Dzisiejsza trasa kontynuuje trasy z towarzyszami :-) Dziś w zasadzie będąc precyzyjnym z towarzyszką :-) Trasy po wciąż nie odkrytej i wciąż nie zgłębionej Wyspie Chrząszczewo! Pod Kamieniem Pomorskim. Byłem tu nie raz.. A tak naprawdę ciągle kręcę się w koło tych samych dróg i tych samych miejsc tj. Chrząszczewa, Chrząszczewka czy Buniewic. Na zbiorczych mapach, które wciąż u mnie kuleją.. Widać białe ślady. Pojedynczych dróg, których jeszcze nie odkryłem. I jeśli się uda to chętnie bym jeszcze w tym roku zakończył ten epizod. Może jesienią? Jak nie będzie tyle robactwa. Dziś wydawało mi się, że wieje. I podobnie jak wczoraj nie jest za ciepło ale to tylko takie odczucie nie koniecznie znajdujące odzwierciedlenie w rzeczywistości. Jak dojechałem do Kamienia i zaczynałem trasę w dzisiejsze po południe było +24℃. A jak wracałem już bliżej zachodu słońca, którego dziś nie było.. Czyli po godzinie 20 (było +20℃). Nie jest to taki duży spadek.. A jednak ta odczuwalna jakoś waha się niżej.. Za pewne przez ten silny wiatr, który znowu oznacza zawirowania w pogodzie a wraz z nimi wahania temperatur. Z racji bliższej jesieni to te zawirowania idą w dół.. Ja się w sumie spodziewałem, że zdążę ogarnąć więcej tematów. A tak naprawdę dzień poświęciłem na uzupełnianie informacji z projektu URBEKS. Ile zdążyłem to tyle zrobiłem.. A w po południowe godziny - po godzinie 15 ruszyłem z Aurelią do Kamienia Pomorskiego. Zaopatrzyłem się jedynie jak w dawne czasy - w zdjęcia mapy - wskazujące drogi i miejsca gdzie mnie nie było. A ten GPS w telefonie tak wspaniale działa, że i tak trudno się nim kierować. Jak kierunek mój czy w który jadę niekoniecznie na mapie odwzorowuje rzeczywistość.. Łączyło się to z niepotrzebnym oddalaniem się od nieznanych dotąd dróg.. A w końcu te były celem! A zresztą dzisiaj taka pogoda. I jeszcze nie wypocząłem po wczorajszym dniu. A dokładnie trasie: Trasa Grabowo-Trąbki-Stargard. I taki zmęczony.. Bez życia.. Próbuję dzisiaj działać - przy odkrywaniu nowych dróg.. Ale w sumie ważniejsze od nowych dróg jest spędzenie po południa w miłym towarzystwie! :-) Dziś prędko chmury słońce zabrały. I ostatecznie nie było pięknego zachodu słońca :( Szybko taka szarość.. A wraz z nią smutek.. Jednak dzisiaj byłem już zbyt zmęczony by skupiać się na depresji.. Jakoś ten dzień przetrwałem. I chociaż ten.. A co będzie dalej.. To będę się martwił w te kolejne dni..
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2026 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1849
Trasa nr [łączna]: 1925
Trasa nr [na blogu]: 1839
W tym tygodniu: 3
W tym miesiacu: 12
W tym roku: 120
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1910 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1824 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 15 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 33351.6 km
Stan Licznika Końcowy: 33382.94 km
Stan Licznika Końcowy2*: 33183.59 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 11714 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 11746 km
Maksymalna prędkość: 32.5 km/h
Przejechałem: 31.34 km
Przejechałem [msc]: 526.05 km
Przebieg roweru [rok]: 3523.63 km
Przebieg roweru [suma]: 70150.59 km
Przejechalem w 2026: 3523.63 km
Podroż dookoła świata (2026) 8.8091 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 175.3765 [%] km
Czas jazdy: 02:44:43 h
Czas Jazdy Suma (ever): 4472:59:06 h
Czas Jazdy Suma (blog): 4249:32:58 h
Czas Jazdy Suma (2026): 225:11:20 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 32:24:44 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 02:42:04 h
Średni czas jazdy w tym roku: 01:52:36 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:17:54 h
Średnia: 11.47 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego rozpoczynała się dla mnie na ul. Szczecińskiej. W Kamieniu Pomorskim. Stąd udawałem się po towarzyszkę dzisiejszej podróży na osiedle Chopina. Po drodze pogrążony byłem w swoich myślach jakie te życie jest chujowe. Otaczają mnie niekompetentne debile. Sam pracując z AI nie poradziłem sobie z realizacją strony projektu URBEKS. A więc zleciłem to dalej. I co mi to dało? Kolejne powody do wkurwiania się.. Bo kolejny programista poprawia po AI używając AI. A przecież on jest mądrzejszy i lepiej sobie radzi.. no na pewno.. :| Także kolejne wkurwiające chwile wraz z uzupełnianiem opisów miejscowości lub obiektów. Przerwałem jednak tą farsę niepowodzeń. I pojechałem na dzisiejsze rowerowe spotkanie. Myśląc jednak dalej o życiu.. Miałem spinę z pewnym zjebem umysłowym w ciągu drogi DW107 (ul. Dziwnowska). Chamska ulica. Tu się ciągle dzieją złe rzeczy. A władze miasta i kurwy milicyjne olewają sprawę. W takich momentach z czystą świadomością głoszę hasła: JEBAĆ POLICJĘ!!! Od czego kurwy są? Od pouczania obywatela aby dla własnego bezpieczeństwa łamał przepisy ruchu drogowego, przepisy które mają egzekwować pracownicy tej zjebanej jednostki jaką jest: "policja"? Choć dla mnie mentalnie to są zjeby z milicji. I ci kurwa kierowcy zajebani. Zjeby pierdolone.. Nie rozróżniający chodnika od jezdni. Nie rozróżniający CPR od DDR nie mówiąc już, że dla nich CPR/DDR/Chodnik nie ma znaczenia do jeżdżenia po nich swoimi autami. Co jest mną stop piętnowane w internecie. No nie powiem. Zdenerwowałem się. Bo znowu droga DW107 (ul. Dziwnowska) w Kamieniu. Znowu sytuacja tutaj. A tym czasem moje zgłoszenie chamskiej sytuacji z tego odcinka drogi z dnia 31.07.2026 r. nie zostało jeszcze rozpatrzone przez milicje. Zgłoszenie na STOP AGRESJI poszło. Zgłoszenie przekazano do KPP Kamień Pomorski. A nikt się nim nie zajął. A tym czasem - kolejna spina. Z kierowcą Mercedesa ZS 541MS który wykrzykuje hasła, że jest ścieżka. Gdzie?! Gdzie do chuja jest ścieżka?! Ta ta każda zjebana umysłowo kurwa co nie rozróżnia chodnika od CRP/DDR/JEZDNI powinna mieć skonfiskowany samochód. Stanowi zagrożenie dla siebie i innych. Śmieć jebany. Wkurwił mnie. A byłem mocno zajęty myślami o tym jak chujowe jest moje życie. W tym czasie - do standardowych problemów - znowu hałasuje hamulec... Albo to wina szprychy? Sam nie wiem. Ale jak dla mnie z przednim hamulcem jest coś znowu nie tak.. I to chyba nie jest wina regulacji (Trasa "20-stka": testy po serwisowe). Problem powrócił wczoraj po ok. 50 km przejechanych po regulacji.. Nie pisałem już o nim na trasie: Trasa Grabowo-Trąbki-Stargard. Skupiłem się zbyt mocno na wkurwieniu na GŻ, które przeszło mi dopiero po urbeksie. Jakby nie ten urbeks to nie wiem jakby się skończyła ta trasa. To hamulec napierdala. Dziś z jakiegoś powodu napierdala również przedni błotnik powodując dodatkowy hałas. To jeszcze taka kurwa chodząca, taka kanalia życiowa która pieści swoje przerośnięte ego tym wypasionym mercedesem będzie się pultać, że jadę ulicą. A niech wypierdala. On i jego przerośnięte ego w tym zbyt drogim jak na jego malutki rozumek aucie. Wiele elektroniki nie zastąpi braku mózgu. Mam zbyt nerwowe życie. Zbyt mocno dotykają mnie takie błahe sprawy. A to znowu sprowadza mnie na drogę wkurwiania się na GŻ- który wiedzie sobie beztroskie życie w którym nic nie robi i nic nie musi.. Wkurwiające.. Taka wolność. On nie prowadzi bloga jak ja. Nie ma bardziej odpowiedzialnej pracy jak ja. Mnie tak kurwa łatwo nie jest.. No ale dobra.. Chuj z tą pizdą. Pomachałem mu środkowym palcem ale nie stanął. Czyli pizda. Boi się bezpośredniej konfrontacji. Pojechałem po koleżankę KZ. I wkrótce ruszyliśmy tradycyjnie przez cały Kamień na Wyspę. Po dalej rozjebanej ul. Orzeszkowej. Odkryliśmy nowe drogi. I przepiękne wciąż nie zniszczone ludzką chciwością miejsca. Te miejsce przynajmniej na mapie OpenStreetMap nazywa się "Bożęcin". W pewnym momencie na mapie droga się urywa ale polem można by było jechać dalej. Ale czy tam się przejedzie (w kierunku Buniewic)? No nie wiem. Puściłem sobie tutaj drona. Oblatałem trochę te tereny nim całkowicie dzisiaj chmury przysłoniły słońce. Wykorzystało się ostatnie okazje do fajnych fotek na opuszczonych stogach siana :-) Już przerośnięte trawą. Raczej więcej niż z rok te siano tak pozostawiono.. A na koniec.. Ruszyliśmy w kierunku Buniewic by przyjechać się polną drogą. A w pewnym momencie nawet przedrzeć nią z powrotem do Chrząszczewa. Tą drogę przez pole nie raz widywałem. I w końcu po niej pojechałem. Niezwykła przygoda. Na której na chwilę straciłem panowanie nad Aurelią. Pośliznąłem się nogami o te cholerne trawska, zeskoczyły mi nogi z pedałów :D No ale poradziłem sobie. Nie było wywalenia się - przynajmniej tym razem. No i dłużący się powrót na osiedle Chopina. Musiałem odprowadzić KZ pod dom.. Po czym sam wróciłem.. I właściwie oficjalna część trasy kończy się na ul. Szczecińskiej przy Lidlu gdzie stawałem. Ale wracając natknąłem się na rajd 1008 km (RAJD BAŁTYK - BIESZCZADY) edycja 2026 r. (21-23.08). Pierwsi zawodnicy już jechali przez Golczewo przez DW108 na Płoty. Wkurwiający jednak byli te typy które używały mocnych mocno migających lampek.. To wkurwia. Oślepia i przeszkadza. A jak się zahaczy takiego zjeba to oczywiście wina kierowcy.. No to tak aby nie było, że czepiam się jedynie tych zjebanych umysłowo samochodziarzy... Rowerzystów jeśli zasłużą też. Te wszystkie IN MINUS sprawy.. Kradną radość z dzisiejszego wyjazdu i osłabiają jego moc. Świat jest zły. Zjebany. I potrzebuje pilnego a przy tym globalnego resetu.. Aby mogła w końcu zastać normalność..
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)