Trasa z dnia dzisiejszego miała wyglądać inaczej, dzisiejszy dzień miał być szczęśliwy, w końcu na niego tak bardzo czekałem. Moją jedyną radością było to, że wyjadę z tego piekła z tego miasta. A wszystko się sypnęło gdy byłem w pracy.. I nie powróciłem w rodzinne strony. Wręcz przeciwnie. Spakowany i przygotowany do wyjazdu powróciłem. W ten piękny, słoneczny ciepły dzień. A, że złe wieści pojawiły się rano - jeszcze po 8 rano, zdezorganizowały mi cały dzień. Przybity zły, i nieszczęśliwy odliczałem czas do końca pracy, aby jeszcze przed dopuszczalną godziną wyjścia pierdolnąć ten syf i sobie pójść w pizdu, wrócić do internatu i tu przejebać do końca dzień na nic nie robieniu bo co innego pozostaje mi do roboty?! W pracy i tak nic nie robiłem, a nawet jakby było coś do roboty to i tak bym nie robił bo nie miałem kurwa na to ochoty!
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2020 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 580
Trasa nr [łączna]: 662
Trasa nr [na blogu]: 576
W tym tygodniu: 5
W tym miesiacu: 21
W tym roku: 56
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 653 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 567 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 4156.72 km
Stan Licznika Końcowy: 4167.55 km
Stan Licznika Końcowy2*: 4162.7 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 343 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 354 km
Maksymalna prędkość: 30.5 km/h
Przejechałem: 10.83 km
Przejechałem [msc]: 627.79 km
Przebieg roweru [rok]: 1743.49 km
Przebieg roweru [suma]: 24309.22 km
Przejechalem w 2020: 1743.49 km
Podroż dookoła świata (2020) 4.3587 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 60.773 [%] km
Czas jazdy: 00:48:59 h
Czas Jazdy Suma (ever): 1535:39:18 h
Czas Jazdy Suma (blog): 1312:13:10 h
Czas Jazdy Suma (2020): 113:49:50 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 39:53:37 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 01:53:59 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:01:58 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:15:45 h
Średnia: 13.54 km/h
Dzisiejsza trasa jest w pełni nie udana, a tytułowy "smutek" to i tak łagodnie nazwane to co się wydarzyło.. Nie chcę zdradzać tu szczegółów i o nich nie napiszę ale nadmienię tylko, że rzecz i mój brak powrotu ma związek z tym pierdolonym "koronawirusem", którego uważam za zwykłą ściemę, która ma na celu kontrolowanie społeczeństwa a w najbliższym czasie wprowadzenia obowiązkowych szczepionek, które dopiero doprowadzą do fali zgonów i jeszcze głębszego kryzysu! To są metody z rodu gestapo. Wciągu ostatnich dni, ludzie powariowali, a ja t skomentuję tak: ludzie nie stali się z dnia na dzień pojebani, tylko teraz przestali się ukrywać i ujawnili swoje oblicza. Mając dzisiaj wszystko i wszystkich w pogardzie, wróciłem w skromne progi internatu, nie mając już wiary ani nadziei, że jutro tj. (28.03) gdzieś sobie pojadę. A plany rowerowe na powrót w rodzinne strony jak najbardziej miałem. Teraz w najlepszym razie będą przełożone na przyszły tydzień. A co przyniosą dni? Tego można się dowiedzieć tylko poprzez czytanie kolejnych wpisów..
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)