13.08.2025
Jazda nr: 1636

Tagi: wiejskie_przygody, GPS |

Dzisiejsza trasa jest kolejną zmianą planów. Byłem pewny, że dziś miałem się widzieć z kolegami ze Szczecina. A się okazuje, że oni dziś dopiero ruszają.. A jutro jakoś mi się nie widzi jechać z tego względu, że na piątek (15.08) mam zaplanowaną przygodę! To trudna mimo wszystko trasa. No i dawno nie jeździłem na takie 100 km trasy. To muszę być w formie, muszę odpocząć. Nie widzi mi się jeździć. Zresztą nie wiadomo jak się będę czuł ani jutro ani w piątek. Dziś na ten przykład nie czułem się za dobrze bo już od rana mnie tak brało.. Coś. I zamiast od razu wziąć migrenówkę to się Ibupromem trułem. Skończyło się na zeżarciu paczki a ból głowy i tak nie minął. Skończyło się na wymiotach. Typowe dla migreny. A mimo to.. Nie przejebałem dnia w domu. Choć nie wiele brakowało aby się wycofać jakby na to nie patrzeć - z planu który można uznać za spontaniczny. A takie rzeczy się u mnie nie zdarzają! Ja nie działam spontanicznie! Wolę mieć różne rzeczy zaplanowane. A to już drugi raz w tym tygodniu i zarazem moim pierwszym tygodniu urlopu jak różne sprawy się mijają.. Byłem pewny, że do mechanika mam we wtorek, próbowali mnie wkręcić, że w poniedziałek -.- Byłem pewny, że z kolegami ze Szczecina (WG, KW) widzę się dzisiaj. A oni mi wyskakują, że w czwartek. A to trochę koliduje z planem, który mam na najbliższy piątek (15.08). A w dupę z tym wszystkim. Wiecznie poświęcać się dla innych nie mogę. Zrobienie dla mnie tej 100-tki jest ważne! Może będzie to symbol, może będzie to znak, który pozwoli mi w jakiś sposób pogodzić się z przeszłością.. I zacząć układać sobie życie, szczególnie te rowerowe na nowo?.. Wiadomo, rok 2025 r. jest i tak stracony. Za wiele tu już nie osiągnę. Chociaż najważniejsze będzie to, żeby w ogóle przebić się przez wartość 5 tyś km/rok. Aby udało się z tym nie łatwym wyzwaniem, z którym do tej pory nie miałem większych problemów. A być może kolejne lata będą lepsze? Z powodzeniem mogę rok 2025 r. pod pasować pod rok 2019 r. Gdy ledwo przebiłem się przez wartość 5000 km kończąc nie łatwy rok na 5500 km. A po 2019 r. przyszły ładne lata.. Do 2024 r. w sumie nie takie złe. Może teraz też tak będzie, że po słabszym 2025 r., który mogę uznać za taki przejściowy.. Odbiję się od dna? I znów będę czerpał radość z jeżdżenia, z spędzania czasu z Aurelią.. I jakoś się zacznie wszystko w życiu na nowo układać? Kto wie.. Czas pokaże jak będzie. A tym czasem mimo zawirowań, jakoś nie mogłem się odnaleźć w dzisiejszym dniu już od rana. Mam zawalone i wciąż nie zrobione kilka spraw. Trzeba by usiąść przed komputerem i zrobić - na bieżąco raporty, po uzupełniać parę rzeczy, zdjęcia z katalogować. Ustawić robienie backupów. A tym czasem nie robię nic. Marnuję czas na gierki na telefonie. Ewentualnie jakieś seriale oglądam. Choć to już powoli przestaje sprawiać mi radość.. Brakuje mi jakiegoś sensownego celu w życiu, osoby z którą mógłbym to życie dzielić.. Zacząłem dzisiaj robić bloga - by być na bieżąco. Skończyło się na opisaniu jednego wpisu. Zacząłem myśleć o rowerze. Pomyślałem o super trasie pod samym północnym krańcem województwa. W końcu.. Skupiam się na jazdach i odkrywaniu dróg w województwie! I tak pomyślałem o Wałczu, w którym nie byłem. Ułożyłem sobie krótki plan.. Pojadę z Wałcza na wieś Szwecja, wrócę kawałek, skręcę na Czechyń.. Z niego wrócę na Witankowo i do Wałcza. Całość - ok. 40 km. Nie tak źle i do wykonania! Tylko realizację planów opóźniało to, że nie czułem się za dobrze. Taki zmęczony, z lekko rozkręcającym się bólem głowy. Pomimo tego jak się czułem, chciałem skorzystać z pogody. Było dziś +30℃. W tym roku, w te wakacje taka pogoda się praktycznie nie zdarzała.. No i mimo sprzeczności w sobie.. Ruszyłem.. W tą nie łatwą i nie krótką drogę. Pomimo tego, że wracałem w fatalnym stanie, z silnym bólem głowy, z wymiotami.. Cieszę się, że pojechałem. Jakbym miał zawsze patrzeć na to jak się czuję.. co wypada.. I w ogóle.. To pewnie robiłbym 1/10 tego co robię w każdym statystycznym roku - np. zamiast dotychczasowych 110 tras z Aurelią - pewnie zrobiłbym z 20-30.. Bo zawsze można by było znaleźć powód. A pogoda, a, że się źle czuję. A inne powody. Zawsze można by było jakiś powód podczepić.. jako usprawiedliwienie. Miałem jednak nadzieję, że ból głowy przejdzie. Czasem przechodzi ale nie zawsze. Dziś akurat był ten moment, że nie przeszedł. Było ciężko.. Jednak dałem radę. Pewną wprawę w radzeniu sobie w takich sytuacjach mam, dzięki temu jest łatwiej..
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2025 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 1645

  • Trasa nr [łączna]: 1722
  • Trasa nr [na blogu]: 1636
  • W tym tygodniu: 3
  • W tym miesiacu: 8
  • W tym roku: 110

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1708 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1622 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 14 dni

  • Stan Licznika Poczatkowy: 27623.6 km
  • Stan Licznika Końcowy: 27664.22 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 27470.64 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 6031 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 6072 km

  • Maksymalna prędkość: 37.4 km/h

  • Przejechałem: 40.62 km
  • Przejechałem [msc]: 259.34 km
  • Przebieg roweru [rok]: 2930.76 km
  • Przebieg roweru [suma]: 64364.22 km

  • Przejechalem w 2025: 2930.76 km
  • Podroż dookoła świata (2025) 7.3269 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 160.9106 [%] km

  • Czas jazdy: 02:25:05 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 4098:38:04 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 3875:11:56 h
  • Czas Jazdy Suma (2025): 183:09:38 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 15:06:16 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 01:53:17 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 01:39:54 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:21:21 h

  • Średnia: 16.81 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego pozwoliła mi odkryć kolejne nie odkryte do tej pory rejony naszego województwa do których się jeszcze nie zapuszczałem. Rejon Czaplinka jako tako już znam. Lubię te rejony. Chętnie do nich wracam i pewnie będę wracał.. W Wałczu i dosłownie na samej granicy województwa Zach-Pom. Jeszcze mnie nie było. Teraz wystarczy tylko połączyć drogę np. z Czaplinka na Wałcz i jakoś wrócić na Czaplinek i będą kolejne połączone rejony. A przede mną jeszcze sporo dróg, miejscowości do odkrycia! I to tylko w obszarze samego województwa Zach-Pom. Nim przejdę do samej koniec końców udanej trasy, ale przyjemności z jazdy i z dnia nie wiele.. To muszę ciut ponarzekać. Przede wszystkim mam nadal źle ustawioną kamerę. Kilka dni temu była poprawiana. Chwilę się trzyma i się przesuwa. Trudno powiedzieć co jest przyczyną, czy uchwyt się wyrobił, czy kierownica? W sensie: stery? Mam wrażenie, że jakby sama kierownica w Aurelii jakoś prosto nie była a przekrzywiona. Czyli tak jakby wyrobione stery... Pewnie już są wyrobione - w końcu nie mały przebieg (32 tyś+ km) mają za sobą.. Wymaga to nie tyle co dalszej obserwacji a podjęcia stosownych kroków.. Więc w nadchodzącą jesień.. czeka mnie serwis Aurelii - w tym wymiana sterów na kierownicy. I zobaczymy co dalej. Prawdopodobnie wymienię sztycę pod siodłową. Ta obecna mnie tak wkurwia.. Luzuje się wiecznie, siodełko lata na wszystkie strony. Ma spore luzy. Po prostu jakieś badziewie mnie się trafiło. A z lekkich rzeczy to może przy okazji wymienię chwyty. Mam już takie ładne kupione :-) No dobra a co do trasy to w końcu wywalę bo już zidentyfikowałem baterię NEWELL 1300 mAh, która powoduje problem z kamerką. Długi czas jeździłem na jednej parze baterii - ale dziś miałem wszystko rozładowane. Wygrzebałem z torby naładowaną baterię, która mnie zawiodła. Nie pierwszy raz. Dziś jednak był to dla mnie problem bo nie robię po raz któryś tam znanych stron... A całkiem nowe rejony. A w tym układzie zależałoby mi na śladzie GPS, który tracę w ten sposób. Już na początku trasy.. Pomijam, że początek miałem nie łatwy. A zaczynałem w ogóle od KFC. W połowie drogi do Wałcza, jeszcze przed Czaplinkiem w ogóle rozważałem zrezygnować bo się słabiej czułem. No ale dowlekłem się tutaj. Skorzystałem z oferty KFC. A tu tradycyjnie: Quritto.. :) Poza posiłkiem kolejny raz w dniu dzisiejszym wziąłem Ibuprofen.. I jazda.. Stanąłem na końcu miasta, wzdłuż ul. Wojska Polskiego. I ruszyłem ku przygodzie wzdłuż drogi DK25 w stronę wsi Szwecja. Jednak trochę skróciłem moje wyzwanie - i za Ostrowicami skręciłem na Czechyń. Nie jechałem dziś do Szwecji. Innym razem. Może zrobię to w ramach trasy Czaplinek - Wałcz - Szwecja? I wtedy z Szwecji powrót na Czaplinek? Zaliczę w ten sposób nowe rejony i nowe drogi! No dobra - tradycyjnie. Wakacje. To i remonty dróg. Te zaczęły się zaraz za Ostrowicami. Do Ostrowic nawet fajnie - był DDR. Większość asfaltu, choć trochę szutru też. Za Ostrowicami widać, że wraz z przebudową drogi DK25 robią kolejne odcinki DDR! Bardzo dobrze. W końcu to krajówka. Duże natężenie ruchu.. Wpakowałem się tak nie świadomie w ten remont drogi. A właśnie... Nie wspomniałem najlepsze. Co ta jebana bateria, którą założyłem odjebała. Postanowiła wyłączyć kamerę w miejscowości Ostrowice po 3,64 km... No kurwa. Wkurwiłem się. Już zniechęcony do życia jechałem dalej. Minąłem właśnie Ostrowice i kolejne remonty dróg. Jeżdżę na zajeżdżonej przedniej oponie w Aurelii. Ma prawie 50k przebiegu... I wciąż dostarczam tej oponie nowych wyzwań... Przez te cholerne remonty dróg. A te są wszędzie. No i właśnie. Jak nie jeżdżę po lasach co samo w sobie jest niebezpieczne to pcham się na takie budowy co też jest ryzykowne... Dobrze, że to tylko fragmenty. Gdybym miał się jeszcze pchać na Szwecję. Tam pewnie też się ciągnie ten remont. A tak szybciej skręciłem na spokojną drogę, przy lasach na Czechyń. Szybko minął ten 7 km odcinek drogi. Z niego kolejny odcinek, prowadzący do aktualnego przebiegu drogi S10. Małego fragmentu, który stanowi jedynie obwodnicę Wałcza i za chwilę się kończy. Docelowo ale to pewnie nie prędko... Droga S10 połączy Szczecin z Warszawą. Mijałem nie mniej kawałek za Wałczem tą ruchliwą drogę S10 wyjeżdżając przez wieś Wiesiółka na Witankowo. I tutaj jechałem dawnym przebiegiem drogi DK10. Nim była obwodnica w ciągu drogi S10 to była dość ruchliwa droga. Teraz spokojniejsza. Wróciłem nią do Wałcza, i kawałkiem minąłem miasto do ul. Wojska Polskiego - gdzie stałem autem. I tak.. Nie męczyłbym się dalej. Całość dzisiejszej przygody zakończyłbym z wynikiem 33 km. Tyle miałbym pod autem. I bym już pojechał.. No ale nie... Musiałem... A czy musiałem? No dobra chciałem.. Naprawić ślad GPS. Więc zamiast zjechać z trasy już to pojechałem jeszcze raz na Ostrowice w miejsce gdzie mi padła kamerka a nawet kawałek dalej dla pewności... I dopiero wróciłem do Wałcza do samochodu, który zostawiłem na jednym z większych osiedli, na które trafiłem z tej strony miasta. Szybciej bym wrócił, szybciej bym się nie męczył. A tak powrót ciężki. Silny ból głowy. Wymioty. Jeszcze droga się dłuży, gorąco. Pełno dziur, wiosek. I kolejne remonty dróg - tym razem fragmenty drogi DW163 (Wałcz - Kołobrzeg) pod Czaplinkiem. Te remonty też się dłużą i zaczynają mnie wkurwiać. Trafiłem na nie po raz pierwszy w okolicy maja w tym roku. To już 3 msc mija. A te remonty nadal są. I nadal mnie wkurzają. A jest jakoś tak, że na Czaplinek jakoś mi wygodniej przez Świdwin i Połczyn-Zdrój jechać. Nie mniej te remonty mnie wnerwiają.. Za długo trwają! Wzięli by się do roboty. Raz dwa by te drogi zrobili i już by człowiek nie pamiętał o tych utrudnieniach.. A tak... Wszystko na raz, nie dość, że się źle czuję, to jeszcze gorąco w samochodzie. To jeszcze nieprzyjemnie jechać.. W takich okolicznościach.. A jak już pojechałem to jakoś muszę wrócić. Większego wyjścia nie mam.. No i wróciłem. Bo gdybym nie wrócił to bym tego wpisu nie pisał!..

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa13sierpnia2025zdj1.jpgtrasa13sierpnia2025zdj2.jpgtrasa13sierpnia2025zdj3.jpgtrasa13sierpnia2025zdj4.jpgtrasa13sierpnia2025zdj5.jpgtrasa13sierpnia2025zdj6.jpgtrasa13sierpnia2025zdj7.jpg


Mapa przebiegu trasy :)