27.04.2025
Jazda nr: 1571

Tagi: biomasa, makowice, narnia, wiejskie_przygody |

Trasa z dnia dzisiejszego zgodnie z założeniem z wczorajszego dnia i tym samym z wczorajszej trasy: Trudami dnia. Weszła w życie! Mimo trudności i zaorania się trasą udało mi się pokonać przede wszystkim siebie. Może znowu robię ten błąd, że jadę za wcześnie na krótkie trasy. Może lepiej byłoby mi później wyjechać. Byłoby cieplej. Mniej by wiało. No ale dobra. Trudno zmienić swoje nawyki... A te każą mi wyjechać tak szybko jak to możliwe. Jakoś szkoda mi dnia. Oczywiście te podejście ma sens przy trasach 100 km i dłuższych bo tam trochę czasu zejdzie na ich realizację. No ale dobra. Najważniejsze jest to, że pojechałem. Zobaczyłem. I wróciłem. Zakładałem, że trasa będzie miała ok. 20 km. Bo dojazd do Trzygłowa w dwie strony to będzie z 20 km. I jeszcze Makowice + 10 km. Ostatecznie wyszło nieco więcej. Bo ja wracając z Trzygłowa miałem już ponad 20 km za sobą. Nie łatwej ale pięknej drogi. Odkryłem w końcu tajemnicę drogi przy jeziorze i okazało się, że jest to odnoga drogi, którą nie pojechałem. A w samej okolicy już byłem... Byłem na drodze pod Trzygłowem, która przechodzi w takich majestatycznych rejonach... Przy polach, tudzież posadzone nie wielkie drzewa. Kiedyś się tak przejechałem wyjeżdżając z drogi na Brodniki blisko drogi na Jabłonowo. W tych stronach jest jeszcze jedna odnoga, ta która bezpośrednio prowadzi do Trzygłowa i którą to dopiero dziś pierwszy raz tak naprawdę ruszyłem i pierwszy raz tak naprawdę zwiedzałem te strony. Wjeżdżając również w inne polne i leśne dróżki - bez przejazdu, kończące się na polach w stronę Jabłonowa. Jedna, którą nie pojechałem - była przejezdna. Wyprowadziłaby mnie na drogę w stronę Jabłonowa. I jest zaznaczona na mapie! Zrobię tą odnogę. Przy okazji jak będę w Trzygłowie rowerem czy coś. Poza tym chcę sprawdzić jeszcze jedną polną drogę, przy której zasadzone są te pięknie prezentujące się drzewa. Podejrzewałem, że wyjadę tą drogą przy jakieś posesji w Jabłonowie. Jednak mapa OpenStreetMap wyprowadza mnie z błędu. Wg. jej wskazań nie przebiję się przez strumyk wody - objadę pole i wyjadę dróżką przy torach, blisko Brodników. Mimo to, jak będzie mi dane tam pojechać to chętnie pojadę i sprawdzę tą drogę bo mnie mocno zainspirowała w dniu dzisiejszym. Zrobiłem tam kilka fajnych zdjęć... I pojechałem już znaną aczkolwiek z racji na tyle lat i kilometrów... zapomnianą w wspomnieniach drogą - która wyprowadziła mnie za Trzygłów. Jak już wspominałem. W tych rejonach byłem. Nie jechałem jednak odnogą na Trzygłów a za Trzygłów - dla formalności zrobiłem dziś ten odcinek po latach bo dokładnie od trasy: Ostatnia przygoda w roku nie jeździłem tu. A minęło od tego czasu aż: 51 755 km! A to z kolei przekłada się na okres (2694 dni), które dają: 7 lat; 4 miesiące; 2 tygodnie i 2 dni. Kontynuując dzisiejszą przygodę po męczących trasach, walcząc z wiatrem przechodziłem do realizacji drugiej części dzisiejszej przygody... A ta ciągnęła mnie na Makowice - dokładnie na lotnisko. Aby zobaczyć co się dzieje w temacie pozostawionego tam biokomponentu...
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2025 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 1580

  • Trasa nr [łączna]: 1657
  • Trasa nr [na blogu]: 1571
  • W tym tygodniu: 5
  • W tym miesiacu: 17
  • W tym roku: 45

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1643 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1557 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 14 dni

  • Stan Licznika Poczatkowy: 25715.5 km
  • Stan Licznika Końcowy: 25762.05 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 25590.05 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 4131 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 4177 km

  • Maksymalna prędkość: 29.9 km/h

  • Przejechałem: 46.55 km
  • Przejechałem [msc]: 485.09 km
  • Przebieg roweru [rok]: 1028.44 km
  • Przebieg roweru [suma]: 62461.9 km

  • Przejechalem w 2025: 1028.44 km
  • Podroż dookoła świata (2025) 2.5711 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 156.1548 [%] km

  • Czas jazdy: 02:55:17 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 3983:53:59 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 3760:27:51 h
  • Czas Jazdy Suma (2025): 68:25:33 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 31:20:42 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 01:50:38 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 01:31:14 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:22:48 h

  • Średnia: 15.96 km/h
Dzisiejsza trasa kontynuuje moje wczorajsze zmagania. I idzie z tego całkiem ładny wynik. Czyżbym po trochu siebie nie doceniał i miał już większe możliwości? I może tylko się ograniczam... Bo wciąż psychika słaba. I to może działać na moją nie korzyść? Może tak być. Chciałem już spróbować i pojechać np. trasą Buszującego w Zbożu. Myślę także o nowych trasach i przygodach a mianowicie: Czaplinek - Szczecinek. I być może na dniach... Wybrałbym się. Aby trochę podzielić poziom trudności i się sprawdzić to pierwszym krokiem była wczorajsza trasa: Trudami dnia. Teraz pozostaje zrobić Buszującego w Zbożu i atakować Czaplinek. A potem inne trasy, inne przygody! I może już śmielej patrzeć w stronę 100 km tras? Tych od 2024 r. nie robiłem. A w samym 2024 r. tez ich za wiele nie było. Czas wrócić do tego co było dobre... Wykorzystać wiosnę a po niej lato aby najeździć się - no nie da się na zapas bo zawsze się będzie chciało - no ale się najeździć. Niech te statystyki tras pójdą w górę. Niech nie miłe wydarzenia z przeszłości oddalą się dzięki temu. A tym czasem dzisiejsze zmagania. Zgodnie z przewidywaniami - było dziś ciut cieplej. Ja się trochę słabo ubrałem. Mam co prawda letnią koszulkę rowerową ale wziąłem na nią za ciepłą bluzę. Jak już się chciałem przebierać to nie było sensu. A ten wciąż mocno i chłodniej wiejący wiatr tylko zniechęcał. Także - moja przygoda rozpoczęła się od przyjazdu do Trzygłowa. I zaliczenia tutejszej drogi, i jak się okazuje znajomej okolicy. W dalszej perspektywie był dłużący się powrót z Trzygłowa na Baszewice. A z Baszewic pojechałem na Waniorowo aby jeszcze raz przejechać bokiem przy mojej pięknej Narnii.. Pięknie tam. I tak spokojnie. Nie rozczulałem się jednak. Wiele mi nie potrzeba już od świąt Wielkanocnych nie mogę się na nowo pozbierać i ciągle mnie łapią takie smutniejsze momenty, i muszę walczyć z tym aby się nie popłakać. Tylko sam do końca nie rozumiem w czym problem... Czy to sytuacja rodzinna, wspomnienia czy co tym razem!? Jakbym był kobietą mógłbym powiedzieć, że hormony. A może? Bo nie widzę powodu - takiego racjonalnego dla tego smutku, który mam. Dziś też mnie brał ten smutek. Jak sobie pomyślę o tym mijającym czasie i jak wiele się w tym okresie zmieniło, wydarzyło... To okres np. ostatnich 10 lat jak zacząłem na poważnie jeździć, i rozwijała się moja znajomość z Aurelią. Począwszy od 2015 r. sporo wydarzeń będzie miało swoje podsumowanie w okresie 10-ciu lat. A nie każdy niestety z tych których znałem doczekał tych chwil. A może tu tkwi mój smutek? Sporo takich wydarzeń. Dobijająca codzienność nie pomaga. I po prostu nie radzę sobie z tym wszystkim co się dzieje. Mniejsza o to. Jeśli ten problem będzie powtarzał podobnie jak problem z przerzutką, która znowu nie chce poprawnie wchodzić na niektóre przełożenia - te najlżejsze - to trzeba będzie temat dalej poruszać. Tym czasem minąłem już moją piękną Narnię, i wkrótce kolonię Sowna. Wyjechałem na drodze DW108. Powrót do Płotów się dłużył. Pod ten wiatr ciężko. Zmęczenie dawało się we znaki. Prowadził mnie jednak cel z którego nie chciałem rezygnować! I ostatecznie nie zrezygnowałem. Pojechałem drogą przy ogrodach działkowych w stronę centrum miasta. I walcząc o każdy przejechany kilometr skierowałem się drogą na Makowice. Ciężko mi było dojechać. I nawet ten odcinek drogi się dłużył nim w końcu dojechałem. Od razu wjechałem na lotnisko i skierowałem się na początek pasa startowego od strony wsi. To tutaj od 2024 r. jest przywiezione to coś... Co prawdopodobnie jest biokomponentem paliwowym. Stąd tag. projektu: "biomasa". Faktycznie - trochę jej ubyło. Widać gdzie leżała, bo są ślady. I ile zabrano. Jednak wciąż tego pozostało bardzo dużo. No i nie ma pewności czy nie jest to dowożone - czy już tylko wywożone. Przejechałem się nie mniej w okolicy tego syfu. Zrobiłem sobie kilka fotek. I wróciłem do domu. Powrót w większości był lepszy - z korzystniejszym kierunkiem wiatru. Tylko po samym rodzinnym mieście było ciężko. Jakoś jednak dojechałem - padnięty nie mniej niż wczoraj. I to pomimo krótszej trasy. Krótsza ale piękna. Dobrze było się przejechać. Popatrzeć na piękne wsie w tych wiosennych barwach. I dobrze było spędzić miło czas. Oby tylko dzisiaj mnie taki ból egzystencjalny nie wziął jak wczoraj. No bo w wczorajsze po południe tak się nie mogłem odnaleźć.. Tak było mi pusto i samotnie. A wystarczyła chwila rozmowy.. Aby ten efekt minął. Aby zmęczenie mogło dojść do głosu i aby sen mógł zabrać mnie z tego świata.. Tylko jak to będzie dziś? Oby nie było tak samo...

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa27kwietnia2025zdj1.jpgtrasa27kwietnia2025zdj2.jpgtrasa27kwietnia2025zdj3.jpgtrasa27kwietnia2025zdj4.jpgtrasa27kwietnia2025zdj5.jpgtrasa27kwietnia2025zdj6.jpgtrasa27kwietnia2025zdj7.jpg


Mapa przebiegu trasy :)