31.07.2022
Jazda nr: 1070

Tagi: JS, morze, urbex, wiejskie_przygody, GPS |

Dzisiejsza trasa kończy bardzo ładny rowerowo miesiąc, kto wie czy nie najlepszy a już na pewno w TOP5 najlepszych (jeśli chodzi o ilość przejechanych km) miesięcy w moim rowerowym życiu. I o ile poprzednia trasa była jakaś męcząca, od początku jej nie jechało mi się za dobrze: Trasa Osinów Dolny - Berlin. O tyle dzisiaj nic takiego nie miało miejsca. Od początku do końca dawałem radę, a dystans - myślę, że nie najgorszy. Prawie 100 km, po ostatnich 150 km... Wydawać by się mogło, że mógłbym nie mieć sił na takie trasy a to jednak... To może nie był to jednak problem z formą? Tylko w ogóle męczące ostatnie dni w tygodniu, te niepotrzebne długie wyjazdy samochodem, to przecież mnie wykończyło. I tak koniec końcem skończyła się ta historia jak skończyła... No co zrobić, było minęło... No chociaż dzisiaj było lepiej i z towarzystwem. Chociaż pechowo-nerwowy tydzień musiał trwać od początku do końca... Skoro się zaczęło w poniedziałek to i w niedzielę musiało skończyć. Takie zdarzenia w przeciwieństwie do rozpierdzielenia platformy na rower (swoją drogą straszny szajs i tandeta) bywały... Co prawda nie często (kilka razy w 2020 r., na początku szczególnie) co strasznie mnie wkurwiało... A ostatnio na trasie: Uwolnione Makowice-Lotnisko!. Poszło o "error" kamerki, która się po prostu wyłączyła i tyle. Dzisiaj stało się tak pod szpitalem w Gryficach. Czyli poza nagraniem, bo pierwsza część jest (35 min) a druga nie (13 min) bo pieprznęło ... ale jest do odzyskania. Nie mam dowodów, że dziś jechałem z pod domu do tego cholernego Rewala w którym urlopowała JS... :) Pojechałem po nią aby z nią wrócić do Gryfic, a potem samemu do domu. I tak wyszła całodniowa wycieczka. Ja to z zapałem, z zaangażowaniem z rana ruszyłem - jeszcze nie było godz. 9 jak pojechałem. A tu takie akcje... Gdybym chociaż gdzieś stanął, czy coś to może byłoby inaczej, ale nie... Jechałem cały czas bez postoi. A zresztą nikt się nie domyśli takiej sytuacji ani nie przewidzi. W sposób losowy się coś zadziało, co nie dzieje się przez dziesiątki, setki godzin. A nagle się zadzieje... Jak tak na to patrzę to, że to mnie już wkurwiło od rana to jedno... Ale może lepiej, że dzisiaj a nie na ostatniej trasie: Trasa Osinów Dolny - Berlin. Bo tamta jest jednak nie powtarzalna i bardzo ważna. A do tych cholernych Gryfic, pod ten zasrany szpital to mogę sobie zawsze pojechać dowolną drogą. Więc to tylko straty wizerunkowe, nie powtarzalne dane GPS do analiz (np. prędkości, grup prędkości itd). Utracone, i nic nie poradzę. To też wina kamery, że w przypadku błędu zapisu nie zamyka pliku GPS szybciej... Wtedy ewentualna strata byłaby ostatnich sekund a nie znacznej części. W przypadku GPS to nawet ponad godzina czasu! Tyle przy nie przerwanym zamykaniu potrafi upychać danych do pliku LOG nim dokona jego zamknięcia. No ale dobra, pomińmy tą kamerę, choć nie ukrywajmy, że te zdarzenie jakoś negatywnie na mnie wpłynęło. I dalsza część trasy aż do samego Rewala do którego jechałem wzdłuż drogi DW110 nie była spokojna. Same złośliwości czy w to w stronę cholernych samochodziarzy tych po prostu było za dużo. Odwaliło im i to mocno, z tym masowym od rana wyjeżdżaniem z nad morza... Najpierw zjeżdżają, potem wyjeżdżają ciągle źle. A, że niestety wakacje trwają dalej... To zaraz się zaczną kolejne urlopy... I kolejne masowe wyjazdy nad te cholerne morze... Na dzisiejszej trasie, dokładnie w pierwszą stronę, wzdłuż drogi DW110, natrafiłem na kolejny urbex. Jakieś małe pocieszenie... To prawdopodobnie są Grądy jeszcze? Taki pojedynczy opuszczony domek. Data na kalendarzu który w nim znalazłem zatrzymała się na Maj 2013 r. Więc prawdopodobnie od ponad 9 lat jest opuszczony, nie wygląda tragicznie. Da się go zwiedzać. Choć w piwnicy nie byłem (nie miałem lampki) - zajrzę pewnie innym razem. I na samym strychu też nie. Musiałbym tam wchodzić po wątpliwej drewnianej drabinie, bo nie ma schodów. A znowu ta podłoga na strychu, przynajmniej miejscami nie zachęca. No ale dobra, takie małe pocieszenie na dzisiaj - mały urbex. A po nim już sama trasa nad morzem. A potem powrót... z JS... która miała być w Rewalu a wyemigrowała do Niechorza... To ostatecznie wracaliśmy z Niechorza, mając po drodze jeszcze kolejne urbexy... Dzisiejsza niedziela, ostatni dzień mojego urlopu i jeden z ostatnich tak ciepłych dni (przynajmniej w tej fali upałów), upływał w sumie dość ciekawie... A aby nie było to mimo starań nie załapałem się dzisiaj na zachód słońca... Byłem godzinę za szybko w domu aby na niego zdążyć! I to licząc się z tym, że obecnie dni są już niestety dość krótkie. I z każdym dniem problem będzie się znowu pogłębiał. Jak ja tego nie lubię, tego oczekiwania na coraz krótsze dni, zimę która za nimi stoi. Znów tęsknota za wiosną, potem latem... A przecież te chwile szczęścia, są tak marne, tak krótkie, że w zwykłej codzienności są nie zauważone...
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2022 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 1076

  • Trasa nr [łączna]: 1156
  • Trasa nr [na blogu]: 1070
  • W tym tygodniu: 5
  • W tym miesiacu: 20
  • W tym roku: 114

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1144 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1058 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 12 dni

  • Stan Licznika Poczatkowy: 9121.45 km
  • Stan Licznika Końcowy: 9218.13 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 9211.97 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 21735 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 21831 km

  • Maksymalna prędkość: 37.3 km/h

  • Przejechałem: 96.68 km
  • Przejechałem [msc]: 1261.16 km
  • Przebieg roweru [rok]: 4663.41 km
  • Przebieg roweru [suma]: 45917.72 km

  • Przejechalem w 2022: 4663.41 km
  • Podroż dookoła świata (2022) 11.6585 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 114.7943 [%] km

  • Czas jazdy: 06:10:26 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 2903:50:51 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 2680:24:43 h
  • Czas Jazdy Suma (2022): 309:30:32 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 78:47:59 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 03:56:24 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:42:54 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:29:28 h

  • Średnia: 15.68 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego w ostatni lipcowy dzień, określa nowy rekord kilometrowy dla miesiąca. W ogóle +1000 km to strasznie dużo, a w tym miesiącu wyszło mi nawet 1261 km. I to jest coś! Pięknie się zaczął miesiąc i pięknie kończy. Prócz dużej ilości jazd z Aurelią, było sporo samochodem - tu też rekordy, i sporo straconego, wcale nie taniego paliwa. Ale tam... Nie żałuję. Ważne, że się udało, parę fajnych tras się zrobiło - głównie po Niemczech, ale nie tylko w Polsce też byłem, w tym miesiącu w końcu robiłem trasę 45 tyś km z Aurelią: "45 000" Aurelio !: "Nadmorskie miłości". I zwiedziłem parę nowych dróg. A na finał miesiąca, miałem ostatnią dobrą wyprawę z JS w dobrze znanych nadmorskich szlakach. Ale też coś nowego! I trochę wyjazdów typu urbex. Tych było sporo. Na nie których trasach było ich po kilka razy. Więc, niepotrzebnie nie chcę wracać do tego co było nie dobrego w tym miesiącu (uszkodzenie w Aurelii), to niestety jednak ważny element naszej wspólnej historii. Było, zdarzyło się. No trudno... Kilometry lecą dalej, za nami kolejne wydarzenia. Na razie ten czas biegnie wolno. Ale wkrótce, może już nie będę o tym pamiętał? Póki co przyzwyczajam się do nowych sakw. Takie "workowane" - Wheel up. Przejechałem za sakwami w zasadzie cały Szczecin. I już wiele wskazywało na to, że zamówię z internetu bo nie ma... Ale w jednym miejscu mieli jeszcze jakieś - w Koniku na ul. Ku Słońcu. Nigdzie nie ma natomiast sakw Crosso. Polecane, dobrej jakości to oczywiście nie sprzedają. Ale jakiś syf to tak, chętnie... No co z tym narodem się dzieje... To co dobre, pożądane to nie jest sprowadzane. Nie, bo po co? Prawda... Ale syf to tak, z chęcią sprowadzają i durniom wciskają. No dobra, co mam to mam, trochę pojemne są chociaż mogłyby być lepsze. To nasza trzecia wspólna trasa. I już się do nich powoli przyzwyczajam. Już jest inaczej niż na pierwszej trasie do Berlina. Dzisiaj mnie już tak mocno nie przeszkadzało to, że trochę inaczej się rozkładają siły na nich. I po prostu się jakoś jechało, w częściowo znaną, częściowo nową przygodę! O ile do Rewala jeszcze znane drogi, to powrót trochę nowy - przez Konarzewo. Do wsi Drozdówko potem Drozdowo. To akurat te nowe drogi. Ja już tu kiedyś jechałem nad morze w taki sposób - przez Górzycę, potem Czaplin Mały i Czaplin Duży. Tylko ja wyjeżdżałem na drodze DW102. A my ją dzisiaj dosłownie kawałkiem minęliśmy w stronę Lędzina i odbiliśmy na Drozdówko. Tam niby fajnie - póki się asfaltowa droga nie skończyła... Takie typowo polne drogi, zasypane piachem. Na Aurelii było ciężko, ale na rumaku JS... to w takich warunkach całkiem całkiem! No ale ona ma opony 2,25" a ja 1,65". Kiedyś już o tym myślałem. Dziś na nowo pojawiły się we mnie takie myśli czy nie kupić Aurelii 2" opon, z myślą właśnie o takich typowo leśnych drogach. Normalnie po nich nie dam rady jeździć. Ale na takich oponach? :) A miałem wam drodzy czytelnicy pokazać tą historię z przed lat, gdy przez Górzycę jechałem nad morze: Bałtyckie szlaki. Dzisiaj podobnie wracaliśmy. Jest tu jeszcze tyle dróg, tyle miejsc do odkrycia. I życie wydaje się jakieś pełniejsze, mające większą wartość gdy nie dzieli się tych chwil samemu a z kimś . Dobre chwile powrotu do Gryfic szybko mijały. Ostatecznie jednak nie pojechaliśmy do Górzycy, a dalej przez Borzęcin wzdłuż Regi. W Otoku skręciliśmy na Prusinowo i wróciliśmy przez Niekładź do Gryfic. Po Gryficach ostatnia rundka to tu to tam zajechać. I w dalszą, powrotu drogę wybrałem się już samotnie tylko ja i Aurelia... Byłoby romantycznie gdybyśmy wracali wraz z zachodem słońca! :) Tylko na to było dziś za wcześnie :) No ale przynajmniej wróciłem o normalnej porze do domu. Po nie każdej wyprawie to się udaje!... No i tak minęła ta fajnie spędzona niedziela w doborowym towarzystwie! :)

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa31lipca2022zdj1.jpgtrasa31lipca2022zdj2.jpgtrasa31lipca2022zdj3.jpgtrasa31lipca2022zdj4.jpgtrasa31lipca2022zdj5.jpgtrasa31lipca2022zdj6.jpgtrasa31lipca2022zdj7.jpgtrasa31lipca2022zdj8.jpg


Mapa przebiegu trasy :)