Trasa z dnia dzisiejszego jest bardzo ciekawą i niecodzienną wyprawą. No ale co by nie mówić, z pewnych względów - jest małym oszustwem. Nie chodzi nawet o to, że na wyspę podjechałem samochodem! Bardziej rzecz w tym, że nie wytrwałbym tam z rowerem w tych ściśle porannych godzinach. Atak tych krwiożerczych bestii był tak ogromny, była ich taka ilość, że jeśli przyjechałbym tam rowerem to od razu musiałbym z stamtąd uciekać. Bo nie dałoby po prostu rady. I spryskanie się środkiem na owady nie wiele w tym temacie pomogło. Po prostu ich ilość była zbyt duża, przebijali się przez tą ochronę, próbowali sforsować okna w samochodzie, gdzie się przed nimi ukryłem - dzisiaj z koleżanką JS. Byliśmy trochę wcześnie. W sumie nawet za wcześnie... Wschód słońca w Kamieniu Pomorskim następował o godzinie 5:45. Ja tam jechałem już o godzinie 4. I jeszcze przed 5 byłem na miejscu. Co prawda już powoli zmrok odpuszczał ale wraz z pierwszymi pojaśnieniami obudziły się komary. Także mój pomysł na poranną przejażdżkę po wyspie się nie udał... Dzisiejszy wyjazd był do tego bardzo ciężki i nawet nie chodzi o ten poranek tylko te upały, które od kilku dni trwają. Dość gorące noce. A jeszcze z rana takie ciężkie powietrze, robiło się tak mglisto... I w ogóle wciągu dnia było bardzo ciepło. Mamy do czynienia z taką sytuacją, która w moich stronach się często nie zdarza... A więc sytuacja w której już rano normalnie wyskoczyłem w krótkich spodenkach i koszulce. Niestety jednak nie nacieszyłem się ciepłą pogodą i oczekiwaniem na wschód słońca... Te krwiożercze bestie też już nie spały i od razu przechodziły do zmasowanego ataku. Z powodzeniem można było ich setki zabijać a na ich miejsce pędziły kolejne zastępy - liczone w tysiącach... Zamysł naprawdę fajny. Myślałem o tym od kilku dni, nie dawno byłem tutaj na zachodzie słońca i było ciekawie. Ta konkretna miejscówka - za Głazem Królewskim. Jednak na wschód słońca ta miejscówka się nie sprawdziła... I nie chodzi jedynie o komary... Tu powtarzam: gdyby nie auto to byłby problem i trzeba byłoby się stąd ewakuować. Druga sprawa to pozycja słońca na niebie. Po prostu słońce wzeszło z takiej strony, że trochę zasłaniały je drzewa. Nie mniej i tak zrobiłem nagranie, i tak zrobiłem kilka fajnych ujęć i w tak w trudnych warunkach. Więc wyjazd nie był taki zły. Z tymże, że z rowerem byłem tylko ja. A JS była jako osoba towarzysząca dzisiaj... :) Nie mniej jak wspominam i tak było fajnie choć trudno. I miejscówka trochę nie pasuje. Teraz się w sumie zastanawiam w którą stronę będzie się przemieszczało te słońce w kolejnych dniach, potem w miesiącach? Czy będzie szło w stronę Kamienia, jeszcze bardziej chowając się za drzewami czy w przeciwną - wtedy byłoby lepiej - bo by się oddalało od drzew. Najrozsądniej byłoby to sprawdzić tylko wymagałoby to poświęcenia jednego wyjazdu na wschód słońca. A wiadomo, że ze wschodami nie jest łatwo. A z drugiej strony dochodzi jeszcze kwestia dojazdu do Wyspy Chrząszczewo. Czy nawet Kamienia Pomorskiego. No ale jednak trzeba dojechać. Jednak na pocieszenie jednak można powiedzieć, że w kolejnych dniach powinno być nieco łatwiej. O coraz późniejszych godzinach następowałby ten wschód słońca. A wiadomo, że nastąpi on ok. 15-20 min po wspominanej godzinie. Skoro dziś była mowa o godzinie 5:45 to tak naprawdę słońce zaczęłoby się wyłaniać dopiero w okolicach godziny 6... W kolejnych dniach będzie to następowało jeszcze później aż do sztucznego przesunięcia czasu na czas zimowy - no ale do tego wydarzenia jeszcze sporo czasu bo to dopiero 29.10 nastąpi. Póki co wschód będzie coraz później następował. Więc pewnie jeszcze nie raz pojadę i sprawdzę choćby samodzielnie jaki będzie kierunek poruszania się tego słońca. Oby był korzystny! Bo miejscówka naprawdę fajna i fajnie by było porobić tutaj ujęcia ze wschodem słońca.
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2023 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1289
Trasa nr [łączna]: 1368
Trasa nr [na blogu]: 1282
W tym tygodniu: 5
W tym miesiacu: 12
W tym roku: 122
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1356 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1270 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 12 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 17090.4 km
Stan Licznika Końcowy: 17129.05 km
Stan Licznika Końcowy2*: 17009.65 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 29566 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 29605 km
Maksymalna prędkość: 31.7 km/h
Przejechałem: 38.65 km
Przejechałem [msc]: 491.01 km
Przebieg roweru [rok]: 4774.51 km
Przebieg roweru [suma]: 53828.76 km
Przejechalem w 2023: 4774.51 km
Podroż dookoła świata (2023) 11.9363 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 134.5719 [%] km
Czas jazdy: 02:49:03 h
Czas Jazdy Suma (ever): 3430:09:49 h
Czas Jazdy Suma (blog): 3206:43:41 h
Czas Jazdy Suma (2023): 322:01:53 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 30:37:05 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 02:33:05 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:38:23 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:29:16 h
Średnia: 13.72 km/h
Dzisiejsza wyprawa jak już wspominałem niekoniecznie dobrze wychodziła. I była pełna niespodziewanych awarii i problemów :( Rozwalił się statyw do kamery, to takie szkolne badziewie, kupione byle jak najtaniej. Kilka razy był używany ten statyw, w końcu się poddał i się rozwalił. Ułamało się mocowanie jednej z trzech nóg, ostatecznie cała noga statywu odpadła. I trzeba było kombinować... Tak na słowo honoru to zrobiłem. Całą sytuację ratowało to, że nie było wiatru. Do tego ustawiłem kamerę na ten wschód w taki sposób, że nie łapało tego wschodzącego słońca... Musiałem poprawiać, w sumie dwukrotnie poprawiałem. Także na godzinnym nagraniu takie poprawki. A na końcu niepotrzebnie wyłączyłem - jeszcze chwilę mogłem to pociągnąć - całość jeśli chodzi o nagranie wyszła tak sobie: Wschód Słońca - Wyspa Chrząszczewo / Kamień Pomorski - 19.08.2023. A w sumie to wszystko przez pogodę. Ostatnie dni takie dość upalne, noce nie lepsze... Jeszcze rano, ta mgła, jeszcze te komary. Jak nie praży, to leje ciągle... I takie te wakacje do dupy. Trudno się jakoś sensownie za coś wziąć. I trudno sensownie coś osiągnąć. W sumie miałem plan i wtedy też nie spałem w zasadzie całą noc... Aby ten wschód robić 15.08. Jednak tego dnia szła burza i deszcz, i rano raczej by nic z tego nie było. Na miejscu jednak zastała mnie nie oczekiwana sytuacja na którą nie byłem przygotowany - czyli ten atak komarów. Sporo utrudnił. Wybranie jeszcze słabego jak na ten dzień roku miejsca na ten wschód nie ułatwiało sprawy. Teraz całość musiałaby się opierać na tym w którą stronę te słońce będzie podążało w kolejnych dniach... Bliżej morza (korzystnie dla mnie) bo nie będę musiał zmieniać miejscówki - czy bliżej Kamienia Pomorskiego (niekorzystnie). Był też pomysł, w sumie też o tym pomyślałem nie tylko JS, ale nie chciałem zmieniać pierwotnych planów aby ustawić się na ten wschód na moście, którym wjeżdżamy z Kamienia na Wyspę i odwrotnie z Wyspy do Kamienia. To mogłoby mieć sens... Tu jest ładne wejście w Zalew Kamieński. No cóż, zrobiliśmy dziś jak zrobiliśmy. No ja mam nadzieję, że to powtórzę, efekty będą lepsze. A na przyszłość będzie cenne doświadczenie gdzie lepiej się ustawiać na te wschody. No jeśli chodzi o wschody słońca ze względu na ich specyfikę, nie było mi często dane je podziwiać. Najczęściej to na studiach gdy mieszkałem w akademiku Uniwersytetu Szczecińskiego, na wysokich piętrach tego wieżowca mając okna od strony wschodniej. Z rana i tak nie spałem. No ale w terenie wschody zaliczałem rzadko. A z Aurelią to już w ogóle. O wiele częściej zachody... To tak. A o nie to zresztą prościej... I może dlatego? :) Moja trasa dzisiaj w sumie nieco się przedłużyła ale tuż po wschodzie słońca - ignorując robactwo - i tak przejechałem się po wyspie, odkrywając nowe miejsca i robiąc piękne zdjęcia, w tym dopiero zaczynającym się dniu. To wyjątkowa pora - zaraz po wschodzie, te światło, mgła, rosa... Tu wszystko ma znaczenie! Pod tym względem świetnie! Ujęcia są. Tylko szkoda, że sprzęt zawodzi. Z jednej strony mamy ten rozwalony statyw. Z drugiej strony mój wierny do tej pory aparat: Sony DSC HX350 też odmówił posłuszeństwa. On co prawda od miesięcy się psuł no ale miałem nadzieję, że to nic takiego. A niestety - ewidentnie ma jakiś problem z mechanizmem wysuwania obiektywu. Nie chce się wysuwać, próbuje bo słychać, że to robi po czym się chowa do środka i wyskakuje tylko informacja: "wyłącz i włącz aparat". Robiłem to dzisiaj do znudzenia wiele razy i nie udało się uruchomić Soniacza. Więc jedynie zdjęcia robiłem nowym telefonem Sony Xperia 1 V i szkolnym aparatem Nikon Z FC z obiektywem 28 mm 2.8F. Nie wyszło to najgorzej, jednak brakuje mi zoomu. No cóż... To tak, z rana przejechałem się. Potem ruszyłem z samego Kamienia na wyspę jeszcze raz, jeszcze raz ją objeżdżając i sprawdzając kolejne te znane i nieznane drogi. W ten sposób i rano i przed południem znalazłem fajne miejsca na Wyspie Chrząszczewo. I mimo wszystko kawałek się przejechałem. Choć dziś jestem już wypruty z sił. W ostatnie kilka dni prawie nie spałem... Dzisiejszej nocy prawie w ogóle... I tak pojechałem. Mocno zmęczony i dobity tą pogodą ale pojechałem! I walczyłem o te ujęcia :) I fajne wspomnienia - a te pozostają przecież na zawsze. A swoją drogą nie zawsze chodzi tylko o tłuczenie kilometrów (jak dziś)... Czasem do głosu dochodzą inne potrzeby - zdjęcia itd. :) Czy fajne spędzenie czasu. Tylko te komary... To one wszystko psuły...
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)