Dzisiejsza trasa odbyła się tak trochę z poczucia obowiązku niż faktycznie chęci. W ostatnich dniach, z początkiem tego tygodnia jakoś weny na rowerek nie mam. Nie podoba mi się ta pogoda. Jest taka męcząca... Jak nie pada ciągle, to zimno... Dzisiaj to w ogóle nie wiedziałem jak się ubrać. Szukałem takich cienkich długich spodni ale nie mogłem ich znaleźć. Albo mam je wrzucone w sakwy przy rowerze albo w samochodzie spakowałem na przebranie. To jest przecież kuriozum aby w połowie wakacji ubierać się jak na jesień. Dzisiaj z rana się w sumie tak czułem - jakby to był późny wrzesień... Jesień... A nie wakacje. Temp. maksymalna w ciągu dnia nie przekroczy 18℃. Nadal możliwe opady deszczu, częste zachmurzenia. I ten silny wiatr... Było to bardzo zniechęcające aby jechać. W innych okolicznościach pewnie bez wahania bym pojechał... A tak dobija mnie to, że z jednej strony nie jeżdżę, z drugiej mam pewne zaległości w różnych obszarach moich działań i nieco trudno jest mi sobie z tym poradzić... Nie mam za bardzo do tego warunków w domu aby ogarniać te sprawy. Teraz zacząłem urlop tak jakby "przymusowo". I jest jeszcze gorzej bo na razie mijają te dni tego urlopu i nic z niego nie wynika... Tylko zmarnowany czas. To już lepiej było tego urlopu nie mieć, jak to taka pogoda ma być... I to ma tak wyglądać to po co... No ale skoro już jestem... Jakoś się zachęciłem do jazdy i ruszyłem w trasę przed godziną 10 rano. No trochę za ciepło się jednak ubrałem. Ta pogoda jednak... No nie wiadomo jak to się ubrać. Gdyby było +20℃ to wiadomo jak, nie ma problemu. A tak? Długie spodnie niestety grubsze bo tych cienkich nie znalazłem, polarowa koszulka. Tyle co, czapkę z daszkiem miałem ;) Bo jednak w cienkiej ale długiej było stanowczo za ciepło. I w drogę. W sumie nie potrzebnie pojechałem przez Resko w stronę Nowogardu. Tylko sobie kilometrów dorobiłem. A dzisiaj jakoś sił na jazdy nie miałem w ogóle... :( Pierwotny plan jaki miałem również nie udało się zrealizować. Nic się jednak nie stało! :) Jak to mówią: "bez spiny są drugie terminy". Także nie tym razem to następnym. Jeszcze sobie pojadę w tą trasę - interesuje mnie konkretne miejsce pod Nowogardem i konkretna droga, na której byłem w wakacje 2015 r. A jak się okazuje to jedyna znana mi droga, na której w tamtych czasach (2014 - 2015 r.) byłem z Aurelią a nie odtworzyłem tej drogi odkąd mam kamerę (styczeń 2016 r.) i piszę bloga. Dzisiaj w sumie wydawało mi się to dobrym pretekstem aby jechać. Przy okazji nie byłoby tej dziury! No ale się słabo na to przygotowałem to fakt. Tyle o ile sprawdziłem te leśne drogi pod Nowogardem. Nawet nie sprawdziłem zdjęć z rzeczonej trasy tylko jadę. Póki mam myśl aby jechać to jadę bo się rozmyślę i tyle z tego będzie... Więc pojechałem. A co z tego wynikło to wynikło. Wiele wskazuje na to, że i tak przypadkiem nowe drogi odkryłem. Dokładnie drogi w okolicy wsi Ostrzyca. A mnie dokładnie chodzi o skrzyżowanie drogi DW106 z drogą do Ostrzycy (Ostrzyca z lewej strony) a z prawej taka polna droga, którą wyjeżdża się przez Starogosazcz do Długołęki. A z niej można wrócić do Nowogardu od strony ul. 15 Lutego. W sumie miałem taki plan. A, że trochę się nie udało... No trudno. W sumie nie mam pewności, że rzeczonego 2015 r., dokładnie w dniu 03.07.2015 r. faktycznie pojechałem na wprost skrzyżowania z Kulic. A nie jakoś inaczej. Okres końca 2014 r. i 2015 r. jest problematyczny. Nie ma opisu tras, śladów GPS. W sumie nie wiadomo co i jak było przejechane. I teraz właśnie mam taki problem - wiem, że na pewno byłem przy Sąpolnicy i pojechałem prosto. A potem przez Nowogard. No ale którędy ja jechałem z Kulic czy tu prosto, czy inną drogą do Ostrzyc? To już nie wiem. Nie mam niczego co mogłoby na to wskazywać. A pamięci po tylu latach... No trudno oczekiwać, że wszystko się będzie pamiętać. Szczególnie, że wtedy nie wydawało mi się to na tyle istotne - jak wydaje się dzisiaj...
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2023 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1274
Trasa nr [łączna]: 1353
Trasa nr [na blogu]: 1267
W tym tygodniu: 1
W tym miesiacu: 15
W tym roku: 107
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1341 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1255 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 12 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 16440.2 km
Stan Licznika Końcowy: 16504.51 km
Stan Licznika Końcowy2*: 16385.11 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 28915 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 28979 km
Maksymalna prędkość: 34.6 km/h
Przejechałem: 64.31 km
Przejechałem [msc]: 662.34 km
Przebieg roweru [rok]: 4149.93 km
Przebieg roweru [suma]: 53204.18 km
Przejechalem w 2023: 4149.93 km
Podroż dookoła świata (2023) 10.3748 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 133.0105 [%] km
Czas jazdy: 03:40:20 h
Czas Jazdy Suma (ever): 3391:13:54 h
Czas Jazdy Suma (blog): 3167:47:46 h
Czas Jazdy Suma (2023): 283:05:58 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 45:19:21 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 03:01:17 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:38:45 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:29:11 h
Średnia: 17.54 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego miała powtórzyć fajną przygodę z początku wakacji 2015 r. A więc czegoś co działo się ponad 8 lat temu. Do końca się jednak nie udało. Do końca brakuje szczegółów z tamtych dni. No ale wiele wskazuje na to, że prawdopodobnie mogłem tak jechać. A może jechałem tą drugą drogą, bliżej Wierzbęcina, bezpośredni dojazd do Ostrzycy? Tylko tamtą drogę mam już zaliczoną. Tą, którą dziś wybrałem nie. Więc wybrałem nową drogę - najpierw w ogóle przemęczając się z tym aby w ogóle dojechać tutaj do Kulic. O ile jeszcze do Reska jakoś dojechałem to z Reska ta droga mi się tak dłużyła... Zacząłem się nawet zastanawiać, że po co tak jadę... Mogłem sobie przecież pojechać do Łosośnicy czy Żabowa i tam odbić na Jarchlino. Zawsze to szybciej by było. A dzisiaj szczególnie wskazane - gdyż jak się okazuje mam rozładowane albo uszkodzone powerbanki. W sumie mam problem z wiernym powerbankiem Xiaomi MI2. To oczywiście nic nowego. To było naprawiane. Znowu mam wyrobione porty USB. Trzeba na nowo naprawić. A drugi zapasowy powerbank był na jednej kresce (redmi 5000 mAh). Wytrzymał wiernie - naładował do pełna raz baterie jeszcze - dzięki temu jakoś przetrwałem. Nie chciałem jednak przedłużać trasy, kombinować... Dzisiaj był ewidentnie nie mój dzień. Pogoda była męcząca, ten cholerny wiatr. Mimo trudności jakoś dojechałem do Kulic, a z nich jechałem do Ostrzyc. Tylko nie potrzebnie skręciłem. Była tam taka nieprzyjemna droga. Polna, miejscami zarośnięta. Trochę robactwa - przez to nie sprawdziłem drogi w telefonie. A teraz mając nowy w pełni sprawny telefon - mógłbym! No nic... Nic się nie stało, znalazłem się w nie znanych leśnych stronach Nowogardu, z których to wyjechałem z powrotem na drodze DW144 - w sumie robiąc nie potrzebne okrążenie. Bo to mi nic nie dało - po za tym, że poznałem nowe strony! :) Na pewno powtórzę tą trasę i to tą drogą niezależnie od tego czy faktycznie tak jechałem do Ostrzyc w dniu 03.07.2015 r. czy nie. To przecież nie istotne co robiłem wtedy - to było wtedy a nie dziś. Mnie zależy na konkretnej drodze w Sąpolnicy i tą drogę zrobię. Dziś się nie udało to następnym razem. Dzisiejsza trasa "może" wpadka, pokazuje jak jeszcze wiele miejsc muszę poznać, jak jeszcze wiele jest do odkrycia... No dobra, nie chętnie ale byłem na DW144. Wróciłem do Nowogardu i ominąłem jego centrum bocznymi nieprzyjemnymi drogami. Drogi fatalne, ale za to widoki! Wyjechałem tym samym w Wojcieszynie z którego powrót to już prosta sprawa. Miejscami po dawnej drodze DK6, miejscami po jej nowym śladzie. Dalej walcząc z wiatrem a co gorsza ze zmęczeniem. Już za Nowogardem tak mi się ciężko jechało. A gdy minęło już 50 km na liczniku... To w ogóle. Wróciłem taki dobity - bardzo zmarnowany jakbym przejechał co najmniej 130 km... No ale to ciekawe: Wojewódzka trasa. Bo po ostatniej takiej trasie nie byłem wcale zmęczony... Nie to co dzisiaj. Może pogoda mi nie służy, może ten dzień taki? No a jeszcze te odczucie, że tak mało się ma tego wolnego... Nie to co nauczyciele. Oni to faktycznie mogą wypocząć i ogarniać swoje sprawy... A tu będzie mnie wszystko męczyć, ta pogoda - bo prognozy nie są optymistyczne, życie w którym tkwię. I pewnie będzie tak, że minie urlop za wiele się podczas niego nie uda zrobić (bo nie mam ku temu odpowiednich warunków) i wrócę taki zniechęcony do czegokolwiek bo dalej będzie mnie męczyć świadomość o zaległościach i idących za tym problemach z ich nadrobieniem aby w końcu choć na chwilę wyjść na prostą... Aby znowu wyjść na prostą. Bo to się czasem zdarza - trudno ten stan osiągnąć a gdy już się udaje to niestety nie trwa on zbyt długo.
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)