Dzisiejsza trasa kontynuuje moje podboje przy trasach Gryfickiej Urbanizacji. W zasadzie robię to co nie udało mi się zrobić ostatnio czyli na trasie: Brodnicka Urbanizacja 2. Specjalnie pojechałem wówczas już drugi raz w okolicę Brodnik aby zaliczyć polną drogę łączącą właśnie Brodniki z Gryficami od strony ul. Chabrowej i tych wszystkich pól bez nazwy. Tutaj prawdopodobnie przejdzie droga - II część obwodnicy Gryfic. Czy tak naprawdę będzie to się dopiero okaże... I będzie to II czy III część też nie wiadomo. Wiadomo, że te drogi nie są takie oczywiste. Dopiero za trzecim podejściem (czyli dzisiejszym) udało się zrobić ten przejazd! Moje pierwsze podejście było kompletną klapą. W ogóle nie widziałem tej drogi: Szkoła & Brodnicka Urbanizacja. Za drugim podejściem widziałem drogę ale ta okazała się być "zalana". Poczekałem więc tak długo jak mogłem czyli do niedzieli.. dzisiejszego dnia. Dzisiaj jest kulminacja temp. ta sięga blisko 29℃. Jest naprawdę ciepło i od paru dni nie pada. To wciąż za krótko... No ale chociaż taki okres daje szansę na to, że podeschnie trochę ta droga i jakoś się przebiję ;) W sumie trochę podeschła. W jedną stronę się przebiłem zaś w drugą już na sam koniec i to dosłownie na sam koniec wpierdoliłem się w te zalane pole - jednym butem drugim nie. Byłem jednak przygotowany! Zrezygnowałem z pomysłu zakładania kaloszy bo to ciut przesadny środek... Wziąłem jednak skarpety i buty na zmianę ale ich nie zakładałem... Dobra tam... jest na tyle ciepło, że szybko podeschnie a jakoś się tak strasznie nie zamoczyłem. Była to jednak ciężka przeprawa bo dosłownie przedzierałem się przez zarośniętą drogę pełną robactwa i niebezpieczeństw. Wszędzie chwasty. Atakujące końskie muchy i inne dziadostwo. A podkusiło mnie niepotrzebnie wracać tam ze względu na taką jakby "dwu częściową" drogę - tak to wygląda na mapie. No ale tak naprawdę ta część - po lewej stronie - która idzie polem nie istnieje. Ta część prawa jak patrzymy na mapę (zobacz na mapę z wpisu) - bliżej takiego zielonego koloru - istnieje ale jest zarośnięta. I nie jest wcale dwu częściowo podzielona (na mapie) w rzeczywistości jest. No ale przyjmijmy taką prawdę - to co się dzieje w rzeczywistości nie musi i często nie odpowiada wersji cyfrowej naszego świata w tym przypadku mapy OpenStreetMap. Oczywiście zgłoszę te problemy podobnie jak inne uwagi zgłaszałem. I nawet część zgłoszeń jest już rozwiązana! Dzięki temu świat na mapie coraz bardziej przypomina ten rzeczywisty. A wraz z nim coraz słabiej widzę możliwość poprowadzenia II etapu obwodnicy Gryfic. No dobra zdaję sobie sprawę, że takie projekty planuje się z 30-sto letnim wyprzedzeniem. No ale czemu urzędasy przez 30 lat wydają zezwolenia na budowę, sprzedają działki skoro wiedzą, że może tędy pobiec droga?... Wszystko się komplikuje. Nie ważne - ważne jest to, że się przedostałem. Szukałem tej drugiej odnogi drogi ale bez powodzenia to droga prawdopodobnie chowająca się w polu. Nawet jeśli w nią wjadę - w jedną z technicznych dróg - nawet zaryzykowałem. Jedną pojechałem ale to nie była ta właściwa... - to i tak nie wyjadę na wyznaczonej polnej drodze do Brodnik. Możliwe, że ta droga jest zaorana i w chwili obecnej to jest po prostu pole. Być może kiedyś był taki przejazd stąd ten historyczny ślad na mapie... No ale to jest tylko zgadywanie co było... Widzimy to co jest. Na siłę, z dużą wolą przedarcia się dałem radę zaliczyć ślad na mapie. I w sumie po niego przyjechałem a przy okazji - zrobiłem brakujące ślady trasy przy Smolęcinie :) I zrobiłem dodatkowe kilometry. Bo powiedzmy, że po wczorajszej trasie się aż tak nie zjechałem: Nadmorskim szlakiem. To musiałem się dobić ;) I miałem na to czas to najważniejsze. A zresztą jechać tylko na Brodniki... Przyznałbym się do porażki, że wcześniej mi się nie udało :) A tak zrobiłem ten dojazd "dodatkowo" w ramach Gryfickiej Urbanizacji. A w pierwszej części trasy zrobiłem trasę na Smolęcin zwiedzając drogę przy rzece Redze. Nie była to jakaś przyjemna trasa. Nic dziwnego, że wcześniej ją omijałem no ale i tak w Smolęcinie i okolicy często nie bywałem... A jakbym bywał to bym omijał tą polną, zjechaną przez auta i maszyny rolnicze drogę. Miejscami błoto. A tam gdzie trochę drzew to nie dość, że błoto to i komary... Ten okres bez deszczu był po prostu za krótki. Jakby jeszcze parę dni nie padało to ok.. Na pewno by się polepszyło. Nie ma jednak na to szansy - jutro ma padać i kilka dni bez deszczu zostaną zniweczone. Znowu będzie mokro, wylęgarnia robactwa będzie trwała w najlepsze.
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2024 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1466
Trasa nr [łączna]: 1544
Trasa nr [na blogu]: 1458
W tym tygodniu: 5
W tym miesiacu: 13
W tym roku: 110
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1530 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1444 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 14 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 22711.9 km
Stan Licznika Końcowy: 22750.16 km
Stan Licznika Końcowy2*: 22600.14 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 1120 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 1159 km
Maksymalna prędkość: 31.9 km/h
Przejechałem: 38.26 km
Przejechałem [msc]: 467.76 km
Przebieg roweru [rok]: 3591.31 km
Przebieg roweru [suma]: 59449.89 km
Przejechalem w 2024: 3591.31 km
Podroż dookoła świata (2024) 8.9783 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 148.6247 [%] km
Czas jazdy: 02:47:36 h
Czas Jazdy Suma (ever): 3789:38:32 h
Czas Jazdy Suma (blog): 3566:12:24 h
Czas Jazdy Suma (2024): 225:42:29 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 29:43:08 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 02:17:10 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:03:07 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:25:57 h
Średnia: 13.75 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego była taką dwu częściową przygodą, rozpoczynającą się od dojazdu do Smolęcina przez Kocierz. Po tych rozwalonych płytach przy dawnym wysypisku śmieci i drogą wzdłuż Topoli... Kryła się tutaj jedna dróżka, którą rowerem jeszcze nie miałem okazji odkryć. Prowadziła prosto do Smolęcina przy jednym z większych tutejszych gospodarstw. Po zrobieniu tego przejazdu jechałem niezbyt przejeżdżalną drogą w stronę rzeki Regi. To w sumie nowe strony, które nie dawno odkryłem. I tutaj była jeszcze jedna droga przy Redze, prowadząca w stronę elektrowni. Jest tutaj jeszcze kilka domków i tutaj bywałem ale nigdy nie jechałem przy tej drodze dalej - w kierunku Kocierza. A jak się okazuje jest droga. Niezbyt przyjemna ale jest. Na pieszo to jeszcze ujdzie ale rowerem to męczenie się. W wielu miejscach musiałem prowadzić bo nie byłem wstanie jechać. Udało się jednak pokonać ten fragment trasy i zaliczyć kolejne dotąd nieznane drogi. I w zasadzie na tym mógłbym zakończyć dzisiejszą trasę wraz z coraz ładniejszym i cieplejszym dniem. Zamiast tego jednak pojechałem dalej do Gryfic. Moim celem nie są jednak kilometry a zwiedzanie - przez to objazd przez Gryfice zrobiłem na skróty aby niepotrzebnie nie jechać przez miasto. Wbiłem się w Gryficki park i zaraz bokiem przejechałem miasto wyjeżdżając na dość ruchliwą w dniu dzisiejszym drogę DW109. W obydwu kierunkach bardzo duży ruch aut, w ten ciepły dzień - który niejako kończy weekend. Ilość aut na tej drodze to było przegięcie. Z powodzeniem naliczyłem gdzieś z 250-300 aut (w obydwu kierunkach oczywiście) z którymi się po drodze mijałem. Jeśli w te 40 min... Może ciut dłużej może ciut mniej mijam się z 300 autami to ile ich jechało przez cały dzień?! Bardzo dużo i po prostu przesadzają z tym jeżdżeniem. Te samochody powodują bardzo duże zagrożenie, wyprzedzają chamsko rower... Wpychają się bo muszą jechać i wcale nie zważają na kierowcę z naprzeciwka któremu chamsko jadą na czołówkę. Im jest większe natężenie ruchu tym jest więcej takich sytuacji. I trudno się czuć komfortowo na drodze... Nim jednak przyjdzie mi walczyć o życie... Zawalczyłem o drugą część dzisiejszej trasy, która zamyka się w temacie Gryfickiej Urbanizacji. Zjechałem z drogi DW109 na polne drogi, na których poległem. I od razu udałem się w te zalane miejsca. Jest nieco lepiej niż kilka dni temu ale dalej stoi tu sporo wody. Udało mi się jednak ten problem ominąć. Pozostało jedynie przedrzeć się przez zarośla, walczyć z muchami końskimi, które atakowały raz po raz... I udało się! Strasznie zmachany, lało się ze mnie jak z prysznica normalnie ale się udało... To był kawałek dosłownie kilkaset metrów może mniej ale to było naprawdę wykańczające... Na tym mógłbym poprzestać i wracać no ale nie! Ambicja ponad wszystko. Wracałem tym polem bo tam jest tak jakby "rozejście się" tych dróg... Po prostu z dwóch stron jeżdżą maszyny rolnicze i zrobiły dwa ślady. A ja muszę zaliczyć każdy z nich. I robiąc ten gorszy mocniej zalany pod sam koniec wpakowałem się jedną nogą (dokładnie lewą) w tą wodę. A tak nie wiele brakowało aby wyjść z tej próby bez szwanku a to niestety... :) Zawsze się musi coś odwalić i się odwaliło... No mniejsza o to. Najważniejsze, że się przebiłem i jeszcze szukałem tej drugiej drogi, która miała być obok tej, którą się przeprawiałem. No ale tu nie ma takiej drogi jest pole. Pełne zasadzonego zboża. I jedyne co jest to drogi techniczne między rzędami zbóż, po których jeżdżą maszyny rolnicze. Wbiłem w taki przejazd, nie zważając na tym, że przede mną trwały żniwa. Na tym polu po którym jechałem jeździł kombajn a obok niego a czasami za nim ciągnik... No dobra... Tak naprawdę zrobiłem to co mogłem - nie będę jeździł po polu i szukał śladu dawnej drogi. Sprawa jest dla mnie jasna. Ta droga nie istnieje. W tej chwili, dziś czy na ten rok. Być może kiedyś istniała. Teraz jest tutaj pole, wszystko zaorane. I dawnej drogi polnej, raczej już nie będzie. Nie pozostaje nic innego jak zgłosić uwagę do mapy co zamierzam w najbliższych dniach zrobić. Dzisiaj nie miałem już na to sił, ochoty ani czasu bo dzisiejsze po południe mam zajęte. Za to z rana mogłem się przejechać. Nieco dobić po wczorajszym dniu i zaliczyć kolejne nie zaliczone do tej pory odcinki dróg widoczne na mapie regionu. Z tych Brodnickich pól wracałem na drogę DW109 z wysokości Brodnik. Panował tutaj bardzo duży ruch aut... W obydwu kierunkach. W ogóle cały dzień był bardzo duży ruch aut... Wakacyjny weekend... Standard. Co nie zmienia faktu, że aut na drogach jest zbyt wiele - ich zbyt duża ilość przekłada się także na liczne tragedie a tych nie brakuje. Pomimo sytuacji jaka była udało mi się jakoś wrócić... :)
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)