa29lipca2025zdj5.jpgtrasa29lipca2025zdj6.jpgtrasa29lipca2025zdj7.jpg


Mapa przebiegu trasy :)