27.06.2022
Jazda nr: 1049

Tagi: drzewa, zdradzieckie_drogi, wiejskie_przygody |

Dzisiejsza trasa to jest po prostu porażka. Jakieś nie porozumienie. Więcej ambicji i nadziei niż mogłoby się faktycznie coś dobrego zdarzyć. To w sumie tak lekko zapomniany temat. Przypominam sobie o nim na koniec czerwca, gdzie w między czasie trochę tam różnych tras zrobiłem. A tu sobie przypominam, i już w miniony weekend o tym myślałem, że sobie w tym tygodniu pojadę na ta trasę. Spróbuję przebić się przez ten zasrany strumyk pod Gostyniem i polecę sobie przy rzece Rega. Prawdopodobnie się tam przebiję pod tą całą estakadą. Nie sprawdziłem jednak tej teorii. Taki miałem plan. A plany wiadomo lubią się zmieniać. Zresztą chrzanić te plany. Jak ma się jeden zamysł na dzień czy na trasę to trzeba z niego korzystać i właśnie to realizować. A nie robić co innego. Miałem dzisiaj jechać z JS, może w okolice tego Rzęskowa. Ostatnio sporo o tej wiosce myślę. Może w kontekście tej Gryfickiej Urbanizacji? -> Gryficka Urbanizacja. A może całkiem innym. Temat pojawiał się nawet dzisiaj w szkole. W ten pierwszy wakacyjny dzień. Podobno coś ma ruszyć z tym planem tej śmiesznej obwodnicy. I podobno zmiana organizacji ruchu na ul. Trzygłowskiej (ale tylko wyjazd z Gryfic, potem chyba nie ma nazwy poza numerkiem w drogach gminnych czy tam powiatowych, nie wiem co to za droga) -> (Gryfice - Trzygłów - Jasiel - Unibórz), ma związek własnie z tym projektem. Ostatecznie upierają się się durnie, że da się zrealizować ten projekt, i będzie przechodzić przez Borzyszewo (przez Zielin chyba nie bo jak?), i wychodzić gdzieś w Jabłonowie. A stąd iść w okolicy ul. Żwirki i Wigury w Gryficach (pod DW109). Dla mnie absurd. Ale co ja tam wiem. No nie mniej dziś miałem inne plany. I miałem je realizować z koleżanką JS. Jednak zmieniłem te plany na rzecz przejechania nie ukończonej trasy: Zdradliwe oblicza lasów oraz Zdradliwe oblicza lasów 2. Tak szczerze to pasowałoby mi się zmierzyć z tym wyzwaniem za kilka dni. Musiałby być jednak spełniony jeden warunek. Przez kolejne dni ma w ogóle nadal nie padać. A tym czasem już od nocy między 27.06 a 28.06.2022 r. zapowiadane są deszcze a w kolejnych dniach burze i jeszcze większe ulewy. A to komplikowało moje plany. Stawałoby się powodem wylęgarni cholernego robactwa (jakby dziś go nie było -.-), a także utrudniało przeprawę przez strumyk (taaa.. jakbym dziś miał szansę). Gdyby pogoda się uspokoiła i szła w stronę suszy to dzisiaj bym nie próbował jechać. Poczekałbym jeszcze kilka dni i wtedy może byłaby szansa. Bo dzisiaj to tylko jadę na wielkim w kurwie wobec tych kurw zasranych z Lasów Państwowych Nadleśnictwo Resko. Ile mnie te kurwy zajebane w tym roku na wkurwiali.... To tylko ten blog pamięta. To mnie bardzo swego czasu zniechęcało do jeżdżenia po lasach i takich drogach. Stąd zresztą narodził się pomysł, że odpuszczę sobie całkowicie jeżdżenie po lasach, w dniu gdy przednia opona w Aurelii przekroczy dystans 30k km. A to już nie długo. Zresztą po dzisiejszych bojach, to nie wiem czy już nie zrezygnuję bo już mnie się nie widzi wjeżdżanie na cokolwiek innego niż asfalt. I nie będę patrzył na to, że do 30k przedniej opony w Aurelii brakuje jeszcze: 1478 km. (bez dzisiejszej trasy oczywiście).
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2021 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 1055

  • Trasa nr [łączna]: 1135
  • Trasa nr [na blogu]: 1049
  • W tym tygodniu: 1
  • W tym miesiacu: 17
  • W tym roku: 93

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1123 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1037 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 12 dni

  • Stan Licznika Poczatkowy: 7910.97 km
  • Stan Licznika Końcowy: 7929.33 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 7929.7 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 20524 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 20542 km

  • Maksymalna prędkość: 38 km/h

  • Przejechałem: 18.36 km
  • Przejechałem [msc]: 668.3 km
  • Przebieg roweru [rok]: 3374.61 km
  • Przebieg roweru [suma]: 44628.92 km

  • Przejechalem w 2022: 3374.61 km
  • Podroż dookoła świata (2022) 8.4365 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 111.5723 [%] km

  • Czas jazdy: 01:29:41 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 2822:40:00 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 2599:13:52 h
  • Czas Jazdy Suma (2022): 228:19:41 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 46:07:12 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 02:42:47 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:27:19 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:27:49 h

  • Średnia: 12.38 km/h
Trasę z dnia dzisiejszego rozpoczynała jedynie ciężka pogoda (upał w cieniu do +34℃). To temp. rzadko spotykane, stąd nie często okazję w takich jeździć. Najczęściej w taką pogodę jeździłem w 2015 r. A w późniejszych latach to już sporadycznie no może jedynie 2019 r. coś jeszcze przynosił takiego. A tak to, kilka dni w roku. Dlatego każda taka szansa jest na wagę złota. Mogłem ją wykorzystać lepiej. Bo nie wiadomo kiedy się znowu nadarzy szansa na w ogóle jazdę w temp. +30℃ a co dopiero tak znacznie powyżej jak dzisiejsze (+34℃). Tak sobie nawet dzisiaj pomyślałem, że to wszystko spieszyłem. I być może już takiej szansy nie będę miał aby zrobić takie kilometry na obecnie eksploatowanej przedniej oponie Aurelii, którą użytkuję od trasy: Makowice. Zastanawiacie się po co mi to? ;) To w sumie proste. Różne warunki atmosferyczne a w szczególności pogoda ma ogromny wpływ na zużywanie się opon. Dla równowagi zużycia chciałoby się pojeździć nieco więcej w warunkach typu +30℃. W tych sporo kilometrów (głównie po asfaltach) robiłem w 2015 r., na oryginalnej przedniej oponie Aurelii. Chcę na pewno pobić każdy wariant przejechanych km opony OBECNEJ od TAMTEJ. A to będą przecież km zrobione w podobnych warunkach i na podobnych drogach (chodzi o nawierzchnię) itd. Takie tam, nie wiem zboczenie? A może jedynie zwykła ciekawość. No ale dość o tym. Ważniejsze jest to, że nie pierwszy raz trasa się nie udaje. Dojeżdżam do końca drogi, wszystko jest tutaj zrujnowane i zniszczone. Coraz bardziej. Coraz więcej wyszarpanych drzew. Połamanych gałęzi. Całe pobojowisko. I nadal drogi zagradzane są złamanymi, wyrwanymi korzeniami drzewami prawdopodobnie jeszcze z okresu Stycznia albo Lutego 2022 r. Przez tyle msc śmiecie a nie leśnicy nadleśnictwa Resko tego nie ogarnęli. To nie przeszkadzało im jednak w dokonywaniu rzezi kolejnych hektarów lasów. To tylko dobitnie mnie zniechęca do oglądania lasów od środka. Masakra. Próbowałem wbić się do tego strumyka najlepszą aczkolwiek zarośniętą drogą. Jednak problemem było zwalone drzewo, i pełno kałuż z brudną wodą w tych stronach lasu. Susza nie działa. Miałem nadzieję, że to wyschnie w cholerę a robactwa nie będzie. Nic z tego. Mimo spryskania się spreyem i tak się rzucili do ataku a ja rzuciłem do odwrotu. Próbowałem się przebić kilkaset metrów dalej. Bez skutku. Wszystko zniszczone, a potem zarośnięte. Więc wróciłem do tej drogi pierwotnie jechałem. Omijałem ją zniszczonym lasem. Tylko się poszarpałem tam o te gałęzie, wystające pienie itd. Ciągle coś wbijało mi się w Aurelię albo we mnie. Ciągle coś lądowało w szprychach koła. Ciągle kurwa coś. I coś i coś. I robactwo. Mój trud był jednak daremny. Okolica tej małej ścieżki wodnej była zarośnięta do granic wszelkiej przyzwoitości. A gdyby tego było mało to strumyk nie wyschnął. Choć miałem na to dużą nadzieję. Zarósł jak jebany rumcajs, co od od wielu lat z lasu nie wyłaził... pederasta pierdolony... Jednak nie wyschnął. A ja nie miałem wyjścia jak wbrew wszystkiemu szarpać się na nowo w drodze powrotnej byle jak najszybciej stąd wyjechać. Ja tak kurwa kląłem dzisiaj na tych zajebanych leśników... Tylko bym któregoś dziś zobaczył to nie skończyłoby się to spotkanie dobrze. Pierdolona kurwa mafia leśników zajebanych. Powinni już dawno rozpierdolić to towarzystwo jebanego skurwysyństwa!!! Najbardziej w tym roku właśnie wkurwia mnie ten las na którym pieczęć sprawuje Nadleśnictwo Resko. Banda jebanych kurw. Będę ich gnoił póki mi życia starczy. Tak wszystko niszczą i dewastują... I to się kurwa nazywa ich "ekologia" czy jakieś działania w lesie?! To jest pozbawione jakiegokolwiek sensu, jakiejkolwiek logiki. Bez zasadne działania które są jedynie częścią polityki okradania lasów z ich najcenniejszych walorów. To jedynie napełnianie sobie przepchanych kasą sakiew. Ehh... Nie mogę dłużej kontynuować tego tematu bo się tylko w nieobliczalny sposób wkurwiam. Na koniec coś jeszcze pokażę. Niewinne zabłądzenia w tych cholernych lasach, należących pod te jebane Nadleśnictwo Resko: Leśnymi przygodami. Moje kolejne wspomnienia, i kolejne próby odnalezienia się tutaj już nie są takie przyjemne. Po tym nieudacznictwie, dałem już sobie spokój z dalszym jeżdżeniem dzisiaj. Byłem zaorany i fizycznie i psychicznie. Wróciłem do domu, gdzie mogłem kontynuować nadrabianie wpisów na blogu. A tu taka mała uwaga. Jebany serwis TwojaPogoda z której do tej pory brałem mapki pogodowe wkurwia mnie już do reszty i ogranicza mi dostęp do historycznych prognoz. Jednak spokojnie. Nie są jedyni i niech się fuckają. Znalazłem sobie dobre zastępstwo - prognozy pogody z Radia Maryi. Są dostępne na YouTube. Są historyczne prognozy. Uratowały mnie w tym kryzysie ostatnich dni, gdzie nie zabezpieczyłem sobie zdjęć z prognozy 16 dniowej TwojaPogoda. I po prostu nie miałem co wstawić do niektórych wpisów jak np: Rowerowo-Przygodowy-Dzień!. A wspominam o tym i będę jeszcze o tym wspominał aby nie było zdziwienia, że dodaję coś nowego z innych niż dotąd źródeł. No nie moja wina, że TwojaPogoda leci na dno. Jest z nimi coraz gorzej... A ja się też już nie wyrabiam i nie zabezpieczam sobie na bieżąco mapek w przód. Jeszcze parę miesięcy temu poza małymi wpadkami szło mi to sprawnie. Ale teraz? Ostatnie miesiące czy w zasadzie cały niestety wciąż trwający 2022 r., udowadnia mi, że może się starzeję, ale już nie jestem na tyle produktywny jak niegdyś. Już sobie tak dobrze nie radzę jak niegdyś... Niestety... Może mi to przejdzie. A może tak zostanie. Na tę chwilę nic nie wiadomo. Wiadomo tylko, że kolejne wpisy na pewno coś więcej ujawnią jak potoczy się te moje życie. Mnie w sumie ciekawi perspektywa najbliższych 1478 km. Czy wytrwam w zniechęceniu jakie mam dziś do jeżdżenia po lasach itd. Czy jednak się przełamię i jeszcze wrócę na takie drogi. W ogóle ciekawi mnie życie po 45 tyś km z Aurelią czy to jakie jeszcze czekają nas przygody. I czy będą lepsze niż te dzisiejsze. Bo to jest maskara. Pogryziony, poraniony. Zresztą dla Aurelii to też nie jest dobre jak najeżdżam, przedzieram się przez te gałęzie i zły teren. Tam idzie nogę skręcić... Ciągle się coś wbija i rani jak nie Aurelię to mnie... Czasami takie spartańskie warunki się zdarzały no ale w tym roku, ta nieudolność moja w tych lasach pierdolonego Nadleśnictwa Resko przekracza już wszelkie granice... Dobra. Zakończę ten wpis słowami: byle do następnej, lepszej, trasy!.

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa27czerwca2022zdj1.jpgtrasa27czerwca2022zdj2.jpgtrasa27czerwca2022zdj3.jpg


Mapa przebiegu trasy :)